REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Testujemy wspomagacze nauki

2009-02-09 14:06
publikacja
2009-02-09 14:06
W aptekach bez recepty kupić można całą gamę suplementów diety reklamowanych jako cudowne środki ułatwiające naukę i koncentrację. Jak działają i czy rzeczywiście pomagają w trakcie sesji preparaty z kofeiną, lecytyną, wyciągami z miłorzębu czy żeń-szenia, postanowiłyśmy przetestować... na sobie.

– Poproszę coś na sesję – zwracam się do farmaceutki z osiedlowej apteki.
– Kolejne? – śmieje się sympatycznie starsza pani, spoglądając na mnie i moje koleżanki. – Uniwerek? Politechnika? – dopytuje się, sięgając na półkę.
– A to jest jakaś różnica? – dziwię się.
– W sumie żadna – odpowiada przyjaźnie, wykładając na blat przy okienku stos kolorowych opakowań.

Zakup wspomagaczy nauki okazał się trudniejszy niż myślałyśmy, a to ze względu na bardzo duży wybór specyfików ułatwiających koncentrację i zapamiętywanie. Zaskoczyła nas nie tylko różnorodność nazw i opakowań, ale również postaci farmaceutycznych. Dostępne są bowiem środki w tabletkach, kapsułkach, musujące do picia, a nawet granulaty do rozpuszczania. I na co tu się zdecydować?! O pomoc w podjęciu decyzji prosimy panią za okienkiem. – Większość specyfików ma podobne składy – w końcu trudno wymyślić w tej dziedzinie coś innowacyjnego. Bez recepty dostępnych jest raptem kilka substancji wpływających pozytywnie na pamięć i koncentrację. Występują one w większości tych środków – opowiada, przekładając pudełka.
– Czy działają? Zależy jakie i na kogo. I zależy, ile się uczyłyście, dziewczyny, bo przecież nie zaczynacie dopiero, prawda? – pyta nieśmiało farmaceutka.

Zaczynałyśmy. Był piątek. Do egzaminu zostało już tylko kilka dni. Wszystkie trzy – ja (Kamila), Olka i Aśka – uzbrojone w trzy najbardziej popularne preparaty – „Sesję”, „memoSPEED” i „Plusssz ACTIVE” – ruszyłyśmy do domów, ściskając w ręku swoją jedyną nadzieję opakowaną w kolorowe pudełko.

Olka – „Sesja”

„Sesja”, pewnie ze względu na swoją nazwę, jest chyba najczęściej kupowanym przez studentów wspomagaczem nauki. Kosztuje nieco ponad 15 złotych za 50 tabletek i zawiera lecytynę, ekstrakt z miłorzębu japońskiego, kofeinę i substancje pomocnicze.

– Naukę zaczynam wieczorem. Sprawdzam dawkowanie „Sesji” i przeżywam pierwszą załamkę. „Dorośli i młodzież szkolna: 2 razy dziennie po 1 tabletce.” Hmm... Czyli dzisiaj już raczej nie przetestuję działania pełnej dawki. Trudno. Nie chcę ryzykować, zwłaszcza, że producenci przestrzegają, by nie przekraczać zalecanej ilości. Choć w sumie znam osobiście ludzi, którzy pakują w siebie cztery razy więcej tabletek, zwłaszcza wieczorami, kiedy student uczy się najwięcej. Ale jak eksperyment, to eksperyment – relacjonuje Olka.

– Pierwszego dnia nie czułam żadnej różnicy. Wprost przeciwnie, opanowała mnie niesamowita senność. Kolejne dni też nie przyniosły żadnych rewelacji. Choć „Sesja” zawiera kofeinę, nie działała na mnie nawet w połowie tak dobrze, jak kawa. Może odrobinę łatwiej było mi się skupić, ale nie jestem pewna, czy to nie efekt placebo. Gdybym miała polegać cały czas na „Sesji” i nie pić kawy, niewiele bym się nauczyła. Czy polecam? Ciężko powiedzieć. Egzamin zdałam...

Wrażenia Olki po stosowaniu „Sesji” potwierdza Bartek, farmaceuta na stażu, który bardzo dobrze pamięta noce spędzone nad książkami.
– W takich suplementach diety to wyciąg z miłorzębu japońskiego poprawia pamięć i zdolność percepcji. Ale niestety nie działa on zaraz po zażyciu, nie pobudza jak kawa czy napoje energetyczne. Preparaty z miłorzębu należy zażywać regularnie i zacząć raczej z miesiąc wcześniej, żeby osiągnąć pożądany efekt w trakcie nauki do egzaminu.

„Sesję” spróbować zatem warto, ale nie w przypadku, gdy właśnie obudziliśmy się z przysłowiową ręką w nocniku, a do egzaminu pozostały dwie noce. Być może jednak zażywana regularnie z dużym wyprzedzeniem okaże się złotym środkiem na piątki w indeksie?

Aśka – „memoSPEED”

Aśce do przetestowania przypadł również środek do połykania, tym razem w kapsułkach, o dosyć zbliżonym do „Sesji” składzie. „memoSPEED” zawiera fosfatydylocholinę (czyli lecytynę), suchy wyciąg z miłorzębu japońskiego, suchy wyciąg z korzenia żeń-szenia i substancje pomocnicze. Kosztuje podobnie – około 15 złotych, przy czym należy zaznaczyć, że opakowanie zawiera 30 kapsułek, a więc o 20 mniej niż „Sesja”. Preparat dawkuje się dwa razy dziennie po jednej kapsułce, po posiłku.

– Na mnie „memoSPEED” zadziałał. Czułam się po nim naprawdę bardziej ożywiona. Może dlatego, że zwykle nie pijam ani kawy ani herbaty. Nie stosuję żadnych innych suplementów diety, więc mój organizm mógł tak zareagować na „nowość”. Czytając notatki, byłam bardziej niż zwykle skupiona i nie odczuwałam senności. Na początek zażyłam zamiast jednej tabletki aż dwie i czułam się dobrze. Egzamin zdałam – opowiada o swojej przygodzie z „memoSPEED” Aśka. – Bez wahania mogę polecić ten środek ludziom, którzy nie stosują na co dzień żadnych wspomagaczy – dodaje.

– Większe pobudzenie po tym preparacie to zasługa zawartego w nim wyciągu z korzenia żeń-szenia. Już w tradycyjnej medycynie chińskiej przypisywano tej roślinie działanie energetyzujące, poprawiające witalność i zwiększające odporność na stres – wyjaśnia działanie „memoSPEED” Bartek.

Kamila – „Plusssz ACTIVE”

Uwielbiam kawę i herbatę, dlatego zdecydowałam się przetestować środek do picia. Opakowanie „Plusssz ACTIVE” zawiera 20 tabletek musujących w wodzie, z każdej należy sporządzić szklankę orzeźwiającego napoju. Choć jedna „dawka” zawiera 60 miligramów kofeiny, a więc porównywalnie do filiżanki kawy, „Plusssz” wzbogacony jest jeszcze w liczne witaminy, magnez i kwas foliowy. Kosztuje więcej od omówionych wyżej preparatów, bo około 16 złotych.

– Takie środki są dobre, bo nie czuje się zmęczenia i można dłużej się uczyć – opowiada Bartek. – Ale spożywanie środków energetyzujących w dużych ilościach przez okres całej sesji doprowadzi człowieka do stanu „wilkołaka”. Organizm, zwłaszcza po kawie, jest wypłukany z magnezu i witamin, wyczerpany ciągłym funkcjonowaniem na wysokich obrotach. Po takim maratonie przyjdzie wreszcie czas na „zjazd” i ogólne osłabienie – przestrzega Bartek. – Jeszcze na studiach, gdy miałem ciężkie egzaminy, to mimo wszystko piłem sporo energetycznych napojów. Najważniejszy jest jednak umiar.

Osobiście oceniając działanie „Plusssz ACTIVE”, mogę powiedzieć tylko tyle: nie działał. Może i byłam odrobinę mniej senna, ale na pewno nie bardziej skupiona. To jednak normalne u ludzi pijących dużo kawy. Organizm powoli przyzwyczaja się do kofeiny i substancja ta przestaje działać.

Jeżeli jednak nie pijecie nałogowo małej czarnej, zdecydowanie polecam w trakcie sesji „Plusssza”. Jest zdrowszy niż kawa, bo zamiast wypłukiwać witaminy i mikroelementy, dostarcza ich organizmowi. Działa przy tym podobnie do kawy i – co ważne – w przeciwieństwie do „Sesji” zaraz po spożyciu.

Najlepszym sposobem na udaną sesję jest oczywiście systematyczna nauka. W życiu studenckim różnie jednak z nią bywa, dlatego czasami trzeba ratować się dostępnymi w aptekach preparatami wspomagającymi. Wybierając spośród nich weźcie pod uwagę nasze doświadczenia i czas, jaki pozostał do egzaminu. Pamiętajcie też, że spożyty w nadmiarze środek pobudzający ożywi nas do tego stopnia, że ciężko będzie skoncentrować się na notatkach.

Kamila Zielińska
Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki