Prezydent USA Donald Trump ujawnił, że podczas operacji schwytania Nicolasa Maduro w Caracas kluczowe było wykorzystanie nowej tajnej broni o nazwie Discombobulator - napisał w sobotę „New York Post”.


Trump chwalił się, że tajna broń sprawiła, iż sprzęt przeciwnika przestał działać, gdy amerykańskie śmigłowce wleciały do Caracas. Zaznaczył, że chciałby, lecz nie może opowiedzieć o tym nowym typie uzbrojenia.
- Nie odpalili rakiet. Mieli rosyjskie i chińskie rakiety i ani jednej nie odpalili. Przylecieliśmy, nacisnęli przyciski i nic nie zadziałało. Wszystko było przygotowane na nas - dodał.
Trump powiedział dziennikowi o tej broni, gdy został zapytany o doniesienia mediów, dotyczące zakupienia przez administrację byłego prezydenta Joe Bidena energetycznej broni pulsacyjnej. Może być to ten sam rodzaj uzbrojenia, który wywoływał tzw. syndrom hawański.
Syndrom hawański - to zespół dolegliwości, głównie o charakterze neurologicznym, takich jak migreny, problemy ze słuchem, zawroty głowy i zaburzenia snu oraz pamięci. W 2016 roku na tę przypadłość zaczęli się skarżyć amerykańscy dyplomaci pracujący w stolicy Kuby, stąd nazwa syndromu.
Dziennik zaznaczył, że nie ma zbyt wielu informacji na temat nowej broni. Podkreślono, że świadkowie zdarzeń z Wenezueli opisywali, że ochroniarze Maduro zostali powaleni na kolana, krwawili z nosa i wymiotowali krwią. Jeden ze strażników opowiadał, że „nagle wszystkie systemy radarowe wyłączyły się bez wyjaśnienia”.
- Następnie zobaczyliśmy drony, wiele dronów przelatujących nad naszymi pozycjami. Nie wiedzieliśmy, jak reagować - relacjonował. Później - według niego - przyleciały śmigłowce z ok. 20 amerykańskimi żołnierzami.
W następnej kolejności Discombobulator miał być bezpośrednio wycelowany w obrońców Maduro - napisał „New York Post”.
- W pewnej chwili coś zastosowali, nie wiem jak to opisać. To było jak bardzo intensywna fala dźwiękowa. Nagle poczułem, jakby moja głowa miała wybuchnąć od środka - opowiadał świadek. - Wszyscy zaczęliśmy krwawić z nosa. Niektórzy wymiotowali krwią. Padliśmy na ziemię, nie mogliśmy się ruszyć. Nie mogliśmy nawet wstać po tej broni sonicznej, czy czymkolwiek to było - dodał.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ mal/























































