REKLAMA
PALIWA

Szpitale zarządzane bardziej elastycznie. Sejm uchwalił rządową reformę ochrony zdrowia

2025-08-05 15:47, akt.2025-08-05 18:17
publikacja
2025-08-05 15:47
aktualizacja
2025-08-05 18:17

Sejm uchwalił we wtorek rządową ustawę o reformie szpitali. Przepisy, za którymi zagłosowała prawie cała koalicja rządząca, zakładają elastyczne przekształcanie oddziałów i łączenie placówek przez samorządy.

Szpitale zarządzane bardziej elastycznie. Sejm uchwalił rządową reformę ochrony zdrowia
Szpitale zarządzane bardziej elastycznie. Sejm uchwalił rządową reformę ochrony zdrowia
fot. Gustavo Fring / / Pexels

Sejm uchwalił przygotowaną przez resort zdrowia nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o działalności leczniczej, która przewiduje reformę szpitali.

Za ustawą zagłosowało 231 posłów, przeciwko było 203, wstrzymały się 2 osoby.

Wcześniej Sejm nie zgodził się, zgodnie z rekomendacją komisji zdrowia, na poprawki do ustawy zgłoszone przez partię Razem oraz na wniosek Konfederacji o odrzucenie ustawy w całości.

Ustawę poparli posłowie Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050 i PSL.

Za byli też ich koalicjanci z Lewicy (wstrzymały się dwie posłanki: Daria Gosek-Popiołek i Dorota Olko), chociaż w ub. tygodniu, podczas drugiego czytania projektu, w imieniu klubu posłanka Joanna Wicha zapowiedziała wstrzymanie się od głosu (nie wzięła udziału we wtorkowym głosowaniu). Uzasadniała, że projekt nie jest rozwiązaniem, które naprawi fundamenty systemu ochrony zdrowia, za to może doprowadzić do likwidacji drogich w utrzymaniu oddziałów. Ostatecznie punkt dotyczący głosowania nad projektem został zdjęty z harmonogramu i przesunięty na 5 sierpnia. W międzyczasie szef ugrupowania Włodzimierz Czarzasty przekazał, że Lewica zagłosuje jednak za reformą.

Przeciwko ustawie był klub Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacja, Razem i Republikanie.

Ustawa zakłada elastyczne przekształcanie oddziałów i łączenie placówek przez samorządy. Szpital w tzw. sieci będzie mógł, za zgodą prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, w ramach danego profilu, zamienić tryb pełnej hospitalizacji na leczenie planowe lub jednodniowe albo na udzielanie świadczeń z zakresu stacjonarnej opieki długoterminowej.

Nowelizacja daje też związkom jednostek samorządu terytorialnego (jst) możliwość tworzenia i prowadzenia samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SP ZOZ-y), podmiotów leczniczych działających w formie spółek kapitałowych i jednostek budżetowych.

Na mocy przepisów możliwe ma być też łączenie szpitali przez jednostki samorządu terytorialnego.

Prace nad ustawą trwały kilkanaście miesięcy, projekt był flagową propozycją ministry zdrowia Izabeli Leszczyny, która nie doczekała jej uchwalenia na tym stanowisku. Pod koniec lipca premier Donald Tusk zdecydował, że kierownictwo resortu zdrowia przejmie Jolanta Sobierańska-Grenda.

Wokół propozycji MZ od początku nie było pełnej zgody koalicjantów (pojawiały się m.in. obawy Lewicy o ryzyko prywatyzacji szpitali), projekt kilkakrotnie był wycofywany z obrad Rady Ministrów. Po wielu zmianach w proponowanych przepisach Leszczyna przyznała, że finalne jej brzmienie to wersja okrojona („soft”) w porównaniu z pierwotnymi założeniami.

Reforma szpitalnictwa jest „kamieniem milowym" w Krajowym Planie Odbudowy (KPO), czyli od jego realizacji jest uzależniona wypłata pieniędzy z KPO. Dzięki zmianom oferta szpitali ma być dostosowana do lokalnych potrzeb, w tym do zmian demograficznych: spadającej liczby urodzeń i starzejącego się społeczeństwa. Efektywniej mają być wykorzystywane kadry medyczne, sprzęt i infrastruktura.

Ustawa trafi teraz do Senatu.

Skóbel o reformie szpitali: Obawa o komercjalizację jest wydumana

Rządowa reforma szpitalnictwa nie wprowadza żadnej furtki, żeby komercjalizować czy prywatyzować – powiedziała PAP radca prawny, ekspertka Związku Powiatów Polskich Bernadeta Skóbel. Dodała, że obawa o komercjalizację jest wydumana.

PAP: Rządowa reforma zakłada, że związek samorządów będzie mógł utworzyć spółkę prawa handlowego. Na sejmowej Komisji Zdrowia posłowie opozycji mówili, że oznacza to komercjalizację szpitali. Pani z tym się nie zgodziła. Dlaczego?

Bernadeta Skóbel: Dzisiaj samorząd może prowadzić podmiot leczniczy w formie spółki prawa handlowego. Jeżeli przyznaje się kompetencje do prowadzenia podmiotów leczniczych związkowi jednostek samorządu terytorialnego, to związek powinien móc działać według dokładnie takich zasad. Jeśli leżące obok siebie powiaty chciałyby połączyć siły, a jeden prowadzi szpital w formie spółki, a drugi w formie SPZOZ-u, to bez przejęcia przez związek obu szpitali nie będzie to możliwe.

Według mnie obawa o komercjalizację jest wydumana. Projekt nie wprowadza żadnej furtki, żeby komercjalizować czy prywatyzować. W przypadku spółek prawa handlowego jest przepis, że właścicielem 51 proc. udziałów musi być sektor publiczny. Dodatkowo głos sektora publicznego jest przeważający. Kilkadziesiąt samorządów posiada spółki z większościowym udziałem. Owszem, są sytuacje, w których powiat ma mniejszościowy udział, ale to są sytuacje jednostkowe, które wynikły ze zmian przekształceniowych, które miały miejsce kilkanaście lat temu. Obecnie udział większościowy jest konieczny.

PAP: Może chodzi o to, że szpital – SP ZOZ – nie może mieć oddziału działającego komercyjnie, a szpital spółka może?

B.S.: Nie ma przepisu w ustawie o działalności leczniczej, który zabraniałby oddziału działającego komercyjnie w SPZOZ-ie. W niektórych opiniach Ministerstwa Zdrowia są takie stanowiska, ale bez wskazania przepisu, który by tego zabraniał. Jest przepis ogólny, który dotyczy i spółek prawa handlowego, i SPZOZ-ów, a nawet podmiotów sektora prywatnego. Zgodnie z nim, jeżeli podmiot leczniczy ma podpisaną umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, to musi tak zorganizować działalność, żeby nie było sytuacji, że równolegle są przejmowani pacjenci komercyjni i finansowani z Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie powinno być tak, że jest jeden oddział, na którym ktoś udziela świadczeń finansowanych ze środków i prywatnych, i publicznych. W przypadku sektora prywatnego nie jest to do końca przestrzegane, bo kontrola jest tu mniejsza niż w sektorze publicznym.

PAP: Pacjent trafia na szpitalny oddział ratunkowy finansowany przez NFZ, dostaje się na oddział internistyczny i tam dostaje informację, że potrzebuje specjalistycznego zabiegu, który ten sam szpital oferuje na innym z oddziałów, ale komercyjnie. Jest to możliwe w SPZOZ-ie?

B.S.: Nie ma zakazu, żeby w SPZOZ-ie funkcjonował komercyjnie oddział, na który szpital nie ma kontraktu z NFZ. Jeżeli szpital nie ma kontraktu, na przykład na urologię, to formalnie nie ma zakazu, aby otworzył oddział udzielający odpłatnie świadczeń, jeśli byłaby taka potrzeba lokalna. Natomiast w szpitalach SPZOZ-ach dzieje się raczej coś innego. Na przykład SPZOZ ma podpisaną umowę z podmiotem prywatnym, który podnajmuje część powierzchni od szpitala. Szpital otrzymuje czynsz dzierżawny za wynajem piętra, a na takiej wydzielonej części działalność prowadzi inny podmiot leczniczy niż SP ZOZ. Takie sytuacje się zdarzają.

Na pytanie, czy reforma spowoduje, że takich zjawisk będzie więcej, odpowiedziałabym, że nie zmienia ona stanu faktycznego.

PAP: Jak opisałaby stan faktyczny?

B.S.: Brakuje jasnych przepisów, co można, a czego nie można. Przy okazji tworzenia Krajowej Sieci Kardiologicznej okazało się, że przez rozwiązania funkcjonalne, organizacyjne czy własnościowe szpital wyspecjalizowany w udzielaniu świadczeń kardiologicznych nie trafił do odpowiedniego poziomu w sieci. Okazało się, że szpital nie ma formalnie jednego z wymaganych oddziałów, ale na terenie tego szpitala ten oddział działa i jest finansowany z NFZ, tyle że w strukturze organizacyjnej innego podmiotu leczniczego.

Z punktu widzenia pacjenta nie ma to znaczenia, bo i jeden, i drugi podmiot udziela świadczeń bezpłatnych. Rozwiązanie, które działało od kilkunastu lat, okazało się jednak problematyczne dla podmiotu leczniczego, który nie trafił na wyższy poziom w sieci kardiologicznej.

Układ własnościowy w podmiotach leczniczych jest bardzo różny. Na przykład przychodnia nie ma własnej pracowni. Pracownię prowadzi podwykonawca, ale formalnie nie jest ona w strukturze podmiotu leczniczego. Tego rodzaju układy własnościowe wychodzą na jaw. Nie dlatego, że odzywają się niezadowoleni pacjenci, ale przy okazji wprowadzania zmian w organizacji ochrony zdrowia.

PAP: Jak wytłumaczyć to, że prywatnemu podmiotowi opłaca się prowadzenie oddziału kardiologicznego w szpitalu publicznym w oparciu o kontrakt z NFZ, a szpitalowi nie?

B.S.: Może miał środki, by w taki oddział zainwestować? Szpitale powiatowe, kiedy zostały przejęte przez powiaty, były totalnie zadłużone, co wykazała kontrola NIK, przeprowadzona niedługo po przejęciu tych zadań przez powiaty. Przekazano je z zacofaną infrastrukturą, przerostem zatrudnienia. Jednocześnie w ciągu kilku lat wprowadzono kolejną reformę ochrony zdrowia, gdy utworzono najpierw kasy chorych, a później NFZ.

Gdy 20 lat temu szpitale publiczne borykały się z tym, żeby przeprowadzić postępowania restrukturyzacyjne, mało kto miał środki na inwestowanie w nowe oddziały. Gdy pojawiał się prywatny inwestor z propozycją wynajęcia części powierzchni od szpitala i możliwością przeprowadzenia inwestycji, to możliwości były dwie: albo mieszkańcy będą mieli dostęp do danego świadczenia opieki zdrowotnej, albo nie będą mieli. To, kto będzie prowadził działalność, było drugorzędne.

Poza tym do 2017 roku, czyli do wprowadzenia sieci szpitali, szpital publiczny nie miał gwarancji, że będzie miał kontrakt z NFZ. Szpital publiczny nie był w stanie funkcjonować, udzielając świadczeń komercyjnie, do czasu ogłoszenia kolejnego konkursu. Nie ma zakazu, ale celem szpitala prowadzonego przez powiat nie jest udzielanie świadczeń komercyjnie. Podmioty prywatne mają inne możliwości przetrwania cięższego okresu. Właściciele mogą albo zamknąć działalność, albo przejść na udzielanie świadczeń w 100 proc. komercyjnie, a klienci zawsze się znajdą.

PAP: Jak ocenia Pani propozycję reformy szpitali?

B.S.: Mam nadzieję, że nie jest to jedyna propozycja, która się pojawi. Reforma musi uwzględniać środki finansowe na wsparcie procesów restrukturyzacyjnych w szpitalach. Konieczne są też przepisy, które w szerszym zakresie ułatwią zmianę profilu działania szpitala. Obecnie nie dają gwarancji kontraktu z NFZ nawet wtedy, gdy szpital przejdzie program naprawczy, dostanie pozytywną opinię wojewody i NFZ.

Rozmawiała Katarzyna Nocuń

akar/ agz/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (3)

dodaj komentarz
tomitomi
1/3 do likwidacji
1/3 do prywatyzacji
1/3 do dotacji

tak myślą , i myślą , i myślą , i myślą ,

Powiązane: Reforma szpitali

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki