„Antylichwa 2.0” ma już dwa lata, a prawo wciąż dziurawe

analityk Bankier.pl

Dokładnie dwa lata temu, w marcu 2016 r., weszły w życie nowe przepisy „antylichwiarskie”. Ograniczenia dotyczące oprocentowania kredytów i pożyczek obudowano dodatkowymi obostrzeniami obejmującymi opłaty i prowizje. Regulacje zmieniły rynek, ale nie doprowadziły do zagłady krótkoterminowych pożyczek. Nie okazały się też tak szczelne, jak mogło się wydawać ich pomysłodawcom.

Martwy przepis – tak można było jeszcze dwa lata temu podsumować regulacje dotyczące maksymalnych kosztów kredytów i pożyczek w Polsce. Zapisy w kilku ustawach przewidywały wówczas wyłącznie limitowanie pobieranych odsetek. Przypominało to postawienie jednego szlabanu na pięciopasmowej autostradzie – banki i niebankowi pożyczkodawcy mogli z łatwością omijać ograniczenia i dowolnie kształtować koszt pożyczanego pieniądza, przerzucając go do nielimitowanych w żaden sposób opłat i prowizji.

Ustawa antylichwiarska nadal ma poważne luki
Ustawa antylichwiarska nadal ma poważne luki (ingimage)

W bankowych promocjach królowały wówczas kredyty „bez odsetek”, gdzie rolę wynagrodzenia dla kredytodawcy pełniły opłaty sięgające kilkudziesięciu procent pożyczanej kwoty. Firmy pożyczkowe stosowały podobną strategię, czemu trudno się dziwić, skoro limit oprocentowania po serii obniżek stóp procentowych wynosił 10 proc. (podobnie jak dziś).

Ile może kosztować pożyczka?

Sytuacja zmieniła się wraz z wejściem w życie „antylichwy 2.0” – ustawy, nad którą w burzliwej atmosferze pracowano przez kilka lat. Jej założenia zmieniały się wielokrotnie. Ostatecznie zwyciężył wariant, który za szczególnie dotkliwy uznały firmy udzielające pożyczek na krótkie okresy. Ustawowa formuła mówi, że:

  • pozaodsetkowe koszty (rozumiane bardzo szeroko – wszystko poza odsetkami) nie mogą przekroczyć 25 proc. kwoty pożyczki i 30 proc. za każdy rok trwania umowy,
  • wszystkie koszty łącznie nie będą mogą przekroczyć równowartości wypłaconej pożyczkobiorcy kwoty,
  • przy udzieleniu kolejnej pożyczki w okresie do 120 dni od udzielenia pierwszego finansowania limit kosztów pozaodsetkowych odnosi się do pierwszej umowy.

Przykładowo za jednorazowo spłacaną pożyczkę o kwocie 2 tys. zł, udzielaną na 30 dni, pożyczkodawca może pobrać dziś maksymalnie 549 zł opłat i prowizji. Dozwolone odsetki są sporo niższe – przy obecnie obowiązującym 10-procentowym limicie wynoszą 16,44 zł. Łączny dopuszczalny koszt pożyczki to zatem ok. 565 zł.

Maksymalny łączny koszt pożyczki (odsetki + opłaty) dla zobowiązania spłacanego jednorazowo
na koniec okresu umowy

Kwota pożyczki

Okres spłaty pożyczki


7 dni

15 dni

30 dni

60 dni

90 dni

180 dni

365 dni

200 zł

51,53 zł

53,29 zł

56,58 zł

63,15 zł

69,95 zł

89,45 zł

130,00 zł

500 zł

128,84 zł

133,22 zł

141,44 zł

157,88 zł

174,86 zł

223,63 zł

325,00 zł

1 000 zł

257,67 zł

266,44 zł

282,88 zł

315,75 zł

349,73 zł

447,26 zł

650,00 zł

1 500 zł

386,51 zł

399,66 zł

424,32 zł

473,63 zł

524,59 zł

670,89 zł

975,00 zł

2 000 zł

515,34 zł

532,88 zł

565,75 zł

631,51 zł

699,45 zł

894,52 zł

1 300,00 zł

3 000 zł

773,01 zł

799,32 zł

848,63 zł

947,26 zł

1 049,18 zł

1 341,78 zł

1 950,00 zł

5 000 zł

1 288,36 zł

1 332,19 zł

1 414,38 zł

1 578,77 zł

1 748,63 zł

2 236,30 zł

3 250,00 zł

Źródło: Obliczenia własne Bankier.pl

Niektórzy pożyczkodawcy zbliżają się do limitu

Najmniej kłopotów z dostosowaniem się do regulacji miały banki i firmy pożyczkowe udzielające finansowania na dłuższe okresy (także w ratalnej formule spłaty). Organizacje skupiające instytucje pożyczkodawców krótkoterminowych ostrzegały w trakcie prac nad ustawą, że limity podważą ich model biznesowy. Firmy chwilówkowe nie miały jednak wyjścia i dostosowały swoje cenniki. Część z nich potraktowała jednak narzucane regulacją granice jako punkt wyjścia do budowania oferty.

Sprawdziliśmy, jak prezentują się koszty krótkoterminowych pożyczek udzielanych w sieci dziś – w dwa lata po wprowadzeniu ograniczeń. Do zestawienia wybraliśmy jeden wariant zobowiązania – pożyczkę na 2,5 tys. zł spłacaną w ciągu 30 dni.

Łączny koszt 30-dniowej pożyczki na 2,5 tys. zł jako procent maksymalnego dopuszczalnego kosztu (odsetki + koszty pozaodsetkowe). Dane o koszcie pochodzą z kalkulatorów i formularzy informacyjnych pożyczkodawców (stan na 7.3.2018)
Łączny koszt 30-dniowej pożyczki na 2,5 tys. zł jako procent maksymalnego dopuszczalnego kosztu (odsetki + koszty pozaodsetkowe). Dane o koszcie pochodzą z kalkulatorów i formularzy informacyjnych pożyczkodawców (stan na 7.3.2018) (Bankier.pl)

Do symulacji przyjęliśmy założenie, że klient stara się o „pełnopłatną” pożyczkę. W branży ugruntowała się bowiem praktyka polegająca na zwolnieniu klienta z kosztów (lub znaczącym obniżeniu opłat) przy pierwszym zaciąganym zobowiązaniu. Ponad połowa z wybranych firm narzuca koszt zbliżony do dopuszczalnego maksimum. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania dla przeanalizowanych ofert waha się od ok. 650 proc. do 1968 proc.

Wciąż są chętni na omijanie przepisów

Jedną z instytucji śledzących wpływ regulacji antylichwiarskiej na rynek jest Rzecznik Finansowy. W lutym 2017 r. jego przedstawiciel podzielił się z posłami Komisji Finansów Publicznych refleksjami dotyczącymi sposobów obchodzenia limitów.

Część pożyczkodawców wykorzystuje lukę pozwalającą na „zresetowanie” limitów kosztów przy przedłużaniu spłaty zobowiązania. Praktyka ta polega na pozornym refinansowaniu, czyli odesłaniu klienta do innego podmiotu, który spłaca zadłużenie i udziela finansowania na podstawie nowej umowy (z limitem kosztów liczonym od nowa). Niektóre firmy proponują klientom „gwarantowanie” rolowanego zadłużenia, co w praktyce oznacza, że koszt wydłużonej spłaty przerzucany jest do innej umowy, pozornie niezależnej od pierwotnej pożyczki.

Ograniczenia omijane są także poprzez stosowanie umów, które nie podpadają pod regulacje kredytu konsumenckiego (np. sprzedaż z przyrzeczeniem odkupu), „doradztwo finansowe”, a także pozorne pośrednictwo w zorganizowaniu finansowania. Nowe prawo, mimo bardzo szerokiej definicji kosztów pozaodsetkowych, nie okazało się zatem odporne na sztuczki stosowane przez niektórych pożyczkodawców.

Czy będzie „wersja 3.0”?

Zaledwie kilka miesięcy po wejściu w życie nowej ustawy antylichwiarskiej, Ministerstwo Sprawiedliwości zaskoczyło rynek nowym projektem. Przewidywał on nie tylko surowe kary dla podmiotów wykorzystujących przymusowe położenie „osób otrzymujących świadczenie”, czyli nową definicję lichwy, ale także wprowadzenie granic wartości zabezpieczenia zobowiązań.

Elementem propozycji było dalsze obniżenie limitów kosztów pożyczek. Pomysł oprotestowały solidarnie firmy pożyczkowe, wskazując, że wprowadzenie go w życie wyeliminuje sektor z rynku. Tym razem kłopoty miałyby również banki udzielające kredytów gotówkowych – z analizy Bankier.pl wynikało, że kilka instytucji musiałoby znacząco zmodyfikować swoje cenniki.

Sprawa „antylichwy 3.0” ucichła po fali krytyki, ale pomysł zapewne wróci, wzniecając kolejne dyskusje. Zwolennicy regulacji zwykle zwracają uwagę na rynkowe patologie, którym mogłyby zapobiec bardziej szczelne, restrykcyjne przepisy. Przeciwnicy wskazują na niebezpieczeństwo wypchnięcia do szarej strefy pożyczania najbardziej ryzykownych (i jednocześnie najbardziej narażonych na wykorzystanie) klientów. Przed kolejnymi regulacjami należałoby jednak rzetelnie przeanalizować skutki poprzednich wysiłków. Takiej próby nie doczekała się niestety jak dotąd kończąca właśnie dwa lata ustawa.

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 4 silvio_gesell

Najbardziej skuteczne przeciwko lichwie było nie prawo, ale 500+.

! Odpowiedz
4 1 fwd_price

Każdy krok w stronę normalności jest bardzo ważny.
Poprzednie zapisy, które SLD wdrażało, były wyraźnie pisane pod dyktando firm z branży (można się domyśleć dlaczego). :-) I zaraz potem pojawiły się durne "ubezpieczenia dołączane", z których niewiele wynikało poza kosztem.

! Odpowiedz
9 9 oko1

Przez te głupie regulacje po 25 latach musiałem zmienić umowy lombardeowe na umowy sprzedaży z prawem odkupu i po co ? Dalej prowadzę działalność bo robię to zgodnie z prawem płace podatki i zus a ktoś próbuje mnie zepchnąć do szarej strefy o co tu chodzi ? Łapcie złodziej oszustów a nie wszystkich do jednego wora bo tak łatwiej napisać sobie ustawki i regulacje

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz