Kampania wchodzi w nowy etap, który nie pozwala uczciwie łączyć obowiązków zawodowych z intensywną trasą po Polsce; zdecydowałem się więc na bezpłatny urlop w Sejmie - poinformował kandydat Trzeciej Drogi na prezydenta, marszałek Sejmu Szymon Hołownia.


Swoją decyzję marszałek Sejmu ogłosił na platformie X. Na późniejszej konferencji prasowej w Siemianowicach Śląskich dodał, że będzie przerywał urlop na czas potrzebny do m.in. podpisania dokumentów.
"Ponad 100 spotkań, przynajmniej 60 miejscowości, 12 województw do Wielkanocy. Kampania wchodzi w nowy etap, który nie pozwala uczciwie łączyć obowiązków zawodowych z intensywną trasą po Polsce. Wagary to nie moja droga, zdecydowałem się więc na urlop w Sejmie. Oczywiście bezpłatny" - poinformował Hołownia na X.
Lider Polski 2050 rozpoczął w czwartek trzydniową wizytę w województwie śląskim. Podczas konferencji prasowej w Siemianowicach Śląskich, Hołownia pytany o szczegóły dotyczące tej decyzji zaznaczył, że zastępować go będzie wicemarszałek Piotr Zgorzelski (PSL-TD).
Dodał, że urlop rozpocznie się "niebawem", ale zastrzegł, że będzie go przerywał na czas niezbędny do realizacji "pewnych rzeczy", które wynikają z konstytucji, a które marszałek musi dokonać osobiście.
"Wysyłanie ustaw do prezydenta, tylko ja mogę podpisać, nie może tego zrobić żaden wicemarszałek. Sprawy immunitetowe, tylko ja mogę podpisać. Są też sprawy związane z bezpieczeństwem państwa, które tylko ja mogę zrobić. Jeżeli będzie konieczność, państwo będzie tego wymagało, to będę przerywał urlop na czas potrzebny do zrealizowania tych zadań, podpisania dokumentów" - wyjaśnił.
"Teraz precyzyjnie to sobie planuję, żeby na dniach dać państwu precyzyjną odpowiedzieć, żebyście wiedzieli kiedy jestem, a kiedy mnie nie ma" - dodał.
We wtorek podczas wizyty w Wilnie marszałek Sejmu był pytany, czy zamierza udać się na "kampanijny urlop" w związku z wyborami prezydenckimi. Hołownia odparł, że w poczuciu głębokiej odpowiedzialności za państwo pełni najlepiej jak potrafi funkcję marszałka Sejmu. "To jest funkcja, która wymaga obecności w Warszawie, wielu rzeczy związanych z relacjami międzynarodowymi, to jest po prostu robota pełnoetatowa" - powiedział.
"Natomiast rzeczywiście jest tak, że to już jest (ten) czas, więc w najbliższych dniach na pewno poinformuję, jak będzie wyglądał mój kalendarz w ciągu dwóch i pół miesiąca i ostro ruszę w Polskę na spotkania nie z klasą polityczną, tylko z wyborcami. Po to, żeby ich przekonać, że oczywiście ten bieg prezydencki, który się toczy, jest bardzo ważny" - dodał.
Wybory prezydenckie odbędą się 18 maja. Ewentualna druga tura zostanie przeprowadzona 1 czerwca.(PAP)
dk/ itm/

























































