Podczas piątkowej sesji na Wall Street doszło do nietypowego zdarzenia. O kilkaset procent podrożały akcje spółki, którą inwestorzy pomylili z Twitterem.
Jeszcze w czwartek akcje Tweeter Home Entertaiment wyceniano na 0,0065 dolara. Chociaż ta bostońska sieć sklepów z elektroniką zbankrutował już w 2008 r., w piątek niespodziewanie cena jego akcji w obrocie pozagiełdowym podskoczyła do 15 centów.
Za tak niecodziennym zachowaniem inwestorów – czy może raczej traderów – stała informacja pochodząca od Twittera, który poinformował, że zamierza wejść na giełdę z tickerem „TWTR”. Tymczasem oznaczenie Tweeter Home Entertaiment to … „TWTRQ”. Co ciekawe, litera „Q” zwykle dodawana jest w momencie upadłości spółki, o czym dopiero w piątek niektórzy gracze w bolesny sposób się dowiedzieli.
Giełdowi gracze nie byli osamotnieni w swoim czeskim błędzie. Strona Google Finance omyłkowo zaczęła umieszczać na profilu bankruta informacje dotyczące największego na świecie serwisu mikroblogowego.
W sumie w piątek w obrocie znalazło się 14,3 mln akcji Tweetera – najwięcej od 10 maja 2007 r., kiedy rynek zareagował na informacje o możliwej upadłości. W piątek o 12:47 czasu nowojorskiego dalszy handel został zawieszony przez regulatora rynku FINRA. Akcje Tweetera wyceniane były wówczas na 5 centów.
/mz

























































