REKLAMA

Szkoły mają sposób, jak dorobić

2015-04-27 03:54
publikacja
2015-04-27 03:54
Szkoły mają sposób, jak dorobić
Szkoły mają sposób, jak dorobić
fot. Adam Guz/REPORTER / / EastNews

Coraz więcej polskich szkół oferuje nauczanie domowe. To dobry sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy, więc przybywa placówek, w których tacy uczniowie stanowią już większość - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Gazeta przytacza przypadki takie, jak w Bielsku-Białej, gdzie jest podstawówka, w której korespondencyjnie kształci się 337 na 419 dzieci. Podobne przypadki zdarzają się w Krakowie, Warszawie czy Białymstoku.

Samorządowcy skarżą się do MEN, że muszą płacić szkołom na domowych uczniów takie same subwencje, jak na dzieci korzystające ze szkolnej infrastruktury. Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska zapowiada w gazecie, że planuje obniżenie subwencji za edukację domową.

Dyrektorzy szkół twierdzą, że uczą tak głównie dzieci emigrantów, o których kształceniu Polska zapomina. (PAP)

sto/

Źródło:PAP
Tematy
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~zamiatacz
Lepiej niech szkoła zajmie się nauczaniem, a nie zarabianiem! , Samorządy zamiast sponsorować prorządowe inicjatywy, niech zadbają o stosowne finanse! Rząd, zamiast rozdzielać premie "doradcom" niech wywiązuje się z subwencji !!! NIECH TU WRESZCIE ZNORMALNIEJE!!! Niudacznicy won!
~mgm
w ogóle mamy chory system, w którym jak jakiś rodzic sobie zażyczy indywidualne nauczanie dla dziecka (nawet prowadzone w szkole) i dowolny psycholog to zatwierdzi, to szkoła musi takie indywidualne lekcje dać. Zgadnijcie za czyje pieniądze. A potem krzyki, że na jednego nauczyciela przypada statystycznie 8 dzieci. Skoro w klasie w ogóle mamy chory system, w którym jak jakiś rodzic sobie zażyczy indywidualne nauczanie dla dziecka (nawet prowadzone w szkole) i dowolny psycholog to zatwierdzi, to szkoła musi takie indywidualne lekcje dać. Zgadnijcie za czyje pieniądze. A potem krzyki, że na jednego nauczyciela przypada statystycznie 8 dzieci. Skoro w klasie jest 28 uczniów, z czego coraz częściej 6-10 dzieci ma indywidualne nauczanie... I wiem, że czasem takie nauczanie jest potrzebne, bo dziecko miało np. operację, ale znam takie przypadki gdzie uczeń, który sobie siadł dwa razy stwierdził, że on "ma agresję na dzieciaki" i dostał indywidualne nauczanie, bo psycholog stwierdził, że "on może być niebezpieczny dla innych uczniów". Nadal źle rozumiemy wolność i "darmową edukację", a potem ciągłe krzyki, że nauczyciele za dużo zarabiają i że mamy za wysokie podatki.

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki