Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski powiedział w czwartek, że nie przyjmuje scenariusza, w którym legalnie wybrani sędziowie TK musieliby zakończyć misję. Według niego propozycja PSL, wedle której kandydatów na sędziów TK wskazywałby marszałek Sejmu za uprzednią zgodą głowy państwa, byłaby poszerzeniem władzy prezydenta.


Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił w czwartek projekt ustawy o zmianie konstytucji, nazwany „resetem konstytucyjnym”. Zakłada on, że Zgromadzenie Narodowe na wniosek KRS mogłoby większością 3/5 głosów uznać trwałą niezdolność TK do wykonywania zadań, a następnie w jednym głosowaniu wybrać nowy 15-osobowy skład TK. Kadencje obecnych sędziów by wygasły, a kandydatów na ich miejsce wskazywałby marszałek Sejmu za uprzednią zgodą prezydenta.
Sikorski, pytany o tę propozycję w TVP Info, powiedział, że „nie przyjmuje do wiadomości, że może być taki scenariusz, w którym obecnie legalnie wybrani sędziowie musieliby zakończyć misję”.
- Oni tam naprawdę sporo wycierpieli i to oni swoją odwagą przywrócili działanie Trybunału - ocenił.
Wicepremier przypomniał, że wcześniej była już „ustawa naprawcza, która wychodziła naprzeciw opozycji”, przewidująca wybór sędziów większością 3/5 głosów. – Ja się zgadzam z tym, że w niektórych instytucjach powinna być taka superwiększość do powołania niektórych osób po to, żeby te instytucje nie stawały się łupem partyjnym – zaznaczył. Jak dodał, takie rozwiązanie przydałoby się także np. w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, „żeby zachęcać ludzi do umiarkowania, a nie do polaryzacji”.
Sikorski pytany, czy podpisze się pod projektem PSL odparł, że „za mało jeszcze wie”, bo to „dzisiejsza inicjatywa”. Podkreślił, że partie koalicyjne mają prawo zgłaszać własne propozycje.
Według Sikorskiego zapis, zgodnie z którym kandydatów na sędziów TK wskazywałby marszałek Sejmu za uprzednią zgodą głowy państwa, byłby poszerzeniem władzy prezydenta, co – jak podkreślił – byłoby ruchem w niewłaściwą stronę.
Do wniesienia projektu potrzeba podpisów co najmniej 92 posłów; klub PSL liczy 32 posłów, a lider ludowców liczy na wsparcie Polski 2050 oraz zaapelował o podpisy do pozostałych koalicjantów, a także Konfederacji i Rozwoju Plus. Do uchwalenia zmiany konstytucji potrzebna jest większość 2/3 głosów w Sejmie i bezwzględna większość w Senacie.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zadeklarował sceptycyzm wobec zmiany konstytucji w tej kadencji, a minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ocenił, że o „resecie” można rozmawiać, jeśli nie zahamuje on pracy Trybunału. Własny projekt „resetu konstytucyjnego” złożyli na początku października posłowie Rozwoju Plus.(PAP)
from/ rbk/





























































