A co jeśli padnie remis? Czy Amerykanie przewidzieli dogrywkę?

W dzisiejszych wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych do zgarnięcia jest 538 głosów elektorskich. Możliwa jest sytuacja, że obaj kandydaci zdobędą tyle samo miejsc w Kolegium Elektorów. Co wtedy przewidują amerykańskie przepisy?

A co jeśli padnie remis? Czy Amerykanie przewidzieli dogrywkę?
A co jeśli padnie remis? Czy Amerykanie przewidzieli dogrywkę? (fot. Joe Raedle / FORUM)

Wybory prezydenckie w USA są dwustopniowe. Amerykanie wybierają 538 elektorów, którzy 19 grudnia oficjalnie wskażą 45 prezydenta Stanów Zjednoczonych. W każdym stanie odbywają się oddzielne wybory, których zwycięzca zgarnia całą pulę głosów elektorskich (tylko w Maine i Nebrasce możliwy jest podział głosów elektorskich). Aby uzyskać nominację, kandydat musi zdobyć co najmniej 270 elektorów.

Każdy stan ma przypisaną liczbę elektorów zależną od liczby ludności i stanowiącą sumę liczby senatorów (zawsze dwóch z każdego stanu) oraz liczby wybieranych w danym stanie członków Izby Reprezentantów. Najmniejsze stany dysponują tylko trzema głosami w Kolegium Elektorów. Najludniejsza Kalifornia ma aż 55 elektorów, Teksas 38, a Floryda i Nowy Jork po 29.

Co się dzieje w przypadku remisu?

National Constitution Center przedstawiło kilka możliwych wariantów, w których Trump i Clinton uzyskaliby równą liczbę głosów elektorskich. Pierwszy zakłada, że Clinton przegrywa w New Hampshire, a Trump zdobywa Newadę, Florydę i Karolinę Północną. Inną możliwością jest podział głosów elektorskich w Maine, przy założeniu, że Trump weźmie Florydę i Karolinę Płn. Jeszcze mniej prawdopodobny scenariusz zakłada, że Clinton wygrywa na Florydzie, ale oddaje Trumpowi tradycyjnie demokratyczne Minnesotę i Wisonsin, a także New Hampshire. Wszystkie te scenariusze skutkują podziałem głosów elektorskich w stosunku 269 do 269.

Istnieje zatem przynajmniej kilka możliwości uzyskania remisu, gdy zarówno Donald Trump, jak i Hillary Clinton zdobędą po 269 głosów elektorskich i wszyscy elektorzy zagłosują zgodnie ze swoją nominacją. Możliwe jest też, że któryś z kandydatów niezależnych wygra w przynajmniej jednym stanie, odbierając głosy dwóm głównym kandydatom. Wtedy ani Trump, ani Clinton mogą nie uzyskać wymaganych 270 głosów.

Jeśli Kolegium Elektorów nie będzie w stanie wybrać prezydenta, głosowanie przenosi się do Kongresu (contingent election). Wtedy prezydenta wybiera Izba Reprezentantów, ale proces wyborczy jest dość specyficzny. Każdy stan dysponuje jednym głosem, niezależnie od posiadanej liczby reprezentantów. Kalifornia (53 kongresmenów) ma wtedy takie samo znaczenie jak Alaska (1 przedstawiciel). Kandydat, który uzyska przynajmniej 26 głosów delegacji stanowych, zostaje prezydentem.

Wybory wybierających

Zanim odbędzie się głosowanie w Kongresie, kongresmani z każdego stanu przeprowadzają wybory we własnym gronie. Poparcie danego stanu uzyskuje ten kandydat, który otrzyma większość głosów kongresmenów z danego stanu. Jeśli delegacja danego stanu będzie podzielona pół na pół, głos tego stanu nie będzie brany pod uwagę. W tych „kongresowych” wyborach nie biorą udziału przedstawiciele Dystryktu Kolumbii.

W obecnym układzie politycznym wybory w Kongresie wygrałby kandydat Republikanów, którzy mają przewagę w 33 z 50 stanów. Demokraci mają przewagę w 14. Jednakże równocześnie z wyborami prezydenckimi odbywają się wybory do Izby Reprezentantów, które mogą zmienić obecny układ sił.

Jeszcze ciekawsze jest, że w ramach contingent election wyboru wiceprezydenta dokonuje Senat, wybierając wśród dwóch kandydatów na wiceprezydentów, którzy uzyskali najwięcej głosów w Kolegium Elektorów. Każdy senator głosuje indywidualnie. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna jest zwykła większość, czyli poparcie co najmniej 51 senatorów.

A co w przypadku remisu po dogrywce?

Jeśli do 20 stycznia wybory w Izbie Reprezentantów nie przyniosą rozstrzygnięcia, obowiązki prezydenta przejmie wybrany przez Senat wiceprezydent i będzie je pełnił do czasu przełamania pata w Kongresie. Jeśli jednak także elekcja w Senacie zakończy się remisem, to pełnienie obowiązków prezydenta przypadnie spikerowi Izby Reprezentantów.

W ramach obecnego systemu wyborczego jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby Kolegium Elektorów nie było w stanie wyłonić prezydenta. Ale w roku 1824, przy innym sposobie przydzielania głosów elektorskich, Izba Reprezentantów wybrała na prezydenta Johna Quincy Adamsa, choć to jego rywal Andrew Jackson uzyskał najwięcej głosów elektorskich (32 z 99 – wystartowało wówczas czterech kandydatów). W 1836 Richard M. Johnson został wybrany na wiceprezydenta przez Senat.

KK/Bloomberg/NCC

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 0 ~nanic

na nic sondaże i lewackie propagandy...

! Odpowiedz
0 14 ~sxsxs

juz bardziej zachamecic sie nie dalo ???

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,9% III 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr 7,7% V 2019

Znajdź profil