REKLAMA

Więcej dorszy w sieci?

2008-05-28 07:30
publikacja
2008-05-28 07:30
Stada dorszy na Bałtyku są zagrożone. To opinia naukowców z Międzynarodowej Rady Badań Morza (w skrócie ICES), którzy w ostatni piątek opublikowali swój coroczny raport. Zagrożenie dotyczy szczególnie stada zachodniego, gdzie proponuje się ograniczenia połowów. Są jednak i dobre informacje. Na łowiskach wschodnich, z których korzystają w większości pomorscy rybacy, jest tyle dorszy, że można w przyszłym roku podnieść limity połowowe.

Co roku naukowcy z ICES rekomendują Komisji Europejskiej limity połowowe na kolejne lata. Później na podstawie tych danych Komisja Europejska składa wnioski do Europejskiej Rady Ministrów, która w październiku każdego roku rozdziela na poszczególne państwa limity. Co roku również pojawia się dyskusja związana z metodami obliczeniowymi, na jakich opierają się naukowcy z ICES. Naukowcy twierdzą bowiem, że ryb z roku na rok jest mniej.

Przykładem może być tegoroczny raport, z którego wynika, że na stadzie zachodnim (od portu w Dziwnowie na zachód) jest o około 50 proc. ryb mniej niż w latach 70. Głównym powodem takiego stanu rzeczy ma być nagminne przekraczanie limitów połowowych. Według raportu ICES, nielegalne połowy na tym stadzie szacowane są na 30 do 40 proc. powyżej określonych przepisami limitów. Na szczęście stado zachodnie jest w niewielkim stopniu eksploatowane przez polskich rybaków i przyznawane nam roczne limity wynoszą około 2 tys. ton. O wiele ciekawiej sytuacja przedstawia się na stadzie wschodnim (od Dziwnowa na wschód), z którego korzysta większość polskich rybaków. W tym roku całkowity limit na to stado wyniósł około 39 tys. ton (Polska na stadzie wschodnim ma w tym roku do odłowienia 10,2 tys. ton). ICES rekomenduje na 2009 rok 48 tys. ton.

- Dla nas to bardzo dobra informacja - mówi Zbigniew Karnicki, zastępca dyrektora Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni. - Jeżeli już teraz członkowie ICES wnioskują o zwiększenie połowów na stadzie wschodnim, to jest szansa, że w przyszłym roku będą tu wyższe limity połowowe. Dla nas oznacza to, że po odjęciu 2 tysięcy ton, jakie musimy zwrócić za 2007 rok, limit przyszłoroczny będzie taki sam jak w tym roku. Oczywiście pod warunkiem że nie powtórzy się sytuacja z 2007 roku, kiedy udowodniono nam, że przeławiamy dorsze. Karnicki jest przekonany, że w przyszłym roku nie będzie żadnych problemów. Jako przykład podaje obecną sytuację, kiedy polski rząd, aby nie przekroczyć limitów samodzielnie, za zgodą środowisk rybackich wprowadził czasowy zakaz połowu dorszy.

Za tym, że dorsze w Bałtyku mają się dobrze, przemawiają również wyniki rozpoczętego w tym roku projektu czterech kutrów, które mogą bez ograniczeń łowić dorsze (jest to jeden z elementów unijnego programu, na podstawie którego będzie oceniana populacja dorszy w Bałtyku). Okazuje się, że kutry wchodzące w skład projektu wyłowiły już po kilkadziesiąt ton tych ryb. Najlepszym przykładem jest 12-metrowa łódka z Kołobrzegu, która do maja wyłowiła ponad 100 ton dorszy i fląder. - Wyniki są zadowalające i wskazują na to, że populacja dorszy odbudowuje się. Jest to jednak projekt całoroczny i dopiero w 2009 roku poznamy kompleksowe wyniki. Wtedy też wyślemy je do ICES. Poza tym jest to tylko jeden z elementów badań i nie można traktować go jako pełnej informacji na temat populacji - dodaje Karnicki.

Co najgorsze - okazuje się, że kończą się już unijne dotacje przeznaczone na ten cel i nie wiadomo, czy po wakacjach (na czas naturalnej ochrony dorszy od 1 lipca do końca sierpnia projekt zostaje zawieszony) będą pieniądze na jego kontynuowanie.

POLSKA Dziennik Bałtycki
Hubert Bierndgarski
Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki