Kilkadziesiąt tysięcy Chorwatów dostało dziś niecodzienny „prezent” od swojego rządu. Ich długi zostaną umorzone.


Poniedziałek 2 lutego 2015 r. wielu mieszkańców Chorwacji zapamięta na długo. Dziś właśnie mogą oni rozpocząć starania o nowy życiowy start, bez ciężaru zadłużenia na plecach. W życie wchodzi bowiem prawo, którym rząd chce odpowiedzieć na problem nadmiernego długu i zablokowanych rachunków bankowych. W 4,4 milionowej Chorwacji liczbę takich przypadków oszacowano na 317 tysięcy.
Program „Nowy Start” nie obejmie jednak wszystkich, którzy zmagają się z nadmiernym zadłużeniem. W rządowym programie wziąć mogą udział osoby, których:
a) Dług nie przekracza 35 000 HRK (19 131 zł)
b) Dochód na osobę nie przekracza 1250 HRK (683 zł)
c) Rachunek bankowy był zablokowany przez 360 dni
Dodatkowym warunkiem jest brak nieruchomości oraz oszczędności. Do programu zakwalifikowane zostaną także osoby, które otrzymują pomoc społeczną. Kryteria muszą zostać spełnione według stanu na 30 września 2014 r. W sumie liczbę beneficjentów chorwackiego programu umorzenia długów szacuje się na 60 000 osób. Specjalną stronę internetową, dla osób, które chciałyby ubiegać się o umorzenie długów uruchomiła dziś agencja finansowa FINA.
W tym miejscu w naturalny sposób pojawia się pytanie: „kto za to zapłaci?”. Do programu chorwacki rząd „zaprosił” instytucje publiczne, banki czy operatorzy telekomunikacyjni. Teoretycznie więc budżet państwa nie będzie wykupował długów najbiedniejszych obywateli – wymienione instytucje mają je po prostu zaabsorbować. Zakwalifikowany do programu obywatel będzie mógł liczyć na umorzenie 25 000 HRK długu wobec instytucji i przedsiębiorstw publicznych oraz 10 000 HRK wobec banków i telekomów.
Jak przypomina chorwacka agencja prasowa HINA, podmioty, które umorzyły dług mogą przestać świadczyć usługi wobec danej osoby, chyba że usługa ta „jest niezbędna do zaspokajania podstawowych potrzeb”.
Frankowcom też pomogą
Umorzenie długów wobec najbiedniejszych obywateli to nie jedyny „prezent” od chorwackiego rządu. 23 stycznia parlament przyjął projekt rządu przewidujący zamrożenie kursu franka, co ma ulżyć ok. 60 000 zadłużonym w szwajcarskiej walucie. Kurs franka ma być przez rok utrzymany na poziomie 6,39 kuny, czyli sprzed gwałtownego skoku po zaskakującej decyzji SNB.
Zgodnie z rządową poprawką koszt tej operacji, który wyniesie według Narodowego Banku Chorwacji 52 miliony euro, zostanie pokryty przez sektor bankowy, który w 90% kontrolowany jest przez kapitał zagraniczny. Według szacunków banku centralnego łączna suma kredytów we frankach sięga 23,7 mld kun (3 mld euro). Wzrost kursu franka może dotknąć w sumie 200-300 tys. ludzi w liczącym 4,2 mln mieszkańców kraju.
Wybory na horyzoncie
Gwoli ścisłości należy dodać, że najpóźniej za rok w Chorwacji odbędą się wybory parlamentarne. Najnowsze sondaże wskazują, że rządząca krajem lewicowa Koalicja Kukuriku przegra w nich z chadecką Chorwacką Wspólnotą Demokratyczna (HDZ). Pierwszym sygnałem sugerującym nadchodzącą zmianę władzy był triumf Kolindy Grabar-Kitarović w grudniowych wyborach prezydenckich nad dotychczasową głową państwa Ivo Josipoviciem.

Tymczasem chorwacka gospodarka od wielu lat znajduje się w recesji. Bezrobocie w kraju (16,4%) należy do największych w UE – gorzej jest tylko w Hiszpanii (23,7%) i Grecji (25,8%). W szczególnie złej sytuacji są osoby młode – w grupie wiekowej 15-24 stopa bezrobocia wynosi 44,8%, co również ustępuje tylko wynikowi w Hiszpanii (51,4%) i Grecji (50,6%). Chorwacja negatywnie wyróżnia się także na polu relacji długu do PKB – wskaźnik ten wynosi 78% - wśród krajów „nowej Unii” bardziej zadłużone są tylko Słowenia (78,1%) i Węgry (80,3%).



























































