W obliczu rosnących napięć geopolitycznych i kontroli eksportu narzuconej przez Pekin oraz Moskwę, zachodnie koncerny energetyczne i wydobywcze konsolidują siły. Fuzja Energy Fuels z Australian Strategic Materials (ASM) oraz apele europejskich gigantów nuklearnych o embargo na rosyjski uran to dwa fronty tej samej bitwy: walki o stworzenie łańcucha dostaw odpornego na polityczne naciski.


Nowy gigant na rynku metali ziem rzadkich
Amerykańska grupa uranowa Energy Fuels ogłosiła przejęcie Australian Strategic Materials (ASM) w transakcji opiewającej na 300 mln USD (447 mln AUD). To strategiczne posunięcie ma na celu stworzenie pierwszego poza Chinami zintegrowanego modelu "mines-to-metal" – od kopalni aż po gotowy metal. Kluczem do sukcesu jest połączenie aktywów:
- Energy Fuels wnosi zakłady separacji w Utah (USA),
- ASM dysponuje nowoczesnym zakładem przetwórczym w Korei Południowej (jeden z niewielu poza Chinami produkujący metale i stopy) oraz ogromnym projektem wydobywczym Dubbo w Australii.
Zobacz także
Jak podkreśla Mark Chalmers, CEO Energy Fuels, połączenie to stworzy największego na świecie zintegrowanego producenta metali ziem rzadkich poza chińską strefą wpływów. Jest to bezpośrednia odpowiedź na wprowadzone przez Chiny w ubiegłym roku ograniczenia eksportowe na rafinowane metale, niezbędne do produkcji magnesów w branżach obronnej, motoryzacyjnej i OZE.
W październiku ubiegłego roku Waszyngton i Canberra zgodziły się zainwestować po 1 mld dolarów w projekty związane z pierwiastkami ziem rzadkich i minerałami krytycznymi, aby wzmocnić łańcuch dostaw poza Chinami.
Uranowa pułapka: Europa wciąż zależna od Rosji
Podczas gdy rynek metali ziem rzadkich buduje nowe fundamenty, sektor nuklearny boryka się z historycznymi zaszłościami. Mimo trwającej od blisko czterech lat inwazji na Ukrainę, Rosja wciąż dostarcza niemal 25% wzbogaconego uranu potrzebnego Europie. Tutaj warto przypomnieć kilka rzeczy:
- 44% globalnych zdolności wzbogacania uranu kontroluje rosyjski państwowy gigant Rosatom,
- 2,5 mln SWU (jednostek pracy separacyjnej) – tyle uranu Europa sprowadziła z Rosji w 2024 roku,
- 2028 rok – to termin pełnego zakazu importu rosyjskiego uranu do USA, co wymusiło na amerykańskich firmach wykupienie większości planowanych zachodnich mocy produkcyjnych.
Szefowie największych zachodnich firm wzbogacających uran – Urenco i Orano – alarmują: Moskwa wykorzystuje paliwo jądrowe jako instrument geopolityczny. "Można tu dostrzec silną paralelę z metalami ziem rzadkich" – ostrzega Nicolas Maes, dyrektor generalny Orano.
Barierami są polityka i koszty
Budowa niezależności nie jest łatwa. O ile USA podjęły zdecydowane kroki ustawodawcze, o tyle w Unii Europejskiej proces ten hamują wewnętrzne podziały. Kraje takie jak Węgry czy Słowacja, których elektrownie opierają się na technologii radzieckiej, obawiają się o bezpieczeństwo dostaw i sprzeciwiają się sankcjom.
Wykluczenie Rosji z łańcucha dostaw ani opracowanie alternatywy na dużą skalę nie będzie proste. Coraz większa część wydobywanego uranu z Kazachstanu, największego producenta na świecie, trafia do Rosji i Chin, a uruchomienie nowych kopalni zajmuje lata.
Problem stanowią również koszty. Rosyjski uran pozostaje tańszy, a inwestycje w nowe moce produkcyjne są kosztowne. Niemniej zarówno Urenco, jak i Orano zwiększają moce przerobowe uranu w Europie. W swoim zakładzie Tricastin w Drôme w południowej Francji, Orano inwestuje 1,7 mld euro w zwiększenie mocy przerobowych o około 30%, częściowo finansowane kwotą 400 mln euro z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
Z kolei Urenco rozbudowuje swoją bazę w Holandii i twierdzi, że dzięki planowanym zwiększeniom mocy produkcyjnych, Europa i Stany Zjednoczone mogłyby obejść się bez rosyjskiego importu.
"Przy obecnych mocach produkcyjnych, planowanych ekspansjach i zapasach, wzbogacanie [uranu - red.] może być odpowiednio zapewnione w Europie i Ameryce" – powiedział "Financial Times" dyrektor generalny Urenco, Boris Schucht.
Oprac. JM



























































