REKLAMA

Ryzykowne czasy

Jacek Maliszewski2000-12-28 10:40
publikacja
2000-12-28 10:40

Ryzykowne czasy

Wczoraj najbardziej zaciekawił mnie kurs jena japońskiego na naszym fixingu NBP. Spadek kursu o 2,73% w ciągu jednego dnia robi wrażenie. No ale to mało znacząca waluta w naszym systemie płatniczym, więc zapewne pozostanie bez echa. Ja jednak jeszcze raz zwrócę uwagę na zachodzące zmiany trendów na najważniejszych rynkach walutowych świata. We wczorajszym wieczornym komentarzu z rynku pieniężnego zastanawiałem się dlaczego dolar słabnie względem euro przy oczekiwaniu na spadek stóp procentowych w tym kraju? Taki okres tuż przed obniżką jest najlepszy dla spekulacji na papierach o stałej stopie procentowej. Myślę, że odpowiedź jest dość prosta. Oprócz przewagi uciekających z tego rynku nad wchodzącymi na krótki okres jest druga przyczyna. Uczestnicy rynku przeczuwają, że jednak osłabienie gospodarki nie będzie w stylu “miękkiego lądowania”, lecz raczej “tąpnięcia”. W takiej sytuacji czas potrzebny na wejście na rynek, skasowanie zysku z papierów stało procentowych po obniżce rentowności oraz wyjście z rynku może trwać dłużej i zaskoczyć w połowie takiego ruchu kapitał spekulacyjny. Ryzyko przeważa nad oczekiwaną stopą zwrotu tak znacznie, że tylko najodważniejsi i grający mniejszymi kapitałami (mniejszy kapitał łatwiej przemieszczać z miejsca w miejsce) próbują osiągnąć ponadprzeciętne zyski. Szef FED musi czuć się zaniepokojony. Drożejące euro oraz znowu drożejąca ropa może dać nowy impuls inflacyjny. Stąd to niezdecydowanie co do obniżki stóp procentowych. Rynek jednak już to zdyskontował i mógłby poczuć się zaskoczony w przypadku braku oficjalnego stanowiska FED w sprawie obniżki stóp. Odzwierciedleniem takich niepewności jest załamana krzywa dochodowości bonów (Bills) oraz obligacji (Bonds) papierów o stałej stopie procentowej. Wygląda to tak, jakby rynek oczekiwał obniżki stóp, ale po pewnym czasie powrotu tych stop na wyższe poziomy. Jest to idealny czas dla kapitału spekulacyjnego, ale na pewno nie dla inwestorów nastawionych na dłuższe inwestycje.

Jak źle musie się dziać wobec tego w Japonii, skoro wobec słabego dolara jen traci na wartości. Wystarczy spojrzeć na wykres EUR/JPY by się przekonać jak słaba jest ta waluta. Czyli mamy taki oto obraz: słabnące dwie gospodarki światowej wielkości (USA i Japonia) oraz wolno rosnąca gospodarka europejska. Zaiste wielki wybór. Ale jak mawiają wędkarze “na bezrybiu i rak ryba”, więc kapitał płynie tam, gdzie gospodarka słabnie mniej niż gdzie indziej.

Patrząc na nasz rynek walutowy nietrudno dostrzec nerwowych reakcji inwestorów. Każdy chce jeszcze troszkę uszczknąć. Lecz pierwsze sygnały zahamowania trendu umacniającego złotego mogą doprowadzić do równie szybkiego odwrotu od naszej waluty. Na razie osoby chcące zagrać na długich pozycjach na kontraktach terminowych muszą jeszcze poczekać. Łapanie dołków może się źle skończyć. Ja w każdym razie jak sokół krążę nad rynkiem i czekam na oznaki słabości ofiary, by zaatakować. Myślę, że po prostu dołączę się do dużego kapitału (podobnie jak pod OFE na rynku akcji) próbującego zarobić tym razem po drugiej stronie rynku. Na razie jednak warto uzbroić się w cierpliwość i czekać.

Wczoraj koszyk walut spadł poniżej 4 złotych. W analizie tygodniowej pokażę kilka ciekawych wykresów koszyka walutowego w różnych odległych okresach. Myślę, że cierpliwość może zostać szczodrze wynagrodzona.

Dziś rano kurs dolara spadł nawet do poziomu 4,11 złotego, co wywołało śmiech na ustach wielu dealerów walutowych w naszym kraju. Jeszcze niedawno nikt nie wierzył o możliwości spadku dolara poniżej 4,30 złotego. Czy uwierzycie Państwo, że euro może kosztować 5 złotych?

Nie ma rzeczy niemożliwych. Trendy na rynkach walutowych raz zapoczątkowane trwają dłużej niż na rynku akcji. O tym warto pamiętać.

Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki