Pobieranie przez chatboty oparte na sztucznej inteligencji publikacji prasowych dostępnych w Internecie i ponowne wykorzystywanie ich w czasie rzeczywistym w celu generowania odpowiedzi na zapytania użytkowników może, w pewnych okolicznościach, naruszać prawa wydawców prasowych - ocenił rzecznik generalny TSUE w opinii dot. Google Gemini i węgierskiej Like Company.


"Trybunał powinien stwierdzić, że pobieranie przez chatboty oparte na sztucznej inteligencji publikacji prasowych dostępnych w Internecie i ponowne wykorzystywanie ich w czasie rzeczywistym w celu generowania odpowiedzi na zapytania użytkowników może, w pewnych okolicznościach, naruszać prawa wydawców prasowych" - napisał trybunał w informacji prasowej o opinii rzecznika generalnego TSUE Macieja Szpunara w sprawie C-250/25.
W pierwszej sprawie dotyczącej generatywnej sztucznej inteligencji, która trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE, chodzi o generatywny chatbot oparty na AI Google Gemini, zaprojektowany do prowadzenia rozmów z użytkownikami za pomocą tekstu lub mowy.
"Modele LLM Gemini wykorzystują technologię zwaną Retrieval-Augmented Generation, która pozwala im gromadzić informacje w czasie rzeczywistym z sieci WWW w celu poprawy dokładności i wiarygodności odpowiedzi chatbota.
Dzięki owej technologii taki chatbot może służyć do uzyskiwania informacji dotyczących aktualnych wydarzeń. Aby udzielić odpowiedzi chatbot często pobiera artykuły prasowe dostępne w Internecie.
Spółka Like Company, węgierski operator różnych portali internetowych, wniosła powództwo przeciwko Google przed sądem dla Budapesztu.
"Like Company domaga się ochrony artykułów publikowanych na tych portalach na podstawie praw pokrewnych do prawa autorskiego przyznanych przez prawo Unii +wydawcom prasowym+ w odniesieniu do +korzystania w internecie+ z ich +publikacji prasowych+" - przypomniał TSUE.
Dodał, że węgierska spółka twierdzi, że Google używał tych artykułów w celu "szkolenia" LLM Gemini i w okresie od 13 czerwca 2023 r. do 31 maja 2024 r. wielokrotnie je powielał i udostępniał publicznie za pośrednictwem chatbota Gemini. Węgierski sąd postanowił zawiesić postępowanie i skierować do TSUE cztery pytania prejudycjalne.
"W dzisiejszej opinii rzecznik generalny Maciej Szpunar zaproponował Trybunałowi, po pierwsze, uznanie za niedopuszczalne dwóch pytań dotyczących szkolenia LLM. Jego zdaniem, ponieważ brak jest dowodów na to, że artykuły Like Company zostały wykorzystane do celów szkolenia LLM Gemini, a także ponieważ szkolenie LLM nie stanowi formy +korzystania w Internecie+ z publikacji prasowych, pytania te mają charakter hipotetyczny. Jednakże dla kompletności wywodu zasugerował Trybunałowi, że wykorzystanie utworów i innych przedmiotów chronionych prawem autorskim oraz prawami pokrewnymi w celu szkolenia LLM jest co do zasady dozwolone na mocy wyjątku dotyczącego eksploracji tekstów i danych" - podał TSUE.
Ponadto rzecznik generalny zaproponował Trybunałowi skupienie się na pytaniach dotyczących odpowiedzi udzielanych przez chatbota, ponieważ mają one znaczenie w postępowaniu głównym.
"W tym względzie wskazał, że w sytuacji, gdy chatbot oparty na LLM pobiera publikację ze strony internetowej wydawcy prasowego, ponownie wykorzystuje tę publikację w celu wygenerowania odpowiedzi oraz przekazuje tę odpowiedź użytkownikowi, w pewnych okolicznościach może dojść do naruszenia prawa wydawcy prasowego. W tej kwestii rzecznik generalny podkreślił, że prawo wydawcy prasowego nie chroni samych faktów przedstawionych w publikacjach prasowych, lecz jedynie konkretną formę wyrazu tych publikacji. Celem tego prawa jest bowiem ochrona inwestycji poniesionych na stworzenie takiej publikacji, a nie przyznanie wydawcom monopolu na same wiadomości" - wskazano.
W tej kwestii rzecznik generalny podkreślił, że prawo wydawcy prasowego nie chroni samych faktów przedstawionych w publikacjach prasowych, lecz jedynie konkretną formę wyrazu tych publikacji.
"Celem tego prawa jest bowiem ochrona inwestycji poniesionych na stworzenie takiej publikacji, a nie przyznanie wydawcom monopolu na same wiadomości" - uważa rzecznik TSUE.
W związku z tym, jego zdaniem, to, czy takie wykorzystanie publikacji prasowych przez chatbota opartego na LLM wchodzi w zakres prawa wydawcy do zwielokrotniania, zależy od dwóch czynników: po pierwsze, czy wspomniany chatbot uzyskał dostęp do publikacji prasowej w sposób niezgodny z prawem, w szczególności przez obejście skutecznych środków technicznych (np. paywall) i po drugie, czy odpowiedź udzielona użytkownikowi ogranicza się do przekazania faktów zawartych w oryginalnej publikacji, czy też ponownie wykorzystuje ona formę wyrazu tej publikacji w rozpoznawalny sposób, w takim stopniu, że użytkownik, czytając tę odpowiedź, jest całkowicie zwolniony z konieczności uzyskania dostępu do oryginalnej publikacji.
"Prawo wydawcy prasy do udostępniania treści publicznie zostaje co do zasady naruszone, jeżeli forma wyrazu danej publikacji prasowej jest systematycznie rozpoznawalna, w zakresie opisanym powyżej, w odpowiedziach udzielanych przez chatbota na odpowiednie zapytania użytkowników" - dodano w komunikacie o opinii rzecznika TSUE.
TSUE przypomniał, że opinia rzecznika generalnego nie jest wiążąca dla Trybunału Sprawiedliwości UE.
"Zadanie rzeczników generalnych polega na przedkładaniu Trybunałowi, przy zachowaniu całkowitej niezależności, propozycji rozstrzygnięć prawnych w sprawach, które rozpatrują. Sędziowie Trybunału rozpoczynają właśnie obrady w tej sprawie. Wyrok zostanie wydany w późniejszym terminie" - poinformowano. (PAP Biznes)
jz/ asa/


































































