REKLAMA
KRK'26

Tam mieszkam: Barcelona

Malwina Wrotniak2013-03-01 06:00redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2013-03-01 06:00

To podobno najsympatyczniejsze miasto Europy właśnie cierpi na psychozę kryzysu. Oszczędza się na wszystkim, a pracy nie ma co drugi młody człowiek. Mimo to, wciąż może być konkurencją dla Paryż albo Londynu – przekonuje mieszkająca w stolicy Katalonii Polka, Maria Marquardt.

Tam mieszkam: Barcelona
Tam mieszkam: Barcelona
fot. iStockphoto / / Thinkstock

Malwina Wrotniak, Bankier.pl: Jak dzisiaj najtaniej i zarazem najwygodniej dostać się z Polski do Barcelony?

Maria Marquardt: Oczywiście zależy to od punktu wylotu. Myślę, że jedną z lepszych opcji jest Wizz Air, loty bezpośrednie w przystępnych cenach z Warszawy, Gdańska, Poznania, Katowic etc.

Kiedy przyleciała tu Pani po raz pierwszy, już wtedy było wiadomo, że to będzie nowy dom?

Po raz pierwszy do Barcelony przyleciałam jeszcze na studiach w 2005 roku (studiowałam tłumaczenie języka hiszpańskiego na Uniwersytecie Śląskim) i postanowiłam spędzić tu lato, głównie żeby popraktykować język. Wówczas Barcelona podobała mi się, ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że tu wrócę i zamieszkam. To Malaga sprawiła, że postanowiłam wyjechać z kraju. W Hiszpanii mieszkam od 6 lat, 3 lata mieszkałam na południu, w Granadzie i Maladze - którą kocham ślepą miłością. Moja przeprowadzka z południa do Barcelony była decyzją świadomą, związaną z panującą tam kiepską sytuacją na rynku pracy. A ponieważ Barcelonę trochę już znałam, postanowiłam spróbować i tak oto od prawie 3 lat szczęśliwie tutaj zamieszkuję.

fot. Joanna Marquardt /

Doznała Pani tej słynnej południowoeuropejskiej otwartości? Co by nie mówić, jest Pani potencjalnym konkurentem na rynku pracy.

Hiszpanie zasadniczo są dość otwartym narodem i chyba po wielu latach gościnności zdali sobie sprawę z tego, że obcokrajowcy jednak stanowią dla nich bardzo dużą konkurencję. Do tej pory będąc obywatelem Unii można było w kilka minut załatwić na komisariacie policji tzw. numer NIE, który jest numerem identyfikacyjnym obcokrajowców i jest niezbędny, aby na stałe zamieszkać w Hiszpanii. Niedawno wprowadzono taką zmianę, iż aby otrzymać NIE, należy najpierw mieć kontrakt o pracę i tutaj zaczyna się błędne koło - aby mieć pracę, trzeba oczywiście mieć NIE. To ograniczenie wynika z bardzo kiepskiej sytuacji na rynku pracy. Wśród młodych osób bezrobocie obecnie przekracza 50%, a prawda jest taka, że zagraniczni pracownicy są bardzo cenieni. Np. Polacy cieszą się bardzo dobrą opinią ludzi sumiennych, pracowitych oraz ambitnych.

Pomimo więc wrodzonej gościnności, Hiszpanie musieli zacząć bronić się przed zalewem konkurencji z zewnątrz.

Mieli poważne kłopoty w związku z kryzysem. W jaki sposób dał on o sobie znać w samej Barcelonie?

Właściwie można powiedzieć, że nie tyle mieli, co nadal mają. Kryzys jest głównym tematem, właściwie można nawet powiedzieć, że oprócz kryzysu ekonomicznego panuje tu kryzys emocjonalny. Problemy gospodarcze, bezrobocie, korupcja to główne tematy wiadomości i myślę, że tak naprawdę nawet osoby, których kryzys aż tak nie dotknął, i tak bardzo go odczuwają, ponieważ jest on wszechobecny. Myślę, że ogromną rolę odgrywają tutaj media, nie mówi się o rzeczach zbyt pozytywnych, no może czasem o sporcie - to taki hiszpański konik. Moje osobiste odczucie jest takie, że powstała swego rodzaju psychoza kryzysu, która paraliżuje ludzi do działania. Wszyscy się boją o przyszłość, o utratę pracy, oszczędzają, nie chcą wydawać pieniędzy, myślę, że to też bardzo hamuje gospodarkę.

fot. kimbo-bo / / YAY Foto

Barcelona na szczęście jest jednym z najsilniejszych regionów Hiszpanii, również w dużej mierze utrzymuje się z turystyki i jest siedzibą wielu międzynarodowych firm, niemniej jednak nawet pomimo tych czynników, wszyscy narzekają na recesję, niższe obroty, wiele osób nie może znaleźć pracy, szczególnie tyczy się to młodych osób tuż po studiach lub wysoko wykwalifikowanych pracowników, którzy do tej pory otrzymywali wysokie wynagrodzenia. Obecnie panuje tendencja do oszczędzania na wszystkim i jest to odczuwalne na każdym kroku, również w Barcelonie.

W trudnych czasach po głowie zawsze dostają pracownicy. Domyślam się, że nie jest to najlepszy czas na znalezienie sobie w Barcelonie dobrej pracy?

W istocie jest to trudy czas. Oczywiście wszystko zależy w jakiej branży szuka się pracy i jakie ma się wykształcenie, doświadczenie etc. Smutne, że właściwie kryzys został wykorzystany do tego, aby ograniczyć prawa pracowników. Ponieważ panuje ogromna konkurencja, ludzie godzą się na coraz gorsze warunki. Wprowadzono nowe typy kontraktów, ułatwiających zwolnienia, które są rocznym kontraktem próbnym, więc właściwie przed upłynięciem roku można kogoś zwolnić z dnia na dzień, bez prawa do bezrobocia i bez odprawy.

fot. imagebroker.net / / FORUM

Poziom bezrobocia w Katalonii sięga ok. 22% ogólnie i 50% wśród osób młodych, dla porównania najwyższy poziom bezrobocia w Andaluzji sięga 33% ogółem i 57% wśród młodych. Najlepiej radzi sobie Kraj Basków - 13,5% i 36,5%. Szukając pracy na pewno trzeba przygotować się na dużą konkurencję, małą ilość ofert i nienajlepsze warunki. Ale ja jestem zdania, że nawet w tak trudnych czasach da się znaleźć zatrudnienie, być może nie idealne, ale w zależności od tego, co się ma do zaoferowania, jest to możliwe.

Jakąś nadzieją wciąż jest turystyka, którą Barcelona stoi. Jakim miastem i dla kogo chciałaby dziś być przede wszystkim?

Barcelona do niedawna była ekonomiczną stolicą Hiszpanii, obecnie straciła tę pozycję na korzyść Madrytu. Na pewno chciałaby z powrotem wrócić na swoje dawne miejsce. Ostatnio wygrała ranking na "najsympatyczniejsze miasto Europy" i pomimo iż ekonomicznie nie jest już liderem, na pewno nadal jest jednym z bardziej prężnych i dynamicznych miast Europy.

Na jakie branże stawia?

Oprócz turystyki, która jest bardzo ważną gałęzią ekonomii, stawia na szeroko pojęty rozwój. Znajduje się w czołówce europejskich stolic (Londyn, Paryż, Wiedeń, Berlin etc.) jako najlepsze miejsce do inwestycji zagranicznych. Jest również jednym spośród miast organizujących największą ilość międzynarodowych eventów. W tym roku będzie 4. miastem europejskim o najwyższej liczbie miejsc hotelowych (75,7%), zaraz za Paryżem (79,1%), Edynburgiem (77,2) i Londynem (77,1%). Jest również jednym z najbardziej prężnych portów na Morzu Śródziemnym. Stawia na eksport, produkty technologiczne wysokiej jakości oraz usługi.

fot. Sergi Reboredo via ZUMA Wire / / FORUM

Barcelona przyciąga nie tylko atrakcjami turystycznymi, ale organizuje między innymi: Mistrzostwa Świata w Pływaniu, X Games Sportów Ekstremalnych, Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej, Mobile World Congress etc. Biorąc pod uwagę dynamiczność, różnorodność, otwartość, bogactwo kulturowe czy możliwości ekonomiczne, Barcelona chce konkurować z największymi europejskimi stolicami i pomimo że sama nie jest stolicą, niewątpliwie z potencjałem, jaki posiada, stanowi konkurencję dla Londynu czy Paryża.

Ważne, żeby nie spoczywała na laurach. Zastanawiam się, czy Hiszpanie potrafią jeszcze zaskakiwać turystów.

Hiszpania jest jednym z najczęstszych punktów docelowych w turystyce światowej i Hiszpanie mają tego ogromną świadomość. Turystyka stanowi ok. 10% PKB, w Katalonii jest to bardzo podobna proporcja. Dlatego też sektor turystyki jest bardzo hołubiony. Tworzone są programy mające na celu zwiększenie atrakcyjności pobytu dla turystów. Barcelona nie jest miastem wyłącznie nastawionym na turystykę plażowo-wypoczynkową (chociaż Costa Brava oferuje wspaniałe miejsca do wypoczynku letniego).

Dzięki tanim lotom dostępność podróżowania jest coraz większa, dlatego też stawia się na turystykę całoroczną - kulturalna, gastronomiczną, sportową, agroturystykę, aktywny wypoczynek etc. Oferta jest bardzo szeroka, wprowadzane są udogodnienia, takie jak TOURSIT BUS, bilety zniżkowe, trasy rowerowe etc.

Barcelona jest dziś czwartym najchętniej odwiedzanym europejskim miastem po Londynie, Paryżu i Rzymie.

Dla wielu mężczyzn to miasto jest ikoną piłki nożnej, a odwiedzenie Camp Nou to nieodwołalny punkt podróży. W samym mieście faktycznie czuć szczególny związek mieszkańców z tą dyscypliną?

Trudno chyba opisać to zjawisko, najlepiej to przeżyć. W Barcelonie nie trzeba włączać telewizora, aby wiedzieć, jaki jest wynik meczu. Kiedy gra Barca, ulice są puste, a każdy gol echem roznosi się po mieście. Tworzy to faktycznie niezwykłą atmosferę. Tutaj nie da się żyć bez piłki nożnej, jest ona wszechobecna. Kiedy jest mecz "Clásico" Barca - Real Madrid ludzie wychodzą z zajęć, pracy, statystycznie jest najmniej wypadków i wezwań pogotowia, wszystko zamiera. Tutaj można poczuć prawdziwe emocje gry. Szczególnie kiedy na przykład Barca wygrywa Chamipions League, to większe święto niż Sylwester, ludzie tańczą na ulicach, trąbią, krzyczą, powietrze aż wibruje od emocji.

Ci ludzie to również Katalończycy, którzy – przypomnijmy – chcą odłączenia od Hiszpanii. Co jest aktualnie głównym powodem ich walki o niezależność?

To bardzo rozległy i złożony temat. Katalończycy czują się odrębnym narodem. Mają swój język, kulturę, poprzez uwarunkowania historyczne czują się inni od Hiszpanów. Bardzo często można tutaj na murach zobaczyć napis "This is not Spain". Poza tym jednym z głównych powodów jest to, że Katalonia wcześniej była najsilniejszym ekonomicznie regionem (obecnie drugim najsilniejszym w Hiszpanii) i Katalończycy mają poczucie, iż "utrzymają" biedniejsze regiony Hiszpanii. Myślę, że jest to również reakcja spowodowana tym, iż przez lata panowania Franco Katalończycy byli uciskani, teraz posiadają wolność (kataloński jest językiem oficjalnym, posługują się nim wszystkie urzędy, szkoły etc.) i chcieliby poczuć się zupełnie wolni. Tak więc powodów jest wiele: kulturowe, ekonomiczne, emocjonalne. Ale, jak mówię, to bardzo szeroki temat.

Jak Pani ocenia szansę na wycięcie Katalonii z Hiszpanii?

Szczerze mówiąc nie sądzę, aby Hiszpania dopuściła do tego, aby jeden z bogatszych regionów się odłączył. Mogłoby to również pociągnąć za sobą inne konsekwencje. Być może Kraj Basków czy Galicja też postanowiłby się odseparować. Mógłby to być początek końca...

fot. REUTERS/Ivan Alvarado / / FORUM

Katalończycy oczywiście też mają różne opinie i istnieją różne opcje samodzielności. 31,3% z nich uważa, że odłączenie jest możliwe, a 59,1%, że nie uda się uzyskać niezawisłości. Osobiście wydaje mi się, że byłoby to bardzo trudne do przeprowadzenia. Szczególnie, że Katalonia automatycznie przestałaby być członkiem Unii Europejskiej, co byłoby skomplikowane dla samej Niepodległej Katalonii. A Hiszpania straciłaby bardzo silny ekonomicznie region, będący motorem gospodarki.

Ewentualnych zmian nie doczekamy się pewnie od razu, zwłaszcza biorąc pod uwagę śródziemnomorską mentalność. Barcelona musi obsługiwać turystów24/7, ale popołudniami chyba bezwzględnie ma sjestę?

Jeśli chodzi o sjestę, to bardziej niż w Barcelonie jest ona odczuwalna na południu Hiszpanii. Natomiast bardzo ważnym punktem dnia jest obowiązkowa przerwa na obiad. Zasadniczo większa część pracowników ma godzinną przerwę. Zwykle między 14-15, więc nie jest to sjesta.

Wiele instytucji, takich jak uniwersytet, szkoły czy urzędy oraz małe sklepiki zamykają się na sjestę od 14-17, ale coraz więcej przedsiębiorstw pozostaje otwartych, szczególnie dużych sieciówek czy sklepów z odzieżą. Także zawsze coś otwartego się znajdzie. Centrum miasta jest bardzo żywe bez względu na godzinę.

Czy da się taką sjestę spędzać w Barcelonie, będąc jeszcze nad morzem, ale już bez towarzystwa hotelowych molochów?

To wszystko zależy od miejsca pracy. Jeśli ktoś ma 3-godzinną przerwę, to jak najbardziej. Ale większość w czasie godziny ma jedynie ma czas na zjedzenie czegoś w najbliższej okolicy pracy. Barcelona ma wiele miejskich plaż, które poza sezonem są zupełnie przyjemne, natomiast latem panuje na nich taki ścisk, że trudno znaleźć miejsce, także nie polecam.

Gdzie najchętniej mieszkają dziś sami barcelończycy?

Omijają samo centrum, ponieważ jest bardzo tłoczne, rocznie Barcelonę odwiedza około 7,5 miliona turystów i ta liczba każdego roku wzrasta. Barcelończycy mieszkają w dzielnicach mniej turystycznych, takich jak Eixample czy Gracia. Im dalej od centrum, tym więcej miejscowych. Najbardziej turystyczne dzielnice to Brrio Gotico, Borne - są bardzo modne i zamieszkiwane w dużej mierze przez turystów czy obcokrajowców. Stanowią bardzo dużą atrakcję dla złodziei. Ponoć Barcelona słynie z najlepszych kieszonkowców na świecie.

Jaki czas rekomendowałaby Pani jako najlepszy, żeby przekonać się do Barcelony?

Najlepszy czas to wiosna lub jesień, stanowczo odradzam odwiedzanie Barcelony latem, a zwłaszcza w sierpniu. Barcelona jest miastem o bardzo wilgotnym klimacie i latem przeobraża się w saunę, zwiedzanie może stać się dość uciążliwe. Natomiast wiosna i jesień bywają bardzo przyjemne. Z plaży można korzystać mniej więcej od maja do października.

Dziękuję za rozmowę.

Ceny w Barcelonie*

Waluta: euro (EUR)
1l mleka to koszt: 0,5-1,0 EUR - w zależności od marki i sklepu
1l benzyny: 1,46 EUR PB 95; 1,58 EUR PB 98
Inaczej niż w Polsce, odpłatne są: bezrobocie - po roku pracy ma się prawo do 4 miesięcy bezrobocia w wysokości 70% pensji. Limit bezrobocia to 2 lata, maksymalna kwota 1200 EUR.
Zdecydowanie tańsze niż w Polsce są: odzież - z tego powodu, iż wiele marek jest hiszpańskich i mają specjalne, niższe (o ok. 10-20%) ceny dla Hiszpanii i Portugalii. Są to marki należące do grupy INDITEX (ZARA, Massimo Dutti, Bershka, Pull &Bear, Oysho, Stradivarius). Produkty typowo hiszpańskie jak wino, oliwki, pomarańcze, mandarynki, oliwa z oliwek, owoce morza.
* Na pytania odpowiada Maria Marquardt, bohaterka Tam mieszkam: Barcelona

Źródło:
Tematy
Wybierz Orange Flex UNLMTD dla firm z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł – Tak O!
Wybierz Orange Flex UNLMTD dla firm z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł – Tak O!
Advertisement

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~gwito
lecimy z zona na tydzien do Barcelony. Zobaczymy ten kryzys od srodka...
~miki
Uważaj na kieszonkowców, to są nie żarty. Okradają na potęgę!
~CPH
Jako turusta, nie zobaczysz kryzysu, moze gdzies na obrzezach. A tak to zycie jak w Madrycie.
Oczywiscie spotyka sie w centrum osoby proszace datki, ale gdzie ich nie ma.
~mario odpowiada ~CPH
kryzysu nie widzi się w takich miastach jak madryt, barcelona, warszawa czy kraków. Biedę widać na prowincji. Póki co.
~OLO
Pytanie ;Co się produkuje w Hiszpanii?
Odpowiedź; Bezrobocie.
~verde
więcej się produkuje niż w polsce ale skąd ty możesz o tym wiedziec?
~Khh
Jesli placicie ludziom za to, ze nie pracuja, to nie dziwcie sie, ze macie bezrobocie.
~Peter
Glupoty gadasz, w Danii sa jedne z najwyzszych pensji na bezrobociu a maja sie najlepiej.
~rudaa
super kraj super mieszkancy......wyjazd godny polecenia.
~Robsi
Już zakupiłem bilet ....

Powiązane: Hiszpania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki