Ani brukselski Grand Place, ani fasada kościoła jezuitów w Antwerpii, ba!, nawet ratusz w Leuven nie oddaje w pełni barokowego przesytu i kryształowej doskonałości belgijskiego piwa.
Belgowie szczycą się setkami gatunków lokalnych piw, warzonych za pomocą wszystkich trzech rodzajów fermentacji: górnej, dolnej i spontanicznej. Jednak szczególnie powinni być dumni ze swych "browarnych" klasztorów trapistów.
Piwo jest chlubą, etykietką i symbolem Brabancji. Ani brukselski Grand Place, ani fasada kościoła jezuitów w Antwerpii, ba!, nawet ratusz w Leuven nie oddaje w pełni barokowego przesytu i kryształowej doskonałości belgijskiego piwa. Tutaj traktuje się je na równi ze sztuką, co (razem z kopiowanymi w skryptoriach księgami, żywotami świętych, pieśniami i kazaniami) jest żywą spuścizną po średniowiecznych mnichach.
Przyklasztorne browary oferowały trzy rodzaje piwa: Prima Melior ze słodu jęczmiennego, Cervisia z dodatkiem słodu owsianego i Tertio, które jako najsłabsze serwowano pielgrzymom. Warzone według sprawdzonych receptur, dostarczało zakonnikom nieskromnych dochodów, a i sami mnisi nie pogardzali dobrym napitkiem.
Podobno w klasztornych refektarzach pito je według potrzeby (ad necessitam), ale bez przesady (ad voluptatem), jednak oba pojęcia musiały mieć w wiekach średnich inne znaczenia, skoro niektóre mniszki wypijały aż siedem litrów piwa dziennie.

Dla przedłużenia trwałości trunku dodawano do niego różnych przypraw i ziół - był to majeranek, piołun, mirt, szałwia, kora dębowa, miód, owoce jałowca, a nawet koniczyna. W XV wieku, czyli stuleciu, w którym użycie chmielu było coraz powszechniejsze, belgijskie piwo doczekało się swojego patrona, świętego Arnolda.
Od tego czasu belgijskie piwo, wsparte o filar wiary i wspomagane marketingowym zapałem brabanckich kupców, święciło sukcesy na europejskich dworach. Dobra passa klasztornego piwa trwała długo, bo aż do Rewolucji Francuskiej, kiedy to w imię „Wolności, Równości i Braterstwa” zniesiono cechy piwowarskie i przystąpiono do równania z ziemią klasztorów i opactw.
Niemniej sól tej ziemi, albo raczej słód tej ziemi, przetrwał w niezmienionej postaci. Po ekscesach Francuskiej Rewolucji belgijski przemysł piwny został reaktywowany przez Napoleona, a mnisi, mimo bagażu wielowiekowej tradycji, potrafili połączyć metody naturalne z nowoczesną wiedzą i technologią.
TRAPPIST
O sile tradycji klasztornego piwa w Brabancji świadczy fakt, że spośród sześciu istniejących do dziś klasztorów trapistów (Zakonu Cystersów Reformowanych, czyli Ściślejszej Obserwancji) aż pięć z nich zajmuje się piwowarstwem.
Piwo typu Trappist jest piwem fermentacji górnej, które warzy się (na mocy wyroku wydanego przez władze Gandawy w 1962 roku) tylko pod ścisłym nadzorem zakonu trapistów. Do ich produkcji używa się wody ze specjalnej studni oraz słodu zawierającego duże ilości azotu.
Na wyjątkowy smak i aromat piwa typu Trappist ma wpływ także podwójna (niekiedy nawet potrójna) fermentacja: najpierw piwo fermentuje od 5 do 7 dni, a następnie, podczas rozlewania piwa do butelek, mnich-piwowar dodaje niewielką porcję drożdży, które wytwarzają w butelce naturalny dwutlenek węgla.
Do belgijskich wyrobów tego zakonu należy wyłącznie 6 gatunków piwa: „Chimay”, „Orval”, „Rochefort”, „Westmalle”, „Westvleteren” i „Achel”. Warto wiedzieć, że wszystkie piwa typu Trappist zaopatrzone są w etykietkę z napisem: „Authentic Trappist Product” (Autentyczny Produkt Trappist).
Chimay – jednym z piw tego typu jest warzone od ponad 130 lat sławne Chimay z opactwa Notre Dame de Scourmont. Trzy rodzaje tego piwa: Chimay bleue, Chimay blanche i Chimay rouge charakteryzują się zawartością alkoholu od 6,2 do 12%, barwami wahającymi się pomiędzy ciemnym, a bursztynowym oraz mocnymi, niekiedy korzennymi aromatami i lekko gorzkawym smakiem. Piwa Chimay najlepiej pić wieczorem przy fajce lub cygarze albo po sutym posiłku.
Orval – w założonym w 1070 roku opactwie warzy się tylko jeden gatunek piwa – trzykrotnie fermentowany i chmielony na zimno Orval. Symbolem tego browaru jest pstrąg trzymający w pysku ślubną obrączkę. To klasyczne piwo rozlewane jest do butelki o obłym kształcie. Ma pomarańczową barwę i wytrawny ziołowy smak. Najlepiej pasuje do deski z dojrzałymi, pleśniowymi serami.
Rochefort – z założonego w XIII wieku opactwa Saint-Remy pochodzą trzy rodzaje piwa: o niskiej, średniej, bądź wysokiej zawartości alkoholu. Piwa Rochefort to piwa gęste i ciemne, a dzięki dodatkowi mieszanki przypraw korzennych o nieznanym składzie, bardzo tajemnicze. Świetnie idzie w parze z grillowanymi owocami morza.
Westmalle – w opactwie Naszej Ukochanej Pani Świętego Serca w pobliżu Antwerpii produkuje się trzy gatunki piwa: zwyczajne (dla mnichów), Dubbel – o brunatnej barwie i słodowym smaku oraz Tripel. To ostatnie, szczególnie poszukiwane przez piwoszy, ma złoty kolor, bardzo dobrze zrównoważony bukiet i cytrusowo-czekoladowe aromaty. Najlepiej pić je jako apertiff tuż przed posiłkiem.
Sint Sixtus de Westvleteren – w tym opactwie warzy się cztery rodzaje ciemnego piwa. Najciekawszym z nich jest piwo Abbot, aksamitne i bardzo wyraziste w smaku, jedno z mocniejszych piw belgijskich. Podobnie jak Chimay, najlepiej pić je wieczorem albo po posiłku.

























































