Historyczna porażka brytyjskiego rządu w Izbie Gmin nie wstrząsnęła inwestorami z Wall Street. Ci zachowali iście angielską flegmę, solidnie podnosząc giełdowe indeksy. S&P500 zakończył dzień powyżej 2600 punktów.


Gdybyś zapytał amerykańskiego inwestora, czy ważniejsze są dla niego wyniki kwartalne banku JP Morgan Chase czy historyczne rezultaty głosowania w brytyjskim parlamencie, odpowiedź mogłaby być tylko jedna. W końcu Amerykanie nie po to pogonili Brytyjczyków z kontynentu, aby teraz przejmować się ich problemami.
Zatem nie powinno dziwić, że (zresztą powszechnie oczekiwane) spektakularne odrzucenie przez Izbę Gmin traktatu rozwodowego z Unią Europejską nie wpłynęło na przebieg notowań przy Wall Street. Dow Jones poszedł w górę o 0,65%, przebijając się powyżej pułapu 24 000 punktów. S&P500 po zwyżce o ponad 1% przekroczył barierę 2600 pkt i tym samym znalazł się najwyżej od miesiąca. Nasdaq zwyżkował o 1,71%, docierając do granicy 7 000 punktów.
Zatem wzrostowa korekta grudniowych spadków trwa w najlepsze. We wtorek w centrum uwagi amerykańskich inwestorów były wyniki dwóch wielkich banków. Akcje JP Morgan Chase poszły w górę o 0,7%, mimo że wyniki kwartalne okazały się znacznie słabsze od oczekiwań analityków. Zysk na akcję w IV kw. wyniósł 1,98 USD wobec rynkowego konsensusu na poziomie 2,20 USD.
O 1,6% potaniały walory Wells Fargo. Trzeci co do wielkości bank w USA dzięki prowadzonemu programowi skupu akcji własnych przedstawił nieznacznie lepszy od oczekiwań zysk na akcję, ale rozczarował poziomem przychodów. Można więc uznać, że wyniki dwóch z czterech największych amerykańskich banków były raczej rozczarowujące.
Aż o 13% tąpnęły notowania akcji Goodyear Tire. Ta znana firma oponiarska nie tylko rozczarowała wynikami za czwarty kwartał, ale też ostrzegła inwestorów przed negatywnym wpływem coraz gorszej koniunktury gospodarczej w Chinach i Europie. To już kolejna amerykańska spółka (po m.in. Apple'u, Delcie i American Airlines), która w ostatnich tygodniach alarmowała o pogarszającej się koniunkturze gospodarczej poza USA.
Wśród dużych spółek raportujących tego dnia wyniki nie rozczarował jedynie UnitedHealth Group. Akcje tego giganta z branży ubezpieczeń medycznych podrożały o przeszło 3%
Ale wzrosty indeksów inwestorzy zawdzięczali przede wszystkim technologicznym gigantom spod szyldu FANG. Akcje Netfliksa zwyżkowały o 6,5% po tym, jak spółka ogłosiła zamiar zdecydowanego podniesienia cen dla abonentów ze Stanów Zjednoczonych. O ponad 2% podrożały też walory Apple'a. Kurs Amazona wzrósł o 3,55%, a notowania Alphabetu (dawny Google) podniosły się o 3,1%.
Tymczasem nowojorski oddział Rezerwy Federalnej w swoim modelu podwyższył ryzyko wystąpienia recesji z 15,8% do 24,1%. To najwyższy odczyt tego wskaźnika od sierpnia 2008 roku. Choć 24% może wydawać się szansą stosunkowo niską, to jednak przed trzema poprzednimi recesjami model ten nie dawał szans wyższych niż 50%...
The NY Fed recently updated its recession-risk model – up to 21.4% in December, from 15.8% in November and 14.1% in October. The odds have doubled in the past year and haven't been this high since August 2008. pic.twitter.com/K7wUV6XqKx
— David Rosenberg (@EconguyRosie) 14 stycznia 2019
Zatem pomimo narastającego ryzyka recesji w Stanach Zjednoczonych i trwającego globalnego spowolnienia gospodarczego Wall Street uczepiło się nadziej, że jednak nie będzie tak źle. Rynek zignorował ostrzeżenia w postaci słabych wyników największych banków, ale niczym tonący brzytwy uchwycił się zapowiedzi jednej, bardzo modnej (Netflix) spółki.
Krzysztof Kolany


























































