REKLAMA

Steve Mnuchin - z Goldman Sachs przez Hollywood do Białego Domu

Krzysztof Kolany2016-12-21 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2016-12-21 06:00

Steven Mnuchin – były bankier Goldman Sachs – zostanie sekretarzem skarbu w administracji prezydenta Donalda Trumpa. To nie pierwszy i nie jedyny Goldmanita, który obejmie wysokie stanowisko w sektorze publicznym.

Podobnie jak prezydent elekt, 53-letni Mnuchin (czyt. Meniuczin) jest rodowitym nowojorczykiem. Z Donaldem Trumpem łączy go też zamiłowanie do zdecydowanie młodszych od siebie kobiet – narzeczoną przyszłego sekretarza skarbu jest 35-letnia brytyjska aktorka Louise Linton. Obaj panowie pochodzą z zamożnych rodzin. Ojcem Stevena jest Robert E. Mnuchin, który w banku Goldman Sachs przepracował 35 lat, dochodząc do rangi „głównego partnera” w dziale handlu akcjami. Mnuchin senior tylko w ostatnim roku pracy dla GS zainkasował 8,7 mln dolarów.

Steven Mnuchin jest rasowym bankierem z Wall Street i to już w drugim pokoleniu. Podobnie jak ojciec, ukończył elitarny Uniwersytet Yale. Jeszcze podczas studiów Mnuchin praktykował w banku inwestycyjnym Solomon Brothers. Na początku lat 80. była to finansowa kuźnia, w której wykuto wiele współczesnych instrumentów finansowych. W tym okryte złą sławą „toksycznych aktywów” hipoteczne obligacje CDO.

fot. / / FORUM

Goldmanita z urodzenia

Młody Mnuchin poszedł śladami ojca i tuż po studiach rozpoczął karierę w banku Goldman Sachs. Był rok 1985. Stany Zjednoczone pod rządami Ronalda Regana przeżywały okres deregulacji i prosperity. Kwitł zwłaszcza sektor finansowy, który po zniesieniu regulacji przeżywał boom. Był to boom kredytowy – zwłaszcza w segmencie mieszkaniowym. I to właśnie w dziale kredytów hipotecznych swoją finansową historię rozpoczął przyszły sekretarz skarbu USA.

Konsekwentnie piął się po szczeblach korporacyjnej drabiny. Po niespełna dekadzie pracy w GS był już szefem departamentu papierów hipotecznych. Pod koniec XX wieku nadzorował także operacje na rynku obligacji skarbowych i municypalnych. W roku 2001 był już wiceprezesem i pierwszym CIO w historii Goldman Sachs – czyli członkiem zarządu odpowiedzialnym za dział informatyki.

Ale wielkie pieniądze Steven Mnuchin zaczął robić dopiero po odejściu z Goldmana. Po 17 latach pracy na odchodnym został wynagrodzony akcjami wartymi 46 mln dolarów oraz 12,6 mln USD w gotówce. W 2003 roku do spółki z Georgem Sorosem założył SFM Capital Management, w który Soros włożył miliard dolarów. Rok później wraz z dwoma kolegami z GS Mnuchin utworzył fundusz hedgingowy Dune Capital, który był zaangażowany w dwa wspólne biznesy deweloperskie z Donaldem Trumpem. Ale współpraca chyba nie układała się najlepiej – w 2008 roku Trump pozwał do sądu fundusz Mnuchina w sprawie terminów finansowania. Sprawa zakończyła się ugodą.

Nowojorczyk w Fabryce Marzeń

Rdzenny nowojorczyk i weteran Wall Street przeniósł swoje interesy do słonecznej Kalifornii. Zaczęło się od przemysłu filmowego. Założony przez Mnuchina RatPac-Dune Entertainment współfinansował produkcję kilku kinowych hitów. M.in. serię „X-Mena”, „Garfielda” czy drugą część pełnometrażowego „Z Archiwum X”. Ale największym kasowym sukcesem okazał się „Avatar”. Drugim z genialnych „strzałów” RatPac Entertainment był udział w koprodukcji „American Sniper” – filmu raczej „prawicowego”, który wyszedł spod ręki zagorzałego republikanina Clinta Eastwooda.

Ale w Kalifornii prawdziwe pieniądze czekały na Mnuchina nie w branży filmowej, lecz w dobrze mu znanym sektorze bankowym. Steven Mnuchin interes życia zrobił na kryzysie finansowym, zarabiając miliony na pęknięciu bańki, na której przed laty zarabiał jako bankier. W grudniu 2008 roku – podczas apogeum załamania na rynku kredytów hipotecznych – konsorcjum na czele z Mnuchinem za 1,55 mld dolarów kupiło upadłego pożyczkodawcę mieszkaniowego IndyMac.

Do konsorcjum z Mnuchinem na czele dołączyły takie tuzy jak George Soros (przedstawiać nie trzeba), John Paulson (jeden z najbardziej znanych zarządzających funduszami hedgingowymi), Chris Flowers (były dyrektor w... jakby inaczej – Goldman Sachs)  oraz Michael Dell (założyciel i prezes firmy komputerowej Dell Inc.).

Transakcja przejęcia IndyMac budzi wiele wątpliwości – ujmijmy to – natury moralnej. Sprzedającym była FDIC – federalna agencja gwarantująca bankowe depozyty, która przejmuje majątek upadających banków (formalnie taki bank jest „zamykany” i restrukturyzowany). Polskim odpowiednikiem FDIC jest Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Nie da się ukryć, że Mnuchin i spółka kupowali tanio, wydając 1,55 mld USD za portfel 23,5 mld USD kredytów hipotecznych IndyMac. Co więcej, warunki transakcji były bardzo korzystne dla inwestorów. FDIC wziął na siebie najbardziej „problematyczne” aktywa i zobowiązał się do pokrycia 95% strat na części portfela kredytowego od momentu, w którym całkowite straty przekroczą 30%. Zatem umowa była bardzo korzystna dla Mnuchina: kupował tanio (po zaledwie 11% wartości księgowej) i z państwowymi gwarancjami.

Z drugiej strony w owym czasie nie były zbyt wielu chętnych na hipoteczne aktywa. Słówko „mortgage” wzbudzało na Wall Street większy popłoch niż teraz wszystkie „Trumpy i Brexity” razem wzięte. Nikt – włącznie z „nieomylnym” Benem Bernanke – nie wiedział, ile te hipoteczne toksyny w ogóle są warte. A fundusz Mnuchina i Sorosa był jedynym, który był gotowy kupić IndyMac w całości.

Czytaj dalej: Pan na kalifornijskich hipotekach

Pan na kalifornijskich hipotekach

Potem już poszło gładko. Rząd Stanów Zjednoczonych hurtem uratował banki, za pomocą słynnego programu TARP wymyślonego i przeforsowanego przez ówczesnego sekretarza skarbu Hanka Paulsona. Byłego prezesa... jakże by inaczej – banku Goldman Sachs. Steven Mnuchin został prezesem (CEO) IndyMac przemianowanego na OneWest Bank. Przebrandowany bank przejął dwóch bankrutujących konkurentów: First Federal Bank of California i La Jolla Bank oraz pakiet aktywów od Citi Holdings.

fot. CARLO ALLEGRI / / FORUM

Mnuchin był potem oskarżany o bezwzględną egzekucję długów hipotecznych, jakiej miał dopuszczać się OneWest Bank. Dłużnicy twierdzili, że bank nie był skory do współpracy i restrukturyzacji niespłacanych pożyczek, za to chętnie angażował się w procedury egzekucyjne skutkujące eksmisją niewypłacalnych kredytobiorców. Cześć dłużników była na tyle zdesperowana, że w październiku 2011 roku urządziła pikietę bezpośrednio pod rezydencją Mnuchina w Los Angeles. W 2015 roku przyszły sekretarz skarbu sprzedał OneWest za 3,4 mld dolarów na rzecz CIT Group, osiągając niemal 120% stopy zwrotu w ciągu sześciu lat. W sierpniu 2016 roku pan Mnuchin wciąż posiadał akcje CIT Group o wartości 97 mln USD, które otrzymał jako zapłatę za posiadany pakiet walorów OneWest.

Bankier Trumpa

Podczas kampanii wyborczej Trump wielokrotnie werbalnie atakował sektor finansowy. Prezesa Goldman Sachs nazwał nawet personifikacją światowej elity, która „obrabowała klasę pracującą”.  Do dziś nie wiadomo, w jaki sposób taki człowiek jak Steven Mnuchin znalazł się w centrum kampanii wyborczej takiego celebryty i „populisty” jak Donald Trump.

Tak Donald Trump podczas kampanii wyborczej mówił o przedstawicielach sektora finansowego:

Wiadomo tylko, że stało się to w kwietniu 2016 roku po tym, jak Trump wygrał republikańskie prawybory w stanie Nowy Jork. Mnuchin miał dostać zaproszenie na imprezę przyszłego prezydenta „w ostatnich chwili” (ang. last minute). Następnego dnia Trump zaproponował Mnuchinowi pokierowanie finansami jego kampanii wyborczej. Bankier przystał na tą propozycję. I zrobił świetny interes: w zamian za kilka miesięcy bezpłatnej pracy awansował na jedno z najważniejszych stanowisk w rządzie globalnego hegemona.

Pajęczyna Goldmana

Steven Mnuchin będzie trzecim w ciągu ostatnich 20 lat ekspracownikiem Goldmana na stanowisku sekretarza skarbu USA. W administracji demokraty Billa Clintona fotel ten piastował Robert Rubin (26 lat w Goldmanie). Za finanse u republikanina G.W. Busha odpowiadał Hank Paulson (32 lata w GS), który wsławił się napisaniem i przepchnięciem przez zastraszony Kongres programu TARP. Była to w istocie zbiorowa akcja ratunkowa dla bankrutujących banków, które z kieszeni podatnika dostały 700 mld USD. Nie bez racji wielu uważa to za zwyczajny rabunek dokonany przez sektor bankowy na amerykańskim społeczeństwie. Dziś banki mają się znakomicie, a społeczeństwo wciąż nie najlepiej.

Między innymi z tego powodu Steven Mnuchin zapewne nie przypadnie do gustu wielu wyborcom Donalda Trumpa. Nowojorski biznesmen przedstawiał się jako „człowiek spoza układu”, który miał „osuszyć waszyngtońskie bagno” mniej lub bardziej legalnej korupcji i tzw. lobbingu. Jednym z przejawów owego „bagna” była praktyka „drzwi obrotowych”: rotacji tych samych ludzi na stanowiskach rządowych i w wielkich korporacjach.

Dodatkowe emocje budzi sam bank Goldman Sachs. W minionej dekadzie ekspracownicy tej firmy zajmowali (lub wciąż zajmują) eksponowane stanowiska w sektorze publicznym. Lista jest długa, ale wystarczy wymienić najważniejszych: obecny prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi i szef Banku Anglii Mark Carney. Kilka lat temu jako „technicznych” premierów obsadzono dwóch byłych współpracowników GS: Mario Montiego (Włochy) i Lucasa Papademosa (Grecja).

A to jeszcze nie koniec finansowo-korporacyjnego desantu na Biały Dom. Szefem doradców Donalda Trumpa będzie Stephen Bannon – założyciel Breitbant News i strateg kampanii wyborczej republikanina. Bannon także ma za sobą epizod w Goldman Sachs. Na szefa Narodowej Rady Gospodarczej Trump wyznaczył Gary’ego Cohna – obecnie osobę numer dwa w banku Goldman Sachs, gdzie spędził ostatnie 26 lat. Wolta Trumpa zadziwia tym bardziej, że jednoznaczną faworytką Wall Street była Hillary Clinton. Może właśnie to jest cena płacona za przychylność – albo przynajmniej neutralność – sektora finansowego dla pomysłów nowego prezydenta?

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (53)

dodaj komentarz
~antysyf
@worobrzuszku, po 11 miesiacach 2016 deficyt budzetowy wynosi nie 60 a 25 mld - tj. 50% zakladanego. Za czasow PO bylo ponad 60... W 2017 deficyt bedzie jeszcze nizszy, bo wreszcie banksterzy, mafia paliwowa i VAT zaprzestana krasc bez zadnych ograniczeń.
~shalom
a już myślałem , że w rządzie Tfuska !!!
~worobuszek
Nasz Rząd przy takim deficycie budżetowym 60 mld jest już również na krótkiej smyczy bankierów, którzy mu mogą ale nie muszą pożyczyć pieniędzy. Nie spodziewam się poprawy sytuacji Frankowiczów. Morawiecki wie o tym doskonale.
~Eskimos
Myślałem, że ktoś z nazwiskiem Mnuchin inaczej wygląda,
taki mały żółty, połączenie muchy i Chińczyka.
~Ron2000
Trump musi wspópracować choćby z częścią Mordoru (Goldman), tak jak każdy rząd u nas z częścią WSI. Stanowią ogromną siłę finansową i tworzą struktury quasie mafijne. Widać już, że FEDu nie znacjonalizuje, nie przywróci standardu złota. Życie mu jeszcze miłe :)
~brawoja
Trampka to ja na nogę zakładam i kopie diaxy
~ania
puściłam bąka przy wigilijnym stole
~lelek
Od razu widać ze to tajny agent ojca dyrektora.
~x-man
Czym wy ludziska się podniecacie przecież wiadomo nie od dziś, że ŚWIATEM rządzi PIENIĄDZ.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki