Zaczynała karierę w latach 50-tych ubiegłego stulecia i mimo upływających dziesięcioleci nadal chętnie występuje na ekranie. Miłośnicy kina ciągle podziwiają jej kreacje, a inne aktorki zazdroszczą jej talentu, zdrowia i urody
Rodzice Shirley MacLaine byli niespełnionymi artystami. Jej ojciec nie zrobił kariery jako muzyk i musiał pracować jako nauczyciel i makler, matka Shirley próbowała sił w malarstwie i aktorstwie, ale nie osiągnęła sukcesów. Wszystkie swoje artystyczne aspiracje postanowili przelać na ukochaną córkę. Shirley od najmłodszych lat tańczyła w balecie. Z czasem zaczęła występować w przedstawieniach na Broadwayu. Robiła to, jednocześnie kończąc naukę. Grała jednak tylko trzecioplanowe role i nie pozwolono jej w pełni zaprezentować swoich talentów. Szczęśliwym i przełomowym momentem w jej życiu był pech innej aktorki. Carol Haney, grająca główną rolę w przedstawieniu „The Pajama Game”, złamała nogę w kostce. Na scenę musiała wyjść jej dublerka, którą była Shirley. Przykuła uwagę łowców talentów. Przedstawiono ją kilku producentom. Od razu dostała angaż do filmu. I to jakiego! Zadebiutowała u samego Alfreda Hitchcocka w filmie „Kłopoty z Harrym”. W tej czarnej komedii z 1955 roku tytułowy Harry od początku filmu jest martwy, a wszystkie osoby z jego otoczenia podejrzewają, że mogły przyczynić się do jego śmierci. Jedną z tych osób zagrała właśnie Shirley MacLaine, a wypadła bardzo naturalnie i zabawnie. Zauważyli ją zarówno krytycy, jak i inni twórcy z Hollywood. Początkowo dostawała propozycje ról w komediach i musicalach. Zagrała w zabawnej opowieści „Artyści i modele” w towarzystwie Deana Martina, a rok później w wielkiej produkcji „W 80 dni dookoła świata” u boku Franka Sinatry, Bustera Keatona i Davida Nivena. Razem z Frankiem Sinatrą wystąpiła dwa lata później w dramacie „Długi dzień w Parkman”. Pokazała, że świetnie sobie radzi nie tylko w komediowej konwencji. Pierwszą nominację do Oscara dostała jednak za komediową rolę w filmie Billy'ego Wildera „Garsoniera”. Obraz ten został obsypany Oscarami, niestety Shirley nie dostała wymarzonej nagrody, ale część blasku i sławy spłynęła również na jej osobę w postaci nagrody Złotego Globu za główną rolę kobiecą. Na swoją statuetkę Oscara musiała poczekać jeszcze ładnych kilka lat. W tym czasie zagrała w takich hitach filmowych, jak „Ocean's Eleven” – znowu z Deanem Martinem i Frankiem Sinatrą, „Dwoje na huśtawce” z Robertem Mitchumem czy w „Słodkiej Irmie” z Jackiem Lemmonem, za którą to rolę ponownie otrzymała Złoty Glob. W tym czasie miłośnicy kina mogli ją podziwiać w ponad dwudziestu innych mniej lub bardziej znanych produkcjach. Krytycy doceniali ją za role w przedstawieniach w Radio City Music Hall w Nowym Jorku oraz w Greek Theatre w Los Angeles.
Wreszcie nadszedł 1983 rok i pamiętna rola w melodramacie „Czułe słówka” w reżyserii Jamesa Brooksa. W tym wypadku członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej nie mogli mieć wątpliwości i przyznali Shirley MacLaine statuetkę Oscara. Zaczęło ją podziwiać kolejne pokolenie kinomanów. Wystąpiła w takich kultowych filmach, jak „Stalowe Magnolie” z Julią Roberts, Sally Field i Dolly Parton, w „Pocztówkach znad krawędzi” w towarzystwie Meryl Streep, w „Zapasach z Ernestem Hemingwayem” u boku Richarda Harrisa i Roberta Duvalla, w „Wystarczy być” z Peterem Sellersem, w „Rycerzu pierwszej damy”, gdzie partnerował jej Nicolas Cage, a także w „Joannie d'Arc” i „Ani z Zielonego Wzgórza”. Można powiedzieć, że Shirley zrobiła większą karierę w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych jako dojrzała aktorka niż w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych jako młoda i piękna gwiazda, podbijająca serca widzów.

W 1995 roku Shirley, tańcząc i śpiewając, powróciła na deski rewii w przedstawieniu „Out There Tonight”. W Stanach Zjednoczonych bilety na wszystkie przedstawienia zostały wyprzedane z góry. Później aktorka pojechała z rewią do Japonii i Australii. Spędziła także dwa i pół miesiąca na trasie po całej Europie, przyciągając tysiące widzów.
Shirley MacLaine w latach sześćdziesiątych powszechnie uchodziła za aktorkę komediową, ale poza filmowym ekranem już wtedy zajmowała się bardzo poważnymi sprawami. Aktywnie zaangażowała się w politykę równouprawnienia i liberalizacji. Pracowała też intensywnie w teatrze i w telewizji. Ujawnił się też wtedy jej talent literacki. Napisała swoją pierwszą bestsellerową książkę autobiograficzną.
Obecnie mieszka nad Oceanem Spokojnym, w rezydencji stojącej przy plaży w Malibu. Jej własnością jest również ranczo w Nowym Meksyku. Mimo skończonych 75 lat, Shirley nie zrezygnowała z kariery aktorskiej i występuje przed kamerą. Jej talent jest doceniany w Hollywood. Dwa lata temu zagrała tytułową rolę w filmie „Coco Chanel”, a w tym roku możemy ją podziwiać na ekranach kin w komedii romantycznej „Walentynki” u boku Julii Roberts, Jessiki Alby i Kathy Bates. Ciągle pisze też książki. Są to głównie powieści autobiograficzne. W swoim ostatnim dziele opowiada o pielgrzymce do Santiago de Compostela. Shirley przez 31 dni przemierzyła ponad 500 kilometrów dróg w północnej Hiszpanii i dokładnie opisała swoje wrażenia z tej podróży. Shirley MacLaine jest również autorką książek poświęconych duchowej naturze człowieka. Bez skrępowania opowiada o swoich wcześniejszych wcieleniach. Jest przekonana, że w przeszłości jej dusza wielokrotnie odwiedziła już ziemię i ma na swoim koncie wiele fascynujących żyć, z których część dobrze pamięta. Aktorka jest przekonana, że w swoich poprzednich wcieleniach była japońską gejszą, sierotą wychowaną przez słonie, poddanym Karola Wielkiego i modelką Toulouse-Lautreca. Jednak nie o wszystkich aspektach swojego życia opowiada otwarcie. Gdy kilka lat temu Oliver Stone zapytał Shirley, czy nadal uprawia seks, aktorka chlusnęła mu w twarz winem z kieliszka.
Shirley, jak na osobę w wieku emerytalnym, jest bardzo aktywna. Jak sama twierdzi, poszukuje swojej duchowej tożsamości. Jest znana nie tylko ze swojej wiary w reinkarnację, ale również jest pewna, że ziemię odwiedzają kosmici. Na wycieraczce, leżącej pod jej balkonem, widnieje napis: „Witamy UFO i kosmitów”. Wypowiedzi Shirley MacLaine często wzbudzają sensację i wywołują wiele komentarzy. Zwłaszcza, gdy opowiada o swoich wcześniejszych wcieleniach.
Gwiazda cieszy się bardzo dobrym zdrowiem. Pewnego razu poddała się gruntownym badaniom lekarskim. Po odbiór wyników została zaproszona do gabinetu, w którym czekało na nią ośmiu lekarzy. Była pewna, że zaraz usłyszy coś na temat pięciu tygodni życia, które powinna jak najlepiej wykorzystać. Jej obaw nie rozwiało kilka pierwszych pytań dotyczących tego, co je i pije. Chwilę później usłyszała jednak, że jest zupełnie zdrowa. Jeden z lekarzy zapytał ją, jak to możliwe. Shirley odpowiedziała mu, że to zapewne dzięki feng shui, bo zgodnie z tą filozofią ma urządzony i zaprojektowany dom.
Talent aktorski Shirley MacLaine został doceniony nie tylko w Hollywood, ale również w Europie. Była wielokrotnie nagradzana na festiwalach w Wenecji i Berlinie. Otrzymała także kilka nagród Brytyjskiej Akademii Filmowej. Jej liczne role telewizyjne zaowocowały pięcioma nagrodami Emmy oraz Złotą Różą na festiwalu w Montreuax. Próbowała też swoich sił jako reżyser i producent. Niedawno Shirley MacLaine otrzymała nagrodę organizacji teatralnej ShowEast za całokształt twórczości. Co ciekawe, ponad pięćdziesiąt lat temu, ta sama instytucja przyznała Shirley wyróżnienie dla najbardziej obiecującej debiutantki. Można więc powiedzieć, że historia zatoczyła koło.
Choć wielu reżyserów obsadzało MacLaine w rolach pretensjonalnych ślicznotek, Shirley potrafiła nadać każdej swojej kreacji głębię i wyrazistość. W swojej dotychczasowej karierze aktorskiej nigdy nie dała się zaszufladkować i wszystko wskazuje na to, że już tak zostanie...
Tekst: Maciej Kocuj
Foto: TCM





























































