REKLAMA
TYLKO U NAS

Trwa dramat na rynku hipotek – wnioskujących mniej o 63 proc.

Michał Kisiel2023-01-05 07:15analityk Bankier.pl
publikacja
2023-01-05 07:15

Wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w grudniu 2022 r. była niższa o 60,7 proc. niż rok wcześniej, donosi Biuro Informacji Kredytowej. Liczba zainteresowanych finansowaniem była niższa również w porównaniu z bardzo kiepskim listopadem.

Trwa dramat na rynku hipotek – wnioskujących mniej o 63 proc.
Trwa dramat na rynku hipotek – wnioskujących mniej o 63 proc.
fot. Lukasz Glowala / / FORUM

Grudzień przyniósł kolejny katastrofalny odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wskaźnik oparty jest na zapytaniach kierowanych do bazy przez kredytodawców. W przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 60,7 proc. w porównaniu do grudnia 2021 r.

Zainteresowanych kredytem hipotecznym w końcówce roku było 12,3 tys. osób. O skali załamania popytu świadczyć może fakt, że rok wcześniej, gdy rynek zaczynał wpadać w tarapaty, wnioskujących było 33,1 tys. Spadek rok do roku wynosi ok. 63 proc., a w porównaniu do listopada 2022 r. liczba zapytań była niższa o 9,6 proc.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w grudniu 2022 r. wyniosła 347,62 tys. zł i była niższa o 3,3 proc. w relacji do wartości z grudnia 2021 r. W porównaniu do listopada 2022 r. była jednak wyższa o 3 proc., wskazano w raporcie BIK.

BIK

– Grudniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe potwierdza ustabilizowanie się wartości Indeksu na ujemnym poziomie ok. -60%. Z uwagi na efekt bazy, porównania do niższych wartości z 2022 r., sama wartość Indeksu może zacząć rosnąć, widać już ten efekt od września 2022 r. Jednak w grudniu 2022 r. ponownie wróciliśmy do spadków liczby wnioskujących i to w obu ujęciach r/r i m/m, przy niewielkim wzroście średniej kwoty wnioskowanego kredytu. Nadal wysokie stopy procentowe, zaostrzenie wymogów regulacyjnych oraz obawy przed skutkami spowolnienia gospodarczego ograniczają popyt na kredyty mieszkaniowe – komentuje odczyt indeksu prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Jak wskazuje specjalista BIK, liczba wnioskujących o kredyt była jedną z najniższych od 2007 r., czyli od 16 lat. Jedną z najistotniejszych przeszkód w zmianie obserwowanego od roku trendu jest zdolność kredytowa. Wzrost stóp procentowych, ostrzejsze zasady oceny finansowej wydolności klientów narzucone przez nadzór, a także realny spadek płac i wzrost kosztów utrzymania składają się na znacznie mniejszą niż rok wcześniej dostępność kredytów mieszkaniowych.

Impulsem pobudzającym popyt na kredyty hipoteczne może okazać się program dopłat, którego uruchomienie planowane jest na lipiec 2023 r. Dla osób kupujących pierwsze mieszkanie na rynku pierwotnym lub wtórnym przewidziano trwające 10 lat dofinansowanie spłaty rat. Wskaźnik oprocentowania zobowiązania podczas dotowanej spłaty ma być zbliżony do 2 proc., czyli poziomu notowanego podczas okresu panowania rekordowo niskich stóp procentowych, do jesieni 2021 r.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (153)

dodaj komentarz
zbyszek_
Front zamarza. Ukrainki z dziecmi mowia o powrotach po Q1 22. Chca odbudowywać. Najem zjedzie w cenie. I stopa zwrotu z inwetsycji w nieruchomosc w cenie '22r wyjdzie 1%.
Lokaty sa na 8-10%, Obligacj 6-7%.
kazikwaw
Gdyby tylko ktoś wiedział co w kontekście kształtowania się cen oznacza załamanie popytu przy rosnącej podaży… ;-)
Pssst…
https://mfiles.pl/pl/index.php/Cena_równowagi

O spadającym popycie można poczytać już chyba wszędzie, chociażby w powyższym artykule ;-)

Podaż nieustannie rośnie. W tym na rynku pierwotnym.
Gdyby tylko ktoś wiedział co w kontekście kształtowania się cen oznacza załamanie popytu przy rosnącej podaży… ;-)
Pssst…
https://mfiles.pl/pl/index.php/Cena_równowagi

O spadającym popycie można poczytać już chyba wszędzie, chociażby w powyższym artykule ;-)

Podaż nieustannie rośnie. W tym na rynku pierwotnym. Warto wspomnieć, że na koniec września 2022 r., tylko w 6 lokalizacjach w Polsce deweloperzy mieli 51,4 tys. mieszkań do sprzedaży, na które nie ma chętnych, a ich liczba sukcesywnie rośnie. Rok temu (IIIQ.2021 r.) było to 36,6 tys. mieszkań, a w IIQ.2022 r. 43,2 tys. mieszkań. Więc jest to wzrost o niecałe 20% k/k, a r/r już 40%.
Dane z raportów JLL (dla Warszawy, Krakowa, Łodzi, Wrocławia, Poznania i Trójmiasta).

Poza tym sytuacja deweloperów nie jest tak „różowa”, jak wielu sądzi/myśli. Wystarczy rzucić okiem na zestawienie, które przygotował Puls Biznesu w tym zakresie (gotówka vs zobowiązania):
https://images.pb.pl/filtered/5836a34f-6f37-4809-b5e5-5d9713c44646/84b31e29-0e4a-50e6-8bc5-5e2c58914b17_w_830.jpg

Przejdźmy jeszcze na koniec do „ulubionego” serwisu tutejszych przedstawicieli szeroko rozumianej branży nieruchomości, czyli zametr.pl, gdzie można śledzić, w jakim kierunku idzie rynek nieruchomości ;-)
Np. https://zametr.pl/statystyki/warszawa
Sekcja „liczba ofert ze zmianą ceny”.
I tak: od końca listopada 2021 do „teraz” dla Warszawy:
liczba ofert ze wzrostem cen: 6,8 tys., liczba ofert ze spadkiem cen 25,0 tys.

Obserwujcie przede wszystkim liczbę ofert w których dokonywane są korekty cen (a właściwie relację spadków do wzrostów), a nie średnią cenę ;-)


Z pozdrowieniami dla szeroko rozumianej branży nieruchomości! Trzymajcie się tam, bo zapowiada się na spore i długie turbulencje na rynku nieruchomości! ;-)
trolley
Dopóki nie wrócą tanie surowce a przy okazji tanie pieniądze do Europy to deweloperka niech skończy zybertolić o jakiś wzrostach bo naprawdę robią k. z logiki. Tylko tyle i aż tyle. Niech się deweloperzy nie o zyski tylko o przetrwanie modlą hehe. Cała reszta to tylko zwyczajne strzempienie twarzy.
kazikwaw odpowiada trolley
Inna retoryka jest wbrew nie tylko ich interesom, ale praktycznie wszystkich, którzy żyją z rynku nieruchomości. Co by się przecież działo, gdyby do mainstreamu, mediów głównego nurtu przebiła się informacja/”wykształciło” przekonanie/świadomość, że przez najbliższych (co najmniej) kilkanaście miesięcy ceny nieruchomości będą nominalnie Inna retoryka jest wbrew nie tylko ich interesom, ale praktycznie wszystkich, którzy żyją z rynku nieruchomości. Co by się przecież działo, gdyby do mainstreamu, mediów głównego nurtu przebiła się informacja/”wykształciło” przekonanie/świadomość, że przez najbliższych (co najmniej) kilkanaście miesięcy ceny nieruchomości będą nominalnie spadać? Spora część osób wolałaby wstrzymać się z zakupem, co pogrążyłoby i tak mizerny już popyt. A przecież jak wiadomo – cenę „ustala” relacja popytu i podaży.
Samospełniająca się przepowiednia… a na to w obecnej sytuacji deweloperzy nie mogą sobie pozwolić. Dlatego „walka” jeszcze trwa – do ostatniego klienta ;-)
websterdxb odpowiada trolley
deweloper sie wstrzyma nie ma problemu - ale jesli nie da pracy 100 osobą pracującym na budowie, dostarczajacym materialy, obslugujacym ksiegowosc to mamy dosc powazny problem z bezrobociem - z jednej strony czesc wykonawcow bedzie zmuszona zejsc z cenami swoich uslug z drugiej spowoduje to zubozenie wielu rodzin
jenak
Na YT jest mega inspirująca historia młodej rodziny.

Tytuł rodzina na polu.


Warto obejrzeć.


Ludzie, którzy budują dom prawie od podstaw. Z dziećmi. Bez kredytu.
jsunday
Chwilowa nadpodaż mieszkań może spowodować korektę cen

Jest przestrzeń do tego, by ceny transakcyjne mieszkań spadały. Lekko w największych aglomeracjach, a w tempie nawet kilkunastu procent w mniejszych miastach – ocenia Wojciech Matysiak, kierownik zespołu analiz nieruchomości w PKO BP.


Chwilowa nadpodaż mieszkań
Chwilowa nadpodaż mieszkań może spowodować korektę cen

Jest przestrzeń do tego, by ceny transakcyjne mieszkań spadały. Lekko w największych aglomeracjach, a w tempie nawet kilkunastu procent w mniejszych miastach – ocenia Wojciech Matysiak, kierownik zespołu analiz nieruchomości w PKO BP.


Chwilowa nadpodaż mieszkań może spowodować korektę cen

Adam Roguski

Wasza prognoza zakłada, że w perspektywie roku średnie ceny transakcyjne mieszkań mogą się obniżyć o 5–10 proc. Co za tym miałoby przemawiać – prognozy sformułowaliście przed ogłoszeniem przez rząd zrębów programu mieszkaniowego, więc na razie to pomińmy...


Delikatna korekta po bardzo silnych wzrostach w ostatnich kilku latach jest związana po prostu ze zmianą układu sił na rynku. Przez lata mieliśmy dużą nadwyżkę popytu nad podażą, produkcja mieszkań nie nadążała za popytem, kupujący ustawiali się w kolejce na etapie dziury w ziemi, na rynku wtórnym też bardzo trudno było kupić coś atrakcyjnego, w dobrej lokalizacji.

Teraz sytuacja jest diametralnie inna, spada zdolność kredytowa, więc kupujących na własne potrzeby nie ma, z kolei popyt inwestycyjny też się zmniejszył, bo są alternatywy lokowania środków równie atrakcyjne, a może nawet atrakcyjniejsze niż mieszkania. Popytu więc nie ma, a mamy dość wysoką podaż nakręconą boomem. W sześciu największych miastach oferta deweloperska jest teraz o 40 proc. wyższa niż rok temu, czas wyprzedaży oferty wydłużył się znacząco. Krótkookresowo wystąpi nadpodaż na rynku mieszkaniowym i to może prowadzić do tej delikatnej korekty cen. Przy tym w największych aglomeracjach spodziewałbym się, że spadki będą jednocyfrowe, a w mniejszych miastach o 10 proc., może kilkanaście procent.

Deweloperzy zawsze mają margines na udzielenie rabatu, poza tym historia inflacyjna już się też powoli kończy. Oczywiście, czekają nas podwyżki cen energii, ale jest wiele sygnałów dezinflacyjnych, chociażby od strony makroekonomicznej: wyraźny spadek depozytów bieżących, przekierowanie pieniędzy gospodarstw domowych z depozytów bieżących na terminowe, stopy procentowe, agresywna polityka banków centralnych, tych głównych.

Na rynkach surowcowych widzimy spadki cen, tanieją wyraźnie również surowce energetyczne. To wszystko przełoży się na niższą inflację już w perspektywie 2023 r., wszystkie prognozy, które widziałem, pokazują jednocyfrową inflację konsumencką. Ceny materiałów budowlanych również spadają, będzie więc perspektywa, by deweloperzy mogli zaoferować korzystniejsze ceny w sytuacji, gdy ten popyt jest mocno ograniczony.

https://www.rp.pl/nieruchomosci/art37689801-chwilowa-nadpodaz-mieszkan-moze-spowodowac-korekte-cen

trolley
ło matko, przecież to takie schematyczne wszystko jak w 2008 :) tylko teraz skala "niewielkiej korekty" jak wtedy w Hiszpanii hehe
jsunday
Analitycy zastrzegają jednak, że opłacalność mieszkania na wynajem relatywnie jednak spadła. - W styczniu oprocentowanie lokat bankowych czy obligacji skarbowych wynosiło ok. 1 proc. Inwestycja w mieszkanie przynosiła więc wielokrotnie wyższe zyski niż ulokowanie pieniędzy w banku. Obecnie obligacje skarbowe mają oprocentowanie wynoszące Analitycy zastrzegają jednak, że opłacalność mieszkania na wynajem relatywnie jednak spadła. - W styczniu oprocentowanie lokat bankowych czy obligacji skarbowych wynosiło ok. 1 proc. Inwestycja w mieszkanie przynosiła więc wielokrotnie wyższe zyski niż ulokowanie pieniędzy w banku. Obecnie obligacje skarbowe mają oprocentowanie wynoszące w pierwszym roku 6,75 - 7,25 proc., a najlepsze lokaty nawet 10 proc. – tłumaczą. - Dlatego pomimo poprawy rentowności nie ma zbyt wielu chętnych do inwestycji w mieszkania na wynajem. To się zmieni dopiero, gdy wyraźnie spadnie poziom stóp procentowych.


https://www.rp.pl/nieruchomosci/art37732241-eksplozja-popytu-na-wynajem
jsunday
Większy wybór

-Wyniki ankiety wskazują też na możliwy wzrost podaży, i to w każdym segmencie nieruchomości na sprzedaż. Był to najczęściej wskazywany przez pośredników scenariusz: kawalerki – 43 proc. głosów, większe mieszkania – 61 proc., domy – 54 proc., działki – 44 proc. Jednym z powodów, dla którego może zwiększyć się
Większy wybór

-Wyniki ankiety wskazują też na możliwy wzrost podaży, i to w każdym segmencie nieruchomości na sprzedaż. Był to najczęściej wskazywany przez pośredników scenariusz: kawalerki – 43 proc. głosów, większe mieszkania – 61 proc., domy – 54 proc., działki – 44 proc. Jednym z powodów, dla którego może zwiększyć się aktywność sprzedających, są rosnące raty kredytów i problemy z ich spłatą – wskazuje serwis.

– Biura nieruchomości zwracają uwagę, że na niektórych lokalnych rynkach już teraz podaż znacznie przewyższa popyt. Kolejny „zastrzyk" ofert będzie oznaczać dla właścicieli nieruchomości dalsze wydłużenie czasu sprzedaży i większy problem z samodzielną sprzedażą (bez pośrednika) – mówi Alicja Palińska. - Z perspektywy kupującego to jednak dobra sytuacja, ponieważ będzie możliwość spokojnego wyboru oferty i śmielszego negocjowania ceny.


https://www.rp.pl/nieruchomosci/art37731631-wzrosnie-podaz-a-nie-ceny

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki