REKLAMA
TYLKO U NAS

Bałtycka Linia Obrony. Bunkry w Estonii i plany demontażu torów na Łotwie

2025-12-18 04:36, akt.2025-12-18 08:24
publikacja
2025-12-18 04:36
aktualizacja
2025-12-18 08:24

W Estonii ruszyła budowa betonowych umocnień mających chronić przed rosyjską artylerią, tymczasem w Rydze trwa debata nad odcięciem infrastruktury kolejowej od państw-agresorów. Łotewskie wojsko opowiada się za rozbiórką torów do Rosji i Białorusi, ale rząd zachowuje ostrożność. Minister spraw zagranicznych Łotwy ostrzega przed działaniami jednostronnymi i zapowiada konsultacje z regionem.

Bałtycka Linia Obrony. Bunkry w Estonii i plany demontażu torów na Łotwie
Bałtycka Linia Obrony. Bunkry w Estonii i plany demontażu torów na Łotwie
fot. JANIS LAIZANS / /  Reuters / Forum

Ewentualny demontaż szerokich torów kolejowych łączących Łotwę z Rosją i Białorusią powinien być, na wypadek różnych scenariuszy, realizowany w porozumieniu z pozostałymi krajami regionu - powiedziała minister spraw zagranicznych Baiba Braże.

Jednostronne działanie Łotwy w tej sprawie nie miałoby sensu. Decyzja musi być zbiorowym rozwiązaniem – stwierdziła szefowa łotewskiej dyplomacji Baiba Braże, będąc gościem w programie telewizji LTV.

Łotwa chce koordynować działania z innymi państwami bałtyckimi, tj. Litwą i Estonią a także Polską i Finlandią, które również posiadają połączenia kolejowe z państwami agresorami – Rosją i Białorusią. Obecnie różne organy i instytucje a także siły zbrojne – na zlecenie rządu – oceniają możliwość i konsekwencje rozbiórki istniejących na wschodzie Łotwy szerokich torów kolejowych. Na początku tygodnia sprawą zajęły się też parlamentarne komisje.

Na Łotwie na wschodzie kraju się dwa szlaki kolejowe prowadzące do Rosji – jeden w kierunku Pytałowa i Moskwy, a drugi w kierunku Pskowa. W stronę Białorusi połączenie przebiega przez Dyneburg w kierunku Połocka.

Niektórzy politycy twierdzą, że istnienie takich torów stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa, ponieważ kolej może zostać wykorzystana w przypadku napaści zbrojnej. Inni argumentują, że usunięcie takiej infrastruktury potencjalnie zaszkodziłoby gospodarce Łotwy, gdyby stosunki i handel z Rosją w końcu się poprawiły, a także jeśli chodzi o wymianę towarów z krajami azjatyckimi.

Przedstawiciele sztabu łotewskich sił zbrojnych, których wysłuchali posłowie w komisjach, argumentowali, że z punktu widzenia bezpieczeństwa i wojskowości najlepszym rozwiązaniem jest demontaż torów. Urzędnicy resortu obrony zwracali zaś uwagę, że tory są jednym z elementów wpływających na mobilność wroga, a obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia militarnego dla Łotwy.

Do końca roku odpowiedzialne organy i instytucje mają przygotować opinie i raporty w kwestii infrastruktury kolejowej na wschodzie kraju.

Estonia rozpoczęła się instalacja pierwszych z setek bunkrów na granicy z Rosją

W Estonii na płd.-wsch. odcinku granicy z Rosją rozpoczęła się instalacja pierwszych bunkrów z planowanych około 600 obiektów, które mają stanowić trzon Bałtyckiej Linii Obrony - podało radio ERR.

Według wojsk inżynieryjnych budowane podziemne konstrukcje mają przede wszystkim chronić żołnierzy przed bezpośrednimi trafieniami amunicją artyleryjską kalibru 152 mm, której używają wojska rosyjskie, jak również częściowo przed możliwym atakiem dronów.

Obecnie trwają prace przy wzniesieniu pierwszych pięciu bunkrów. W najbliższych miesiącach gotowych ma być dwadzieścia kolejnych. Zgodnie z harmonogramem wszystkie z planowanych obiektów w ramach Bałtyckiej Linii Obrony mają zostać ukończone do końca 2027 r. W połowie tego roku rozpoczęto też przekopywanie rowów przeciwpancernych. Pierwotnie zakładano, że większość bunkrów powstanie do końca 2026 r., ale pojawiły się problemy administracyjne związane m.in. z wykupem gruntów od właścicieli terenów przez które przebiega ufortyfikowana linia.

Projekt Bałtyckiej Linii Obrony został uzgodniony na początku 2024 r. przez ministrów obrony państw bałtyckich w łotewskiej Rydze. Celem wspólnego międzypaństwowego projektu Litwy, Łotwy i Estonii jest wzmocnienie flanki wschodniej, w tym ochrona przed wtargnięciem wojsk ze strony Rosji i Białorusi. Linia bałtycka ma być połączona z polską „Tarczą Wschód”.

Przydacz: obrona wschodniej flanki NATO nie może spoczywać tylko na barkach Europy Środkowej i Wschodniej

Obrona wschodniej flanki NATO nie może spoczywać tylko na barkach Europy Środkowej i Wschodniej - powiedział w środę w Waszyngtonie Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP. W czwartek wizytę w Polsce złoży sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte.

Przydacz w Waszyngtonie wziął udział w spotkaniach przygotowawczych do przyszłorocznego szczytu G20. Jak przekazał, Polska została na nich „bardzo dobrze przyjęta”. Kolejne spotkania szerpów zaplanowane są na wiosnę i lato oraz grudzień. Przydacz poinformował, że grudniowy szczyt G20 będzie zorganizowany w Miami, ale niektóre elementy programu mają też odbyć się w Mar-a-Lago, czyli rezydencji prezydenta USA Donalda Trumpa.

– Polska ma się czym pochwalić, jeśli chodzi o naszą sytuację gospodarczą. Przez ostatnie 30 lat udało nam się uczynić znaczące postępy. Wszyscy to odnotowali, że poza Chińską Republiką Ludową to Polska najbardziej zwiększyła swoje PKB przez ostatnie trzy dekady – podkreślił Przydacz w rozmowie z polskimi mediami.

Zaznaczył, że „bez względu na to, kto rządził, dzięki polskiej pracowitości, dobrej etyce pracy, innowacyjności, edukacji, odwadze udało się zbudować polską markę”. Powiedział też, że „nie byłoby nas dzisiaj na tych spotkaniach G20, gdyby nie bezpośrednie zaproszenie ze strony prezydenta Trumpa, które pojawiło się w trakcie rozmowy” z prezydentem Karolem Nawrockim, który o nie zabiegał.

Podkreślił też, że Polska na G20 jest reprezentantem całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej.

Przydacz spotkał się w USA również z gen. Keithem Kellogiem, specjalnym przedstawicielem prezydenta USA m.in. do spraw bezpieczeństwa. Rozmawiał z nim o sytuacji wokół Ukrainy, bezpieczeństwie regionalnym i o Białorusi. Przypomniał, że niedawno na Białorusi uwolnieni zostali kolejni polityczni więźniowie, w tym Aleś Bialacki. – Bardzo się z tego cieszymy, natomiast ważne jest dla nas, aby uwolniony w przyszłości został także Andrzej Poczobut – dodał.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej spotkał się też z Elbridgem Colbym, zastępcą szefa Pentagonu, odpowiadającym za kształtowanie polityki bezpieczeństwa. – Mam tutaj zapewnienie po raz kolejny ze strony Pentagonu, że wojska amerykańskie w Polsce w takiej liczbie, jakie są przewidziane i jakie są dzisiaj obecne, pozostają – przekazał. Zapowiedział też pracę nad tym, aby w przyszłości ta obecność była jeszcze większa. Jak powiadomił, w Pentagonie towarzyszył mu polski attaché wojskowy w USA gen. Krzysztof Nolbert.

Odnosząc się do piątkowej wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie, Przydacz ocenił, że „dobrze, że do niej dojdzie”. Rozmowy poza bezpieczeństwem będą dotyczyć spraw dwustronnych, gospodarczych i historycznych – przekazał.

Pytany przez PAP o czwartkowe spotkanie prezydenta Nawrockiego z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem Przydacz powiedział, że jego wizyta, podczas której odwiedzi też NATO-wskie jednostki wojskowe w Polsce, „to jasny sygnał zainteresowania sekretarza generalnego bezpieczeństwem wschodniej flanki NATO”. Rozmowy mają dotyczyć m.in. jej wzmocnienia oraz tego, w jaki sposób wydawać środki finansowe na budowanie zdolności militarnych.

Tematem dyskusji będzie obecność natowska na wschodniej flance NATO. – Jak przekonywać sojuszników, aby nie pozostawiali wschodniej flanki NATO i jej obrony tylko na barkach państw Europy Środkowej i Wschodniej. Bo my, wykonując swoje zadania, bronimy stabilności całej Europy i odstraszamy Rosję w imię interesu całej Europy. I nie może być tylko tak, że to spoczywa na barkach polskiego żołnierza, rumuńskiego czy litewskiego – powiedział Przydacz.

– Dobrze, że sojusznicy są, natomiast oczekiwaniem byłoby, aby ta obecność była jeszcze bardziej intensywna. Także i w kontekście zagrożeń hybrydowych, zagrożeń chociażby związanych z dronami czy balonami destabilizującymi poczucie bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO – dodał.

Pytany o sytuację wokół Ukrainy, Przydacz zaznaczył, że „jeżeli ktokolwiek jest w stanie zmusić Władimira Putina do tego, aby zasiadł do stołu i zaczął godzić się na pewne warunki, które być może nie są w pełni zgodne z jego oczekiwaniami, to z całą pewnością w pierwszej kolejności to jest Donald Trump, bowiem za nim stoi siła amerykańskiej gospodarki, dyplomacji i amerykańskich zdolności militarnych”. Przyznał, że obecnie nie wygląda na to, byśmy byli „bardzo blisko trwałego, stabilnego pokoju”.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska 

pmo/wr/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (1)

dodaj komentarz
nierzad
Jeszcze niech asfalt zwiną.

Powiązane: Estonia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki