REKLAMA
PROMOCJA

2015: Koniec wyborczego maratonu

Michał Żuławiński2014-12-20 08:32analityk Bankier.pl
publikacja
2014-12-20 08:32
2015: Koniec wyborczego maratonu
2015: Koniec wyborczego maratonu
fot. JERZY DUDEK / / FORUM

 "Będzie tak samo, tylko bardziej" - tak, cytując słowa przypisywane Stanisławowi Lemowi, można powiedzieć o roku 2015 w polskiej polityce. Po europarlamentarnej przystawce i samorządowym pierwszym daniu na wyborczy stół wjadą dwa dania główne. Ten, kto się nie załapie, może stracić miejsce przy stole już na zawsze.

Wybieramy prezydenta

Dopiero drugi raz w historii III RP wybory parlamentarne i prezydenckie wypadną w tym samym roku. Podobnie jak w 2005 r., na pierwszy ogień pójdą te, w których Polacy wskażą nową głowę państwa lub przedłużą mandat urzędującego prezydenta. Zgodnie z Konstytucją RP, pierwsza tura może odbyć się między 3 a 17 maja, natomiast II - o ile będzie potrzebna - między 17 a 31 maja.

Wybory prezydenckie tradycyjnie cieszą się największym zainteresowaniem, co widać po przekraczającej 50% średniej frekwencji w poprzednich wyborach. Powód takiego stanu rzeczy wydaje się prosty - nie ma list partyjnych, skomplikowanej ordynacji, pliku kart do głosowania etc. Kandydat ma konkretną twarz i nazwisko, które albo zna się za sprawą jego dotychczasowej działalności politycznej, albo można poznać dzięki blokom audycji wyborczych, których emisja stanowi jedną z największych "atrakcji" związanych z wyborami (szczególnie dzięki mniej znanym kandydatom).

Faworytem wyścigu o Pałac Prezydencki (czy, jak powiedzą złośliwi, o żyrandol) jest Bronisław Komorowski. Według ośrodków badawczych, na pół roku przed wyborami obecny prezydent jest jednym z najlepiej ocenianych polskich polityków. Chociaż legitymację partyjną Komorowski złożył wraz z objęciem najwyższego urzędu w państwie, jako polityk wciąż kojarzony jest z Platformą Obywatelską, toteż ewentualne porażki i błędy partii rządzącej grać mogą na jego niekorzyść. Brak reelekcji byłby dla Komorowskiego prawdziwą klęską - gdyby chciał nadal pozostać w polityce, musiałby przecierać "eksprezydencki" szlak, ponieważ żaden z jego poprzedników po odejściu z urzędu nie wrócił już do pierwszej ligi (Lech Kaczyński oczywiście w tym zestawieniu traktowany jest osobno).

Prezydent Bronisław Komorowski (fot. JERZY DUDEK / FORUM)

Pretendentem, który rzuci wyzwanie obecnemu prezydentowi, będzie Andrzej Duda. Politycy i sympatycy Prawa i Sprawiedliwości już teraz próbują przedstawiać jego pojedynek z Komorowskim jako starcie młodego ze starszym, znającego języki z mówiącym jedynie po polsku, doktora nauk prawnych z magistrem historii itp. Wynik krakowianina, bo stamtąd pochodzi Duda, zależeć może więc m.in. od tego, na ile uda się przeforsować taką "narrację", jak również od tego, na ile w trakcie kampanii kandydata PiS wspierać będzie zachowanie Jarosława Kaczyńskiego. Z całą pewnością można stwierdzić, że brak drugiej tury - a właśnie w powtórzenie czy wręcz pobicie wyniku Aleksandra Kwaśniewskiego z 2000 r. celuje Komorowski - będzie dla PiS prawdziwą porażką.

Jeszcze przed wyborami przed ciekawym (nomen omen) wyborem staną PSL i SLD. Z jednej strony kandydaci tych partii mogą "podbierać" głosy Komorowskiemu, co może nie być zbyt mile widziane przez koalicjanta lub potencjalnego koalicjanta w nowym parlamencie. Z drugiej strony, rezygnacja z wystawienia własnego kandydata oznaczałaby brak "darmowej" kampanii wizerunkowej oraz mogłaby zostać odebrana jako podporządkowanie się PO. Ewentualne potknięcia z pewnością skrzętnie wykorzysta wewnętrzna opozycja liderów obu partii.


Prognozy Bankier.pl na 2015 rok [ANKIETA]

Znany jest natomiast kandydat ostatniej z parlamentarnych partii, Twojego Ruchu - będzie nim Janusz Palikot, choć media spekulowały wcześniej o możliwości wystawienia jednej z działaczek partii, jako że kobiet w prezydenckim wyścigu będzie mało lub nie będzie ich wcale. Wybory prezydenckie będą kluczowe dla dalszego przetrwania całej partii, która musi podnieść się po sromotnej porażce w wyborach europejskich i samorządowych (jeden Biedroń wiosny nie czyni). Minusy braku wytypowania kandydata są w przypadku TR takie same, jak dla PSL i SLD.

Janusz Korwin-Mikke (fot. Łukasz Dejnarowicz / FORUM)

Przyszłoroczne wybory będą również testem dla starej-nowej siły w polskiej polityce. Kandydatem KNP będzie najprawdopodobniej Janusz Korwin-Mikke, który jeżeli okaże się to prawdą - już po raz piąty stanie do wyścigu o prezydencki fotel (miałby komplet, gdyby w 1990 r. udało mu się zebrać wystarczającą liczbę podpisów). Po dobrym wyniku w wyborach europejskich oraz dającym się przełknąć rezultacie w samorządowych, środowisko skupione obecnie w KNP stanie przed szansą zrobienia wyłomu w murze okalającym polską scenę polityczną, przez który jego przedstawiciele będą mogli wejść potem do Sejmu. Lepszej szansy nie będzie - JKM jest rozpoznawalny, wyrazisty i potrafi być przekonujący w trakcie debat z innymi kandydatami. Jak uczy historia, te cechy lidera partii to jednak broń obosieczna - jedna nieprzemyślana wypowiedź, którą z całą pewnością podchwycą media, może zniweczyć wielomiesięczny trud. Kandydat KNP (niektóre doniesienia typują też start Przemysława Wiplera) powinien przynajmniej powtórzyć rezultat z 2010 r., kiedy Korwin-Mikke zajął 4 miejsce przy ponad 400 tysiącach głosów.

Wybory prezydenckie to dobra okazja dla wypromowania się mniejszych partii czy nawet pojedynczych osób. Wśród partii, które nie mają swoich (euro)parlamentarzystów największą popularność w ostatnich latach zdobył Ruch Narodowy, dla którego spoty i debaty wyborcze mogą być jedną z nielicznych - poza Marszem Niepodległości i nielicznymi programami publicystycznymi - okazji do zaistnienia w świadomości przeciętnego telewidza. To szczególnie ważne, ponieważ Marian Kowalski - kandydat RN - może i jest znany części internautów, lecz szerokim masom jego nazwisko mówi tyle co nic.

Koniec maratonu


Konkurs: Świąteczne Finanse

Konkurs: Świąteczne Finanse

Zapraszamy do udziału w naszym świątecznym konkursie. Do wygrania m.in.

  • Aparat Fotograficzny SONY DSC-W630
  • "Reklama Google AdWords w praktyce", Dawid Wydra - 2 szt.
  • Kubek Bankier.pl - 5szt.
  • Pendrive Bankier.pl 8GB – 5 szt.
  • książki

Wyniki wyborów prezydenckich będą bezpośrednio rzutować na rezultaty wyborów parlamentarnych (11, 18 lub 25 października), toteż stawianie jakichkolwiek prognoz już teraz mija się z celem. Co innego analizowanie wielu scenariuszy, które mogą się zrealizować.

Wprawdzie w przeciwieństwie do wielu demokracji zachodnich nie zakorzenił się u nas zwyczaj stanowiący o tym, że po przegranych wyborach numer 1 w danej partii ustępuje ze stanowiska, jednak tym razem tak właśnie może być. Najważniejsza będzie tu perspektywa - koniec dwuletniego maratonu wyborczego oznacza, że kolejne wybory odbędą się dopiero w 2018 r. Trzy lata ewentualnej "posuchy" to dużo, szczególnie jeżeli zajrzy się w metryki lub dokonania niektórych polityków.

Czarne scenariusze dla poszczególnych liderów rysują się same. PO musi wygrać, bo inaczej Ewa Kopacz, która rządzi Polską i partią nie z wyboru obywateli/działaczy, lecz dzięki namaszczeniu przez Donalda Tuska, straci stanowisko. Każda kolejna porażka wyborcza PiS to dodatkowa rysa na wizerunku Jarosława Kaczyńskiego jako skutecznego polityka, który faktycznie chce przejąć władzę, a nie planuje wiecznie pozostać w opozycji. Jeżeli PSL nie nawiąże do sukcesu z wyborów samorządowych, pozycja Janusza Piechocińskiego może być zagrożona. Porażka SLD to (kolejny) koniec Leszka Millera oraz zapewne (kolejny) zwrot partii w kierunku młodszych działaczy. Twój Ruch - jak już wspomniałem - walczy o przeżycie. Janusz Korwin-Mikke młodszy i "bardziej przystępny" już nie będzie, wobec czego na lidera formacji może wyrosnąć Przemysław Wipler.

Test w warunkach niepewności

Przyszłoroczne wybory będą sprawdzianem nie tylko dla polityków. Po kompromitującym sposobie przeprowadzenia wyborów samorządowych swój, wizerunek odbudować musi Państwowa Komisja Wyborcza. Jeżeli odnowiony skład nie podoła temu zadaniu i ponownie pojawią się liczne nieprawidłowości, możemy mieć w Polsce do czynienia z największym kryzysem w historii III RP.

(EastNews)

Ważnym wskaźnikiem obrazującym stan polskiego społeczeństwa będzie też frekwencja wyborcza. Pokaże ona nie tylko stopień zaufania do rzetelności wyborów, lecz także poziom zmęczenia części wyborców trwającą już 10 lat rywalizacją PO i PiS. W tym kontekście warto pamiętać, że wybory, w wyniku których do Sejmu weszły tylko i wyłącznie partie obecne w poprzedniej kadencji, zdarzyły się w III RP tylko raz.

Na wybory w Polsce wpływ mogą mieć także różne inne czynniki. Wśród nich najważniejszy wydaje się rozwój konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, ale nie można zapominać także o sytuacji w gospodarce (szczególnie kwestii bezrobocia) czy nawet na rynkach finansowych (osoby spłacające kredyty też głosują). Kilka miesięcy to także dość czasu, aby na jaw wyszły afery, które wpłyną na sympatie wyborców bardziej niż "afera taśmowa" czy "kilometrówkowa". Ostatecznie wszystkim popsuć szyki może sama natura - od hipotetycznej powodzi między wyborami prezydenckimi a parlamentarnymi począwszy, a skończywszy na dobrej/złej pogodzie w dniu wyborów, która wpłynie na frekwencję.

W roku finiszu maratonu wyborczego pamiętajmy o jednym - krzyżyk na karcie stawiamy raz na kilka lat, a wynikający z tej decyzji (lub jej braku) krzyż musimy dźwigać przez cały czas.

Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Grzechu_comeback
Taaaak...... to będzie koniec.... JEDNA PARTIA, jeden głos, wiecznie ciepła woda w kranie...System rozgrzany i sprawdzony..... PKW DO DZIŚ NIE OPUBLIKOWAŁA wszystkich informacji....Podobno głosów nieważnych to już nie 2 000 000 z kawałkiem lecz dwa razy więcej.... to podobno wynika ze statystyki opublikowanej przez pkw... dlaczego Taaaak...... to będzie koniec.... JEDNA PARTIA, jeden głos, wiecznie ciepła woda w kranie...System rozgrzany i sprawdzony..... PKW DO DZIŚ NIE OPUBLIKOWAŁA wszystkich informacji....Podobno głosów nieważnych to już nie 2 000 000 z kawałkiem lecz dwa razy więcej.... to podobno wynika ze statystyki opublikowanej przez pkw... dlaczego ŻADNE MENDia nie poinformują szanownych lemingów jak sprawa organizacji wyborów wygląda w krajach demokratycznych???? No, np w takiej Anglii.... gdyby mieli do czynienia z taką skalą nieważnych głosów to... nikt by nie dyskutował czy ktoś przy wyborach majstrował czy nie.....
~Vryt
Albo dżuma, podejrzany komorowski który ma problemy z głową ( na ostatnim przesłuchaniu w sprawie WSI zasłaniał się niepamięcią ponad 50 razy !!!), albo cholera, Duda który jest komunistą i którego obchodzi tylko koryto dla związkowców. Lepiej głosować na kandydatów spoza głównego nurtu.
~aswe
dziś wszytsko jasne już dziś.Bronek zmiażdzy dudę o będzie przezydentem a Po jest jak rzesza wieczne wygra raz a kaczor raz przegra.Ludzie chcą PO pisu nienawidzą co potwierdziły ostatnie wybory
~retro
jest dokładnie odwrotnie, pis ma większe poparcie tyle że ich wyborcy (z gimbazą włącznie) są zbyt inteligentni by poprawnie wypełnić karty do głosowania w ostatnich wyborach, przy następnych wyborach będą prostsze karty i wygrają pisuary, czego by nie mówić to im najmniej zależy na bogaceniu się polaków bo bogatszy kraj to stety/niestety jest dokładnie odwrotnie, pis ma większe poparcie tyle że ich wyborcy (z gimbazą włącznie) są zbyt inteligentni by poprawnie wypełnić karty do głosowania w ostatnich wyborach, przy następnych wyborach będą prostsze karty i wygrają pisuary, czego by nie mówić to im najmniej zależy na bogaceniu się polaków bo bogatszy kraj to stety/niestety kraj mniej religijny i bardziej tolerancyjny (i nie ma od tej reguły wyjątków na świecie)
~Grzechu_comeback
Wystarczy POrównać marsz w 2006 roku i ten z 2014..... 2006-max 11 000 osób, obecność platformersów OBOWIĄZKOWA pod groźbą KARY, 2014-nie słyszałem o szacunkach mniejszych niż 40 000 ludzi, niektórzy śmiałkowie policzyli 100 000. POlicja krępowała się POdawać swoich szacunków. Teraz w drugiej kolumnie tabelki wpisz liczbę członków Wystarczy POrównać marsz w 2006 roku i ten z 2014..... 2006-max 11 000 osób, obecność platformersów OBOWIĄZKOWA pod groźbą KARY, 2014-nie słyszałem o szacunkach mniejszych niż 40 000 ludzi, niektórzy śmiałkowie policzyli 100 000. POlicja krępowała się POdawać swoich szacunków. Teraz w drugiej kolumnie tabelki wpisz liczbę członków danej partii.... będzie widać jak na dłoni gdzie był marsz partyjny a gdzie zdecydowanie społeczny....Aby było śmieszniej dodam, że niedawno mianowany doradca pani premiery, w 2006 roku, POmimo swojej obecności na marszu, POdjął decyzję o dobrowolnemu POddaniu się KARZE FINANSOWEJ :)!!!! Wszystkie informacje jeszcze dostępne na stronach pewnego radia publicznego... Dla przypomnienia: w 2006 roku monisia olejnik i szanowne resortowe dziennikarstwo nie krzyczało NIC o PODPALANIU POLSKI.... Nie skarżyło się, że ktoś DONOSI NA WŁASNE PAŃSTWO DO UE.... a Geremek i jego koledzy właśnie tak uczynili jak zrobili to niektórzy posłowie w 2014 roku.... cyrk? NIE ! To republika bananowa!

Powiązane: Podsumowania 2014, prognozy 2015

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki