REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Banki przenoszą karty do chmury. Co oznacza eksplozja tokenizacji dla rynku płatności?

Wojciech Boczoń2025-12-15 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2025-12-15 06:00

Po trzecim kwartale 2025 r. banki raportujące dane mają łącznie ok. 10,8 mln kart podpiętych do cyfrowych portfeli. To już nie ciekawostka technologiczna, ale równoprawny kanał płatności, który w codziennych transakcjach coraz częściej zastępuje tradycyjne karty plastikowe. Klienci przyzwyczaili się do tego, że „portfel” mają w telefonie, zegarku albo innym gadżecie, a karta w fizycznej postaci staje się raczej zapasowym środkiem płatniczym niż narzędziem pierwszego wyboru.

Banki przenoszą karty do chmury. Co oznacza eksplozja tokenizacji dla rynku płatności?
Banki przenoszą karty do chmury. Co oznacza eksplozja tokenizacji dla rynku płatności?
fot. Ar_TH / / Shutterstock

Liderzy rynku - kto ma najwięcej kart w portfelach cyfrowych

W statystykach za trzeci kwartał wyraźnie widać dominację kilku największych graczy. mBank ma ponad 3,35 mln kart podpiętych do Apple Pay, Google Pay i innych portfeli mobilnych. Na drugim miejscu jest Santander Bank Polska, który zbliża się do poziomu 2,93 mln kart, a dalej Bank Pekao z ok. 1,33 mln oraz Millennium z wynikiem nieco powyżej 1,2 mln.

fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl

Silnie rośnie też grupa banków ze średniej półki: Alior przekroczył 540–600 tys. kart, Credit Agricole ma już ponad 400 tys., a bankowość spółdzielcza – zrzeszenia BPS i SGB – raportuje odpowiednio blisko 180 tys. i 170 tys. kart stokenizowanych. Nawet mniejsze instytucje, takie jak Nest Bank i Bank Pocztowy, notują po kilkadziesiąt tysięcy kart powiązanych z cyfrowymi portfelami. To pokazuje, że płatności mobilne przestały być domeną kilku największych banków i stały się rynkowym standardem.

Niepełny obraz rynku - brak danych z części dużych banków

Trzeba jednocześnie pamiętać, że obecne zestawienie nie obejmuje wszystkich istotnych graczy. Kilka dużych banków nie podało aktualnych danych, w tym PKO BP, co z góry ogranicza możliwość pełnej oceny rynku. Z ostatnich dostępnych informacji wynika, że ING Bank Śląski miał około 1,5 mln kart podpiętych do cyfrowych portfeli w trzecim kwartale 2024 r.

PKO BP natomiast w 2023 r. raportował 824 tys. kart działających w autorskiej technologii HCE. Ten wynik nie obejmował kart dodanych do Apple Pay i Google Pay, więc realna skala wykorzystania płatności mobilnych w największym polskim banku jest dziś prawdopodobnie istotnie wyższa. Gdyby do obecnych statystyk dołożyć najświeższe wolumeny z ING i PKO, łączna liczba kart stokenizowanych mogłaby być większa o kilka milionów.

Apple Pay i Google Pay to baza, ale rośnie segment niszowych portfeli

Podstawą oferty banków pozostają dwa globalne ekosystemy: Apple Pay i Google Pay. To one zapewniają największy zasięg i są naturalnym wyborem dla użytkowników smartfonów z iOS i Androidem. Obok nich pojawia się jednak coraz więcej rozwiązań niszowych, nastawionych na konkretne urządzenia lub grupy klientów.

Bank Pocztowy podaje wprost, że z Xiaomi Pay korzysta tam 240 klientów, a z Garmin Pay 540. Nest Bank raportuje 79 użytkowników Fitbit Pay i 15 korzystających ze Swatch Pay. Na tle kilku milionów kart w portfelach Apple i Google to wartości symboliczne, ale od strony trendu ważne jest coś innego: płatność staje się funkcją dodawaną do kolejnych kategorii urządzeń. Dla banku jest to dodatkowy kanał dotarcia, a dla klienta – możliwość zapłacenia tym, co akurat ma na ręce albo przy sobie.

Nowi gracze i pierścienie płatnicze

Na tym tle warto odnotować dwa ruchy, które dodatkowo poszerzają rynek. Po pierwsze, kilka tygodni temu w Polsce zadebiutował Samsung Pay, co domyka układ trzech globalnych ekosystemów mobilnych na lokalnym rynku. Użytkownicy smartfonów i zegarków Samsunga zyskują natywne rozwiązanie do płatności zbliżeniowych, a banki – kolejny kanał integracji.

Po drugie, część instytucji wprowadziła do oferty pierścienie płatnicze. mBank, Pekao i Alior proponują klientom biżuterię z modułem płatniczym, w której karta jest stokenizowana dokładnie tak samo jak w telefonie czy zegarku. To rozwiązanie adresowane do osób, które chcą zminimalizować liczbę noszonych przy sobie urządzeń – na przykład biegają bez telefonu, ale nadal chcą mieć możliwość zapłaty w sklepie czy na stacji.

Pekao i Blik zbliżeniowy - inna metodologia

Specyficzny jest sposób raportowania Banku Pekao. Instytucja podaje łączną liczbę użytkowników zbliżeniowych płatności mobilnych, więc w statystyce znajdują się również klienci korzystający z Blika zbliżeniowego. Z punktu widzenia samego klienta różnica może być mało istotna – w obu przypadkach przykładamy telefon do terminala i płacimy bez użycia plastiku – ale technologicznie są to dwa różne światy.

Blik zbliżeniowy nie wykorzystuje karty płatniczej, lecz własną infrastrukturę systemu Blik oraz aplikację mobilną banku. W efekcie dane Pekao nie są w pełni porównywalne z innymi bankami, które raportują wyłącznie liczbę kart stokenizowanych, a nie liczbę użytkowników danego kanału płatniczego.

Blik w statystykach tokenizacji - dlaczego go tam nie ma?

Płatności zbliżeniowe są dostępne w Bliku od niedawna i zdążyły osiągnąć masową skalę, ale w zestawieniach dotyczących kart podpiętych do portfeli cyfrowych Blik zasadniczo się nie pojawia. Powód jest prosty: nie ma tam karty jako instrumentu. Płatność odbywa się bezpośrednio w ekosystemie Blika, więc nie generuje nowego tokenu karty i nie powiększa puli kart dodanych do Apple Pay, Google Pay czy innych portfeli. Wyjątkiem jest wspomniany już Pekao, gdzie metodologia łączy płatności kartowe i blikowe w jednym wskaźniku. Z perspektywy analiz rynku warto mieć to z tyłu głowy - wolumen płatności mobilnych w Polsce jest faktycznie większy niż wynika z samych statystyk tokenizacji kart.

Na czym polega tokenizacja kart?

W centrum całego modelu leży tokenizacja. Z punktu widzenia użytkownika sprowadza się to do „dodania karty” do telefonu, zegarka, opaski czy pierścienia. Z punktu widzenia banku i schematów płatniczych oznacza wygenerowanie cyfrowego odpowiednika karty – tokenu – który jest przypisany do konkretnego urządzenia albo aplikacji. Podczas transakcji terminal i sieci pośredniczące nie widzą prawdziwego numeru karty, tylko token i jednorazowe identyfikatory transakcji.

Ogranicza to ryzyko przechwycenia danych, a w razie kompromitacji pojedynczego urządzenia pozwala odłączyć wyłącznie dany token, bez konieczności blokowania całej karty i wymiany plastiku. Jedną kartę można też stokenizować wielokrotnie, podpinając ją do kilku urządzeń naraz. W praktyce klient może mieć tę samą kartę w telefonie, zegarku, opasce fitness i pierścieniu, a każde z tych powiązań funkcjonuje niezależnie.

Wygoda i bezpieczeństwo jako główne motory zmiany

Dla użytkowników kluczowe są dwa czynniki: wygoda i poczucie bezpieczeństwa. Wygoda wynika z tego, że telefon czy zegarek są zawsze pod ręką, a portfel coraz częściej zostaje w domu. Płatność wymaga jedynie przyłożenia urządzenia do terminala, co sprawdza się zarówno w codziennych zakupach, jak i w sytuacjach, gdy nie chcemy zabierać całego portfela – na przykład podczas biegania czy krótkiego wyjścia na miasto. Poczucie bezpieczeństwa wzmacnia fakt, że transakcje są powiązane z mechanizmami uwierzytelniania urządzenia. Odcisk palca, rozpoznawanie twarzy lub kod odblokowania pełnią rolę „pierwszej linii” autoryzacji. W praktyce kradzież telefonu bez znajomości sposobu odblokowania nie daje przestępcy prostego dostępu do środków na koncie.

Co dalej z plastikowymi kartami?

Po trzecim kwartale 2025 r. widać wyraźnie, że cyfrowe portfele i tokenizacja kart stały się jednym z filarów rynku płatności bezgotówkowych w Polsce. Z jednej strony rośnie liczba kart podpiętych do Apple Pay, Google Pay, Samsunga i niszowych portfeli powiązanych z konkretnymi urządzeniami. Z drugiej - pojawiają się nowe formy nośników, takie jak pierścienie płatnicze, które jeszcze bardziej odklejają płatność od fizycznej karty. Równolegle w tle rośnie Blik zbliżeniowy, który nie powiększa puli kart stokenizowanych, ale realnie konkuruje o te same scenariusze użycia.

W takim środowisku plastikowa karta nie znika z rynku, ale jej rola stopniowo się zmienia. Coraz częściej jest to produkt, który klient ma „na wszelki wypadek”, podczas gdy codzienne życie płatnicze toczy się w telefonie, zegarku, opasce albo pierścieniu. Dla banków oznacza to konieczność dalszych inwestycji w mobilność, a dla całego rynku - przesunięcie środka ciężkości z fizycznego plastiku na cyfrowe tokeny i urządzenia, które towarzyszą użytkownikowi przez cały dzień.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Black Red White zamyka produkcję w Zamościu. Pracę tracą setki osób
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Autor komentarzy, poradników, artykułów i branżowych raportów o bankowości. Redaktor prowadzący serwisu PRNews.pl. Autor cyklu raportów "Polska bankowość w liczbach". Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy ZBP. Dwukrotnie nominowany do nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka oraz laureat tej nagrody w 2014 r. Finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2019). Laureat nagrody dziennikarskiej w XXIII edycji konkursu im. Władysława Grabskiego organizowanego przez NBP (2025). Tel. 881 083 389.

Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (12)

dodaj komentarz
yaro800
Za niedługo za rozstanie się z telefonem może być wysoka kara. I o pozwolenie trzeba będzie występować do Najwyższej Komisji ds Inwigilacji.
zoomek
Wirtualizować wszystko - łatwiej bydło zagonić wtedy do zagrody. To przecież jasne że chodzi o kontrolę.
pogo0
Zupełnie jakby fizyczna karta miała mniej wirtualne pieniądze :D
daniel_1
Dowiedziałem się z tekstu, że plastik w karcie jest fizyczny, ale plastik w telefonie i zegarku jest cyfrowy (niefizyczny).

Co do bezpieczeństwa i wygody, to gotówka nie ma sobie równych:
- brak pośredników (brak zagrożenia ujawnienia i kradzieży danych ).
- wygoda (nie trzeba żadnych urządzeń)




samsza
plastik w porfelu zajmuje mniej miejsca
drobniaki nie spadają na podłogę z plastiku, albo pod szafę
przykładasz i już... możesz iść
zoomek odpowiada samsza
Pstryk w banku i niby masz kasę ale nie zapłacisz za nic.
Ba!
No wiecie - hakerzy Kima zaatakowali - ma pan zero na koncie i co nam pan zrobi?
pozhoga
Czy korzystanie z Apple, Google lub Samsung Pay nie oznacza, że dajecie tym firmom wgląd w swoje finanse, albo i dostęp do pieniędzy?
stain
Dostępu do pieniędzy nie, dane o płatnościach oczywiście tak. Megaszpieg gugiel oczywiście zamienia je na pieniądze, bo te dane mają swoją wartość
samsza
wgląd w dane medyczne w chmurze to dopiero jazda

#cobralcenckiewicz
tomitomi
ładować wszystko w chmurę ! ...... a , potem będzie płacz , że okraaaaadli !!

Powiązane: Karty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki