REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

DEMOGRAFIABoom urodzeń wśród cudzoziemców. Prawie dwukrotny wzrost w ciągu 5 lat

2026-01-06 08:00
publikacja
2026-01-06 08:00

Dane GUS i Ministerstwa Cyfryzacji potwierdzają znaczący wzrost urodzeń dzieci cudzoziemców w Polsce. Jednak eksperci podkreślają, że choć jest to zauważalne zjawisko, może tylko nieco złagodzić problem demograficzny, jakim jest spadek liczby urodzeń w naszym kraju.

Boom urodzeń wśród cudzoziemców. Prawie dwukrotny wzrost w ciągu 5 lat
Boom urodzeń wśród cudzoziemców. Prawie dwukrotny wzrost w ciągu 5 lat
fot. VLADISLAV BOGUTSKI / / Pexels

W 2025 r. w Polsce urodziło się 18 170 dzieci rodziców z co najmniej jednym obcym obywatelstwem (według stanu z 9 grudnia) – przekazało Ministerstwo Cyfryzacji. To prawie dwukrotny wzrost od 2020 r., gdy według resortu liczba ta wyniosła 10 720.

Wyniki podobnych badań opublikował wcześniej Główny Urząd Statystyczny. Od 2015 r. do 2024 r. dziesięciokrotnie wzrosła liczba urodzeń przez matki bez obywatelstwa polskiego na stałe mieszkające w Polsce, do 17 169 w 2024 r. – zaznaczono w raporcie „Sytuacja demograficzna Polski do 2024 r.”.

"To nie rozwiąże problemu demograficznego"

Prof. Irena E. Kotowska, demografka z SGH, honorowa przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN i członkini Rządowej Rady Ludnościowej, zwróciła w rozmowie z PAP uwagę, że choć to zjawisko jest ważnym czynnikiem spowolnienia spadającej liczby urodzeń w Polsce, to nie rozwiąże tego problemu demograficznego.

Podkreśliła, że należy wziąć pod uwagę to, że mamy do czynienia z historyczną zmianą, jeśli chodzi o pojawienie się dodatniego bilansu migracyjnego. W jej ocenie w kontekście rosnącej liczby cudzoziemców osiedlających się na stałe w Polsce rosnąca liczba urodzeń przez matki cudzoziemki i rodziców z obcym obywatelstwem nie powinna dziwić.

– Trzeba jednak zaznaczyć, że spadkowa tendencja ogólnej liczby urodzeń jest silna, więc nie możemy tego zjawiska traktować w kategorii cudzoziemcy nas uratują – powiedziała prof. Kotowska.

"Plasterek na ranę"

Dodała, że liczba dzieci urodzonych przez imigrantów może być traktowana jako plasterek na ranę, ale nie rozwiąże zasadniczego problemu związanego z malejącą liczbą kobiet w wieku 15-49 lat i ich bardzo niską dzietnością.

– Musimy być na cudzoziemców otwarci, ponieważ ze względów ludzkich, ekonomicznych czy społecznych potrzebujemy imigrantów w Polsce. To jest czynnik, którego nie można pomijać, podobnie jak rosnącej liczby urodzeń dzieci z in vitro, które nie tylko umożliwiają spełnienie zamierzeń rodzicielskich, ale także spowalniają nieco tendencję spadkową liczby urodzeń – zaznaczyła demografka.

Zwróciła uwagę, że obecnie dostępne statystyki nie określają liczby urodzeń przez cudzoziemców, którzy nie mieszkają w Polsce na stałe, a taka liczba może być znacznie wyższa. Takie dane są pozyskiwane w karcie urodzenia o typie pobytu w Polsce, więc w opinii ekspertki warto je poznać, dyskutując o możliwym wkładzie imigracji w dynamikę urodzeń.

Demografka dodała także, że nie ma wątpliwości, że liczba dzieci urodzonych przez matki cudzoziemki będzie w Polsce rosnąć bez względu na to, czy będą to matki mieszkające na stałe, czy mające pobyt czasowy.

– I trzeba o tym mówić, bo imigranci, zarówno ci, którzy się osiedlają, jak i ci, którzy przebywają u nas czasowo, są nam po prostu bardzo potrzebni – dodała.

Prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego, ocenił, że coraz większa liczba dzieci rodziców z obcym obywatelstwem jest całkowicie naturalnym następstwem rosnącej liczby migrantów w Polsce, jednak podobnie jak prof. Kotowska zaznaczył, że nie rozwiąże to obecnego problemu demograficznego.

– Najczęściej szacuje się, że liczba cudzoziemców w Polsce stanowi ok. 6-7 proc. ludności. Trzeba pamiętać, że są oni często średnio młodsi niż dorosła ludność Polski, co predysponuje ich do większej liczby urodzeń – ocenił demograf. – Ale, z drugiej strony, patrząc na dane GUS, widać, że dzieci cudzoziemców nie stanowią dużej części wszystkich urodzeń – dodał.

Według GUS urodzenia żywe przez cudzoziemki mieszkające w Polsce na stałe w 2024 r. wynosiły 6,8 proc. wszystkich urodzeń żywych. W 2023 r. było to 6,7 proc., a w 2022 r. – 5,5 proc.

– Nie jest to wcale taka duża liczba, jak mogłoby się wydawać, i nie będzie miała dużego wpływu na obecny kryzys demograficzny – ocenił prof. Szukalski.

Demograf dodał, że warto się za to przyjrzeć temu, jak te dzieci, choć nie rozwiążą problemu ogólnej malejącej liczby urodzeń, są w Polsce traktowane. Szczególnie gdy posiadanie przynajmniej jednego rodzica spoza kraju jest widoczne na pierwszy rzut oka.

Dzieci cudzoziemców nie mają w Polsce lekko

– W sytuacji narastających ksenofobicznych nastrojów w naszym kraju dzieci imigrantów, szczególnie wyróżniające się wyglądem, są narażone na przeróżne ataki i okrutne traktowanie, zwłaszcza w szkołach podstawowych i średnich. A szkoły często sobie z tym zupełnie nie radzą – zaznaczył.

Według danych resortu cyfryzacji do trzech najpopularniejszych obywatelstw rodzica cudzoziemca dzieci urodzonych w Polsce w 2025 r., mającego od urodzenia obywatelstwo polskie oraz rodzica cudzoziemca, zaliczają się Ukraińcy, którzy otwierają podium, z Białorusinami na drugim miejscu i Turkami na trzecim. Identyczna kolejność była w 2024 r., podczas gdy w 2023 r. na trzecim miejscu byli Włosi. Dane te pochodzą z rejestru PESEL według stanu na 3 grudnia 2025 r. Statystyka obejmuje tylko te dzieci, które w rejestrze PESEL mają numery PESEL obojga rodziców.

Z kolei według danych GUS, które biorą pod uwagę tylko cudzoziemki mieszkające w Polsce na stałe, w 2024 r. głównym krajem pochodzenia matek była Ukraina, następnie Białoruś, a potem Wietnam. Kobiety z obywatelstwem ukraińskim zdecydowanie przeważały pod względem liczebności nad innymi cudzoziemkami mieszkającymi i rodzącymi dzieci w Polsce (ponad 78 proc.).

Agata Gutowska (PAP)

agg/ joz/

Źródło:PAP
Tematy
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?
Szukasz szybkiej i bezpiecznej pożyczki?

Komentarze (25)

dodaj komentarz
po_co
- Koniec z darmowymi studiami dla wszystkich ale też z maturą z przedmiotami rozszerzonymi, powrót egzaminów na studia i zwolnienie z opłat dla 10% najlepszych osób na semestrze.
Studia to nie przechowalnia tylko miejsce dla osób które świadomie wybierają taką ścieżkę.
Wiele osób zaczyna studiować w późnym wieku, po 30/40 roku
- Koniec z darmowymi studiami dla wszystkich ale też z maturą z przedmiotami rozszerzonymi, powrót egzaminów na studia i zwolnienie z opłat dla 10% najlepszych osób na semestrze.
Studia to nie przechowalnia tylko miejsce dla osób które świadomie wybierają taką ścieżkę.
Wiele osób zaczyna studiować w późnym wieku, po 30/40 roku życia i nie ma możliwości bycia zwolnionym z opłat, dlaczego ludzie w sile wieku mają mieć darmowy dostęp do edukacji i jednocześnie wykorzystują ten czas na zabawę - nie.

- Koniec z 500+, mamy 5% bezrobocia, dostęp do przedszkoli, żłobków, świetlic itd. a jeżeli ich brakuje to należy wprowadzić takie przepisy aby opłacało się je budować, państwo nie jest od dotowania ludzi, a w szczególności nie wtedy kiedy panuje realny dobrobyt, a gospodarka zmaga się z brakiem siły roboczej.

- W zamian za 500+, dla osób posiadających i pracujących dzieci zwolnienia podatkowe, nie ulgi, zwolnienia (o tym dalej).

- Wprowadzenie obowiązkowych zajęć Przysposobienia Obronnego już w szkole podstawowej, w szkole średniej obowiązkowe 3 miesięczne szkolenie wojskowe, w duchu harcerskim.
Dlaczego? Dlatego, że produkujemy nie zdrowych psychicznie mężczyzn i kobiety, a płatki śniegu, które poddają się przy pierwszej okazji, obrażają na nauczyciela bo ocenia ich mizerną pracę na dwóję, albo pyskują swoim rodzicom bo mają pełne tyłki od dobrobytu, komórek, konsol, subskrypcji etc.

- Obowiązkowa służba wojskowa dla mężczyzn i kobiet lub odbycie alternatywnego szkolenia w służbach państwowych, medycznych, prewencyjnych, granicznych lub ratunkowych.

- Progresywny podatek bykowy dla mężczyzn i kobiet, którzy ukończyli 21 rok życia, nie są w związku małżeńskim i nie posiadają dzieci.
Wysokość podatku to minimum 20% dochodów + 0,5% za każdy kolejny rok - stąd zwolnienie z podatków osób posiadających dzieci.

A co gdy ktoś jest chory - to jest chory, wtedy się leczy, a jak jest bezpłodny to jest bezpłodny i płaci podatek, życie nie jest sprawiedliwe, bezpłodny człowiek też korzysta z pracy służb, też musi mu ktoś podać bułkę w sklepie, jego osobisty problem to nie problem państwa.

A co jak ktoś jest homoseksualistą? Każdy dziś wie, że to nie jest choroba, a skoro nie da się tego wyleczyć to trzeba z tym żyć, homoseksualista też korzysta z pracy służb, szpitali itd. a wiec płaci podatki, a to że jego preferencje zmierzają w stronę cudzego włazu ewakuacyjnego są wyłącznie jego osobistym problemem.

Ludziom wywróciło się w głowach i dawno zapomnieli na czym stąpa ten świat. Państwo przekształciliśmy w kochaną babusie, która poda wnusiowi wszystko pod nosek - nie taka rola państwa.
Obecnie na te wszystkie szaleństwa pracuje kurcząca się liczba osób, a rośnie odsetek nierobów, oszołomów i ludzi przedkładających hedonizm nad potrzeby społeczności.

A ja mówię: tu się zgina dziób pingwina i do roboty, a jak się komu nie podoba to 8 miliardów ludzi chętnie się zamieni i przyjmie wszystkie te zasady z radością bo poprawią swoje życie w takim stopniu w jakim przeciętnemu Polakowi nie śni się nawet jeżeli pamięta czasy powojenne.
carlito1
"może tylko nieco złagodzić problem demograficzny, jakim jest spadek liczby urodzeń w naszym kraju."

Czyli probelm, że Polacy nie chcą mieć dzieci i są na wymarciu należy rozwiązać dzięki cudzoziemcą.....
fiat126p
Tam był chyba błąd, powinno być "Może tylko zaostrzyć problem demograficzny" a nie złagodzić. Potem będą problem społeczny i polityczny.
lutobor
Trudno spodziewać się innego efektu, jeśli cudzoziemców traktuje jak święte krowy a Polaków jak dojne.
samsza
Piekło kobiet dotyczy tylko Polek... nasuwa się na myśl -> nie jest to informacja.
Polki i te cudzoziemki mieszkają w innym kraju ?
O co chodzi?
brachson
Trzeba odpalic program "Seksmisja" i to zorganizowac technicznie i biznesowo. W dawnych czasach bylo wiecej instytucji guwernantek do dzieci nawet matek zastepczych. Bogaci mieli wtedy i po osmioro, w tym adoptowanych, ale sami nie musieli przy tym sie uwijac. Juz nie wspomnie, ze w niemczech w czasach 2 WS byly tez takie Trzeba odpalic program "Seksmisja" i to zorganizowac technicznie i biznesowo. W dawnych czasach bylo wiecej instytucji guwernantek do dzieci nawet matek zastepczych. Bogaci mieli wtedy i po osmioro, w tym adoptowanych, ale sami nie musieli przy tym sie uwijac. Juz nie wspomnie, ze w niemczech w czasach 2 WS byly tez takie programy...(wiem, wiem...) ^^ Kryzys jest powazny, wiec trzeba zmienic sposob myslenia o tym. PS. Taki Polski projekt "Seksmisja" to bylby marketingowy win =).
fiat126p
W sumie logiczne jest zachęcanie zamożniejszych do posiadania dzieci ale to byłaby rewolucyjna zmiana myślenia. Daje szansę na lepszą ich przyszłość i możliwość likwidacji socu za kilkanaście lat. Tylko nie ma pewności czy ich przyszłość będzie w Polsce czy już w innym kraju.
tomitomi
Jednak 800+ działa na narządy rodne , tylko nie p-o lskie !!
zoomek
"Prof. Irena E. Kotowska, demografka z SGH, honorowa przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN i członkini Rządowej Rady Ludnościowej, zwróciła w rozmowie z PAP uwagę, że choć to zjawisko jest ważnym czynnikiem spowolnienia spadającej liczby urodzeń w Polsce, to nie rozwiąże tego problemu demograficznego."
...
"Prof. Irena E. Kotowska, demografka z SGH, honorowa przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN i członkini Rządowej Rady Ludnościowej, zwróciła w rozmowie z PAP uwagę, że choć to zjawisko jest ważnym czynnikiem spowolnienia spadającej liczby urodzeń w Polsce, to nie rozwiąże tego problemu demograficznego."
...
Można zapytać ile członkini (jprdl) ma dzieci?
Skoro problem to chyba stara się rozwiązać?
Czy nie?
meridol
Ona jest zatrudniona do badań, a nie rozmnażania się i nie jest od rozwiązywania problemów na samej sobie.

Powiązane: Demografia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki