To ostatni dzwonek, by renegocjować kontrakty wykonywane na umowach śmieciowych — uważają eksperci.
Od stycznia wchodzą w życie przepisy dotyczące ozusowania umów-zleceń. Zgodnie z nimi, pracodawcy będą mieć obowiązek odprowadzania składek do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Firmy realizujące kontrakty w ramach zamówień publicznych mogą ubiegać się o waloryzację umów w związku ze zmianą zasad ubezpieczeniowych. Jeśli nie dostaną podwyżki, mogą zerwać umowę z trzymiesięcznym wypowiedzeniem.
„Takie praktyki z pewnością nie zwiększą stabilizacji polskiego rynku pracy (...), grożą utratą płynności usług realizowanych dla sektora zamówień publicznych. Skutecznym rozwiązaniem tego problemu jest waloryzacja umów będących w toku, dlatego zamawiający i realizujący usługi przedsiębiorcy muszą jak najszybciej dojść do porozumienia" — napisał na blogu Marek Kowalski, przewodniczący rady zamówień publicznych przy Konfederacji Lewiatan.
Ekspert alarmuje, że zarówno publiczni inwestorzy, jak i zamawiający opieszale podchodzą do tematu negocjacji, choć to już ostatni dzwonek. Trudno będzie w sektorze ochroniarskim, gdzie śmieciowych umów jest bardzo dużo, a sami zamawiający — państwowe firmy i instytucje — wyceniają pracę osób pilnujących ich majątku na nieco ponad 5 zł za godzinę. Ozusowanie śmieciówek może mieć jednak dobrą stronę.



























































