REKLAMA

Tusk: we wtorek przedstawię plan dla Polski

2014-01-03 16:49
publikacja
2014-01-03 16:49

Premier Donald Tusk zapowiedział w piątek, że we wtorek wspólnie z wicepremierami Elżbietą Bieńkowską i Januszem Piechocińskim przedstawi plan wieloletnich działań, o których mówił podczas listopadowej konwencji PO. Plany na 2014 r. premier zaprezentuje w następny piątek.

tusk słoiki premier wizyta gospodarcza wśród słoików
Donald Tusk z gospodarską wizytą w Pajęcznie, woj. łódzkie
Źródło: Flickr/KPRM

"Jeśli chodzi o ten projekt dotyczący tej wieloletniej perspektywy, w jakiej będziemy pracować, który sygnalizowałem jego obecność w czasie konwencji PO. Pamiętacie państwo, miałem taką grubą księgę [foto], i trochę byliście urażeni, że szczegółowo nie zaznajomiłem was z treścią tego materiału. We wtorek będzie okazja, w obecności także pana premiera Piechocińskiego i przede wszystkim w obecności pani premier Elżbiety Bieńkowskiej, bo ona będzie głównym referującym te nasze plany" - powiedział Tusk dziennikarzom w Pajęcznie (Łódzkie).

Jak wyjaśnił, są to plany rozłożone na trzy okresy: rok 2014, a także perspektywa 7 i 10 lat. "Mniej więcej tak oceniamy tę najbliższą perspektywę europejską i to we wtorek na bardzo długiej i wyczerpującej, jak sądzę, konferencji prasowej wspólnie z panią premier Bieńkowską, premierem Piechocińskim, w obecności ministra finansów zaprezentujemy państwu" - doprecyzował. Jak dodał, planom na 2014 rok będzie poświęcone jego spotkanie z mediami w piątek za tydzień.

Oprócz tego - zapowiedział szef rządu - przewiduje cały cykl spotkań jego i ministrów tak, żeby również plany resortów na ten rok i dalszą perspektywę, dotarły do opinii publicznej "jeszcze w styczniu, najpóźniej na początku lutego".

Będzie niespodzianka

"Także we wtorek po raz pierwszy nowy rzecznik prasowy rządu poprowadzi to spotkanie" - dodał premier. Nie chciał ujawnić, kto będzie nowym rzecznikiem. "Jakaś niespodzianka musi być" - powiedział.

Podczas konwencji PO 23 listopada premier - pokazując grubą księgę - mówił, że ma "rozpisany każdy miesiąc" swojego planu. "Ktoś powie: to klasyczny zabieg; wielu mówców podnosi plik papieru i mówi: mam tutaj plan. Tylko, że ten plan to efekt wielu lat pracy, przyjęty przez nasz rząd i co najważniejsze, to nie jest tylko papier zadrukowany literami" - podkreślał.

tusk pajęczno lans słoik robotnik wizyta gospodarska
Donald Tusk podczas rozmowy z pracownikiem zakładu przetwórstwa owoców i warzyw w Pajęcznie, woj. łódzkie
Źródło: Flickr/KPRM

"Polska stanie się najbardziej konkurencyjnym państwem w Europie, bo mamy ludzi z otwartymi umysłami, mamy własną energię i mamy to rozpisane w naszym nowym otwarciu, nowym strategicznym planie" - obiecywał premier.

Plan na każdy miesiąc

Przekonywał, że jego plan przewiduje "inwestowanie w polską drobną firmę, w polski intelekt, w szkolenia zawodowe, startupy i jedno czy dwuosobowe firmy". "Na to będą szły miliardy złotych, potrzebne także po to, by w tej konkurencji, w jakiej Polska zaczyna wygrywać jako państwo z innymi, zaczynali wygrywać polscy robotnicy, polscy inżynierowie, polscy naukowcy, artyści i polscy przedsiębiorcy przede wszystkim" - zapowiedział.

"Tak jak dzisiaj Polska jest przedmiotem podziwu i zazdrości, jeśli chodzi o pierwszą perspektywę europejską (...), razem z zespołem, który razem tworzymy, z PO, chcemy, by za 6-7 lat Polska była przedmiotem zazdrości i podziwu wśród wszystkich tych, którzy zajmują się badaniami, innowacyjnością i konkurencyjnością" - konkludował. (PAP)

szu/ son/ ura/

Źródło:PAP
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (61)

dodaj komentarz
~sfsafsf
No mamy wtorek i gdzie ten plan ?
~uiop
rudy nie kłamał, nie powiedział w który wtorek;
nie kłamał też w przypadku ogłoszonych wszystkich poprzednich planów, nie powiedział kiedy je zrealizuje :)
~Emeryt
No to chyba doczekam się spaceru po tej zielonej wyspie.
~Kasia
Donald Tusk i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy, gdy jechali przez jakąś wieś, przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Tusk widząc co się stało, kazał kierowcy znaleźć jej właściciela i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane. Kierowca poszedł do pobliskiej wsi Donald Tusk i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy, gdy jechali przez jakąś wieś, przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Tusk widząc co się stało, kazał kierowcy znaleźć jej właściciela i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane. Kierowca poszedł do pobliskiej wsi ( http://potworek.com/dowcipy/najlepsze ) i wrócił dopiero po 6 godzinach z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? Pobili cię?! - pyta Tusk.
- Eee, gdzie tam... - odpowiada kierowca. - Znalazłem dom tego rolnika. Stanąłem przy drzwiach, zapukałem, i powiedziałem, co się wydarzyło. Rolnik rzucił mi się na szyję i dał mi swoje najlepsze wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwile szalonej niezapomnianej rozkoszy. Najlepsze jest to, że cała wieś nazywa mnie teraz bohaterem!
- Nie wierzę... Dziwny ten naród... - mówi Tusk. - Ale co ty właściwie im powiedziałeś?
- Że jestem kierowcą Donalda Tuska i zabiłem świnię.
~ZNAWCA TEMATU
WYBORY2015 !!! RUDY ILUZJONISTA !
~Kęsim
Sześcioletni? To jak Hilary Minc.
~kkk
Plan dymisji? Zrobię tak, wyjdę i powiem że mam lepszą pracę i za lepszą kasę w UE i tam będę chroniony za te 6 lat jako premier, za ten bałagan i niespełnione obietnice. I możecie mnie wszyscy pocałować...
~purity7
Napisz wprost czym się zajmujesz, gdzie zdobyłeś/łaś wykształcenie, co robili Twoi rodzice i jak przebiegała Twoja kariera. Chciałbym czuć się tak dobrze i oceniać obecny rząd równie wysoko, a mam jeszcze czas na zmiany w swoim życiu. Co radzisz.. prócz ciężkiej pracy, bo wiem jak to wygląda...
Pozdrawiam
~Floryda
Dnia 2014-01-04 o godz. 23:15 ~purity7 napisał(a):
> Napisz wprost czym się zajmujesz, gdzie zdobyłeś/łaś
> wykształcenie, co robili Twoi rodzice i jak przebiegała
> Twoja kariera. Chciałbym czuć się tak dobrze i oceniać
> obecny rząd równie wysoko, a mam jeszcze czas na zmiany w
> swoim życiu. Co radzisz.
Dnia 2014-01-04 o godz. 23:15 ~purity7 napisał(a):
> Napisz wprost czym się zajmujesz, gdzie zdobyłeś/łaś
> wykształcenie, co robili Twoi rodzice i jak przebiegała
> Twoja kariera. Chciałbym czuć się tak dobrze i oceniać
> obecny rząd równie wysoko, a mam jeszcze czas na zmiany w
> swoim życiu. Co radzisz.. prócz ciężkiej pracy, bo wiem jak
> to wygląda...
Pozdrawiam


Recepta jest prosta. Uczyłem się od mistrzów - od Amerykanów. Nauczyłem się od nich, że trzeba nieustannie być oryginalnym, niepowtarzalnym, kreatywnym bez postaw roszczeniowych w środowisku zawodowym i trzeba umieć marzyć i starać się oczywiście te marzenia spełniać. Trzeba byc nieustannie na luzie i żyć zgodnie z filozofią chrześcijańską lub każdą inną o wymagających normach etyczno-moralnych i według zasady, że każdy dzień może być ostatni w Twoim życiu.

Już w szkole średniej a potem na studiach przejawiałem duże zainteresowanie treściami, wykraczającymi poza oficjalny program nauczania, po to, żeby być lepszym, żeby mieć większą wiedzę w danej specjalności, większą niż inni. Ponieważ nie mogłem liczyć na żadne wsparcie ze strony rodziny czy znajomych (jak niektórzy moi koledzy ze studiów), bo moi rodzice nie byli uwikłani i zadeklarowani politycznie, musiałem liczyć sam na siebie. Skutkiem tego była zawiść ze strony kolegów i "specjalne trudności" po stronie wykładowców. Szczególnie zarzucano mi zauroczenie paradygmatami naukowymi i pragmatyką amerykańską. Po prostu - polskie piekiełko.
Do tej pory polska nauka ma charakter sztuki dla sztuki i mało wspólnego z praktyką gospodarczą, jeśli chodzi o nauki ekonomiczno-społeczne.

Studiowałem to, co lubiłem (nie to, co wypadało albo sprawiało, że absolwent będzie ustawiony w przyszłości) i to różne kierunki łącznie z filologią angielską. W studiach koncentrowałem się mniej na teorii a bardziej na umiejętnościach praktycznych, dzięki czemu wypracowałem w połączeniu z pasją wiązkę niepowtarzalnych, cennych kompetencji. Rodzicom (żeby nie było wątpliwości katolikom z krwi i kości) zawdzięczam silną orientację przedsiębiorczą oraz pracowitość. Byli przedsiębiorcami w czasach PRL i jeszcze w czasie transformacji. Pomagałem im, jak mogłem. Czasami czułem żal, że moi koledzy mają wolne popołudnia, wolne soboty i święta. Bywali na prywatkach, na dyskotekach, gdy ja charowałem. Jedyną rekompensatą były modne ciuchy i sprzęt HI-FI, na które było stać moich rodziców. Jak tylko sięgnę pamięcią, nękani byli przez władze administracyjne, komunistyczny urząd skarbowy i służby specjalne. Później miałem kłopoty z tego powodu, kiedy ożeniłem się i podjęlismy decyzję o uruchomieniu procedury emigracyjnej do Kanady. Nic z tego nie wyszło, mimo, iż nasz adwokat w Montrealu wszystko dopiął na ostatni guzik. W nowej Polsce już nie mieliśmy ochoty wyjeżdzać na stałe z uwagi na to, że rodzice moi i żony nie byli juz młodzi i mieliśmy świadomość potrzeby opiekowania się nimi w przyszłości oraz z uwagi na to, że osiągaliśmy znaczące sukcesy zawodowe tu w Polsce. Wyjazdy zagraniczne dłuższe lub krótsze mają miejsce, ale nie mają charakteru czysto emigracyjnego. Kariera nasza zawodowa od początku jest burzliwa i dynamiczna, zaspakaja nasze aspiracje i motywuje do nieustannego rozwoju. Więcej szczegółów nie mogę Ci podać, bo jestem osobą publiczną i chcę zachować anonimowość. Dodam tylko tyle, że to, co osiągnąłem, zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie, nie jestem związany politycznie z żadną opcją, aczkolwiek nie ukrywam, że najbliżej mi do programu Platformy Obywatelskiej i na ten program głosuję. I nie dlatego, że Tusk mi się podoba, czy mam w tym jakiś interes, tylko dlatego, że znam realia i reguły ekonomii a zwłaszcza ekonomii XXI wieku oraz mam marzenie, aby moje dziecko było szczęśliwe tu, w Polsce a nie w świecie.. Wiedzę tę czerpałem ze studiów, z pobytu w USA, z badań naukowych własnych oraz a może przede wszystkim z praktyki, w której uczestniczyłem.

A poza tym jestem normalnym człowiekiem, choruję jak każdy, miewam gorsze dni, nie omijają mnie ludzkie nieszczęścia. Fakt, mój bilans "zysków i strat" życiowych jest bardzo korzystny i daje podstawy uważać mnie za człowieka szczęśliwego i spełnionego przez najbliższe otoczenie. Jedni mówią, że to kwestia wykształcenia - bingo, jeśli chodzi o oczekiwania rynku pracy. Inni, że mam wiele pasji (zawodowych i pozazawodowych), dzięki którym neutralizuję wszelkie energie negatywne krążące wokól nas, jestem spełniony, silny i odporny. To prawda, że ludzie, którzy mają pasję, są szczęśliwi i zapominają o szarych stronach życia. Jeszcze inni powtarzają, że mogliby uczyć się ode mnie zdolności przystosowawczych, adaptacyjnych do krańcowo różnych sytuacji środowiskowych i stanów emocjonalnych. To tez prawda, bo dla mnie dramatem nie była praca fizyczna w trudnych warunkach na stażu czy później, kiedy przez jakiś czas wykonywałem prace nieadekwatne do mojego statusu społecznego. Pamiętam uśmieszki i komentarze nieżyczliwych, którzy ubolewali ironicznie nade mną i nad moim losem. Tymczasem okazało się, że wszystko dzieje się po coś, wszystko stanowi związek przyczynowo-skutkowy w naszym życiu i w związku z tym wszystko jest potrzebne.
Ja osobiście uważam, że siłę daje mi jedność myśli i czynów oraz czystość duszy i intencji. Z "czystością" ciała jest tak, jak u każdego.

Pozdrawiam

PS. I jeszcze jedno, trzeba wykazywać każdemu pracodawcy, że jesteś niepowtarzalny i niezastąpiony w jego misji. To wymaga dużej empatii, altruizmu i poświęcenia, ale się opłaca. Przeciętność nie jest w cenie.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki