Biznesowe wpadki 2017 roku

redaktor Bankier.pl

Wpadki zdarzają się najlepszym – takie słowa o sobie mogliby powiedzieć przedstawiciele Ubera, Volkswagena, Tesli, Google’a czy Apple, którzy w 2017 roku zaliczyli rysy na swoim wizerunku.

Afery z kradzieżą danych osobowych, śledzeniem użytkowników, wezwaniem do naprawy nowych aut, patriotyczne hasła pisane po angielsku i niemiecki dyskont z „rodzimymi” produktami – to tylko ułamek afer, które odbiły się na wizerunku wielu przedsiębiorstw o już ugruntowanej pozycji na rynku. W związku z początkiem nowego roku przypominamy, z czego musiały tłumaczyć się opinii publicznej biura prasowe popularnych firm w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

(FORUM)

Volkswagen, Lamborghini, Tesla

W 2017 roku nie milkły echa związane z aferą dieselgate. Manipulacja wynikami emisji spalin gigantowi motoryzacji z pewnością się nie opłaciła. Na początku ubiegłego roku Volkswagen zgodził się przeznaczyć w USA co najmniej 1,2 mld dolarów na pokrycie roszczeń właścicieli samochodów tej marki z 3-litrowymi silnikami diesla. Wcześniej koncern zaakceptował przekazane 15 mld dol. na usunięcie skutków skandalu związanego z manipulacją wyników emisji spalin w przypadku 500 tys. samochodów z silnikami o pojemności 2 l

Wpadka nie ominęła również Lamborghini, producenta luksusowych samochodów. 5900 aventadorów i każdy z wyprodukowanych 12 egzemplarzy limitowanego modelu veneno musiało trafić na warsztat. Dlaczego? Otóż okazało się, że „w niektórych okolicznościach” przy pełnym baku paliwa mogło dojść do wybuchu poprzez kontakt benzyny z rozgrzanym układem wydechowym. Biorąc pod uwagę, że w 2016 roku Lamborghini sprzedało 3457 samochodów, to wszystkie musiały pójść na warsztat. Jak podaje Mateusz Gawin na łamach Bankier.pl, ceny aventadora zaczynają się od 400 000 dolarów amerykańskich. W przypadku modelu veneo wahają się od oszałamiających 4 do 4,5 mln dolarów.

Nie zabrakło kontrowersji wokół Elona Muska i Tesli. W październiku ubiegłego roku Tesla wezwała do naprawy 11 tysięcy egzemplarzy modelu X. Producent co prawda oszacował, że problem może dotyczyć tylko 3 proc. elektrycznych SUV-ów, jednak każdy musiał trafić na warsztat celem kontroli i ewentualnego usunięcia usterki. Do puli problemów można dołączyć ponad miesięczne opóźnienie w produkcji modelu 3. Według planów produkcyjnych miało pojawić się 1500 modeli miesięcznie, a z taśmy zjechało zaledwie 260 egzemplarzy. Dodatkowo w listopadzie ubiegłego roku Tesla odnotowała dwa razy większą stratę niż w poprzednim kwartale, co odbiło się na notowaniach spółki na nowojorskiej giełdzie.

Uber ukrywał, Google dyskryminował, a iPhone spowalniał

Również giganci branży technologicznej zaliczyli w ubiegłym roku kilka wpadek. Na wizerunku Ubera zdecydowanie odbiła się afera związana z ujawnieniem kradzieży danych 57 mln użytkowników aplikacji. W październiku 2016 hakerzy wykradli dane pasażerów i kierowców, o czym spółka raczyła poinformować opinię publiczną ponad rok po wydarzeniu. Z bazy zajęto nazwiska, adresy e-mailowe i numery telefonów użytkowników na całym świecie, dodatkowo w przypadku kierowców były to numery praw jazdy. O zdarzeniu poinformował Dara Khosrowshahi (obecny dyrektor generalny Ubera), który podobno nie wiedział wcześniej o wspomnianym ataku hakerów. Zła passa Ubera nie skończyła się na jednej wpadce – spółka musi się obecnie zmagać ze znacznie większymi problemami. Firma straciła licencję na przewóz osób w Londynie, a niedawno trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że działalność Ubera może podlegać takim samym regulacjom, co działalność taksówek. - TSUE orzekł, że oferowana przez Ubera usługa stanowi usługę w dziedzinie transportu (w prawie polskim mamy kilka kategorii transportu). Kraje Unii Europejskiej mogą zatem objąć działalność takiej firmy regulacjami, jeśli tylko stwierdzą, że jest tak potrzeba – czytamy w artykule na łamach Bankier.pl.

Wpadkę zaliczyła również inna firma z Doliny Krzemowej. W sieci pojawiła się wiadomość-manifest pracownika Google’a, który sprzeciwił się polityce równych płac i promowania zajmowania przez kobiety technicznych stanowisk w firmie. – Po prostu stwierdzam, że rozkład preferencji i umiejętności mężczyzn i kobiet różni się w zależności od biologicznych uwarunkowań. Różnice te mogą wyjaśniać, dlaczego nie widzimy kobiet w zarządach i w branży technicznej – napisał James Damore w wiadomości skierowanej do wszystkich zatrudnionych. Słowa pracownika szybko wyciekły do sieci, a sam Damore został zwolniony za utrwalanie stereotypów dotyczących płci. Za wpadkę należy uznać zdecydowanie ujawnienie do wiadomości publicznej listu pracownika Google, który poniósł za sobą lawinę negatywnych komentarzy w kierunku korporacji.

Do grona firm, które zaliczyły wpadki wizerunkowe w 2017 roku, dołączyła również firma Apple. Pod koniec roku wybuchła afera związana z przyznaniem się firmy do obniżania wydajności starszych modeli smartfonów marki iPhone. Użytkownicy tych modeli telefonów zaczęli masowo składać pozwy, w ramach których żądali bajońskich sum odszkodowań. Za celowe spowalnianie działania starszych modeli telefonów z logo nadgryzionego jabłka jeden z klientów zawnioskował o przyznanie mu 999 mld dolarów amerykańskich.

Na polskim gruncie – Kaufland i Staropolanka

Początek roku nie był za to łaskawy dla Kauflandu przez doniesienie posłanki Krystyny Pawłowicz, która oceniła, że niemiecka firma wprowadza polskich klientów w błąd, zachęcając ich do zakupów hasłami „nasze rodzime”. Na Twitterze Pawłowicz napisała: – O tej nieuczciwej praktyce rynkowej niemieckiej sieci Kaufland podszywającej się dla zysku pod polskiego przedsiębiorcę, powiadomiłam Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który odpowiedział, iż "podejmie działanie mające na celu wyeliminowanie tych nieprawidłowości". Prezes UOKiK-u podjął stosowne działania, czego skutkiem była deklaracja sieci Kaufland o zmianie swoich przekazów reklamowych. – Zmiana będzie polegała na zaniechaniu posługiwania się słowem „nasze” w odniesieniu do haseł reklamowych, w których przedsiębiorca wykorzystuje zwroty „rodzime produkty”, „polskie produkty”, „rodzimi dostawcy”. Jednocześnie przedsiębiorca zaznaczył, że ww. deklaracja nie jest równoznaczna z przyznaniem się do naruszenia przepisów – czytamy w odpowiedzi prezesa UOKiK-u przekazanej Krystynie Pawłowicz.

Internauci nie pozostawili również suchej nitki na Staropolance, która wraz z marką Red is Bad przygotowały limitowaną edycję wody mineralnej z etykietą inspirowaną flagą Polski. „Jesteśmy stąd. To nasz kraj. Nasza historia i tradycja. Nasze barwy” – napisano na profilu Staropolanki na Facebooku. Firma podjęła współpracę z marką RED IS BAD, która inspiruje się polską historią, ale kojarzona jest z mocno prawicowymi poglądami. Na komentarze internautów dotyczące tworzenia przez Staropolankę szkodliwej ideologii, firma odpowiedziała: – Naszym zamiarem nie było budowanie ideologii, o której piszą Państwo w komentarzach. Jest to współpraca czysto biznesowa, mająca na celu zaoferowanie klientom dobrej jakości wody – czytamy w stanowisku.

Weronika Szkwarek

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
8 0 bentley66

Zapraszamy na strone Hot forex. Ciekawe możliwości inwestycyjne

! Odpowiedz
1 18 glos_rozsadku

"Po prostu stwierdzam, że rozkład preferencji i umiejętności mężczyzn i kobiet różni się w zależności od biologicznych uwarunkowań. Różnice te mogą wyjaśniać, dlaczego nie widzimy kobiet w zarządach i w branży technicznej – napisał James Damore w wiadomości skierowanej do wszystkich zatrudnionych" Ten człowiek to głos rozsądku współczesnych czasów... Głos, który w tłumie zwyrodnialstwa, staje się tylko szeptem.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 23 marcin321

Ja bym dorzucił jeszcze wpadkę Foodcare z Tigerem
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tiger-na-instagramie-fuckiem-dla-1-sierpnia-jako-dnia-pamieci-marka-krytykowana-za-kpiny-z-powstania-warszawskiego

! Odpowiedz
1 1 glos_rozsadku

to nie wpadka tylko skandal.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne