Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego
RYNEK WALUTOWY
Miniony tydzień był dość ciekawy. W pierwszej części tygodnia napłynęło kilka informacji, które osłabiły notowania naszej waluty. Lecz w drugiej części tygodnia kurs złotego powrócił (który to już raz hehe) na utarte tory. Sytuacja dojrzała chyba faktycznie do jakiegoś nagłego odwrócenia trendu. Dzieje się tak z reguły wtedy, gdy rynek ignoruje już wszystkie złe informacje. Nie pomagają już ani niepokojące wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej (stwierdzają oni kategorycznie, że obecna silna pozycje złotego nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego), ani wypowiedzi ministra finansów (mowa tutaj o wykonaniu planu deficytu budżetowego w obecnym roku), ani wreszcie wypowiedzi renomowanych instytucji finansowych i ratingowych, które prognozują silne osłabienie złotego, sięgające nawet 15-20% do końca roku. Rynek ogłuchł na te nawoływania i postanowił dalej umacniać naszą złotówkę. Myślę, że podobnie jak w innych tego typu szaleństwach (inaczej tego nazwać nie mogę) koniec będzie piorunujący. Ci co pamiętają zdarzenia z Giełdy Papierów Wartościowych w kwietniu 1994 roku wiedzą, co mam na myśli...
Pozostaje pytane, co dalej z naszą krajową walutą? Myślę, że dopóki jakiejś większej rybie nie puszczą nerwy i nie zacznie wielkiego odkupywania walut zachodnich za nasze złotówki, to obecny stan może jeszcze potrwać jakiś czas. Ja jednak nie ryzykowałbym już dłużej. Zysk osiągnięty z naszych papierów skarbowych w ciągu ostatniego półrocza oraz dodatkowy zysk wynikający z różnić kursowych jest już naprawdę olbrzymi. Zysk ten (suma zysku z odsetek i różnic kursowych) przeliczony na euro lub dolara sięga już wartości 25% wciągu 7 miesięcy, czyli prawie 43% w skali rocznej. To ponad ośmiokrotnie więcej niż zysk możliwy do osiągnięcia ze skarbowych papierów amerykańskich i europejskich (ze strefy euro)!!
Pytanie tylko, czy górą weźmie chciwość, czy rozsądek. Może znajdą się tacy, którzy pomyślą: "Skoro zarobiłem już ponad 40% na polskich papierach skarbowych, to może zarobię jeszcze 20% i wtedy się wycofam"? A może pojawią się zupełnie nowi amatorzy szybkiego wzbogacenia się? Patrząc z zazdrością na odważniejszych kolegów, którzy weszli z kapitałem do polski w październiku ubiegłego roku, mogą pomyśleć tak: "Może 40% nie uda mi się zarobić, tak jak poprzednicy, ale 20% nie powinno stanowić problemu - a to będzie i tak 5 razy więcej niż mógłbym zarobić na papierach amerykańskich, czy brytyjskich..."
ReklamaZobacz także
No zobaczymy. Ja widzę, że coraz bliżej nam do większego osłabienia złotówki.
Zobaczmy jak to wygląda na wykresach. Kurs koszyka walut znajduje się obecnie pomiędzy dwiema ważnymi liniami. Pierwszą z nich jest linia opadającego trendu, który trwa już ponad siedem miesięcy. Drugą linią, a właściwie linią podwójną jest wsparcie na poziomie 3,71-3,72 złotego. Wynika ono z bardzo istotnego minimum cenowego osiągniętego prawie trzy lata temu.
Przyjrzyjmy się teraz wykresom kursu euro oraz dolara w relacji do złotego.
Wydaje się, ze obydwie waluty zaczynają powoli łapać twardszy grunt. Ja bym jednak nie próbował łapać dołka. Już parę razy można się było w ten sposób sparzyć. Rozsądni spekulanci (jeśli tak można o nich mówić) nie powinni mieć obecnie otwartych żadnych pozycji. Uczestniczenie w trendzie umacniającym złotego jest już zbyt ryzykowne. Otwarcie pozycji na osłabienie złotego jest chyba przedwczesne. Jedyne co warto teraz robić moim zdaniem, to otworzyć zabezpieczające pozycje w opcjach kupna na dolara i euro jednocześnie. Trudno mi teraz określić, która z tych dwóch walut okaże się mocniejsza we wzajemnych relacjach, dlatego warto otworzyć dwie długie pozycje w opcjach, aby uniezależnić się od wahań na rynku EUR/USD. Oczywiście nie należy korzystać z maksymalnego lewaru, jaki można osiągnąć przy kupnie opcji. Dysponując jednak kwotą 80 tysięcy złotych można śmiało kupić po jednej opcji kupna na dolara i na euro (wartość opcji 10 tys. dolarów i 10 tys. euro). Cena płacona w banku za tego typu opcję w zależności od terminu rozliczenia stanowi 1,5-2,5% wartości opcji. W ten sposób nasza maksymalna strata kapitału może wynieść właśnie owo 1,5-2,5%. Zysk natomiast, przy nagłym załamaniu kursu złotego może być nawet 20 krotnie większy. Można nawet podwoić kapitał przy splocie korzystnych wydarzeń. Jest tylko mały problem. Banki niechętnie sprzedają opcje osobom fizycznym. Dla mnie jest to mało zrozumiałe. No ale zawsze przecież można zarejestrować działalność gospodarczą ;-)
Starczy tych własnych przemyśleń. Dziś już więcej na temat walut nie powiem. Jutro mamy bowiem posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, na którym nie powinno dojść do obniżki stóp procentowych. Nie sądzę, abyśmy mieli zostać zaskoczeni. Nasza RPP to nie FOMC...
RYNEK PIENIĘŻNY
Dzisiaj króciutko jeśli chodzi o tekst. Pokażę za to kilka ciekawych nowych wykresów. Z wykształcenia jestem ekonomistą ekonometrykiem i uważam, że jeden dobry wykres może przekazać więcej informacji niż 10 stron elaboratu.
We wtorek Komitet Operacji Otwartego Rynku w USA (FOMC) po raz kolejny zaskoczył uczestników rynku obniżając stopę rezerw federalnych oraz stopę dyskontową. Była to już piąta z rzędu obniżka stóp w tym roku. Pozwolicie, że dzisiejszy komentarz poświęcę niemal w całości właśnie polityce FOMC. Na początek spójrzmy na wykres pokazujący historyczne wartości stopy rezerw federalnych na tle zmian wartości indeksu DJIA (w skali logarytmicznej). Mam mieszane uczucia. Aby hossa na rynku akcji trwająca z małymi przerwami od początku lat 80-tych miała być kontynuowana, stopa rezerw federalnych musiałaby spaść jeszcze o cały punkt procentowy i następnie znajdować się na tak niskim poziomie przez kilka lat... Czy to możliwe? Chyba nie. Tym bardziej, że uczestnicy rynku międzybankowego oczekują już wzrostu rynkowych stóp procentowych dla lokat dolarowych.
Na zakończenie słów kilka o naszym rynku papierów skarbowych. W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia wyraźnie ze "strajkiem popytu" Takiego określenia użył jeden z moich znajomych komentując kilka ostatnich wyników przetargu na bony i obligacje skarbowe. Faktycznie popyt już nie ten co miesiąc temu. Efekt - wzrost rentowności wszystkich rodzajów papierów skarbowych.
Ciekawie będzie w takiej sytuacji wyglądać najbliższy przetarg na obligacje. 6 czerwca na sprzedaż wystawione zostaną obligacje dwu i pięcioletnie o wartości nominalnej 2,3 miliarda złotych. Czy aby MF nie patrzy zbyt optymistycznie? Obawiam się wręcz, że może nie udać się sprzedać całej oferty tych obligacji. Oj będą kłopoty z finansowaniem deficytu, oj będą ;-)
Nie będzie innego wyboru, jak emitować więcej papierów krótkoterminowych. Następcy obecnego rządu będą mieli ciężki orzech do zgryzienia po objęciu władzy w nadchodzących wyborach. Idąc za słowami Piotra Kuczyńskiego w ostatniej analizie weekendowej zastanawiam się: "Co jeszcze wymyślą rządzący przed wyborami".
Zapraszam do korzystania z baz danych prowadzonych przez Tomka Kulawika. Właśnie dołożył on do swych baz notowania historyczne indeksów rynku lokat międzybankowych. Baza ta jest naprawdę sporej wielkości i powinna zadowolić nawet najwybredniejszych. A to jeszcze nie koniec. W przygotowaniu bazy danych z rynku wtórnego i pierwotnego papierów skarbowych w uSA oraz w Polsce.
Jacek Maliszewski


























































