Wikileaks ujawnia trzy depesze amerykańskich ambasad - z Sierra Leone, Kenii i Ugandy. Amerykański ambasador we Freetown informował latem 2009 roku, że jego brytyjski kolega skarżył się, iż połowa z 2 i pół miliona funtów na wyposażenie misji pokojowej trafiło do kieszeni ministra obrony i generalicji. Jesienią tego samego roku amerykańska placówka w Nairobi donosiła Waszyngtonowi, że urzędnicy ministerstwa oświaty Kenii rozkradli 800 tysięcy funtów otrzymanych od Wielkiej Brytanii i Banku Światowego na wsparcie dla szkół, a w ciągu poprzednich czterech lat rozkradziono, zniszczono, albo sprzedano na czarnym rynku podręczniki szkolne o wartości 10 i pół miliona funtów.
Amerykański ambasador dodaje, że Brytyjczycy nie zamierzają wyciągać z tego konsekwencji, bo uważają tego rodzaju straty za "dopuszczalną cenę" powodzenia swojej akcji oświatowej. Trzecia depesza, z Kampali mówi, że Brytyjczycy nie mogą natomiast darować Ugandzie "niewłaściwego spożytkowania" - czytaj defraudacji - 16 i pół miliona funtów przekazanych na zorganizowanie światowego spotkania przywódców brytyjskiej Wspólnoty Narodów w 2007 roku.
Źródło:IAR



























































