REKLAMA
GPW

Ryzyko w rozmiarze XXL

2007-06-20 08:45
publikacja
2007-06-20 08:45
Kuszą nas obietnicą uzyskania wymarzonej figury w prosty sposób w krótkim czasie. Ale czy są bezpieczne? Test 16 preparatów na odchudzanie dostępnych w internecie pokazuje, że wiele z nich stwarza poważane zagrożenie dla zdrowia.

Marzysz o wymiarach lalki Barbie? Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego – wystarczy zamówić jeden z dostępnych w internecie preparatów,
którego sprzedawcy nie szczędzą nam zapewnień w rodzaju: „stracisz tyle kilogramów, ile chcesz”, „schudniesz tylko w tych miejscach, z których chcesz pozbyć się tłuszczu”. Jeśli w wyszukiwarce internetowej wpiszemy „odchudzanie” lub „dieta”, wyświetlą się tysiące stron, na których oferowane są wszelkie rodzaje środków odchudzających. Ze zdjęć patrzą na nas uśmiechnięte, piękne modelki o idealnych figurach, widzimy szczęśliwe pary i ludzi biegnących po słonecznej plaży. Wniosek można wyciągnąć tylko jeden: szczupła sylwetka nierozerwalnie łączy się ze szczęśliwym życiem, zgrabni osiągają sukces; tobie też się to uda.

Wielu producentów środków na odchudzanie celuje z wyrachowaniem w osoby, które bezskutecznie walczą z nadwagą, i którym ta bezsilność przysparza zmartwień. Czarny rynek w internecie przeżywa dziś istny boom. Każdy może w prosty sposób zamówić niemal wszystko. Największym zainteresowaniem cieszą się tzw. fatburnery, czyli spalacze tłuszczu z zawartością efedryny. Ich producenci obiecują nam spalenie zbędnego tłuszczu na naszym ciele i zamienienie go na energię. Ma się to dziać nawet podczas snu.

Ale co naprawdę dzieje się w naszym organizmie po zażyciu tych specyfików? Eksperci niemieckiej Fundacji Warentest wyszukali w internetowej ofercie kolorowych kapsułek 16 produktów, po czym je zamówili. Wśród nich znalazły się preparaty z zawartością takich składników jak guggulsterony czy Hoodia, ale także znanych od wielu lat efedryny i sibutraminy. Analiza tych preparatów przeprowadzona w laboratorium dała przerażający wynik: 13 środków na odchudzanie stanowi duże lub bardzo duże zagrożenie dla zdrowia. Efekty działania wielu z nich są nieprzewidywalne, bo w kapsułkach zamknięto niejednokrotnie nieznaną, groźną dla zdrowia mieszankę składników. A nie zawsze skład jest podany na opakowaniu.

Większość zamówionych w internecie preparatów została przysłana z odległych zakątków świata albo przekazana przez pośredników, których na próżno szukać w książce telefonicznej. Na granicy nie zatrzymano żadnej z paczek. Eksperci przeanalizowali nie tylko zawartość preparatów, ale i treść ich reklam. Zapewnienia producentów okazały się prawie w każdym przypadku większe, niż podpowiadałby zdrowy rozsądek. Mimo to – a może właśnie dlatego – preparaty te są wciąż masowo zamawiane zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.

Przerażające jest to, że wiele osób liczy się z możliwością wystąpienia niebezpiecznych skutków ubocznych, a mimo to zażywa niepewne specyfiki. Inni z kolei sięgają po preparaty nieświadomi ryzyka, jakie się z tym wiąże, a później poznają je na własnej skórze – takie osoby stanowią około 1/3, jak wykazała ankieta internetowa.

Ryzykowna mieszanka: efedryna i kofeina

Jeśli sięgniemy po spalacze tłuszczu, obiecywaną dawkę energii otrzymamy najczęściej w postaci nagłego pocenia się, przyspieszonego bicia serca i bezsenności. To za sprawą zawartych w tego rodzaju preparatach kofeinie i efedrynie. W kapsułce jednego z testowanych preparatów wykryto w badaniach laboratoryjnych około 20 mg efedryny i 340 mg kofeiny. W takiej mieszance obie substancje nasilają swoje działanie, co może prowadzić do zaburzeń pracy serca. Co więcej, informacji o zawartości kofeiny producent nie podał na etykiecie. Łykanie tego środka w ilości dwóch tabletek dziennie – co zaleca producent – odpowiada wypiciu 10 filiżanek kawy! Reklama, w której czytamy: „wystarczy zażyć jedną kapsułkę i wypróbować” brzmi w takim wypadku jak drwina. Inne badane tabletki okazały się równie silne, tyle że nafaszerowane kwasem acetylosalicylowym.

Zapłacić życiem?

Efedryna pochodzi z chińskiej rośliny ziołowej Ma-Huang. Dostępna jest na receptę, ponieważ łatwo uzależnia i ma silne skutki uboczne. Mimo to stosowana jest przez osoby obsesyjnie odchudzające się oraz kulturystów. Wśród zażywających efedrynę notowano przypadki śmierci.

Kofeina z kolei zawarta jest w kawie i herbacie. Dlatego do niej, spożywanej w niewielkich ilościach, jesteśmy przyzwyczajeni. Jednak zbyt duże dawki kofeiny szkodzą. W dwóch preparatach z naszego testu laboratorium wykryło duże ilości kofeiny. W dodatku w kombinacji z johimbiną – środkiem na potencję.

Groźna niespodzianka z Dalekiego Wschodu

Jeszcze powszechniej niż johimbina do preparatów na odchudzanie dodawany jest tzw. poskramiacz apetytu – sibutramina. Badania wykazały jej obecność w czterech produktach w teście. Co więcej, nie została ona wymieniona na listach składników tych preparatów. Jej zadaniem ma być zwiększanie uczucia sytości, które powstaje w mózgu. W badanych preparatach znajduje się nawet 20 mg sibutraminy. Dla porównania, w lekach, dostępnych zresztą na receptę i podawanych pod nadzorem lekarza, zawartość sibutraminy ogranicza się do 10-15 mg w kapsułce. Już niewielka ilość tej substancji może doprowadzić do przyspieszonego bicia serca i podwyższenia ciśnienia krwi.

Na stronach sklepów internetowych preparaty z sibutraminą prezentowane są jako całkowicie bezpieczne. To oferta w szczególności dla kobiet. Produkty o długich, wschodnich nazwach mają być kojarzone z chińską tradycją i sprzedawane są jako środki w pełni roślinne. Jednak wszystkie cztery okazały się bardzo niebezpieczne. Mimo to nielegalny handel nimi w internecie kwitnie. Niezmiernie trudno jest z nim walczyć, bo zlikwidowana strona oferująca zakazane preparaty, od razu pojawia się w internecie pod innym adresem. Nie wszystkie strony, na których eksperci przeprowadzający ten test znaleźli badane produkty, istnieją do dziś. Wręcz przeciwnie, wiele z nich znikło, a część przeniesiono gdzieś indziej.

„Spektakularna” Hoodia

Nowy i intensywnie reklamowany specyfik to Hoodia – proszek z rośliny podobnej do kaktusa, rosnącej w południowej Afryce. Buszmeni stosowali go podczas długich wypraw na polowania, by „utrzymywać wydolność swoich organizmów na wysokim poziomie” – głosi reklama. Konsumenci dowiadują się z niej też, że Hoodia to „spektakularny, nowy środek na odchudzanie”, który „w radykalny sposób zlikwiduje problem nadwagi, ponieważ hamuje uczucie głodu”. Jednak w piaskowobrązowych kapsułkach preparatu Original-Hoodia-Gordonii badacze wcale nie znaleźli Hoodia, stąd też nie mogli oszacować ryzyka zdrowotnego związanego z jego zażywaniem. Tymczasem na to, czy Hoodia jest bezpieczna, nie ma jeszcze wystarczających naukowych dowodów. To samo dotyczy preparatów z guggulsteronami, substancji pozyskiwanej z drzewa guggul.

Nowa nadzieja na pigułkę antytłuszczową

Dla osób z dużą otyłością istnieje od jesieni 2006 r. nowa nadzieja: pigułka „antytłuszczowa” Acomplia. Mimo że jest dostępna na receptę i przepisywana jedynie przez lekarza wraz z odpowiednio dobraną dietą i planem ćwiczeń, można zamówić ją w internecie nielegalnie. Aktywny składnik rimonabant blokuje kannabinoidowy system w organizmie i w ten sposób hamuje uczucie głodu. Dotychczasowe badania naukowe wykazały, że 20 mg rimonabantu dziennie może zredukować masę ciała, ale u licznych pacjentów wywołuje silne psychiczne skutki uboczne, jak na przykład depresję czy lęk. Wielu uczestników badań przerwało testy przed ich zakończeniem. Dlatego Acomplia tylko w ograniczony sposób nadaje się do leczenia otyłości.

Więcej ruchu + lepsza dieta

Co więc zrobić, skoro preparaty na odchudzanie mogą być niebezpieczne? Wiele osób przecież wciąż bezskutecznie walczy z nadwagą. Co czwarta młoda dziewczyna uważa się za zbyt grubą – to dwa razy więcej niż w przypadku chłopców. W świecie mody i reklam nie znajdują alternatyw dla ideału piękna prezentowanego przez chude modelki. Jeden z nielicznych wyjątków stanowią pulchne modelki z reklam kosmetyków Dove.

„Jedyny sposób na schudnięcie to stosowanie zasady JP” – radzi jeden z uczestników internetowej ankiety. Co ona oznacza? To proste: „Jedz połowę”. Ale i ten sposób ma swoje wady. Pomijając tę, że niełatwo wcielić zasadę JP w życie, takie odchudzanie zwykle kończy się efektem jo-jo. Koniec końców znów przybywają nam te zbędne kilogramy, z którymi tak uporczywie walczyliśmy, a często przybywa ich jeszcze więcej.

Ale sposób na schudnięcie jest tak naprawdę tylko jeden. Nawet jeśli wielu z nas nie może tego już więcej słuchać: aby schudnąć, trzeba zmienić tryb życia. W praktyce oznacza to więcej ruchu plus lepsza dieta. Wiele osób nie osiągnie tego samemu, dlatego powinno poszukać wsparcia, na przykład u lekarza. Pewne jest jedno: nie wynaleziono jeszcze pigułki, która by zastąpiła zdrowe odżywianie, zdrowy tryb życia i… zdrowy rozsądek. Pełna lista przetestowanych preparatów na: www.swiatkonsumenta.pl

Jak przebiegał test?

Fundacja Warentest przetestowała 16 preparatów na odchudzanie, reklamowanych w internecie jako bardzo skuteczne. Produkty do testu wybrano wpisując w wyszukiwarce internetowej takie hasła jak: „szybko schudnąć” i „pigułka na schudnięcie”. Do badań zakupiono produkty dostępne na stronach angielsko- lub niemieckojęzycznych, których skład lub opis działania wskazywałyby na znaczny wpływ na zdrowie. Produkty zostały anonimowo zamówione przez internet. Dodatkowo do testu włączono lek wspomagający odchudzanie dostępny na receptę, lecz zakupiony w internecie bez recepty. Ceny dotyczą samych produktów, bez kosztów przesyłki. Produkty do testu zakupiono od października do grudnia 2006 r.

OCENA PRODUKTÓW

Zagrożenie dla zdrowia zostało ocenione na podstawie analizy oznakowania lub informacji ze strony internetowej producenta i podanego składu oraz przeprowadzonych badań. Podstawę oceny stanowiły przepisy prawa i publikacje naukowe. Badania polegały na przeprowadzeniu skriningu farmakologicznie aktywnych substancji, takich jak między innymi diuretyki, hormon tarczycy, metformina, kofeina, efedryna oraz inne substancje hamujące apetyt, a także główne substancje szczególnie intensywnie reklamowanych składników. Substancje oznaczone jakościowo zostały nastepnie oznaczone ilościowo przez HPLC/DAD lub LC/MS lub GC/MS.

Dodatkowo w przypadku każdego produktu oceniono informacje ze stron internetowych, na których można produkt zamówić, z opakowań i, jeśli były, z ulotek.

Reklamy wprowadzające w błąd zostały wybrane przez pięciu ekspertów i sklasyfikowane według obiecywanych w nich właściwości produktów (np. „korzystnie wpływa na zdrowie”).

Co wykryto w badanych preparatach na odchudzanie? Które składniki i które produkty są najbardziej niebezpieczne dla zdrowia?


























Więcej na: www.swiatkonsumenta.pl
Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki