Ostatnie dni przyniosły delikatny spadek średnich detalicznych cen paliw w Polsce. Był on jednak wystarczający, aby obniżyć przeciętne koszty tankowania do najniższych poziomów od lutego 2022 roku. Taki stan nie potrwa jednak zbyt długo i należy przygotować się na podwyżki.


Mijający tydzień stał pod znakiem odwrócenia kosmetycznych podwyżek z początku czerwca. W rezultacie średnie detaliczne ceny benzyny i oleju napędowego znalazły się na najniższych poziomach od rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
Litr benzyny Pb95 tankowano średnio po 5,73 zł, a więc o trzy grosze na litrze taniej niż przed tygodniem – wynika z danych BM Reflex. Również o 3 gr/l w dół poszła przeciętna cena detaliczna oleju napędowego, który w skali kraju kosztował średnio 5,70 zł/l. W praktyce oznacza to stabilizację cen paliw na najniższych poziomach od przeszło trzech lat. Piszemy tu o średnich cenach w skali Polski. Przy czym stawki na poszczególnych stacjach mogą się między sobą różnić nawet o kilkadziesiąt groszy na litrze.
Dobrą wiadomością był za to kolejny spadek cen autogazu. LPG kosztował przeciętnie 2,80 zł, a więc o 4 gr/l mniej niż przed tygodniem. Była to także najniższa średnia cena detaliczna tego paliwa od sierpnia ubiegłego roku.
Przeczytaj także
Tanio już było. Podwyżki majaczą na horyzoncie
Po trwających od połowy stycznia spadkach cen paliw tankujemy wyraźnie taniej niż rok temu. Benzyna Pb95 kosztuje średnio w skali kraju o 72 gr/l mniej niż na początku czerwca 2024 roku. Olej napędowy w tym okresie potaniał o 76 gr/l. Tylko autogaz pozostaje o 10 gr/l droższy niż rok wcześniej. A to za sprawą mocnych podwyżek z końcówki 2024 roku, gdy wchodziło w życie unijne embargo na dostawy LPG z Rosji.
To wszystko nie oznacza jednak, że na stacjach paliw zrobiło się tanio. Warto przypomnieć, że w całej historii przed lutym 2022 tylko w jednym krótkim okresie obserwowaliśmy ceny wyższe od obecnych. Było to jesienią ’21, gdy średnie ceny detaliczne ON i Pb95 pierwszy raz w dziejach dobiły do 6 zł/l.
Co więcej, izraelski atak na Iran zapewne doprowadzi do wzrost cen paliw w Polsce. Efektem eskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie tylko w piątek był blisko 7-procentowy wzrost notowań ropy naftowej. Ropa Brent przez 5 ostatnich tygodni podrożałą już o 27%, co w najbliższym czasie powinno się przełożyć także na zwyżkę giełdowych notowań gotowych paliw.
Pierwsze tego oznaki już zresztą widzimy. W piątek do południa kontrakty na benzynę na giełdzie nowojorskiej zwyżkowały o przeszło 5%, osiągając cenę 2,25 USD za galon. To najwyższe stawki od pierwszych dni kwietnia. Jednakże efekty tych wzrostów zobaczymy w cennikach polskich rafinerii dopiero w przyszłym tygodniu.
A i tak hurtowe ceny paliw w mijającym tygodniu nieco wzrosły. 13 czerwca Orlen oferował benzynę Eurosuper95 po 4 509 zł/m3, co po doliczeniu 23% VAT przekładało się na 5,55 zł/l. Taka sytuacja może w nadchodzącym tygodniu doprowadzić do wzrostu cen przy dystrybutorach.
Podwyżki są w zasadzie przesądzone w przypadku oleju napędowego, który w piątek w płockiej rafinerii oferowany był po 4561 zł/m3, co po ovatowaniu daje ok. 5,61 zł/l. A to już tylko 9 gr/l poniżej średniej ceny w detalu. Doliczając do tego „izraelskie” podwyżki w przyszłym tygodniu paliwo to może istotnie podrożeć.

























































