W wyniku kolejnych kosmetycznych obniżek na stacjach paliw benzyna Pb95 jest teraz najtańsza od lutego 2022 roku. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że ceny przy dystrybutorach pozostają zdecydowanie zawyżone względem tego, co od kilku tygodni obserwujemy w rafineriach.


„Horrendalne marże na paliwie. Tak stacje drenują kieszenie kierowców” – tak pisałem tydzień temu. „Paliwowy skandal. Benzyna i ON na stacjach znacznie droższe niż w rafinerii” – to już tytuł sprzed dwóch tygodni. Minął kolejny tydzień i niewiele się pod tym względem zmieniło. Drobne i nadzwyczaj powolne obniżki średnich cen detalicznych wciąż nie odzwierciedlają tego, co od kilku tygodni dzieje się na rynku hurtowym, gdzie ceny są o ponad 40 gr/l niższe niż na stacjach.
W połowie stycznia 2026 roku benzyna Pb95 na polskich stacjach kosztowała średnio 5,67 zł/l i była tylko o 3 gr/l tańsza niż pod koniec roku – wynika z danych BM Reflex. To najniższa średnia cena detaliczna od lutego 2022 roku. Olej napędowy tankowano przeciętnie po 5,95 zł/l, a więc o 4 gr/l mniej niż tydzień temu. Średnia detaliczna cena autogazu obniżyła się o grosz na litrze, schodząc do 2,71 zł/l.
Wprawdzie był to już odpowiednio dziewiąty (w przypadku benzyny Pb95) oraz siódmy (w przypadku ON) tydzień spadku średnich detalicznych cen paliw w Polsce, to jednak wciąż pozostają one skandalicznie wysokie w relacji do tego, co od kilku tygodni obserwujemy w rafineriach. Taka sytuacja na polskim rynku utrzymuje się nieprzerwanie od początku grudnia, o czym trzy tygodnie, jak i cztery i pięć tygodni temu.
O tym, jak operatorzy stacji zbudowali tłuste marże
16 stycznia Orlen oferował benzynę Eurosuper 95 po 4256 zł/m3, co po dodaniu 23% VAT (akcyza, opłata paliwowa i inne parapodatki są już wliczone w cenę hurtową) daje ok. 5,23 zł/l. Przed Świętami benzyna w hurcie kosztowała nawet 5,13 zł/l, co było najniższą stawką od czerwca 2021 roku. O owym czasie litr Pb95 na polskich stacjach kosztował średnio 5,26 zł. A teraz jest o 40 groszy droższy.
W takim układzie implikowana marża detaliczna na sprzedaży benzyny wynosi średnio 44 gr/l. Przez poprzednie 5 tygodni marża ta przekraczała nawet 50 gr/l i była dwukrotnie wyższa od historycznej średniej. Teraz wciąż przewyższa ją o prawie 20 gr/l. Zatem teoretycznie litr „zielonej” powinien kosztować średnio jakieś 5,49 zł.
Identyczna sytuacja od tygodni utrzymuje się w przypadku oleju napędowego, który w piątkowym cenniku płockiej rafinerii wyceniany był na 4513 zł/m3, co po ovatowaniu daje 5,55 zł/l. Czyli o 40 gr/l mniej niż średnio w detalu. Tymczasem w przypadku ON przeciętna historyczna marża detaliczna wynosiła 21 gr/l. Obecna jest blisko dwukrotnie wyższa.
Giełdowa kontra pożre wysokie marże detalistów?
Niestety, w ostatnich dniach doszło do dynamicznego odbicia cen paliw na światowych giełdach. Galon benzyny na nowojorskiej giełdzie towarowej, który jeszcze kilka dni temu kosztował mniej niż 1,70 USD, dziś wyceniany jest na blisko 1,80 USD, a jeszcze w środę było to w porywach 1,84 USD. Z kolei cena oleju napędowego na londyńskiej ICE poszła w grę z 600 USD/t do 650 USD/t. Te ruchy widać już w cennikach krajowych rafinerii, gdzie przez ostatni tydzień benzyna podrożała o 5 gr/l, a ON o 12 gr/l. W rezultacie możliwy jest scenariusz, że marże detaliczne znormalizują się nie tyle dzięki spadkowi cen w detalu, co wzroście cen hurtowych.
Na koniec zwyczajowo dodajmy, że nienaturalnie podwyższone marże detaliczne to drobnostka w porównaniu z tym, co z kierowcami robi władza. Z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 50% trafia w ręce państwa. Bez haraczu na rzecz rządu moglibyśmy tankować benzynę Pb95 po ok. 2,50 zł/l, olej napędowy po ok. 2,70 zł/l, zaś autogaz mógłby kosztować ok. 1,70 zł/l. Różnica między stawkami na pylonach a powyższymi cenami trafia do aparatu skarbowego państwa.























































