Prezes PGNiG Bogusław Marzec powiedział, że w drugiej połowie roku możliwe jest podniesienie cen gazu o kilka procent. Twierdzi, że spółka musi poczynić te kroki, bo gaz, który kupuje od Gazpromu, jest coraz droższy. Problem w tym, że cena gazu powiązana jest z notowaniami ropy na światowych giełdach, a te poszły w tym roku w górę. – Albo przeniesiemy te podwyżki na klientów, albo splajtujemy – twierdzi Bogusław Marzec. Z takim stanowiskiem nie zgadza się jednak szef Urzędu Regulacji Energetyki, który z mocy prawa musi zatwierdzić każdą podwyżkę i często doprowadza do zmniejszenia jej skali. – To spółka giełdowa, ale nie powinna nastawiać się wyłącznie na zysk, bo ma praktycznie monopol i wielki wpływ na sytuację życiową Polaków – podkreśla Leszek Juchniewicz, prezes URE. Jego zdaniem, zasadność każdej podwyżki cen gazu musi być bardzo dokładnie zbadana. Można zatem przypuszczać, że URE nie będzie i tym razem podejmować pochopnych decyzji. Być może zatem ceny nie wzrosną teraz tak mocno, jak chce PGNiG, albo zmiana taryf zostanie w ogóle przesunięta na początek 2007 roku.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
(JM)

























































