Kandydujący partii Razem na prezydenta Adrian Zandberg zachęcał we wtorek w Opolu do uczestnictwa w wyborach, by - jak mówił - rozbić duopol Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. "Czas wysłać Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska na zasłużoną emeryturę" - podkreślił.


Adrian Zandberg oraz posłanka razem Marcelina Zawisza apelowali we wtorek w Opolu do mieszkańców regionu o głosowanie w nadchodzących wyborach prezydenckich na kandydata nie mającego związków z głównymi partiami politycznymi kraju.
"18 maja możemy w końcu wysłać (liderów PiS i PO) Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, wspólnie na zasłużoną emeryturę. Najwyższy czas, żebyśmy to zrobili. Najwyższy czas, żeby Polska przestała tkwić w praktykach z lat 90-tych, w traktowaniu majątku publicznego jakby należał do każdej kolejnej ekipy, która dorywa się do władzy. W tych wszystkich drobnych przekrętach i tych dziesiątkach drobnych przekrętasów, tych którzy zaludniają polską scenę polityczną od lat i którzy stanowią zaplecze i pana Tuska i pana Kaczyńskiego" - powiedział Zandberg.
Jego zdaniem, działania PO i PiS są obecnie jedynie rywalizacją dwóch liderów tych ugrupowań. "Coraz mniej chodzi o sprawy, o inwestycje, o przyszłość, o rozwiązania społeczne, a coraz bardziej o nienawistną wojnę tych dwóch emerytów, z której już naprawdę nic nie wynika" - uważa lider partii Razem.
Zachęcał też wszystkich do udziału w wyborach. "Przekonujcie swoje rodziny. Przekonujcie swoich znajomych. Tych wszystkich, którzy jeszcze w tych ostatnich dniach się wahają. Tych wszystkich, którzy są zniechęceni do polityki. Którzy machnęli na politykę ręką. Tych wszystkich wreszcie, którzy mieli nadzieję na zmianę półtora roku temu, a teraz kiedy widzą, co nowa władza wyprawia w spółkach Skarbu Państwa, kiedy widzą połamane obietnice. Kiedy widzą, że w kluczowych sprawach nie zmieniło się nic, to machają ręką i mówią: +to nie ma sensu+. Nie poddawajmy się Tylko walczmy o prawdziwą zmianę" - apelował Zandberg.
W ocenie Zawiszy, jednym z przykładów zakłamania obecnego wśród polityków partii politycznych głównego nurtu w Polsce są tzw. kilometrówki, które stają się dodatkowym, nieopodatkowanym dochodem posłów, samorządowców i oraz osób z państwowych firm i instytucji.
"To jest kwestia tego, że ci którzy są w parlamencie nie mają żadnych hamulców, nie mają żadnych ograniczeń i po prostu +maksują+ kilometrówki, żeby mieć z tego dodatkowe dochody. Jak ci ludzie, którzy nie mają hamulców i nie szanują publicznych pieniędzy mają stanowić dobre i sensowne prawo? To samo robią w spółkach Skarbu Państwa. To samo robią w agencjach podległych ministerstwom. Wsadzają tam swoich. Koryciarstwo. I tak samo jak było za Prawa i Sprawiedliwości, tak jest za Platformy Obywatelskiej. Miała być zmiana, jest zamiana" - podkreślił Zawisza. (PAP)
masz/ par/
























































