[...] Istnieje prostsza droga do zostania milionerem. Wystarczy mieć umiarkowanie zamożnych rodziców, którzy przez kilka lat naszego życia odejmą sobie od ust kilka złotych (no dobra, trochę więcej) i na emeryturę przechodzimy ustawieni tak samo, jak nasz kumpel, który postanowił od chwili rozpoczęcia pracy w 24 roku życia, aż do samej emerytury odkładać okrągłą sumkę.Czas na kilka liczb i założeń. Uwielbiam założenia podobnie jak procent składany. Dzięki założeniom możemy z każdego zrobić milionera i uzasadnić niemal każdą koncepcję. Ostrożnie, naprawdę ostrożnie – założę, że co roku możliwa jest do osiągnięcia stopa zwrotu na poziomie 5 procent. To naprawdę ostrożne założenie. Gdy startowała reforma emerytalna w symulacjach przygotowywanych przez OFE pojawiało się zwykle kilkanaście procent, a obecnie najczęściej spotyka się 8-10 procent.
Drugie założenie dotyczy kwoty, którą jesteśmy w stanie odłożyć raz do roku (dla uproszczenia niech będzie to początek roku). Tysiąc złotych nie wydaje się zbyt wygórowaną kwotą. To raptem 83 złote miesięcznie albo dwieście pięciozłotówek* zbierane przez cały rok, żeby skorzystać z nich po całym roku wyrzeczeń.
I tu musimy zrobić dwa alternatywne scenariusze. W jednym rodzice postanawiają odkładać po owym tysiaku swojemu nowo narodzonemu dziecku przez kilka lat. Powiedzmy do siódmego roku życia. W sumie wydadzą na „zabezpieczenie emerytalne” potomka siedem tysięcy złotych.W drugim to my postanawiamy odkładać tysiąc od 24. roku życia, do momentu przejścia na emeryturę, który szacujemy na 65 lat. Sporo osób rozpoczynających pracę w tym momencie się roześmieje i słusznie. Ale pamiętajcie, możecie być milionerami (co prawda przy trochę innych założeniach, ale to drobnostka). Łącznie w drugim scenariuszu odłożymy czterdzieści dwa tysiące.
Czas na rozstrzygnięcie, która opcja lepsza. Wydać samemu ponad czterdzieści tysiaków rezygnując dodatkowo z przyjemności za tysiąc rocznie, czy też naciągnąć rodziców, na kilkuletnią raptem inwestycję i jeszcze korzystać z uroków życia?
Ciąg dalszy tekstu na blogu Grzegorza Zalewskiego. Zapraszamy!
Zobacz też:
» Emerycie, zostałeś sam. Ale to nawet dobrze.
» Emerytury z OFE będą niższe
» Doradca finansowy – twój przyjaciel czy wróg?
» Emerycie, zostałeś sam. Ale to nawet dobrze.
» Emerytury z OFE będą niższe
» Doradca finansowy – twój przyjaciel czy wróg?




























































