REKLAMA
ZŁOTY BANKIER

Biznesowe wpadki 2017 roku

Weronika Szkwarek2018-01-09 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2018-01-09 06:00

Wpadki zdarzają się najlepszym – takie słowa o sobie mogliby powiedzieć przedstawiciele Ubera, Volkswagena, Tesli, Google’a czy Apple, którzy w 2017 roku zaliczyli rysy na swoim wizerunku.

Afery z kradzieżą danych osobowych, śledzeniem użytkowników, wezwaniem do naprawy nowych aut, patriotyczne hasła pisane po angielsku i niemiecki dyskont z „rodzimymi” produktami – to tylko ułamek afer, które odbiły się na wizerunku wielu przedsiębiorstw o już ugruntowanej pozycji na rynku. W związku z początkiem nowego roku przypominamy, z czego musiały tłumaczyć się opinii publicznej biura prasowe popularnych firm w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

fot. / / FORUM

Volkswagen, Lamborghini, Tesla

W 2017 roku nie milkły echa związane z aferą dieselgate. Manipulacja wynikami emisji spalin gigantowi motoryzacji z pewnością się nie opłaciła. Na początku ubiegłego roku Volkswagen zgodził się przeznaczyć w USA co najmniej 1,2 mld dolarów na pokrycie roszczeń właścicieli samochodów tej marki z 3-litrowymi silnikami diesla. Wcześniej koncern zaakceptował przekazane 15 mld dol. na usunięcie skutków skandalu związanego z manipulacją wyników emisji spalin w przypadku 500 tys. samochodów z silnikami o pojemności 2 l

Wpadka nie ominęła również Lamborghini, producenta luksusowych samochodów. 5900 aventadorów i każdy z wyprodukowanych 12 egzemplarzy limitowanego modelu veneno musiało trafić na warsztat. Dlaczego? Otóż okazało się, że „w niektórych okolicznościach” przy pełnym baku paliwa mogło dojść do wybuchu poprzez kontakt benzyny z rozgrzanym układem wydechowym. Biorąc pod uwagę, że w 2016 roku Lamborghini sprzedało 3457 samochodów, to wszystkie musiały pójść na warsztat. Jak podaje Mateusz Gawin na łamach Bankier.pl, ceny aventadora zaczynają się od 400 000 dolarów amerykańskich. W przypadku modelu veneo wahają się od oszałamiających 4 do 4,5 mln dolarów.

Nie zabrakło kontrowersji wokół Elona Muska i Tesli. W październiku ubiegłego roku Tesla wezwała do naprawy 11 tysięcy egzemplarzy modelu X. Producent co prawda oszacował, że problem może dotyczyć tylko 3 proc. elektrycznych SUV-ów, jednak każdy musiał trafić na warsztat celem kontroli i ewentualnego usunięcia usterki. Do puli problemów można dołączyć ponad miesięczne opóźnienie w produkcji modelu 3. Według planów produkcyjnych miało pojawić się 1500 modeli miesięcznie, a z taśmy zjechało zaledwie 260 egzemplarzy. Dodatkowo w listopadzie ubiegłego roku Tesla odnotowała dwa razy większą stratę niż w poprzednim kwartale, co odbiło się na notowaniach spółki na nowojorskiej giełdzie.

Uber ukrywał, Google dyskryminował, a iPhone spowalniał

Również giganci branży technologicznej zaliczyli w ubiegłym roku kilka wpadek. Na wizerunku Ubera zdecydowanie odbiła się afera związana z ujawnieniem kradzieży danych 57 mln użytkowników aplikacji. W październiku 2016 hakerzy wykradli dane pasażerów i kierowców, o czym spółka raczyła poinformować opinię publiczną ponad rok po wydarzeniu. Z bazy zajęto nazwiska, adresy e-mailowe i numery telefonów użytkowników na całym świecie, dodatkowo w przypadku kierowców były to numery praw jazdy. O zdarzeniu poinformował Dara Khosrowshahi (obecny dyrektor generalny Ubera), który podobno nie wiedział wcześniej o wspomnianym ataku hakerów. Zła passa Ubera nie skończyła się na jednej wpadce – spółka musi się obecnie zmagać ze znacznie większymi problemami. Firma straciła licencję na przewóz osób w Londynie, a niedawno trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że działalność Ubera może podlegać takim samym regulacjom, co działalność taksówek. - TSUE orzekł, że oferowana przez Ubera usługa stanowi usługę w dziedzinie transportu (w prawie polskim mamy kilka kategorii transportu). Kraje Unii Europejskiej mogą zatem objąć działalność takiej firmy regulacjami, jeśli tylko stwierdzą, że jest tak potrzeba – czytamy w artykule na łamach Bankier.pl.

Wpadkę zaliczyła również inna firma z Doliny Krzemowej. W sieci pojawiła się wiadomość-manifest pracownika Google’a, który sprzeciwił się polityce równych płac i promowania zajmowania przez kobiety technicznych stanowisk w firmie. – Po prostu stwierdzam, że rozkład preferencji i umiejętności mężczyzn i kobiet różni się w zależności od biologicznych uwarunkowań. Różnice te mogą wyjaśniać, dlaczego nie widzimy kobiet w zarządach i w branży technicznej – napisał James Damore w wiadomości skierowanej do wszystkich zatrudnionych. Słowa pracownika szybko wyciekły do sieci, a sam Damore został zwolniony za utrwalanie stereotypów dotyczących płci. Za wpadkę należy uznać zdecydowanie ujawnienie do wiadomości publicznej listu pracownika Google, który poniósł za sobą lawinę negatywnych komentarzy w kierunku korporacji.

Do grona firm, które zaliczyły wpadki wizerunkowe w 2017 roku, dołączyła również firma Apple. Pod koniec roku wybuchła afera związana z przyznaniem się firmy do obniżania wydajności starszych modeli smartfonów marki iPhone. Użytkownicy tych modeli telefonów zaczęli masowo składać pozwy, w ramach których żądali bajońskich sum odszkodowań. Za celowe spowalnianie działania starszych modeli telefonów z logo nadgryzionego jabłka jeden z klientów zawnioskował o przyznanie mu 999 mld dolarów amerykańskich.

Na polskim gruncie – Kaufland i Staropolanka

Początek roku nie był za to łaskawy dla Kauflandu przez doniesienie posłanki Krystyny Pawłowicz, która oceniła, że niemiecka firma wprowadza polskich klientów w błąd, zachęcając ich do zakupów hasłami „nasze rodzime”. Na Twitterze Pawłowicz napisała: – O tej nieuczciwej praktyce rynkowej niemieckiej sieci Kaufland podszywającej się dla zysku pod polskiego przedsiębiorcę, powiadomiłam Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który odpowiedział, iż "podejmie działanie mające na celu wyeliminowanie tych nieprawidłowości". Prezes UOKiK-u podjął stosowne działania, czego skutkiem była deklaracja sieci Kaufland o zmianie swoich przekazów reklamowych. – Zmiana będzie polegała na zaniechaniu posługiwania się słowem „nasze” w odniesieniu do haseł reklamowych, w których przedsiębiorca wykorzystuje zwroty „rodzime produkty”, „polskie produkty”, „rodzimi dostawcy”. Jednocześnie przedsiębiorca zaznaczył, że ww. deklaracja nie jest równoznaczna z przyznaniem się do naruszenia przepisów – czytamy w odpowiedzi prezesa UOKiK-u przekazanej Krystynie Pawłowicz.

Internauci nie pozostawili również suchej nitki na Staropolance, która wraz z marką Red is Bad przygotowały limitowaną edycję wody mineralnej z etykietą inspirowaną flagą Polski. „Jesteśmy stąd. To nasz kraj. Nasza historia i tradycja. Nasze barwy” – napisano na profilu Staropolanki na Facebooku. Firma podjęła współpracę z marką RED IS BAD, która inspiruje się polską historią, ale kojarzona jest z mocno prawicowymi poglądami. Na komentarze internautów dotyczące tworzenia przez Staropolankę szkodliwej ideologii, firma odpowiedziała: – Naszym zamiarem nie było budowanie ideologii, o której piszą Państwo w komentarzach. Jest to współpraca czysto biznesowa, mająca na celu zaoferowanie klientom dobrej jakości wody – czytamy w stanowisku.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

W Bankier.pl zajmowała się tematyką prawa pracy. Pisała o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmowała się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiadała historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie

Komentarze (4)

dodaj komentarz
bentley66
Zapraszamy na strone Hot forex. Ciekawe możliwości inwestycyjne
glos_rozsadku
"Po prostu stwierdzam, że rozkład preferencji i umiejętności mężczyzn i kobiet różni się w zależności od biologicznych uwarunkowań. Różnice te mogą wyjaśniać, dlaczego nie widzimy kobiet w zarządach i w branży technicznej – napisał James Damore w wiadomości skierowanej do wszystkich zatrudnionych" Ten człowiek to głos rozsądku "Po prostu stwierdzam, że rozkład preferencji i umiejętności mężczyzn i kobiet różni się w zależności od biologicznych uwarunkowań. Różnice te mogą wyjaśniać, dlaczego nie widzimy kobiet w zarządach i w branży technicznej – napisał James Damore w wiadomości skierowanej do wszystkich zatrudnionych" Ten człowiek to głos rozsądku współczesnych czasów... Głos, który w tłumie zwyrodnialstwa, staje się tylko szeptem.
marcin321
Ja bym dorzucił jeszcze wpadkę Foodcare z Tigerem
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tiger-na-instagramie-fuckiem-dla-1-sierpnia-jako-dnia-pamieci-marka-krytykowana-za-kpiny-z-powstania-warszawskiego
glos_rozsadku
to nie wpadka tylko skandal.

Powiązane: Apple

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki