REKLAMA
ZŁOTY BANKIER

Ubezpieczenia dobre (też) na starość

2009-08-28 06:00
publikacja
2009-08-28 06:00
Można odczuć, że świadomość tego, że w podeszłym wieku człowiek może potrzebować także finansowego wsparcia na odpowiednim poziomie, jest w Polsce coraz większa. W niektórych przypadkach ta pomoc dotyczyć może również codziennej opieki, pielęgnacji, asysty. Co wtedy? Jak sfinansować te i inne potrzeby? Z budżetu państwowego czy prywatnego? Obserwujemy już dyskusję o wprowadzeniu obligatoryjnych ubezpieczeń od ryzyka niesamodzielności, ryzyka niedołęstwa starczego. Czy i u nas może okazać się, że ubezpieczenia są OK, także dla seniorów?

Wprowadzenie tego nowego rodzaju ubezpieczenia, mówiąc delikatnie, wywołuje w Polsce kontrowersje i mieszane komentarze. Kryje się za nim nowe obciążenie, nowa składka – tzw. pielęgnacyjna. – Kto zechciałby płacić jeszcze wyższe daniny publiczne? Przecież pieniędzy w systemie jest dość, trzeba tylko lepiej nimi zarządzać… A ryzyko nadużyć urzędniczych? – słychać głosy jednych.

Z drugiej strony troskę o swoje przyszłe bezpieczeństwo (a ono obejmuje także pomoc wtedy, kiedy wiek czy choroba naprawdę odbierają siły…) wyrażają ci, którzy chcą zapewnić je sobie na odpowiednim poziomie. Pada tutaj zwykle koronny argument: opieka ze strony państwa jest nie tylko na niskim poziomie, ale także droga, kosztowna. Chciałoby się wtedy uzupełnić ją bądź niekiedy wręcz zastąpić opieką finansowaną prywatnie, z własnych oszczędności. Ofertą w tym zakresie służą firmy ubezpieczeniowe, proponując produkty LTCI, czyli długookresowe ubezpieczenia pielęgnacyjne, opiekuńcze (ang. long-term care insurance).

Waga opieki

Nie trzeba dowodzić, że dobra opieka nad potrzebującymi seniorami jest ważna dla ich dobrego samopoczucia w społeczeństwie. Państwowe domy czy zakłady opiekuńcze raczej nie gwarantują tego, dlatego na tym polu władze publiczne zwykle są krytykowane. Tymczasem koszt takich niedopatrzeń jest wysoki. Przekonują o tym wyniki badań amerykańskich (polskich wciąż brak) na temat ogólnego wpływu jakości opieki pielęgniarskiej na postęp w leczeniu pacjenta.

Amerykanie przeprowadzili i policzyli również koszty leczenia zdarzeń niepożądanych (np. zakażenie dróg moczowych, zapalenie płuc czy kończące się niepowodzeniem akcje reanimacyjne), które bywają następstwem niewłaściwej opieki.

Badanie (objęło ponad 700 szpitali i ponad 43 tys. pielęgniarek) wykazało, że na oddziałach chirurgicznych, gdzie na pielęgniarkę przypadało nie trzech, ale czterech pacjentów – co w Polsce i tak jest nierealne, bo na zmianie ma pod opieką na ogół kilkanaście osób – automatycznie o 7% wzrastała np. liczba zakażeń dróg moczowych (stanowiących 40% wszystkich zakażeń szpitalnych), co było równoznaczne z wydatkowaniem dodatkowych środków na terapię lekową. Od 11 do 13% hospitalizowanych osób cierpiało z powodu odleżyn, których leczenie kosztowało od 40 do 70 tys. dol. za każdego pacjenta.

Również w USA przeprowadzono badanie na grupie 569 pacjentów, którzy byli poddani operacji wątroby. Tam gdzie była jedna pielęgniarka na trzech pacjentów, wzrastało ryzyko reintubacji, a koszty hospitalizacji wzrastały o 14% w stosunku do szpitali, gdzie na jedną pielęgniarkę przypadało dwóch pacjentów.

Uzasadnienie dla oferty ubezpieczeniowej

Koszt LTC jest wysoki. Przeciętny dom opieki senioralnej w USA na jednego pacjenta potrzebuje rocznie od 40 do nawet 70 tys. dol.. Finansowanie publiczne zwykle ogranicza się do tych najbiedniejszych spośród wymagających opieki, dlatego pozostali są zmuszeni płacić z własnej kieszeni. Z kolei w Wielkiej Brytanii w celu pokrycia kosztów opieki spieniężyć swój majątek, w tym dom czy mieszkanie, musi aż co piąta osoba starsza!

Dane z USA mówią jeszcze coś innego: prawdopodobieństwo tego, że przeciętny tamtejszy obywatel w wieku 65 lat będzie w swoim życiu potrzebować usług opiekuńczych, wynosi 70%, a usług domu opieki – 35%. Średni czas trwania takiej pomocy wyniesie 3 lata (z czego większość i tak spędzona powinna być we własnym domu). Dane sprzed 4 lat mówiły zaś, że na opiekę dłuższą niż pięcioletnia będzie skazanych aż 20% starszych Amerykanów.

Takie fakty sugerowałyby, że wskazanie na ubezpieczenia jako dobre źródło finansowania usług opiekuńczych, pielęgnacyjnych jest tylko kwestią czasu, formalnością, czymś oczywistym. Globalny rynek ochrony ludzi w tym względzie jest jednak w powijakach, nawet w USA. W efekcie koszt usług finansowany z prywatnych kieszeni pokrywany jest nadal tylko w niecałych 10%.

Pierwsze doświadczenia

Od 1998 r. amerykański rynek polis LTCI (ok. 70% globalnego przypisu składek z tytułu tej ochrony), zarówno indywidualnych, jak i grupowych, rośnie corocznie o kilkanaście procent. Kilkanaście lat wcześniej oferta ta nie była jednak zbyt rentowna, głównie za sprawą słabo rozpoznanego i kwantyfikowanego ryzyka, długookresowego w swej naturze. Ubezpieczyciele zbyt optymistycznie prognozowali wskaźniki śmiertelności, szkodowości czy tzw. lapsów (czyli rezygnacji). Kalkulacja składek ubezpieczeniowych do dziś jest utrudniona, co poważnie komplikuje tamtejszym firmom pozyskiwanie nowych klientów.

Tego ostatniego zadania wcale nie ułatwia trwające teraz spowolnienie gospodarcze w świecie. Zaufanie do instytucji finansowych, do mechanizmów prywatnych inwestycji w ogóle, nie jest wysokie. Prasa niedawno donosiła, że w samej tylko Kalifornii, jak szacują ekonomiści, przynajmniej milion starszych osób nie radzi sobie finansowo. Ów kryzys pochłonął ich emerytury i oszczędności (w USA to w zasadzie jedno i to samo). – Nie mam wyjścia, trzeba będzie pracować do końca życia – deklaruje tam coraz więcej rozgoryczonych seniorów. Czy i jak mocno sytuacja taka oddziaływać będzie na amerykański rynek LTCI?

Numery 2 i 3 na światowym rynku LTCI to Francja i Niemcy. Nad Loarą indywidualne polisy LTCI posiada ok. 3 mln osób, przy czym co roku szybko ich przybywa. To zasługa francuskich reform, które znacząco ograniczają skalę i charakter świadczeń socjalnych, w tym i tych opiekuńczych, pielęgnacyjnych. Poza tym francuskie polisy oferują ubezpieczonym stałe, comiesięczne świadczenie pieniężne, dzięki czemu koszty administracyjne obsługi tak ubezpieczonych są niższe niż te w USA (tam firmy ubezpieczeniowe pokrywają wydatki ex post).

Z kolei w Niemczech określony, minimalny zakres ochrony polis opiekuńczych, pielęgnacyjnych został opisany i ujęty w ustawowy obowiązek w 1995 r. To pewne minimum finansowania kosztów opieki nad osobami starszymi, a odpowiednie zachęty podatkowe mają na celu skłaniać do wykupu polis prywatnych, bardziej rozbudowanych.

dr Marek Śliperski

Informacji na temat ubezpieczeń szukaj w Dziale Ubezpieczenia Portalu Bankier.pl.
Źródło:
Tematy
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~endi
Ale te nasze pielęgnarki to brudasy ... a lenie że HO HO

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki