REKLAMA

Berlusconi wraca do Senatu. Lider Ruchu Pięciu Gwiazd bez mandatu

2022-09-26 11:05, akt.2022-09-26 12:59
publikacja
2022-09-26 11:05
aktualizacja
2022-09-26 12:59

Prawie 86-letni były premier Włoch Silvio Berlusconi wraca do Senatu, z którego został wydalony jako osoba prawomocnie skazana w 2013 roku. Wśród przegranych niedzielnych wyborów parlamentarnych są były lider Ruchu Pięciu Gwiazd, dotychczasowy szef dyplomacji Luigi Di Maio i 95-letnia legenda kina Gina Lollobrigida.

Berlusconi wraca do Senatu. Lider Ruchu Pięciu Gwiazd bez mandatu
Berlusconi wraca do Senatu. Lider Ruchu Pięciu Gwiazd bez mandatu
fot. Remo Casilli / / FORUM

Wybory parlamentarne wygrał zdecydowanie blok centroprawicy na czele z partią Bracia Włosi Giorgii Meloni, otrzymując - według cząstkowych wyników - około 43 proc. głosów. Trwa oczekiwanie na oficjalne wyniki głosowania. Niektóre mandaty już są przesądzone.

Obecny eurodeputowany Berlusconi, który przez lata był liderem centroprawicy i wygrał z nią trzy razy wybory, zdobył mandat senatora. Izbę wyższą opuścił dziewięć lat temu na mocy ustawy, zabraniającej zasiadania w parlamencie osobom prawomocnie skazanym. Wtedy otrzymał karę 4 lat więzienia za oszustwa podatkowe przy zakupie praw do emisji w jego telewizji Mediaset. Odebrano mu mandat.

Do Senatu wybrany został też prezes rzymskiego klubu piłkarskiego Lazio, Claudio Lotito.

Wybory przegrała Lollobrigida, która kandydowała do Senatu z listy Włochy Suwerenne i Ludowe, utworzonej przez partię komunistyczną i socjalistyczną.

Spektakularną porażkę poniósł były polityczny lider Ruchu Pięciu Gwiazd, dotychczasowy szef dyplomacji Luigi Di Maio, który niedawno odszedł ze swojej macierzystej formacji i stworzył nową - Obywatelskie Zaangażowanie. Nie weszła ona do parlamentu.

KE: wynik włoskich wyborów nie jest wyrazem sprzeciwu wobec polityki Unii Europejskiej

Traktowanie wyników wyborów parlamentarnych we Włoszech jako wyrazu sprzeciwu wobec polityki prowadzonej przez Unię Europejską jest nadmiernym uproszczeniem - przekonywał w poniedziałek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Eric Mamer.

"Komisja Europejska i przewodnicząca KE współpracują z rządami wybranymi w wyborach w państwach członkowskich. To samo dotyczy tego przypadku, jak i każdego innego. Oczywiście, liczymy na konstruktywna współpracę z nowymi władzami Włoch. Chciałbym tylko przypomnieć, że w tej chwili czekamy na sformowanie nowego włoskiego rządu, zgodnie z procedurami konstytucyjnymi tego kraju" - oświadczył Mamer.

Pytany, czy Komisja Europejska zadaje sobie pytanie, co zrobiła źle, popychając 1/3 włoskich wyborców do głosowania na partie nastawione krytycznie wobec UE, odparł:

"Nie jest rolą Komisji Europejskiej komentowanie kampanii wyborczej, która miała miejsce we Włoszech. Byłoby arogancją z mojej strony, gdybym podjął próbę analizy powodów, które skłoniły Włochów do takiego, a nie innego głosowania. Jest cała seria tematów, które były ważne. Uznawanie wyniku tych wyborów za negatywny osąd Europy jest wyjątkowym uproszczeniem sytuacji".

MSZ Chin: liczymy, że nowy rząd Włoch będzie kontynuował pragmatyczną politykę wobec ChRL

Liczymy, że nowy rząd Włoch będzie kontynuował aktywną i pragmatyczną politykę wobec Chin – oświadczył w poniedziałek rzecznik chińskiego MSZ Wang Wenbin. Wcześniej chińska dyplomacja nie wprost krytykowała wypowiedzi kandydatki na premiera Giorgii Meloni na temat Tajwanu.

W odpowiedzi na pytanie o zwycięstwo bloku centroprawicowego w niedzielnych wyborach parlamentarnych we Włoszech, Wang podkreślił, że Chiny i Włochy łączy „wszechstronne partnerstwo strategiczne”, a „zdrowy i stabilny rozwój dwustronnych stosunków leży w interesie obu krajów”.

„Mamy nadzieję, że nowy rząd Włoch będzie kontynuował aktywną i pragmatyczną politykę wobec Chin, podtrzymywał ducha wzajemnego szacunku, zaufania i dwustronnych korzyści, w dalszym ciągu pogłębiał dwustronną współpracę w różnych dziedzinach (…) z korzyścią dla obu narodów” – powiedział rzecznik MSZ w Pekinie, cytowany przez chińskie media.

Przywódczyni zwycięskiej partii Bracia Włosi, Giorgia Meloni, która jest najbardziej prawdopodobną kandydatką na premiera, wyrażała przed wyborami wątpliwości co do współpracy z Chinami.

Meloni zasugerowała niedawno w rozmowie z tajwańską agencją prasową CNA, że jeśli zostanie premierem, nie przedłuży obecności Włoch w lansowanej przez Chiny globalnej Inicjatywie Pasa i Szlaku (BRI), nazywanej również „Nowym Jedwabnym Szlakiem”. Przystąpienie do niej przez Włochy nazwała „wielkim błędem”.

Liderka Braci Włochów oświadczyła również, że jeśli władzę obejmie centroprawicowy rząd, „pewne jest, że Tajwan będzie fundamentalną kwestią dla Włoch”. Jako „niemożliwe do zaakceptowania” określiła groźby Chin względem Tajwanu.

Tłumacząc swoje stanowisko w sprawie chińskiej Inicjatywy Pasa i Szlaku, Meloni przytoczyła doniesienia o represjach działaczy demokratycznych w Hongkongu, dyskryminacji Ujgurów i innych mniejszości etnicznych w Chinach, niejednoznaczne stanowisko Pekinu w sprawie rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz pokazy siły skierowane przeciwko Tajwanowi – podała CNA.

Po tych wypowiedziach ambasada ChRL w Rzymie, nie wymieniając Meloni z nazwiska, wyraziła niezadowolenie i sprzeciw wobec „pewnych negatywnych komentarzy w sprawie Tajwanu”. „Wzywamy właściwe osoby, aby zdały sobie sprawę z delikatności kwestii tajwańskiej (…) i unikały wysyłania błędnych sygnałów separatystycznym siłom +niepodległości Tajwanu+” - napisano w oświadczeniu.

Komunistyczne władze w Pekinie uznają demokratycznie rządzony Tajwan za część terytorium ChRL i dążą do przejęcia nad nim kontroli, nie wykluczając przy tym możliwości zbrojnej inwazji. W myśl polityki "jednych Chin" Pekin wymaga od stolic, z którymi ma formalne relacje dyplomatyczne, aby nie utrzymywały ich z Tajpej.

NIemieckie media i politycy o zwycięstwie wyborczym prawicy we Włoszech: duże obawy w Brukseli, ale także w Berlinie

Zwycięstwo wyborcze we Włoszech prawicowej partii Bracia Włosi Giorgii Meloni sprawiło, że "w Brukseli, ale także w Berlinie panuje duża obawa", iż zagrożone są fundamenty i wspólne wartości UE - pisze w poniedziałek portal dziennika "Welt". Czołowi politycy UE, wśród niech wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, ostrzegają przed zagrożeniem.

"Giorgia Meloni będzie premierem, a jej politycznymi wzorcami są (premier Węgier) Viktor Orban i (były prezydent USA) Donald Trump. Wyborcze zwycięstwo sojuszu partii centroprawicowych we Włoszech jest więc niepokojące" - powiedziała wiceszefowa PE Katarina Barley (SPD), cytowana przez "Welt".

Dwa lata temu oburzenie w Polsce wywołał jej wywiad dla niemieckiego radia Deutschlandfunk, w którym padły słowa o konieczności "finansowego zagłodzenia" Polski i Węgier, by skłonić je do przestrzegania zasad praworządności. Później rozgłośnia opublikowała oświadczenie, w którym twierdziła, że "przejaskrawiła" ten fragment rozmowy, ponieważ dotyczył on tylko Węgier.

"Fundamenty i wspólne wartości UE byłyby zagrożone, gdyby Włochy, jako trzecia największa gospodarka UE, były rządzone przez koalicję postfaszystów i partii skrajnie prawicowych" - powiedział współprzewodniczący Europejskich Zielonych Thomas Waitz. Jego zdaniem Unia Europejska może funkcjonować tylko wtedy, gdy będzie trzymać się razem, np. w kwestii współpracy na rynkach energetycznych, decyzji w sprawie sankcji wobec Rosji czy radzenia sobie z kryzysem koronawirusa. Meloni postawiłaby jednak na solowe działania narodowe, co może być "katastrofą dla Europy" - uważa Waitz.

"Meloni ma ulubionego wroga: Niemcy. Już w swojej autobiografii 45-letnia polityk otwarcie przyznała się do +niechęci+ do Niemiec" - przypomina "Welt". Krytyka Niemiec ze strony Włoch "prawdopodobnie wzrośnie w przyszłości, Meloni będzie próbowała zrobić z Niemców straszaka w Europie. Niebezpieczeństwo polega na tym, że krytyka Niemiec przez Meloni może paść na podatny grunt nie tylko w jej ojczyźnie, ale także w innych państwach europejskich, takich jak Polska, Grecja czy Francja" - pisze "Welt".

Fogiel: Meloni to jedna z najbardziej prozachodnich polityków we Włoszech

Fogiel ocenił, że to zawsze dobra wiadomość, kiedy wybory wygrywa partia z frakcji PiS (EKR) w Parlamencie Europejskim. Podkreślił, że politycy PiS już od jakiegoś czasu współpracują z politykami Fratelli d'Italia w ramach EKR.

"Jest współpraca między PiS-em a Fratelli, ale oczywiście Meloni będzie musiała tworzyć ten rząd z dwiema innymi partiami" - powiedział.

Przyznał też, że koalicja ta może być trudna, ze względu - jak mówił - na przejawiane przez Berlusconiego i Salviniego postawy prorosyjskie.

"O ile sama Giorgia Meloni - co do tego nie mam wątpliwości - jest, jak myślę jednym z najbardziej, o ile nie najbardziej pronatowskich, proatlantyckich i proukraińskich polityków we Włoszech, no to właśnie popierany, chociażby przez Donalda Tuska Silvio Berlusconi wsławił się takimi wypowiedziami. Salvini, którego Liga była w poprzednim technokratycznym rządzie Mario Draghiego, również ma trochę za uszami. Liczę, że przyszła premier Meloni będzie mogła prowadzić ten rząd w takim kierunku, w jakim ona będzie chciała" - zaznaczył.

Sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński powiedział z kolei w poniedziałek w Radiu ZET, że martwi się wynikiem wyborów we Włoszech. "Osoby wprost popierające Putina będą ważnymi ministrami w tym rządzie. To zagrożenie dla polskiego bezpieczeństwa i Europy. Salvini, który jest agentem Putina. Nie wiem właściwie, z czego cieszą się politycy PiS" – podkreślił.

Pytany o stosunek Donalda Tuska do Berlusconiego, Kierwiński zaznaczył, że "czasy dzielą się na okres przed ukraińską wojną i po wojnie ukraińskiej". "Teraz nie ma żadnej wątpliwości, że Berlusconi nie popiera tego, co robi Putin, a Salvini mówi wprost, że mu się to podoba" - podkreślił polityk PO. Przedstawiciele Forza Italia w Parlamencie Europejskim, w tym sam Berlusconi - należą do grupy Europejskiej Partii Ludowej, do której należą też PO i PSL.

Kierwiński dodał, że ma nadzieję, iż Meloni "będzie potrafiła odciąć się od sojuszników Putina i ta radość polityków PiS zostanie zburzona".

Z kolei Fogiel podkreślił, że liczy na rząd, który "będzie miał taki pogląd na funkcjonowanie Unii Europejskiej, jaki jest zapisany w traktatach". "Unia powinna być zrzeszeniem państw członkowskich, ale nie powinna uzurpować sobie dodatkowych kompetencji" - stwierdził.

Polityk PiS był pytany również o słowa przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen na temat wyborów we Włoszech. W czwartek szefowa KE Ursula Von der Leyen podczas debaty na uniwersytecie Princeton została zapytana o wybory parlamentarne we Włoszech, m.in. w kontekście tego, że - jak zauważono - wśród kandydatów są politycy "bliscy" Władimira Putina. "Zobaczymy wynik głosowania we Włoszech. Były też wybory w Szwecji. Jeśli sprawy pójdą w trudnym kierunku, mamy narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier" - odpowiedziała szefowa KE, cytowana przez agencję Ansa. Dodała także: "Moje podejście jest takie, że pracujemy z każdym demokratycznym rządem, gotowym pracować z nami".

"Myślę, ze ta próba wpłynięcia na włoskich wyborców nie została odebrana we Włoszech dobrze, być może dorzuciła kilka punktów procentowych centroprawicowej koalicji. (...) Warta uwagi jest reakcja włoskiej klasy politycznej na tę wypowiedź przewodniczącej von der Leyen, bo w przeciwieństwie do tego, co robi polska opozycja, to znaczy cieszy się czy nawet, jak przyznał kiedyś Rafał Trzaskowski prosiła o dodatkowe warunki dla Polski, to tam również przedstawiciele socjaldemokracji - czyli zasadniczo tych, za którymi się wstawiała von der Leyen" - powiedział Fogiel. Według niego "nawet oni byli oburzeni". "To jest taka postawa jednak suwerennościowa, którą należy docenić" - powiedział Radosław Fogiel.

Marcin Kierwiński pytany o to, czy von der Leyen swoją wypowiedzią przekroczyła jakąś granicę, ocenił, iż jest "dość naturalne, że wszystkie kraje członkowskie UE muszą być traktowane równo". "Niezależnie od tego, jaki to kraj. Jeśli rząd łamie solidarność europejską, reguły, to KE jest od tego, by reagować" - podkreślił. Dodał, że Ursula von der Leyen "stoi na straży wartości europejskich", a jej słowa nie mogą podobać się tym, którzy ich nie podzielają.

W weekend we Włoszech odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne, ogłoszone po upadku technicznego rządu Mario Draghiego w lipcu. Jak wskazują cząstkowe wyniki, wygrał je blok złożony z partii Fratelli d'Italia pod wodzą Meloni (ok. 24-25 proc. głosów), Forza Italia Silvio Berlusconiego oraz Ligi Matteo Salviniego (po ok. 8-9 proc. głosów). 15-16 proc. głosów zdobył centrowo-populistyczny Ruch 5 Gwiazd Giuseppe Contego, a ok. 21-22 proc. blok centrolewicowy, w którym prym wiedzie Partia Demokratyczna pod wodzą Enrico Letty. (PAP)

autor: Mikołaj Małecki

mml/ ann/

(PAP)

Z Rzymu Sylwia Wysocka, z  Berlina Berenika Lemańczyk, z Brukseli Artur Ciechanowicz

sw/ mal/ bml/ ap/ anb/ asc/ mal/

Źródło:PAP
Tematy
Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Szukasz pracownika? Znajdź go na Pracuj.pl

Advertisement

Komentarze (8)

dodaj komentarz
mikroprzedsiebiorca
Jak w dzisiejszych czasach, w Europie mogą istnieć partie komunistyczne? Komunizm przyczynił się do śmierci więcej ludzi niż nazizm i faszyzm razem wzięte. Świat jeszcze się przebudzi jak już sięgnie dna pod rządami lewaków. Czyżby Włosi się przebudzili?
zene
Berlusconi swój czlowiek,
z prez. Putinem mieli duzo sukcesów
darecki787
A Quń podobno zapadł na śmierć kliniczną w obawie przed deportacją.
dreustachy
Koniec ze skrajną lewica we Włoszech. Ament
samsza
Tutaj "piszą" centroprawica, gdzie indziej najskrajniejsza skrajna prawica od czasu faszystów, o co w tym wszystkim chodzi ?
Wiadomo, że nie pokazali (jeżeli uważacie proszę konkretnie nazwać), jakiegoś przełomowego pomysłu... po prostu wyborcy uciekli od lewicy, bo odczuli na własnej skórze ich "empatię i
Tutaj "piszą" centroprawica, gdzie indziej najskrajniejsza skrajna prawica od czasu faszystów, o co w tym wszystkim chodzi ?
Wiadomo, że nie pokazali (jeżeli uważacie proszę konkretnie nazwać), jakiegoś przełomowego pomysłu... po prostu wyborcy uciekli od lewicy, bo odczuli na własnej skórze ich "empatię i opiekę".
aod
No to Kijowski musi wyemigrować do Włoch, żeby założyć Komitetet Obrony Demokracji, bo przecież jak wygrywa nie ta partia co trzeba to jest to koniec demokracji:-))
wibor3m10procent
Niemiecki plan hegemonii się sypie..?

Powiązane: Polityka na świecie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki