a podobno będą nadal ceny rosły hahaha, ja tez nie zdązyłam kupić chaty, ale mnie zmiany od lipca za bardzo nie bolą; za to zabolą wszystkich od 1 stycznia, kiedy to do kredytu hipotecznego na mieszkanie wymagany bedzie minimalny 30% wkład własny6 żeby go otrzymać, czyli drobne 100 tys. w warszawie hahahahahahaa; koniunktura na a podobno będą nadal ceny rosły hahaha, ja tez nie zdązyłam kupić chaty, ale mnie zmiany od lipca za bardzo nie bolą; za to zabolą wszystkich od 1 stycznia, kiedy to do kredytu hipotecznego na mieszkanie wymagany bedzie minimalny 30% wkład własny6 żeby go otrzymać, czyli drobne 100 tys. w warszawie hahahahahahaa; koniunktura na rynku nieruchomości padnie, a w slad za nią powinny spaść ceny (mam taką nadzieję); po nowym roku jednym słowiem kredyty mieszkaniowe będa dla nogaczy jedynie, których stac na chawire bez kredytu,..... skończyt sie hossa i banków i rynku nieruchomości, a aczniue sie era gnijących pustostanów, no cóżm, chyba tylko polski rząd ootrafi tak spier..... gospodarkę............................................
Robia z mozgu wode. W Krakowie stoi wiele tysiecy mieszkan do sprzedazy a kupcow nie ma bo ludzi nie stac. Agenci nieruchomosci zas, prawie grzebia w smietnikach bo nie maja co zrec. Ponadto wiekszosc agentow nie ma biur i operuje z telefonow usilujac w ten sposob a jak ktos oglosi prywatnie sprzedaz mieszkania to pierwsze telefony Robia z mozgu wode. W Krakowie stoi wiele tysiecy mieszkan do sprzedazy a kupcow nie ma bo ludzi nie stac. Agenci nieruchomosci zas, prawie grzebia w smietnikach bo nie maja co zrec. Ponadto wiekszosc agentow nie ma biur i operuje z telefonow usilujac w ten sposob a jak ktos oglosi prywatnie sprzedaz mieszkania to pierwsze telefony jakie otrzyma sprzedajacy, to wlasnie od takich "agentow nieruchomosci" lub inaczej mowiac, takich nedzarzy. A jesli zapytac takiego ..co pan robi ? - odpowie ci, ze mam dobrze prosperujace biuro nieruchomosci....!
Robia z mozgu wode. W Krakowie stoi wiele tysiecy mieszkan do sprzedazy a kupcow nie ma bo ludzi nie stac. Agenci nieruchomosci zas, prawie grzebia w smietnikach bo nie maja co zrec. Ponadto wiekszosc agentow nie ma biur i operuje z telefonow usilujac w ten sposob a jak ktos oglosi prywatnie sprzedaz mieszkania to pierwsze telefony Robia z mozgu wode. W Krakowie stoi wiele tysiecy mieszkan do sprzedazy a kupcow nie ma bo ludzi nie stac. Agenci nieruchomosci zas, prawie grzebia w smietnikach bo nie maja co zrec. Ponadto wiekszosc agentow nie ma biur i operuje z telefonow usilujac w ten sposob a jak ktos oglosi prywatnie sprzedaz mieszkania to pierwsze telefony jakie otrzyma sprzedajacy, to wlasnie od takich "agentow nieruchomosci" lub inaczej mowiac, takich nedzarzy. A jesli zapytac takiego ..co pan robi ? - odpowie ci, ze mam dobrze prosperujace biuro nieruchomosci....!
uff co za prymitywny tekst... aż mi wstyd da autora tego tekstu chociaż nie wiem dlaczego miałbym się za niego wstydzić.... totalna beznadzieja...
nie wiem jakim trzeba być frajerem aby kupować stare mieszkania na niebezpiecznych blokowiskach z wielkiej płyty. Mieszkam w krakowie i jestem niemal na 100% pewny ze przy rynku wtórnym w tych dzielnicach o takie własnie mieszkania chodzi. Pozatym widze sporo błedów w tym raporcie , jest tam porownanie cen mieszkan do cen zywności nie wiem jakim trzeba być frajerem aby kupować stare mieszkania na niebezpiecznych blokowiskach z wielkiej płyty. Mieszkam w krakowie i jestem niemal na 100% pewny ze przy rynku wtórnym w tych dzielnicach o takie własnie mieszkania chodzi. Pozatym widze sporo błedów w tym raporcie , jest tam porownanie cen mieszkan do cen zywności co jest totalnym nieporozumieniem. Prawda jest taka ze za srednią krajową Polak może kupić najmniej metrów kwadratowych w całej Unii a kupno pod wynajem jest zupełnie nieopłacalne.
Jeśli kupno pod wynajem jest nie opłacalne to znaczy, że mieszkania są przewartościowane. Ale sprawdźmy to. Powiedzmy, że kupuję kawalerkę 34m w Warszawie na Gocławiu. 4400zł/m, można wynająć powiedzmy za 900zł. Kupuje za 150000zł. 900 x 12 = 10800. Stopa zwrotu 10800/150000 = 7,2% To słaby wynik, to nawet nie jest dwa razy więcej Jeśli kupno pod wynajem jest nie opłacalne to znaczy, że mieszkania są przewartościowane. Ale sprawdźmy to. Powiedzmy, że kupuję kawalerkę 34m w Warszawie na Gocławiu. 4400zł/m, można wynająć powiedzmy za 900zł. Kupuje za 150000zł. 900 x 12 = 10800. Stopa zwrotu 10800/150000 = 7,2% To słaby wynik, to nawet nie jest dwa razy więcej od aktualnej stopy procentowej. Ale to był przykład finansowania inwestycji w całości kapitałem własnym. A co będzie jeśli wezmę kredyt. Mój wkład będzie na poziomie 20%. Czyli 30000zł. Wezmę kredyt 120000zł, na jakieś 30 lat. Spłata kredytu będzie mnie kosztować ok. 600zł. Czyli w takim przypadku będę mieć dochod 300zł miesięcznie. Czyli rocznie 300 x 12 = 3600zł. Jest to 3600 / 30000 = 12% stopa zwrotu z mojego wkładu. Wcale nie tak źle. Zwłaszcza, że to nie jest cały dochód z tej nieruchomości, ponieważ najemca spłaca de facto mój kredyt hipoteczny. Z każdym miesiącem posiadam większą część mieszkania. A poza tym sama wartość mieszkania nawet jeżeli zdarzą się okresy bessy na rynku nieruchomości, to w dłuższej perspektywie idzie w górę szybciej niż inflacja. Ja tam uważam, że inwestycje w nieruchomości są najlepsze, chociaż rzeczywiście teraz nie jest dobry czas na kupno mieszkania. Najlepiej kupować w innej fazie cyklu koniunkturalnego. Z pewnością po takiej hossie na tym rynku(zresztą przez ostatnie 3 lata na wszystkich rynkach była hossa - akcje, towary), nastąpi jakieś schłodzenie i wtedy moment będzie lepszy. Sądze, że inwestycje w nieruchomości to dopiero będą świetne, kiedy wejdziemy do strefy euro, ponieważ nie będzie już ryzyka kursowego, a poza tym ECB prowadzi politykę bardzo niskich realnych stóp procentowych. Po prostu jeszcze teraz zakup obligacji skarbowych na przykład daje po odjęciu podatku jakiś realny zysk (po uwzględnieniu inflacji) na poziomie 2,5%. Jak wejdziemy do strefy euro to może się okazać, że jeśli zainwestujemy w obligacje to realnie stracimy. Więc myślę sobie, że inwestycje w nieruchomości to przyszłość.