Jeżeli Mateuszowi Morawieckiemu nie uda się przejąć Prawa i Sprawiedliwości, to być może będzie zakładał nową partię - oceniła w Studiu PAP prof. Anna Pacześniak. Zdaniem politolożki z Uniwersytetu Wrocławskiego tego typu projekty mają szansę na 30-40 miejsc w parlamencie; warunkiem są nowe nazwiska.


Politolożka w Studiu PAP zwróciła uwagę, że na polskiej scenie politycznej jest miejsce na nową partię, gdyż są wyborcy, którzy ciągle z nadzieją patrzą na politykę i polityków. Jej zdaniem stawką jest od 30, do 40 miejsc w parlamencie.
Podejrzewam, że takie próby mogą być i nie tylko dlatego, że Polsce 2050 - jak pokazują fakty - nie bardzo uda się przetrwać do 2027 roku, ale widzimy też, że jest sporo ruchów w samym Prawie i Sprawiedliwości. Wydaje się więc, że Mateusz Morawiecki, jeżeli nie uda mu się przejąć PiS, to być może będzie szykował się na nowy projekt - oceniła.
Pacześniak oceniła, że wyborcy uwierzą w nowy projekt, „pod warunkiem, że to nie będą ciągle te same twarze, a pojawią się też nowe osoby”.
Wojna frakcji: „Harcerze” kontra „maślarze
Od końca listopada ub.r. politycy PiS przyznają nieoficjalnie, że wewnątrz ugrupowania pojawił się konflikt między zwolennikami b. premiera Mateusza Morawieckiego nazywanymi „harcerzami” a grupą jego przeciwników, skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną „maślarzami”, czy frakcją b. szefa MS Zbigniewa Ziobry. W nieoficjalnych rozmowach z PAP, politycy PiS przyznawali, że Morawiecki i jego frakcja zachowują się z punktu widzenia spoistości partii niedopuszczalnie, kwestionując nawet przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego i robiąc wszystko, by ich wyrzucono.
W połowie grudnia były prezes TVP Jacek Kurski zamieścił obszerny wpis na platformie X, w którym m.in. skrytykował postawę Morawieckiego i jego deklaracje z niedawnego wywiadu ws. obsadzania stanowisk w przyszłym teoretycznym rządzie PiS. Tego samego dnia odpowiedzieli mu m.in. europosłowie PiS Waldemar Buda i Piotr Müller, którzy wytykali brak kompetencji do wyrażania opinii ws. wyborów i podejmowania partyjnych decyzji. Po tych wydarzeniach wymiana zdań między politykami PiS trwała do końca grudnia.
Ostatnim wyrazem sporu było zorganizowanie w połowie grudnia ub.r. dwóch konkurencyjnych spotkań wigilijnych w PiS. Jedno odbyło się w siedzibie partii w Warszawie, z prezesem PiS i kierownictwem partii. Drugie zorganizował Morawiecki i też pojawiło się na nim wielu polityków PiS. Wcześniej Morawiecki, który jest wiceprezesem PiS, nie wziął udziału w posiedzeniu władz partii poświęconym sytuacji w ugrupowaniu.
Prezes Kaczyński uspokaja
Prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał na początku stycznia po posiedzeniu Prezydium Komitetu Politycznego, że marzenia przeciwników jego partii o rozpadzie „z całą pewnością się nie spełnią”. Zapowiedział, że ugrupowanie, jako jedność, pójdzie do przyszłych wyborów z pełnym programem odwołującym się do różnych grup społecznych i potrzeb.
Michał Torz
mt/ rbk/


























































