REKLAMA
KRK'26

Szara strefa to 140 mld zł straconego PKB

Łukasz Piechowiak2011-08-31 07:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-08-31 07:00
W zeszłym roku wielkim sukcesem w walce z nielegalnym przemytem do Polski było przyłapanie i zabezpieczenie ponad 20 t chińskiego czosnku. O tym, że warzywa i owoce z innych państw niż UE stanowią poważne zagrożenie dla unijnego rolnictwa, nie wiedzieć czemu eksperci przekonują od dawna. Należy na to patrzeć z przymrużeniem oka, ale nie zmienia to faktu, że przemyt stanowi duży problem.

Statystycznie codziennie służby celne zabezpieczają ponad 2 mln sztuk papierosów. Z raportu Pracodawców RP wynika, że liczba sprzedanych w ramach szarej strefy paczek papierosów szacuje się na ok. 400 mln. Jest to ok. 1000 samochodów TIR o wartości rynkowej 3,8 mld zł. Z tej kwoty 3,2 mld złotych powinno trafić w ramach akcyzy do budżetu państwa.

No i właśnie. Papierosy z przemytu wycenia się wg polskiej wartości rynkowej. Zwykła paczka papierosów kosztuje ok. 10 zł. Z kolei na Białorusi lub na Ukrainie tę samą paczkę papierosów, tylko z ostrzeżeniami „ministra zdrowia” pisanych cyrylicą, należy zapłacić ok. 2 zł. W Polsce klient-odbiorca "na targu" kupi ją za maksymalnie 5 zł. Zatem rzeczywista wartość rynkowa zabezpieczonych papierosów powinna być dwukrotnie niższa. Nie ma przecież żadnej gwarancji, że gdyby państwu udało się całkowicie zabezpieczyć granicę, to wpływy ze sprzedawanych legalnie papierosów wzrosłyby o szacowaną kwotę.




Wychodzi na to, że najskuteczniejszym sposobem na walkę z przemytem wyrobów tytoniowych jest obniżenie akcyzy, a co za tym idzie ceny. W przypadku papierosów, daniny na rzecz państwa stanowią od 80% do 90% kwoty jaką płaci za nie klient. Konsumenci nie chcą płacić 12-13 zł za paczkę, bo zwyczajnie nie jest ona tyle warta. Wolą zapytać o towar „spod lady” - eksperci przekonują, że można go dostać praktycznie w każdym sklepie.

Gdzie kupimy „lewe” papierosy



To nieprawda – nie kupimy „lewych” papierosów w supermarketach (chyba, że podróbki) i delikatesach. Prędzej znajdziemy je na ścianie wschodniej, przy czym raczej też tylko na targach, mniejszych sklepach lub bezpośrednio kupując od przemytnika. Eksperci szacują, że we wschodnich województwach handel papierosami z przemytu stanowi 50% całego rynku.
Pracodawcy RP: Zatrzymać przemyt!



Oczywiście duża część towaru przemyconego z Ukrainy lub Białorusi przeznaczona jest do innych krajów UE, a Polska często stanowi tylko punkt tranzytowy. Przemycone papierosy są na nowo paczkowane i sprzedawane jako normalny towar. Zyskuje głównie sprzedawca, który zarabia na większej marży. Konsument zapłaci cenę sugerowaną przez legalnego producenta lub tylko nieznacznie mniej.

Za minimalne wynagrodzenie (1032 zł netto), można kupić, ok. 94 paczek papierosów. Rok temu, gdy cena oscylowała w granicach 9 zł, a minimalne wynagrodzenie wynosiło 984 zł netto, to można było za to kupić ok. 110 paczek. Na unijnych podwyżkach akcyzy cierpią głównie producenci („konsumenci zyskują, bo się nie trują”), przy czym należy pamiętać, że w branży tytoniowej pracuje ok. 60 tys. osób.

Szara strefa


Z raportu Pracodawców RP wynika, że szara strefa w Polsce stanowi od 11% do 14% PKB, czyli ok. 140 mld złotych. Zatem państwo co roku traci przynajmniej 50 mld złotych dochodu. Z drugiej strony pojawiają się także szacunki mówiące o tym, że szara strefa sięga nawet 30% PKB. Składa się na nią szereg przejawów działalności, nie tylko przemyt. Praca na czarno, sprzedaż towarów i usług z pominięciem kasy fiskalnej, itp. Przykładowo z tytułu wprowadzania na rynek „lewego” paliwa, co roku państwo traci z samych podatków 1,4 mld złotych, a alkoholu 1,5 mld złotych. Oznacza to, że rdr w Polsce sprzedaje się ok. 500 mln litrów paliwa nieobjętego akcyzą oraz 27,4 mln butelek wódki.

Tak wyglądają tajskie opakowania papierosów

Co interesujące, autorzy raportu zwracają uwagę, że ważnym czynnikiem determinującym rozrost szarej strefy jest polityka fiskalna. Np. wzrost akcyzy na papierosy postępują szybciej niż wymaga tego UE. Wszystko wskazuje na to, że winne jest pazerne państwo, które niestety dwa razy na tym traci. Naturalnie można twierdzić i słuszne są idee prozdrowotne, że alkohol i papierosy są szkodliwe, dlatego powinny być objęte możliwie najwyższą akcyzą by ograniczyć ich konsumpcję. Jednak ciężko jest pojąć na czym polega szkodliwość paliwa, które również objęte jest akcyzą (a także VAT-em i opłatą paliwową). Politycy twierdzą, że takie jest prawo UE. Jednak, gdy jest ono niekorzystne dla Polski, nie starają się o jego zmianę, chociaż teoretycznie mogą.

Wzrost akcyzy, a co za tym idzie zwiększenie przemytu powoduje także rozwój zorganizowanych grup przestępczych. W 2009 roku podobno w Polsce było ich ok. 500. Teraz ich liczba szacowana jest na 547, z czego 177 z nich zajmuje się tylko przestępczością gospodarczą. To było do przewidzenia. Wystarczy przypomnieć sobie casus USA i efekty wprowadzenia tam prohibicji na 13 lat – są to czasy słynnych gansterów, m.in Al'a Capone, Williama Lovetta, itd.

Uczmy się od Amerykanów



Podnosząc akcyzę np. na papierosy, rząd może mieć niemal 100% pewność, że odpowiednio zwiększy się przemyt. Walka z nim wymaga dużych nakładów finansowych. Specjalnie wyszkolone oddziały, nowoczesny sprzęt itp. to duże koszty rzędu kilkuset milionów złotych rocznie. Do tego należy doliczyć utracone wpływy z tytułu podatków, straty legalnych producentów oraz wpływ podwyżek na rynek pracy w danym regionie. Innymi słowy, państwo traci nie podwójnie, ale wielokrotnie więcej.

A przecież przemyca się nie tylko towary akcyzowe, ale również sprzęt elektroniczny czy też wspomniane warzywa i owoce. Im większa łączna wartość przemytu, tym celnicy mają więcej pracy – więcej aut do sprawdzenia, to dłuższe kolejki. To naturalnie implikuje straty uczciwych przedsiębiorców, itd. Do tego, celnicy przecież nie złapią wszystkich. Państwo nawet jak zainwestuje miliardy w najnowsze technologie to i tak zawsze będzie o krok za przestępcami.

Najwięcej powinniśmy uczyć się na przykładzie Stanów Zjednoczonych, ale nie angażując Indian Nawaho, do szkolenia celników w tropieniu , jak to miało miejsce niedawno w Przemyślu. Wystarczy, że nie będziemy powtarzać ich błędów – w 2005 roku DEA (amerykańska instytucja do walki z przemytem i handlem narkotykami) zabezpieczyła ok. 2 mld dolarów pochodzących z działalności przestępczej. Dużo, ale budżet DEA wynosił prawie 2,5 mld dolarów, przy czym należy pamiętać, że nie udało się przyłapać wszystkich przemytników. Czy w Polsce będzie podobnie? Być może, ale na szczęście na razie nas na to nie stać.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
 
Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (24)

dodaj komentarz
~Caesar
Szkoda że nie analizuje się tego troszkę inaczej. W Polsce jest Czarna Strefa 800 tysięcy zbędnych urzędników i funkcjonariuszy. W przeciwieństwie do Pana Hydraulika czy Pana Glazurnika z szarej strefy, Strefa Czarna nie wnosi ŻADNEJ wartości do wspólnego korytka, a wyjada sporo. Ludzie z Szarej Strefy to w dużej części ludzie którzy Szkoda że nie analizuje się tego troszkę inaczej. W Polsce jest Czarna Strefa 800 tysięcy zbędnych urzędników i funkcjonariuszy. W przeciwieństwie do Pana Hydraulika czy Pana Glazurnika z szarej strefy, Strefa Czarna nie wnosi ŻADNEJ wartości do wspólnego korytka, a wyjada sporo. Ludzie z Szarej Strefy to w dużej części ludzie którzy nie znajdują na rynku pracy na biało (na przykład w Straży Miejskiej) a nie mają wydajności (umiejętności, kapitał etc) żeby utrzymać legalną firmę. Gdy zostaną dopadnięci przez US i Sądy to komornik zwinie im wszystko a oni przejdą na garnuszek (bardzo cienki!!!) opieki społecznej albo trafią do więzień - a ich dzieci do ośrodków. Dopiero WTEDY państwo do tych ludzi będzie dopłacać. Skąd ??? Oczywiście z kieszeni tych co jeszcze "uczciwie" dają radę płacić coraz większe podatki. Tylko tych jest jakby coraz mniej : wymieramy, starzejemy się,chorujemy,
emigrujemy i w błyskawicznym tempie przenosimy się do Czarnej Strefy Urzędniczej Stonki..
A btw w Niemczech i paru innych krajach do kwoty minimum socjalnego nie płąci się skłądek ubezpieczeniowych i większości podatków !.
~elo
Jeden z poprzednich rządów obniżył akcyzę na alkohol i wpływy do budżetu wzrosły. Każdy umie liczyć i wie, ile może zarobić, jak się nie będzie musiał się z państwem dzielić. Podatki są za wysokie i dlatego istnieje szara strefa. Obniżenie podatków spowodowałoby, że bycie w szarej strefie będzie nieopłacalne - normalne prawo rynku Jeden z poprzednich rządów obniżył akcyzę na alkohol i wpływy do budżetu wzrosły. Każdy umie liczyć i wie, ile może zarobić, jak się nie będzie musiał się z państwem dzielić. Podatki są za wysokie i dlatego istnieje szara strefa. Obniżenie podatków spowodowałoby, że bycie w szarej strefie będzie nieopłacalne - normalne prawo rynku - jeśli pośrednik biorący udział w transakcji chce za dużo, to się go pomija.
~obs
Szara strefa = szarzy ludzie. Pieniądz służy do rozliczeń między obywatelami bez złodziejskiego pośrednictwa różnej maści wydrwigroszy. KRAJ zaś jest bogaty bogactwem swoich obywateli - proszę "mądrali"!
~dick
Bicie pijany na forum nic nie zmieni, jezeli nie zmieni sie mentalnosci narodu. Dac mu troche przywilejow a bedzie glosowal na to samo bydlo przez ponad 20 lat.
~Leon*
Chwała tym którzy tą szarą strefę tworzą bo gdyby nie ona to już dawno bylibyśmy w gorszej sytuacji aniżeli Grecja.
~Dodo
Proponuję autorowi, żeby robił zakupy za pensję brutto, szczególnie za ZUS i podatek. Ciekawe ile i czego kupi?
Zakupy, drogi panie można robić tylko za pensję netto!
Kto liczy możliwości zakupów za pensję brutto ten jest albo rządowy pasożyt agitujące za bandyckim wyzyskiem ludzi, albo idiota.
~turek
Polczcie ilu autorów poniższych wpisów ma "grecką" mentalność.
~myślący
jaką grecką mentalnosc

to naczelnicy urzedów skarbowych i kotrolerzy UKS mają mentalnośc bandziora

zabrać ludziom pieniądze a podatki przeznaczac na walke z szarą strefą. Tyle tylko ze szara strefa jest efektem własnie tych wyskoich podatków
~niki
Grecką mentalność? Chyba mentalność człowieka wolnego, który nie zgadza się na zalegalizowaną grabież ponad 80% swoich dochodów i tyranię 51% idiotów głosujących w wyborach i panujących nad jego losem, losem jego dzieci i majątku! Odbijając piłeczkę , twoim idolem jest Adolf Hitler?
~Wierzbno odpowiada ~niki
Grecka mentalność to zdemoralizowany socjalizmem naród, który nie potrafi się pogodzić, że ta fikcja zbankrutowała. Szkoda tylko, że w EU dali się omamić leniwemu narodowi, a dużo bardziej kumaci Polacy musieli się prosić o wejście do UE.

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki