REKLAMA
MADE IN WROCLAW

Prof. Romanowski: Konsument potrzebuje ochrony, nie darmowego kredytu

2026-10-27 08:24
publikacja
2026-10-27 08:24
Dodaj Bankier.pl w Google

Spór o sankcję kredytu darmowego dotyczy czegoś więcej niż konsekwencji wadliwej umowy kredytu. To w istocie spór o granice sankcji cywilnoprawnych, właściwą relację między private enforcement a public enforcement oraz punkt równowagi między skutecznością ochrony konsumenta a proporcjonalnością ingerencji – pisze w opinii dla Bankier.pl prof. Michał Romanowski, adwokat w kancelarii Romanowski i Wspólnicy.

Prof. Romanowski: Konsument potrzebuje ochrony, nie darmowego kredytu
Prof. Romanowski: Konsument potrzebuje ochrony, nie darmowego kredytu
fot. Kamil Zajaczkowski / / Shutterstock

Debata o sankcji kredytu darmowego zbyt często sprowadzana jest do prostego wyboru: albo bronimy SKD, albo osłabiamy ochronę konsumenta. To fałszywa alternatywa. Spór nie dotyczy tego, czy kredytodawca powinien odpowiadać za naruszenie prawa, lecz jak ta odpowiedzialność powinna być skonstruowana. Trzeba postawić pytanie podstawowe: czy SKD jest najbardziej efektywnym i proporcjonalnym sposobem ochrony konsumenta, a także czy odpowiada założeniom prawa cywilnego opartym na idei kompensacji wyrządzonej szkody, a nie represji mającej wywierać skutek odstraszający? Nie warto mieszać reżimów prawa prywatnego i publicznego, ponieważ zazwyczaj prowadzi to do niepożądanych efektów.  Cenę płacimy wszyscy.

Tą ceną jest to, że ryzyko prawne działalności kredytowej znacznie przewyższa jej ryzyko kredytowe, a więc ryzyko niespłacenia kredytu. Niepewność prawna w działalności bankowej wypiera zarządzanie ryzykiem kredytowym. Nie tylko banki, ale i nadzór ostrożnościowy staje się bezradny wobec ryzyka systemowego, którego źródłem jest niepewność prawna, która staje się niemierzalna. Wszak kawa nie wyklucza herbaty. Nadzór ostrożnościowy jest warunkiem koniecznym ochrony indywidualnych praw konsumenta. Skuteczna ochrona nad zachowaniem rynku nie zadziała, gdy nadzór ostrożnościowy nie jest w stanie zapewnić stabilności rynku z powodu niepewności wywołanej ryzykiem prawnym.

Z funkcją odstraszającą w prawie konsumenckim i jej przypisaniem do prawa cywilnego należy zachować najdalej idącą ostrożność. Lwowski profesor prawa karnego Juliusz Makarewicz w podręczniku do prawa karnego pt. „Polskie Prawo Karne” z 1919 r.  przestrzegał przed przesadą (brakiem proporcjonalności) kary nawet w prawie karnym, gdzie kara – obok zemsty społecznej - miała jednocześnie pełnić funkcję prewencji generalnej, czyli odstraszania innych. Jakże to jest aktualne. Teraźniejszość powinna czerpać z mądrości przeszłości.

Materiały dla mediów

Surowa sankcja w prawie konsumenckim też musi być proporcjonalna

Europejskie prawo kredytu konsumenckiego pozostawia państwom członkowskim przestrzeń przy wyborze sankcji, wymagając jednocześnie, aby były one skuteczne i proporcjonalne. Funkcja odstraszająca też musi być proporcjonalna. To zastrzeżenie jest kluczowe. Unia określa standard ochrony, ale nie nakazuje Polsce utrzymywania konkretnego mechanizmu, w ramach którego konsument zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów objętych sankcją. Jeżeli kredytodawca pobrał nienależny koszt, konsument powinien otrzymać zwrot. Jeśli postanowienie umowy jest nieuczciwe, nie powinno go wiązać. Jeżeli dochodzi do systemowego naruszania prawa, reakcja powinna być rzeczywiście odstraszająca, ale w granicach proporcjonalności. Proporcjonalność jest wymagana przez słuszne prawo.

Scammingout

Słuszność uczy, że nie każde naruszenie prawa prowadzi do tego samego rezultatu, np. utraty przez kredytodawcę odsetek i kosztów kredytu. Naruszenia obowiązków informacyjnych nie są jednakowe. Czym innym jest brak informacji, bez której konsument nie może zrozumieć zakresu swojego zobowiązania, a czym innym uchybienie o znacznie mniejszym znaczeniu. Proporcjonalność pozostaje samodzielnym wymaganiem stawianym systemowi sankcji. Nie znika tylko dlatego, że chronioną stroną jest konsument. 

SKD nie jest sankcją prawa UE

Z orzecznictwa TSUE nie wynika, że Polska musi utrzymywać obecny model SKD. „Można” nie oznacza „trzeba”. I właśnie tutaj powinien zaczynać się intelektualnie uczciwy spór o przyszłość SKD. Czym innym jest stwierdzenie naruszenia prawa konsumenta, a czym innym wybór właściwej sankcji. Najsurowsza sankcja nie zawsze jest najskuteczniejsza. Skoro sankcja ma być skuteczna, trzeba również zapytać, jak działa w praktyce, a więc czy odpowiada zasadzie efektywności i proporcjonalności.

Skala sporów dotyczących SKD wyraźnie wzrosła. Sama liczba spraw w sądach cywilnych nie musi dowodzić nieskuteczności SKD. Uzasadnia jednak pytanie: czy mechanizm, którego stosowanie prowadzi do dziesiątek tysięcy sporów o to, czy sankcja w ogóle przysługuje, jest efektywnym sposobem ochrony konsumenta oraz czy umożliwia rozwiązania problemu systemowego? Duża liczba pozwów może wynikać z wielu przyczyn: rosnącej świadomości konsumentów, sporów interpretacyjnych, aktywności profesjonalnych pełnomocników czy rozwoju obrotu roszczeniami. Może jednak dowodzić, że private enforcement jako metoda ochrony praw konsumentów jest rozwiązaniem wadliwym, jeżeli ryzyko prawne jest istotnie wyższe niż ryzyko kredytowe, jeżeli ryzyko prawne – które jak każde ryzyko powinno być mierzalne – jest wypierane przez niepewność prawną, która jest niemierzalna. Może jednak lepszym rozwiązaniem jest public enforcement.

Wokół SKD powstał rynek roszczeń

SKD przestała być wyłącznie elementem bezpośredniej relacji pomiędzy konsumentem a kredytodawcą. Roszczenia mogą być przedmiotem cesji na profesjonalne podmioty. Model taki pojawił się zresztą w samej sprawie Lexitor.  Znaczna część pozwów dotyczących SKD związana jest z cesją roszczeń. Cesja jednostkowa nie jest sama w sobie problemem. Staje się problemem, gdy rozwój tego rynku rodzi pytanie, którego ustawodawca nie powinien ignorować: jaka część ekonomicznej wartości SKD rzeczywiście realizuje interes konsumenta, a jaka staje się kosztem funkcjonowania rynku dochodzenia roszczeń?

Ile powinien kosztować błąd kredytodawcy?

Tu proporcjonalność przestaje być abstrakcyjną zasadą prawa, a staje się także problemem ekonomicznym, a więc i prawnym zgodnie z zasadą proporcjonalności. Wartość SKD zależy nie tylko od charakteru naruszenia, lecz również od parametrów konkretnego kredytu. Podobne rodzajowo uchybienie może wywoływać bardzo różne skutki finansowe w zależności od kwoty kredytu, wysokości odsetek, kosztów i długości okresu kredytowania.

Prowadzi to do pytania: dlaczego ekonomiczny ciężar sankcji ma być w tak znaczącym stopniu funkcją parametrów konkretnego kredytu, a nie charakteru naruszonego obowiązku?

Nie tylko SKD albo bezkarność

Debata jest zbyt często przedstawiana jako wybór między dwiema skrajnościami: albo pozostawiamy SKD, albo osłabiamy konsumenta. To fałszywa alternatywa. Pytanie nie brzmi: sankcja albo jej brak. Pytanie brzmi: jaka sankcja najlepiej odpowiada konkretnemu naruszeniu i jednocześnie rzeczywiście chroni konsumenta.

System może różnicować konsekwencje. Może przewidywać zwrot nienależnie pobranego kosztu, eliminację nieuczciwego postanowienia, zmniejszenie kosztu kredytu, kompensację następstw naruszenia, a w przypadkach najpoważniejszych także daleko idącą sankcję cywilnoprawną. Do tego dochodzą instrumenty administracyjne i nadzorcze.  Nie chodzi więc o to, aby naruszający prawo kredytodawca ponosił mniejszą odpowiedzialność. Chodzi o to, aby poniósł konsekwencje odpowiadające naruszeniu, a konsument uzyskał realną i skuteczną ochronę, a nie kredyto-lokatę.

Private enforcement i public enforcement

Spór o SKD jest częścią szerszej dyskusji: jak ułożyć relację pomiędzy private enforcement i public enforcement w prawie konsumenckim? Chodzi o właściwy podział ich funkcji. Instrumenty prawa prywatnego służą przede wszystkim ochronie konkretnego podmiotu i przywracaniu równowagi zachwianej wskutek naruszenia. Sankcje publicznoprawne są z natury pomyślane dla realizacji funkcji odstraszającej wobec naruszeń o charakterze systemowym. Jedne i drugie muszą jednak pozostawać efektywne i proporcjonalne. Sankcja cywilnoprawna może wywoływać efekt prewencyjny. Nie zmienia to jednak zasadniczego pytania: czy ciężar odstraszania powinien zostać przeniesiony na mechanizm prawa prywatnego w takim stopniu, że jego ekonomiczny skutek zaczyna odrywać się od charakteru i ciężaru konkretnego naruszenia?

Nasze role w życiu konsumenta i przedsiębiorcy, wierzyciela i dłużnika przenikają się. Pamiętajmy o tym. Prawo cywilne nie powinno stawać się zastępczym systemem karania przedsiębiorcy. Jego naturalnym punktem odniesienia pozostaje przywrócenie równowagi między stronami. Efekt odstraszający jest konieczny, ale można go budować za pomocą całego systemu proporcjonalnych instrumentów prawnych, a nie wyłącznie przez maksymalizowanie pojedynczej sankcji prywatnoprawnej prowadzącej do konstrukcji instrumentu finansowego kredyto-lokaty.

Problem automatyzmu SKD został już przedstawiony TSUE w sprawie C-684/25, Bryścki. Wniosek prejudycjalny wpłynął 27 października 2025 r. Polski sąd zapytał między innymi, czy art. 23 dyrektywy 2008/48 sprzeciwia się automatycznemu pozbawieniu kredytodawcy odsetek i kosztów także wtedy, gdy konsument został prawidłowo poinformowany o podstawowych elementach kredytu, a zarzucane uchybienie dotyczy nieprecyzyjnego opisania warunków zmiany drobnych opłat i nie miało rzeczywistego znaczenia ekonomicznego dla jego decyzji. Sąd zapytał również, czy cele ochronne można w takiej sytuacji osiągnąć innymi środkami, w szczególności poprzez kontrolę nieuczciwych postanowień oraz zwrot nienależnie pobranych opłat. Samo postawienie tych pytań pokazuje, że problem relacji pomiędzy charakterem naruszenia, automatyzmem sankcji i dostępnością innych instrumentów ochrony jest realnym problemem prawa konsumenckiego.

To decyzja o modelu ochrony konsumenta

Dyskusja nie ma dzisiaj wyłącznie akademickiego charakteru. Toczą się prace nad nową polską regulacją kredytu konsumenckiego, a jednym z najważniejszych i najbardziej spornych problemów pozostaje przyszły kształt sankcji kredytu darmowego. Rozstrzygnięcie tej kwestii będzie miało znaczenie wykraczające poza sektor bankowy czy sam rynek kredytów konsumenckich. W istocie chodzi o decyzję, jaki model ochrony konsumenta chcemy budować: jak rozłożyć ciężar między instrumentami prywatnoprawnymi i publicznoprawnymi, jak połączyć kompensację z odstraszaniem oraz jak pogodzić skuteczność sankcji z wymaganiem proporcjonalności.

W tej dyskusji warto odejść także od prostego przeciwstawiania interesu konsumenta interesowi stabilności rynku finansowego. Każdy z nas jest konsumentem. Bank ma konsumentów po obu stronach swojego bilansu: kredytobiorców po stronie aktywów i deponentów po stronie pasywów. Interes indywidualnego konsumenta i interes systemowy, jakim jest stabilność rynku finansowego, nie są z natury sprzeczne. Przeciwnie, wzajemnie się przenikają. Ma to szczególne znaczenie w warunkach, w których stabilność systemu finansowego należy postrzegać również w kategoriach bezpieczeństwa obywateli i państwa. Ochrona kredytobiorcy nie może być usprawiedliwieniem dla ignorowania konsekwencji systemowych. Stabilność rynku nie może być z kolei argumentem za tolerowaniem naruszania praw konsumenta.

Najwyższy czas odejść od myślenia o prawie konsumenckim jako o grze o sumie zerowej

Rolą prawa nie jest rozstrzygnięcie, która grupa interesariuszy ma wygrać. Jest nią znalezienie punktu równowagi, w którym konsument otrzymuje realną ochronę, przedsiębiorcy nie opłaca się naruszać prawa, a konsekwencja naruszenia pozostaje w racjonalnej relacji do jego charakteru i ciężaru.

O tych problemach będziemy dyskutować 25 listopada w Warszawie podczas Kongresu Consumer Finance EKF. To właściwe miejsce na tę rozmowę właśnie dlatego, że spór o SKD jest w rzeczywistości sporem o coś znacznie większego: punkt równowagi między ochroną konsumenta, kompensacją, odstraszaniem, proporcjonalnością i bezpieczeństwem rynku. SKD potrzebuje audytu, a nie dogmatu, merytokracji a nie populizmu.

Ufam – choć doświadczenie uczy mnie, że nie mogę mieć pewności – że zrozumie to polski ustawodawca w ramach implementacji dyrektywy CCD II, tworząc system proporcjonalnej, czyli słusznej, systemowej ochrony praw konsumenta na wiele lat w myśl rzymskiej zasady do ut des (daję, abyś dał). Wszak tylko słusznym sprawom prawo sprzyja.

Prof. Michał Romanowski – profesor prawa cywilnego, w latach 2006-2015 członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, adwokat w kancelarii Romanowski i Wspólnicy, która reprezentuje banki m. in. w sporach o SKD 

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
„To była forma łapówki”. Były wiceprezes Trigon TFI o współpracy z GetBackiem
Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Prawa konsumenta

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki