REKLAMA

Atom potrzebny od zaraz

2020-11-27 14:40
publikacja
2020-11-27 14:40
Atom potrzebny od zaraz
Atom potrzebny od zaraz
fot. Robert Pratta / / Reuters

Każdy rok zwłoki w procesie budowy elektrowni jądrowej generuje wymierne i znaczne straty gospodarcze - wskazują w swoim najnowszym raporcie "Energetyka Jądrowa Dla Polski" eksperci z Instytutu Sobieskiego. Jako zalety tego typu instalacji wskazują oni koszty produkcji energii oraz stabilność jej dostaw.

Brak energii lub jej ograniczone dostawy (tzw. stopnie zasilania) to jeden z najważniejszych elementów determinujących rozwój gospodarczy i społeczny. Jednak nie mniej ważnym są koszty energii. Jeśli koszty te są niskie, umożliwiają tanią produkcję, rozwój przedsiębiorstw i ich konkurowanie na rynku krajowym i zagranicznym, zwłaszcza energochłonnych sektorów przemysłu, a także zwiększają siłę nabywczą gospodarstw domowych, co dalej napędza popyt i/lub akumulację kapitału (wzrost posiadanych oszczędności). Jeśli koszty energii rosną, powodują wzrost kosztów funkcjonowania całej gospodarki, ubożenie społeczeństwa (w tym tzw. ubóstwo energetyczne) i stopniowo prowadzą do deindustrializacji kraju (likwidacji przemysłu) - czytamy w raporcie.

Oparcie transformacji polskiej energetyki na najtańszych źródłach energii, jakimi są elektrownie jądrowe, powinna być dla rządu sprawą priorytetową, a decyzje inwestycyjne powinny zapaść niezwłocznie. Każdy rok zwłoki generuje wymierne i znaczne straty gospodarcze, prowadzi do stopniowej likwidacji przemysłu i miejsc pracy, zwiększa ryzyko wystąpienia kryzysu społeczno-gospodarczego i osłabia obronność kraju. Powodem tego stanu rzeczy są szybko rosnące koszty energii dla odbiorców przemysłowych i postępująca utrata konkurencyjności polskich przedsiębiorstw na rynkach UE i światowych - dodają autorzy.

Koszty po stronie atomu

To właśnie kwestia ceny jest zdaniem autorów kluczowa. W 2020 r. na potrzeby rządowe wykonano analizę porównawczą pełnego kosztu wytwarzania energii elektrycznej przez różne źródła. Badanie zostało przeprowadzone przy zastosowaniu metodyki kosztu całkowitego pozwalającej na uwzględnienie dodatkowych kosztów skojarzonych z wytwarzaniem energii elektrycznej, nieuwzględnianych przy standardowej ocenie inwestycji energetycznych, czyli tzw. kosztów zewnętrznych, na które składają się m.in.: koszty systemowe – rezerwa mocy, rozbudowa i utrzymanie sieci, bilansowanie, koszty środowiskowe – zdrowie, ekosystem oraz koszty makroekonomiczne – bezpieczeństwo, bilans import-eksport, zatrudnienie.

fot. / / Instytut Sobieskiego

Badania doprowadziły do kilku kluczowych wniosków. Przede wszystkim według rachunku całkowitych kosztów wytwarzania energii elektrycznej, przy zapewnieniu odpowiednich warunków rozwoju, elektrownie jądrowe są jednymi z najtańszych jednostek wytwórczych w perspektywie 2050 r. Dodatkowo elektrownie jądrowe przyczyniają się do ograniczenia zapotrzebowania na gaz ziemny w sektorze elektroenergetycznym, minimalizując wypływ kapitału związany z importem surowca. 

Potrzebujemy nowych mocy

Tymczasem Polska po prostu potrzebuje nowych mocy. Z powodów klimatycznych konieczna jest dekarbonizacja, uzasadnia ją także antywęglowa polityka Unii Europejskiej, która z jednej strony zwiększa koszty produkcji "brudnej" energii, z drugiej daje finansowe bodźce do rozwoju innych sektorów energetyki.

W perspektywie do 2035 może wystąpić ryzyko poważnego niedoboru wymaganej nadwyżki mocy, a następnie także niedoboru mocy, dostępnej w ramach krajowych zasobów wytwórczych (JWCD). Planowane wycofanie bloków o łącznej mocy 8 GWe spowoduje utrzymanie mocy wytwórczych na poziomie 19-20 GWe2 tj. o 2,5-3,5 GWe mniej niż w 2017 r. W perspektywie kolejnych dekad prognozuje się wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, dlatego pogłębiający się spadek mocy, które są podstawą systemu elektroenergetycznego w Polsce, jest niepokojący. Konieczne jest podjęcie decyzji o budowie nowych mocy wytwórczych - informują autorzy raportu.

Najwięcej w kontekście transformacji mówi się o odnawialnych źródłach energii (tzw. OZE), tyle że ich wdrażanie tworzy także realne problemy. - Oparcie systemu energetycznego w Polsce w 100% na pogodozależnych instalacjach OZE energetyce wiatrowej i fotowoltaicznej, w perspektywie do 2050 r. nie jest możliwe. Zwiększanie zainstalowanej mocy źródeł PV (panele fotowoltaiczne) i FW (farmy wiatrowe) w nieskończoność, bez realnego zabezpieczenia w postaci magazynów energii (np. el. szczytowo-pompowych) lub bloków gazowych (pełniących rolę back-up), wpływa destabilizująco na pracę sieci elektroenergetycznej. Obecnie największy system magazynowania energii w bateriach (akumulatorach) to Hornsdale Power Reserve w Australii, który może dostarczyć max. 193,5 MWh. W przypadku elektrowni szczytowo-pompowych maksymalna energia zgromadzona w polskich instalacjach to około 8 GWh, a dalszy potencjał rozwoju jest niewielki. Pod względem gwarancji dostaw energii, budowa elektrowni jądrowych, opartych o najnowsze sprawdzone technologie, wydaje się najrozsądniejszym wyborem, który zabezpieczy przyszłe potrzeby na energię elektryczną - czytamy w raporcie.

OZE nie takie "święte"

Dodatkowo OZE wcale nie są takie "czyste", jak się czasem to próbuje przedstawiać. W tej dyskusji atrakcyjność klimatyczna elektrowni jądrowych bywa zdaniem autorów niesłusznie umniejszana. - W przypadku większości inwestycji zazwyczaj określa się tylko oddziaływanie samego przedsięwzięcia: budując drogę mówi się o wpływie tej drogi, a nie o wytwórniach mas bitumicznych, budując tamę nie ocenia się wpływu zakładów wytwarzających cement, budując elektrownię węglową ocenia się w postępowaniu środowiskowym sam zakład, bez kopalni, czy transportu, dzięki któremu dostarcza się węgiel. Inaczej przyjęło się w dyskusjach publicznych w przypadku energetyki jądrowej. Tu drobiazgowo liczy się i zastanawia nad wpływem poszczególnych etapów pozyskania surowca energetycznego, budowy samej elektrowni, jej funkcjonowaniu oraz postępowaniu z odpadami - zwracają uwagę autorzy.

- Jest to podejście słuszne, natomiast warto mieć świadomość, że w podobny sposób powinny być oceniane również inne sposoby pozyskiwania energii. I tak na przykład, do produkcji elektrowni wiatrowych używa się cement, polimery, miedź, stal, pierwiastki ziem rzadkich, w ilościach większych niż w wypadku elektrowni jądrowej przeliczając na tę samą ilość wyprodukowanej energii elektrycznej. Podobnie rzecz ma się w odniesieniu do elektrowni słonecznych - wskazują autorzy.

- Energetyka jądrowa wpływa na przyrodę w stopniu nieporównywalnie mniejszym, niż wyobraża to sobie większość spośród nas. Jest to skomplikowana, wymagająca wielkiej staranności technologia, ale na tyle zaawansowana i bezpieczna, że stanowi rozsądną alternatywę dla obecnie stosowanych paliw kopalnych, a wobec zagrożeń zmian klimatu, w najbliższej przyszłości może być kluczowym czynnikiem pozwalającym zachować różnorodność życia na Ziemi, z jednoczesnym zachowaniem komfortu życia człowieka i dalszym rozwojem naszej cywilizacji - czytamy w raporcie.

Polski atom na wieczne nigdy

Autorzy raportu przypominają, że na początku października 2020 r. Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie aktualizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej. Celem programu jest budowa oraz oddanie do eksploatacji elektrowni jądrowych. Zaktualizowany PPEJ zakłada budowę 6 reaktorów jądrowych o łącznej mocy 6-9 GW „w oparciu o duże, sprawdzone reaktory PWR”. Pierwszy blok miałby ruszyć w 2033 r.

W piątek Piotr Naimski, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, poinformował, że trwają rozmowy z partnerami w USA, ale Polska jest także otwarta na inne opcje. - Firmy amerykańskie, przy użyciu amerykańskich funduszy, przygotują w perspektywie końca przyszłego roku ofertę dla Polski, która będzie na poziomie technicznym i na poziomie konstrukcji finansowych do rozpatrzenia przez polski rząd - stwierdził. Według Naimskiego przełom 2021 i 2022 roku to będzie ostatni moment na ostateczną rządową decyzję dotyczącą technologii i partnerstwa, tak by zdążyć z budową sektora jądrowego w związku z planowanym wyłączeniem bloków węglowych.

Warto dodać, że o budowie elektrowni jądrowej mówi się od dawna. I nie chodzi tylko o sam niedokończony Żarnowiec. Przykładowo rządowe plany z 2010 roku zakładały, że pierwsza tego typu elektrownia rozpocznie prace w 2020 roku. Później mówiło się o 2024 roku. Teraz obowiązującą perspektywą jest 2033 rok. Planów było wiele, budowy jednak nadal nie rozpoczęto. Szerzej problem ten opisywaliśmy w artykule "Polski atom na wieczne nigdy"

Adam Torchała

Źródło:
Tematy
0 zł za prowadzenie konta! Otwórz PKO Konto za Zero >>

0 zł za prowadzenie konta! Otwórz PKO Konto za Zero >>

Komentarze (12)

dodaj komentarz
mirek6504
Jeżeli już dziś podejmiemy taka decyzje o budowie elektrowni atomowych pierwszy prąd popłynie za 20 lat ,trzeba było podjąć juz decyzje kiedy Rosjanie nam oferowali atom jakoś ,Czechy ,Słowacja, Rumunia ,Wegry ,Litwa a teraz i Bialorus czy nawet Ukraina potrafią się układać tylko nam paniczom to się nie udało
jer65
Będziemy mieli najdroższą energię w Europie i będziemy zmuszeni kupować ją od sąsiadów , wszyscy mają już elektrownie atomowe nawet Białoruś ,Litwa , Słowacja, tylko my tacy ekologiczni że liczymy na słońce ( chyba na Saharze) ,wina wszystkich kolejnych rządów od ponad 20 lat .
1984
Co to za wyliczenia kosztów? Jak się mają do dwu faktów:

1. W październiku na TGE za MWh płacono 240 zł, a mimo tego firmy energetyczne notują bardzo ładne zyski.
2. Umowa na budowę elektrowni jądrowej w UK przewiduje tzw. "kontrakt różnicowy". Polaga to na zakupie energii po 90 funtów za MWh. Jeżeli
Co to za wyliczenia kosztów? Jak się mają do dwu faktów:

1. W październiku na TGE za MWh płacono 240 zł, a mimo tego firmy energetyczne notują bardzo ładne zyski.
2. Umowa na budowę elektrowni jądrowej w UK przewiduje tzw. "kontrakt różnicowy". Polaga to na zakupie energii po 90 funtów za MWh. Jeżeli cena na giełdzie będzie niższa różnicę zapłaci zleceniodawca, jeżeli wyższa operator EJ odda nadwyżkę. Co ważne kontrakt ma być na bieżąco ideksowany CPI!

Prawda jest taka, że EJ gwarantują jedynie wysoką cenę energii i nic więcej. Praca w podstawie to żadna zaleta w kraju gdzie popyt na moc nocą może wynosić 15 GW, a w dzień 25 GW. Nawet gdyby EJ dało się wysterować aby temu podołała średnie wykorzystanie mocy zainstalowanej nie wyniesie ponad 90% lecz poniżej 70%. Przy takich poziomach nawet w/w 90 funtów jest zbyt niską ceną aby budowa się opłacała.
melkorthe1st
Tą analizą to mozna sobie... buty wyczyścić.
2GW z programu mój prąd kosztowało państwo 1mld PLN
6GW z atomu ma kosztować 36mld USD! to jest ponad 120mld PNL!
Tu nie ma o czym dyskutować. Trzeba bilansować pracę paneli i watraków gazem, elektrownie atomowe nie bez przyczyny są wygaszane w USA czy Niemczech.
gengulo
1. W PV liczy pan tylko dopłaty, a w EJ całkowity koszt. To dość pokrętna matematyka
2. Moc zainstalowana, a produkcja to spora różnica
3. Gaz jest dobrym pomysłem i jest rozwijany. Szczególnie, że takie instalacje stawia się dużo szybciej niż EJ, ale z drugiej strony gaz też jest mocno emisyjny i to tylko półśrodek.
1. W PV liczy pan tylko dopłaty, a w EJ całkowity koszt. To dość pokrętna matematyka
2. Moc zainstalowana, a produkcja to spora różnica
3. Gaz jest dobrym pomysłem i jest rozwijany. Szczególnie, że takie instalacje stawia się dużo szybciej niż EJ, ale z drugiej strony gaz też jest mocno emisyjny i to tylko półśrodek. EJ w długim terminie powinna jednak uzupełniać mix ze względu na swoje zalety.
melkorthe1st odpowiada gengulo
1. Podeję konkretne rozwiązania oba sa możliwe, dopłaty można rozwijać nadal i państwo niskim kosztem może rozwinąć energetykę odnawialną, nie trzeba wydawać na to miliardów ludzie sami chętnie to zasponsorują. Energetyka atomowa nie ma takich możliwości.
2. Ma Pan rację ale przy tak dramatycznej różnicy kosztów
1. Podeję konkretne rozwiązania oba sa możliwe, dopłaty można rozwijać nadal i państwo niskim kosztem może rozwinąć energetykę odnawialną, nie trzeba wydawać na to miliardów ludzie sami chętnie to zasponsorują. Energetyka atomowa nie ma takich możliwości.
2. Ma Pan rację ale przy tak dramatycznej różnicy kosztów oraz mixie gazowo odnawialnym koszt prądu jest niższy niż przy atomie.
3. Gaz jest półśrodkiem do czasu obniżenia cen magazynów elergii lub produkcji wodoru i stabilizacji nim systemu.
1984 odpowiada gengulo
Nie do końca skrytykowany sposób patrzenia jest błędny:
1. Państwo oraz kontrolowane przez nie spółki do tej pory wydały na atom ok. 1 mld zł. A ile mamy mocy? Zero. Na PV państwo wydało niecały miliard, a już mamy 3 GW mocy.
2. Tak, moc zainstalowana i produkcja to dwie różne rzeczy. 1 GW atomu wyprodukuje ok.
Nie do końca skrytykowany sposób patrzenia jest błędny:
1. Państwo oraz kontrolowane przez nie spółki do tej pory wydały na atom ok. 1 mld zł. A ile mamy mocy? Zero. Na PV państwo wydało niecały miliard, a już mamy 3 GW mocy.
2. Tak, moc zainstalowana i produkcja to dwie różne rzeczy. 1 GW atomu wyprodukuje ok. 8 TWh rocznie, a PV ok. 1 TWh. Ale atom produkuje także nocami gdy nie ma chętnych na prąd podczas gdy PV wyłącznie w czasie najwyższego dziennego popytu.
3. Gaz nie jest jedynie półśrodkiem bo z wyżej wymienionego powodu atom też trzeba nim równoważyć. Nie da sie tak regulować mocy el., jądorowych aby rekompensowały dobowe różnice w popycie. Popatrz na Francję, tam mają aż 8 GW w gazie. Elektrownie gazowe pracują tam bardzo intensywnie pomimo tego, że posiadają dużą moc zainstalowaną w el. szczytowo-pompowych. Pozostaje jedynie kwestia optymalnego używania gazu. To do perfekcji opanowali Duńczycy, warto się na nich wzorować.
marlena_ka
Ciężki temat. Nawet nastawienie Polaków nadal jest anty-atom, mimo, że naokoło u sąsiadów funkcjonują lub są budowane elektrownie atomowe. Oczywiście rozumiem nasze obawy, bo to przez Czarnobyl, szkoda tylko, że nie bierze się pod uwagę jednego, że były tylko 3 poważne awarie elektrowni, w tym 1 za sprawą tsunami Ciężki temat. Nawet nastawienie Polaków nadal jest anty-atom, mimo, że naokoło u sąsiadów funkcjonują lub są budowane elektrownie atomowe. Oczywiście rozumiem nasze obawy, bo to przez Czarnobyl, szkoda tylko, że nie bierze się pod uwagę jednego, że były tylko 3 poważne awarie elektrowni, w tym 1 za sprawą tsunami i 2 z powodu patologii systemu komunistycznego. Z tego co mi wiadomo, bo może nie wiem o wszystkich awariach. A poza tym chyba w latach 60-tych z powodu amerykańskich prób jądrowych (chodzi oczywiście o broń masowego rażenia), do atmosfery wzbiło się o wiele więcej materiału promieniotwórczego-o tym się nie mówi.
A wracając do naszej polskiej sprawy - atom to w naszej obecnej sytuacji konieczność. Węgiel z różnych względów już się nie opłaca, fotowoltaika rośnie w szybkim tempie, ale nadal stanowi tylko nie cały 1% wytwarzanej energii, z wiatrakami to wszyscy wiemy jak było, biomasa kuleje. Rząd stawia na wodór. Temat modny. Podobno jesteśmy liderem w jego produkcji w Europie. Tylko że temat jest wielopłaszczyznowy. Trzeba pamiętać, że przy produkcji wodoru wykorzystywane są również inne źródła energii (jest tak zwany wodór zielony, szary, niebieski). I chociażby dlatego elektrownia jądrowa jest potrzebna, chociażby po to, by utorować sobie drogę do produkcji energii z wodoru. Nie wiem, czy wiecie - polski rząd ma raczej pomysł na wsparcie energetyki wodorowej energetyką wiatrową morską, ale (tutaj kpią sobie specjaliści) o czym my mówimy, skoro w Polsce brak magazynów energii? Podobny problem pojawiłby się przy wykorzystywaniu fotowoltaiki dla energetyki wodorowej.
Dlatego moim zdaniem elektrownia jądrowa powinna powstać bez żadnego ale! Powinna była już 20 lat temu... Jeśli politycy (i PiS i PO pokpili sprawę w równym stopniu) nie zadecydują twardo i KONSEKWENTNIE o budowie już teraz, znowu obudzimy się z ręką w nocniku...
ajwaja
Pan Torchala to pesymista :)
Kto na swiecie ma piekna 1. czesc elek. atomowej tzn dyrekcje od 50 lat ?

Nie od razu Kraków zbudowano
jan-kowalski
Wszystko prawda, tylko co z tego?!
Kolejne rządy nic w praktyce w tym kierunku nie robią. Powstają wyłacznie kolejne opracowania - ku uciesze firm doradczych.
Pod tym względem PO i PiS są niepokojąco podobne.

Powiązane: Polska elektrownia jądrowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki