REKLAMA

Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 10.06.2022 r.

autorzyKatarzyna Waś-SmarczewskaDaria OniskAgata WojciechowskaJacek MisztalMichał Litorowicz2022-06-11 07:00
publikacja
2022-06-11 07:00
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 10.06.2022 r.
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 10.06.2022 r.
fot. GLEB GARANICH / / Reuters

Piątek, 10 czerwca, jest sto siódmym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło już około 31,9 tys. żołnierzy, w tym około 200 w ciągu ostatniej doby - przekazał w piątek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

» Relację z czwartku, 9 czerwca, zapisaliśmy tutaj.

Minionej doby Rosja straciła też 11 czołgów, 12 pojazdów opancerzonych, system artylerii, dziewięć wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, system przeciwlotniczy i 10 dronów – wynika z opublikowanego zestawienia.

Łączne straty Rosji od 24 lutego do 10 czerwca wynoszą zdaniem ukraińskiego sztabu: 1409 czołgów, 3450 pojazdów opancerzonych, 212 samolotów, 178 helikopterów, 712 systemów artylerii, 222 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet, 97 systemów przeciwlotniczych, 2438 pojazdów i cystern, 13 jednostek pływających i 572 drony.

Doradca prezydenta: całkowite straty Ukrainy sięgają 10 000 osób

Łączne straty ukraińskich obrońców sięgają 10 tys. osób, poinformował w piątek podczas wieczornej transmisji na internetowym kanale Feigin Live doradca prezydenta Ukrainy OP Ołeksiej Arestowicz.

Arestowicz powiedział też, że straty strony rosyjskiej są znacznie większe od strat Ukrainy.

"W naszym kraju na początku konfliktu ginęło średnio 100 osób dziennie, a w armii rosyjskiej 1000 dziennie przez pierwsze 20-30 dni. Teraz najmniej 200-300 dziennie. Proporcje strat ukraińskich do rosyjskich, to 1:5, 1:3, 1:6, wahają się – wyjaśnił Arestowicz.

Według raportów ukraińskiej armii, od początku wojny z Ukrainą armia rosyjska straciła około 31,9 tys. żołnierzy.

Okupanci, jak informuje Ukrinform, starają się uzupełniać stan osobowy swojej armii obiecując Rosjanom korzystne warunki finansowe i kontrakty krótkoterminowe. Sami Rosjanie nazywają takie umowy „jednokierunkowymi”.

Władze Ukrainy: dokonaliśmy 11. wymiany jeńców z wojskami rosyjskimi

Dokonaliśmy jedenastej wymiany jeńców z wojskami rosyjskimi od początku inwazji Rosji na Ukrainę; czterech Rosjan zostało wymienionych za pięciu Ukraińców - napisał w piątek w mediach społecznościowych Witalij Kim, szef władz obwodu mikołajowskiego na południu Ukrainy.

Jednym z uwolnionych Ukraińców jest Ołeh Pyłypenko, przywódca jednej z hromad leżących w regionie. Jak przekazał Kim, Pyłypenko został porwany przez Rosjan 10 marca.

"Negocjowaliśmy bardzo długo, ale teraz już jest tutaj" - powiedział Kim, komentując uwolnienie Pyłypenki.

Sztab Generalny: walki w Siewierodoniecku wciąż trwają

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy podał w piątek wieczorem, że nadal trwają walki z wojskami rosyjskimi w Siewierodoniecku, ostatnim większym bastionie sił Ukrainy w obwodzie ługańskim. Rosjanie szykują się do natarcia na Słowiańsk w obwodzie donieckim.

Rosjanie "prowadzą działania ofensywne w celu ustanowienia pełnej kontroli nad Siewierodonieckiem i stworzenia warunków do blokowania naszych oddziałów" - głosi komunikat sztabu. "Walki trwają" - zapewniono w oświadczeniu, opublikowanym na Facebooku. (https://tinyurl.com/hmhmsj3b).

Wojska rosyjskie ostrzeliwały w piątek, prócz samego Siewierodoniecka, również Lisiczańsk - miasto leżące naprzeciw Siewierodoniecka, po drugiej stronie rzeki Doniec. Nie milkną ostrzały innych okolicznych miejscowości, m.in. Toszkiwki, Zołotego i Hirskego.

Amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW) ocenia, że Rosjanie kontrolują wszystkie dzielnice mieszkalne Siewierodoniecka, a walki toczą się o strefę przemysłową Azot, gdzie bronią się Ukraińcy. Szef obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj powiedział w piątek rano, że wojska rosyjskie niszczą szturmowane miasto.

Według wywiadu brytyjskiego Rosja kontroluje większość Siewierodoniecka, ale nie jest w stanie okrążyć i zająć okolicznych terenów z północy i z południa.

Resort obrony Ukrainy: wojska rosyjskie są w 10 miejscowościach na Białorusi

Wojska rosyjskie zostały rozmieszczone w 10 miejscowościach na Białorusi – poinformował w piątek rzecznik ukraińskiego ministerstwa obrony Ołeksandr Motuzianyk.

„Jeśli chodzi o wojska rosyjskie, to od razu powiem: one tam są. Nie podam dokładnej liczebności, ale stacjonują rosyjskie pododdziały. Żołnierze armii rosyjskiej są w około 10 miejscowościach” – oznajmił Motuzianyk.

Dodał, że ukraińskiemu ministerstwu wiadomo też o systemach rakietowych Iskander na Białorusi, co grozi kontynuowaniem ataków rakietowych na ukraińskie terytorium.

Rzecznik powiedział, że w ciągu ostatnich kilku tygodni wojska białoruskie jakoby chronią granicy białorusko-ukraińskiej, ale jest to tylko działanie na pokaz.

„Możliwy atak Ukrainy na terytorium Białorusi brzmi dużo śmieszniej niż możliwy atak na terytorium Rosji. To raczej działanie demonstracyjne, także ze strony pododdziałów armii rosyjskiej” – oznajmił Motuzianyk, dodając, że jego zasadniczym celem jest uniemożliwienie przerzucania sił ukraińskich na inne kierunki.

Prezydent Wołodymyr Zełenski ocenił w poniedziałek, że ryzyko wtargnięcia na terytorium Ukrainy ze strony Białorusi jest minimalne, ale Kijów szykuje się na wszelkie możliwe scenariusze.

Mer Charkowa: Rosjanie zaczęli używać coraz potężniejszych bomb

Intensywność rosyjskich ostrzałów Charkowa spadła, ale Rosjanie zaczęli stosować potężniejsze bomby i pociski dalekiego zasięgu - powiedział w piątek mer Ihor Terehow. Dodał, że zniszczenia w Charkowie, drugim co do wielkości mieście Ukrainy, są poważne.

"Mimo że intensywność ostrzałów Charkowa zmniejszyła się, (Rosjanie) zaczęli używać bomb i pocisków o większej mocy. Te zniszczenia, jakie dzisiaj mamy są bardzo poważne" - powiedział Terechow, cytowany przez agencję Ukrinform. Jak poinformował, około 150 tysięcy mieszkańców pozostało bez dachu nad głową.

Przekonywał, że sytuacja znajduje się pod kontrolą. Według jego słów przeciwnik chce zdestabilizować sytuację i wywołać ciągły strach. Jednak "mieszkańcy Charkowa to odważni ludzie" - podkreślił mer. Jak opisywał, w mieście działają bazary, a mały biznes wznowił pracę. "Trzeba być jednak bardzo ostrożnym, rosyjski agresor może uderzyć w każdym momencie" - powiedział Terechow.

Trzy osoby zginęły w Charkowie dzień wcześniej, w czwartek, gdy rosyjskie pociski spadły na rejon Nowobawarski, jedną z dzielnic mieszkalnych. Pięć osób zostało rannych. Ostrzał zniszczył placówkę oświatową i restaurację. 26 maja Rosjanie ostrzelali dzielnicę Pawłowe Pole - rejon mieszkalny sąsiadujący ze śródmieściem Charkowa. Zginęło osiem osób, w tym pięciomiesięczne niemowlę. Wojska rosyjskie użyły tym w ataku potężnych dział samobieżnych 2S7 Pion.

Charków, drugie co do wielkości miasto Ukrainy, liczące przed inwazją blisko 1,5 mln mieszkańców, jest położone zaledwie około 40 km od granicy z Rosją.

Miasto znajdowało się pod codziennymi ostrzałami w pierwszych tygodniach inwazji rosyjskiej. Do połowy maja wojska rosyjskie stały na przedmieściach Charkowa. Później pojawiły się doniesienia o sukcesach ukraińskiej kontrofensywy na północ od Charkowa i odepchnięciu wojsk najeźdźcy na odległość 3-4 km od terytorium Rosji. W kolejnych dniach Rosjanie odzyskali jednak kilka przyczółków w obwodzie charkowskim, co prawdopodobnie umożliwiło im wznowienie ostrzału miasta.

Ukraińska armia: rosyjskie okręty na Morzu Czarnym dysponują już 40 pociskami manewrującymi

Kolejny rosyjski okręt podwodny przenoszący pociski manewrujące wyszedł w Morze Czarne, w związku z czym na jego wodach znajduje się obecnie 40 rakiet manewrujących – poinformowało w piątek Dowództwo Operacyjne Południe na Facebooku.

Na razie rosyjska flota kontynuuje blokadę północno-zachodniej części Morza Czarnego. W gotowości do ataku są okręty z arsenałem 40 pocisków manewrujących oraz wielki okręt desantowy.

Rzecznik dowództwa Południe Władysław Nazarow podkreślił, że ryzyko ataku pociskami manewrującymi z morza pozostaje wysokie, ale zapewnił, że siły ukraińskie są gotowe do odparcia ataku wroga.

Nazarow oznajmił, że na linii frontu na południu Ukrainy siły rosyjskie kontynuują działania bojowe, koncentrują sprzęt wojskowy i minują teren. Na okupowanych obszarach jest – jak zaznaczył – wiele zaminowanych pól, dróg i mostów.

Na linii brzegowej Morza Czarnego Siły Zbrojne Ukrainy już rozmieściły przeciwokrętowe rakiety amerykańskie Harpoon, otrzymane od Danii.

Cywile zabici w ostrzałach: w obwodzie donieckim trzy osoby, w charkowskim – dwie

Trzy osoby zginęły w ciągu ostatniej doby w wyniku rosyjskich ostrzałów w obwodzie donieckim Ukrainy, a w obwodzie charkowskim bilans ataków to dwie ofiary śmiertelne i piętnaście rannych – powiadomiły władze lokalne. Na południu kraju Rosjanie blokują ewakuację z okupowanych terenów.

Obwód doniecki został ostrzelany dziesięciokrotnie, zginęły co najmniej trzy osoby, zniszczone są 22 obiekty cywilne – wynika z relacji szefa władz obwodowych Pawła Kyryłenki oraz ukraińskiej policji (https://t.me/UA_National_Police/4600, https://t.me/pavlokyrylenko_donoda/3642). Rosyjski ostrzał prowadzony był przy pomocy artylerii, w tym wyrzutni Grad, i czołgów, cele w obwodzie były również atakowane z powietrza. Na Bachmut uderzyły pociski manewrujące.

W obwodzie charkowskim zginęły dwie osoby, a 15 zostało rannych – powiadomił szef władz obwodowych Ołeh Syniehubow (https://t.me/synegubov/3406). Rosjanie ostrzeliwali Charków i inne miejscowości. Ucierpiały domy, magazyny, obiekty infrastruktury. Z powodu ostrzału płonęły lasy.

Wielu mieszkańców okupowanych obwodów chersońskiego i zaporoskiego chce wyjechać na terytorium kontrolowane przez władze ukraińskie, lecz Rosjanie nie pozwalają na to – powiedziała portalowi Suspilne wicepremier Iryna Wereszczuk.

Jak wyjaśniła, Rosja kłamie i chce „przekonać cały świat”, że mieszkańcy tych regionów nie chcą ich opuszczać. Tymczasem na telefony alarmowe ministerstwa ds. reintegracji terenów czasowo okupowanych codziennie dzwonią „setki ludzi” z prośbą o ewakuację.

Media: Obywatele masowo piszą skargi dotyczące wojny do administracji Putina

W Rosji znacząco wzrosła liczba skarg wpływających do administracji Putina z powodu wojny na Ukrainie; od początku wojny wpłynęło 1,2 miliona skarg na ministerstwo obrony - informuje w piątek portal Ukrainska Prawda.

"W 2022 roku co czwarta skarga wpływająca do administracji prezydenta (Rosji Władimira Putina) dotyczyła wojny. Skarg na ministerstwo obrony wpłynęło więcej, niż przez ostatnie 6 lat. Prawie 42 tysiące z nich dotyczyło problemów z krewnymi zaginionymi na Ukrainie" - pisze portal.

Ukrainska Prawda powołuje się na obszerny artykuł opublikowany przez prowadzoną w języku rosyjskim i angielskim stronę internetową Ważne historie.

Podkreślono, że skargi i petycje do prezydenta są jedynym sposobem, by dowiedzieć się czegoś o zaginionych żołnierzach lub wyrazić swoje niezadowolenie z powodu wojny – zgodnie z rosyjskim ustawodawstwem "zabrania się ścigania obywatela z powodu jego skargi". W Rosji obecnie nie można wypowiadać się krytycznie na temat wojny - przypomina portal. Za krytykę działań władz, nazywanie wojny "agresją" lub po prostu "wojną" bądź dyskredytację działania wojsk rosyjskich grożą kary do 15 lat więzienia.

Najwięcej skarg na ministerstwo obrony wpłynęło w kwietniu 2022 roku – niemal 624 tysiące, czyli więcej, niż przez trzy poprzednie miesiące razem wzięte - odnotowuje Ukrainska Prawda.

Cytowany przez portal niezależny rosyjski politolog Iwan Preobrażeński twierdzi, że kwiecień był momentem przełomowym dla tych Rosjan, którzy wierzyli w oficjalny przekaz Kremla oraz dla tych, których bliscy pojechali walczyć na Ukrainę, ponieważ "prawda wyszła na jaw".

Stało się tak dlatego, że pierwszy etap wojny Rosja przegrała, nie była w stanie zdobyć ni Kijowa, ni Czernihowa, ani żadnego dużego miasta w północno-wschodniej części Ukrainy. Wojska rosyjskie zostały zmuszone do odejścia z północy i północnego wschodu kraju w celu przegrupowania, i dopiero wtedy wojskowi mogli dodzwonić się do swoich bliskich i powiedzieć prawdę - wcześniej ich bliscy myśleli, że żołnierze są na ćwiczeniach. Sami żołnierze też byli przekonani, że jadą na ćwiczenia, a okazało się, że są na wojnie - zaznacza Ukrainska Prawda.

O ile przed 2022 rokiem głównym tematem skarg i wniosków do administracji Putina były zagadnienia mieszkaniowe, emerytalne czy dotyczące pochówków wojskowych i ich rodzin, o tyle teraz przeważają skargi na funkcjonowanie wojskowych komend uzupełnień, poszukiwanie zaginionych bez wieści oraz żołnierzy, którzy dostali się do niewoli, pobór do wojska, służbę kontraktową, wypłaty wynagrodzeń z tytułu kontraktów i inne zagadnienia dotyczące wojny - informuje portal.

W artykule zwrócono również uwagę, że od końca marca wiadomości o ogromnych stratach rosyjskiego wojska zaczęły się przebijać nawet przez państwową rosyjską propagandę.

Zwracanie się do jednostek wojskowych i dowództwa nie przynosi rezultatu. Jako przykład Ukrainska Prawda podaje sprawę zatopionego w połowie kwietnia krążownika Moskwa - dowództwo do dziś ukrywa dane dotyczące zabitych i zaginionych. Według strony rosyjskiej okręt zatonął podczas holowania, strona ukraińska informowała, że krążownik zatonął po trafieniu przez ukraińskie rakiety.

Jak podkreśla portal, wątpliwe jest również, by skargi do administracji prezydenta Rosji przyniosły efekt. Przeanalizowano skargi do Putina dotyczące ministerstwa obrony od 2016 roku. Odpowiedź satysfakcjonującą uzyskało zaledwie 3 procent skarżących.

Preobrażeński uważa, że Putin nie jest informowany o wielkiej ilości tych zapytań, bo jego podwładni się go po prostu boją. "To człowiek, który osobiście jest odpowiedzialny za wojnę, to on ją rozpętał. Skarżyć się do niego na jego samego to działanie pozbawione sensu" – podsumował.

Wywiad wojskowy: przegrywamy pod względem artylerii; potrzebujemy więcej broni z Zachodu

Obecnie toczy się wojna artylerii, to ona zdecyduje o przyszłości, a Ukraina pod względem artylerii przegrywa – powiedział wiceszef wywiadu wojskowego Ukrainy w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „Guardian”. „Wszystko zależy od tego, jakiej pomocy udzieli nam Zachód” – podkreślił wojskowy.

Strona ukraińska zużywa 5-6 tys. pocisków artyleryjskich dziennie, a jej zapasy są praktycznie na wyczerpaniu – powiedział Wadym Skibicki z Zarządu Głównego Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR).

Według niego rosyjska przewaga pod względem środków artyleryjskich to obecnie 10-15 do jednego, dlatego dostawy zachodniego sprzętu, przede wszystkim artylerii rakietowej dalekiego zasięgu, to sprawa kluczowa.

„Obecnie to wojna artylerii. Na froncie zdecyduje się przyszłość, a my pod względem artylerii przegrywamy” – zaznaczył Skibicki. USA zapowiedziały przekazanie Ukrainie wyrzutni HIMARS o zasięgu do 70 km, analogiczne wyrzutnie (tylko na gąsienicach i z 12 zasobnikami) ma przekazać Wielka Brytania. Również Niemcy zapowiedziały przekazanie czterech swoich zestawów takiej broni – Mars 2.

„Guardian” pisze, że według prezydenckiego doradcy Ołeksija Arestowycza Ukraina potrzebuje 60 takich wyrzutni, a więc znacznie więcej, niż dotąd obiecały kraje zachodnie. Skibicki jest przekonany, że w najbliższej przyszłości na froncie kluczowa pozostanie właśnie artyleria, zaś rosyjskie ataki prowadzone z użyciem kosztownych pocisków precyzyjnych (takich jak Iskander czy Kalibr) utrzymają się na obecnym poziomie.

W publikacji zauważono, że w porównaniu z pierwszym miesiącem wojny Rosja zmniejszyła intensywność ataków rakietowych, co wynika z tego, że wyczerpuje swoje zapasy pocisków zdolnych pokonywać duże odległości i atakować cele w głębi Ukrainy. Każda taka rakieta kosztuje od kilkuset tysięcy do kilku milionów dolarów.

„Zauważyliśmy, że Rosja przeprowadza mniej ataków i zaczęła używać rakiet Ch-22, czyli starych, radzieckich, z lat 70.” – powiedział Skibicki. Z powodu sankcji - ocenił - Rosja nie będzie miała możliwości szybkiego odbudowania zapasów swoich pocisków rakietowych dalekiego zasięgu.

Obecnie takich pocisków Rosja wystrzeliwuje 10-14 dziennie (takie dane podawał w maju naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Walerij Załużny).

„Każda rakieta leci od 40 do 90 minut, w zależności od tego, skąd jest wystrzelona. Nie wiemy, gdzie one trafią” – powiedział Skibicki, dodając, że Rosja używa także bombowców dalekiego zasięgu, które mogą atakować całe terytorium Ukrainy, nie opuszczając rosyjskiej przestrzeni powietrznej.

Mówiąc o sytuacji na froncie, Skibicki wskazał, że główne siły rosyjskie skoncentrowane są obecnie w Donbasie, próbując zająć całe obwody ługański i doniecki. Tam toczą się najcięższe pojedynki artyleryjskie.

Na północnym wschodzie kraju, w okolicach Charkowa, siły rosyjskie prowadzą głównie działania obronne po udanej ukraińskiej kontrofensywie w maju. Sam Charków jest teraz mniej zagrożony, jednak o ostrzałach informują codziennie zarówno władze miasta, jak i regionu.

W obwodach zaporoskim i chersońskim, na południowym odcinku frontu, Rosjanie okopują się i umacniają, budują podwójne, a nawet potrójne linie obrony, co sprawia, że odzyskanie tych terytoriów będzie trudniejsze.

Mało tego, jeśli Rosjanie zajmą Donbas, będą mogli wykorzystać jego terytorium do dalszego ataku na Odessę, Zaporoże, Dniepr. „Ich celem jest cała Ukraina i jeszcze więcej” – ocenił Skibicki.

Według ukraińskiego wywiadu Rosja posiada wystarczające zasoby, by kontynuować wojnę na obecnym poziomie jeszcze przez kolejny rok i nie potrzebuje w tym celu produkować dodatkowego uzbrojenia czy mobilizować żołnierzy.

Skibicki nie wykluczył też „zamrożenia” przez Rosję wojny na jakiś czas, by przekonać Zachód do zniesienia sankcji. „Ale potem zaczną znowu. Spójrzcie na ostatnie osiem lat” – powiedział, nawiązując do wojny w Donbasie, którą Rosjanie rozpoczęli w 2014 r., a osiem lat później wznowili na pełną skalę.

ISW: wszystkie obszary mieszkalne Siewierodoniecka w rękach Rosjan; trwają walki o strefę przemysłową Azot

Wojska Rosji kontrolują wszystkie obszary mieszkalne w Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy; trwają walki o strefę przemysłową Azot, w której bronią się Ukraińcy – poinformował amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW) w najnowszym sprawozdaniu.

Przejęcie przez Rosjan kontroli nad wszystkimi obszarami mieszkalnymi Siewierodoniecka potwierdziły zarówno źródła ukraińskie, jak i rosyjskie. Wojska Rosji wciąż bezskutecznie starają się opanować wieś Toszkiwka, by zaatakować od południa miasto Lisiczańsk bez przekraczania rzeki Doniec – dodano.

Rosjanie prowadzili ciężki ostrzał obszarów w Siewierodoniecku i wokół miasta z artylerii i z powietrza, by wesprzeć działania sił lądowych – zaznaczono.

Wojska rosyjskie osiągnęły niewielki postęp w okolicach Słowiańska w obwodzie donieckim. Atak na to miasto będzie jednak utrudniony z powodu wyzwań taktycznych związanych z przekroczeniem Dońca – ocenia ISW.

Według Instytutu Rosjanie poczynili postępy na wschód od Bachmutu w obwodzie donieckim i będą w dalszym ciągu starali się przerwać linie komunikacji Ukraińców na północny wschód od tego miasta.

Tymczasem na okupowanych przez Rosję obszarach Ukrainy mianowanych jest coraz więcej rosyjskich urzędników, co wpisuje się w prawdopodobne plany Kremla dotyczące włączenia tych terenów do Rosji jako nowego okręgu – zwrócili uwagę eksperci z ISW.

Brytyjskie ministerstwo obrony: Rosja kontroluje większość Siewierodoniecka; nie jest w stanie okrążyć okolicznych terenów

Rosja kontroluje większość Siewierodoniecka na wschodzie Ukrainy, jednak nie jest w stanie okrążyć i zająć okolicznych terenów z północy i południa - podało w codziennym komunikacie brytyjskie ministerstwo obrony.

Poinformowano również o rosyjskich problemach w dostarczaniu podstawowych usług publicznych mieszkańcom okupowanych obszarów Ukrainy. Zaznaczono, że dostęp do wody pitnej jest na nich sporadyczny, a połączenia internetowe i telefoniczne są stale przerywane.

"W Chersoniu prawdopodobnie brakuje leków, w Mariupolu grozi wybuch epidemii cholery" - podano, dodając, że pojedyncze przypadki tej choroby są notowane w mieście od maja. Dodano, że lokalna służba zdrowia najprawdopodobniej już jest bliska upadku.

Władze: Siewierodonieck się trzyma, ale Rosjanie niszczą wszystko na swej drodze

Siewierodonieck się trzyma, ale Rosjanie niszczą wszystko na swojej drodze – poinformował w piątek rano szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. W regionie są nowe poważne zniszczenia, a z Lisiczańska udało się ewakuować 16 mieszkańców.

„Ruski mir” to pustynia i do tego właśnie dąży wróg – napisał Hajdaj. W czwartek Rosjanie doszczętnie zniszczyli Pałac Lodowy – duży kompleks sportowo-koncertowy w Siewierodoniecku - oraz kolejne 40 budynków w różnych miejscowościach.

Urzędnik wskazał przy tym, że w ciągu ośmiu lat okupacji Ługańska Rosjanie nic tam nie zbudowali, a w zajętych niedawno Rubiżnem i Popasnej nawet nie wznowili dostaw wody i prądu.

Hajdaj powiadomił, że pomimo śmiertelnego ryzyka trwa ewakuacja mieszkańców z objętych walkami i znajdujących się pod ciągłym ostrzałem terenów obwodu ługańskiego. W czwartek udało się ewakuować 16 osób z Lisiczańska. Wśród nich jest troje dzieci, w tym niemowlę.

Ekspert wojskowy: jestem pewien, że Niemcy nie dostarczą nam broni

Niemiecki kanclerz Olaf Scholz będzie kontynuować politykę swojej poprzedniczki Angeli Merkel i Niemcy nie wyślą Ukrainie obiecanego uzbrojenia - powiedział w telewizji TSN ukraiński ekspert wojskowy Ołeh Żdanow.

Według niego Scholz dołoży wszelkich starań, żeby niemiecka broń nie trafiła na Ukrainę.

„Moim zdaniem wątpliwe jest otrzymanie niemieckich dostaw. Najprawdopodobniej jest to polityka samego Scholza. Zapewne nie może się do tego przyznać publicznie, lecz skrycie kontynuuje politykę Angeli Merkel. Niedawno gazeta +Bild+ wprost oskarżyła Merkel i Scholza o pranie rosyjskich pieniędzy. Dlatego wydaje mi się, że Scholz zrobi wszystko, żeby broń nie trafiła na Ukrainę. Nie będzie to dla nas cios śmiertelny, ale na pewno bolesny. Będziemy musieli rekompensować ten brak dostawami w ramach Lend-Lease (amerykańskiej ustawy umożliwiającej szybsze przekazywanie pomocy wojskowej Ukrainie - PAP) lub pomocą wojskową od innych krajów Zachodu” - powiedział Żdanow.

Dodał, że Niemcy udzielają Ukrainie jedynie pomocy finansowej.

„Oprócz pieniędzy nic do nas (z Niemiec - PAP) nie dociera. Jest trochę pomocy humanitarnej, ale zasadniczo otrzymujemy jedynie pomoc finansową. Niemcy tak jakby +wykupują się+ tymi pieniędzmi. Kwoty są rzeczywiście znaczące, lecz o wiele bardziej potrzebna jest nam broń. Obiecali Gepardy – to broń do obrony przeciwlotniczej, która jest nam niezbędna, ponieważ rosyjskie lotnictwo jest bardzo aktywne i zadaje nam duże straty. Ale ani Gepardy, ani Leopardy (czołgi - PAP) – całe to +niemieckie zoo+, jak ja to nazywam, do nas nie dotarło” – podkreślił ekspert.

Sztab: trwają działania zbrojne w Donbasie, w tym walki w Siewierodoniecku

Trwają walki o Siewierodonieck; w Donbasie siły rosyjskie prowadzą zmasowany ostrzał artyleryjski i podejmowały próby szturmu na niektórych odcinkach, odnosząc „częściowe sukcesy”. Wojska ukraińskie atakowały pozycje przeciwnika w obwodzie chersońskim na południu kraju – podał w piątek rano Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Wojska rosyjskie atakują w Donbasie pozycje ukraińskich wojsk oraz miejscowości z artylerii, wyrzutni rakietowych i z powietrza. Według sztabu Rosjanie w dalszym ciągu bezskutecznie próbują zdobyć pełną kontrolę nad Siewierodonieckiem w obwodzie ługańskim i trwają tam walki.

W rejonie Bachmutu przeciwnik aktywnie używał lotnictwa bojowego, podjął szturm w rejonie Nyrkowego i Mykołajiwki oraz został wyparty przez ostrzał ukraiński. „Częściowe powodzenie” wojska rosyjskie miały w rejonie Wozdwyżenki i wsi Roty w obwodzie donieckim – umacniają tam zajęte pozycje.

Na północny wschód od Charkowa Rosjanie zgromadzili do 30 batalionowych grup taktycznych – prowadzą działania bojowe i ostrzał sił ukraińskich, by nie dopuścić do ich wyjścia ku granicy z Rosją.

W obwodzie chersońskim siły przeciwnika skupiają się na działaniach obronnych, by zablokować postęp sił ukraińskich; umacniają swoje pozycje, minują tereny w rejonie miejscowości Wysokopilla.

Ukraińskie lotnictwo - jak podał sztab - przeprowadziło serię ataków na punkty koncentracji wojsk i sprzętu oraz magazyny polowe w rejonach pięciu miejscowości w obwodzie chersońskim.

Według sztabu po stronie rosyjskiej cały pododdział strzelców zmotoryzowanych, złożony z ludzi przymusowo zmobilizowanych w okupowanym Donbasie, odmówił udziału w walkach po tym, jak poniósł duże straty pod Charkowem.

Sztab podał również, że na Białorusi w obwodzie homelskim, przy granicy z Ukrainą, do zgromadzonych tam białoruskich wojsk włączono pododdziały brygady specjalnej wojsk MSW.

Zdjęcia z komercyjnych satelitów wpływają na przebieg wojny na Ukrainie; ekspert: to sytuacja bez precedensu

Wojna na Ukrainie pokazuje, że zdjęcia z komercyjnych satelitów radykalnie zmieniają krajobraz informacyjny i działania wywiadowcze; one już wypłynęły na politykę USA wobec Ukrainy i sam przebieg wojny - pisze amerykański magazyn "Foreign Affairs". "Sytuacja wywiadowcza jest zupełnie inna niż była w przeszłości" - przyznał w rozmowie z PAP były wiceszef brytyjskiego wywiadu wojskowego (DI), Paul Rimmer.

"Sytuacja wywiadowcza jest zupełnie inna niż była w przeszłości, bo istnieje wiele materiałów typu open source, które są dostępne dla dziennikarzy, dla think-tanków, dla zwykłych obywateli i badaczy. Przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę, amerykański i brytyjski wywiad mówiły, że rosyjskie wojska gromadzą się na granicy i dzięki dostępności zdjęć z komercyjnych satelitów, opinia publiczna mogła to faktycznie zobaczyć, a analitycy - wyciągać z tego własne wnioski. Gdy Rosjanie twierdzili, że wycofują swoje wojska, Amerykanie i Brytyjczycy pokazali na tych zdjęciach, że wcale nie i ponownie ludzie mogli dostrzec rosyjską próbę manipulacji" - powiedział PAP Rimmer wskazując, że wykorzystanie satelitów komercyjncy to obecnie "sytuacja bez precedensu".

Magazyn "Foreign Affairs" przywołuje sytuację tuż po rosyjskiej inwazji, gdy prezydent Wołodymyr Zełenski prosił w Parlamencie Europejskim o pomoc dla Ukrainy. W tym samym dniu wicepremier i minister ds. transformacji cyfrowej Mychajło Fedorow zwrócił się do szefostwa kilku wiodących prywatnych operatorów satelitów o dostarczanie ukraińskim siłom zbrojnym w czasie rzeczywistym wykonywanych zdjęć wysokiej rozdzielczości, aby pomóc wojskom w odpieraniu rosyjskiej agresji.

"Zdjęcia z komercyjnych satelitów radykalnie zmieniają krajobraz informacyjny, zwłaszcza jeśli chodzi o bezpieczeństwo narodowe. Minęły już czasy, gdy tylko rządy mogły zbierać zaawansowane informacje wywiadowcze o swoich rywalach, a wojsko mogło ukrywać informacje o rozwoju sytuacji na polu walki przed opinią publiczną. Obecnie obywatele mogą wykorzystywać komercyjne zdjęcia satelitarne do ujawniania działań, które rządy wolałyby ukryć" - pisze "Foreign Affairs", przypominając, że w ten sposób ujawnione zostały np. rozbudowa arsenału jądrowego w Korei Północnej czy chińskie obozy internowania dla Ujgurów.

Z kolei na Ukrainie wiele podmiotów, w tym prywatne firmy satelitarne, ośrodki analityczne, dziennikarze i detektywi-amatorzy, wykorzystało komercyjne zdjęcia satelitarne - wraz z innymi udostępnianymi publicznie danymi wywiadowczymi, by ujawnić i zweryfikować informacje o ruchach wojsk, stratach na polu bitwy i atakach Rosji na ludność cywilną. "Foreign Affairs" wskazuje, że dzięki udostępnianiu informacji, które kiedyś pozostałyby w dużej mierze tajne, zdjęcia z komercyjnych satelitów pomogły zwiększyć poparcie społeczne dla Ukrainy, dostarczyły informacji na temat planów i operacji wojskowych oraz przeciwdziałały rosyjskiej dezinformacji.

"Wydaje się, że dostępne zdjęcia satelitarne już wpływają na podejście rządu USA do Ukrainy. W okresie poprzedzającym inwazję Rosji administracja Bidena ujawniła sojusznikom i opinii publicznej informacje wywiadowcze o rosyjskich siłach rozmieszczonych na granicach Ukrainy, potwierdzając tym samym, że Moskwa planuje atak na swojego sąsiada. Było to niezwykłe posunięcie: rządy zazwyczaj niechętnie dzielą się wrażliwymi informacjami wywiadowczymi na temat przeciwnika, aby lepiej chronić źródła i metody wykorzystywane do zdobywania informacji. Jednak w tym przypadku wiele informacji z otwartych źródeł na temat postawy militarnej Rosji i jej potencjalnych kolejnych posunięć już wcześniej krążyło w sferze publicznej" - wyjaśnia "Foreign Affairs".

Dodaje, że ujawnianie tych informacji przez Biały Dom prawdopodobnie pomogło przekonać sceptycznych europejskich sojuszników o wiarygodności informacji Waszyngtonu na wczesnym etapie, kładąc podwaliny pod wspólną odpowiedź Zachodu na inwazję Rosji.

"Wywiad oparty na otwartych źródłach okazał się dla Ukrainy niezwykle pomocny na polu walki. Informacje ze źródeł pozarządowych pomogły np. pozbawić Moskwę elementu zaskoczenia poprzez śledzenie ruchów wojsk rosyjskich i prawie na pewno pomogły Ukrainie w namierzaniu sił rosyjskich. Według jednego z przedstawicieli amerykańskiego wywiadu, komercyjne zdjęcia satelitarne pomogły Ukrainie uzyskać +przewagę informacyjną na polu walki, która jak na razie stanowi przeciwwagę dla lepszego sprzętu i masy+" - wskazuje "Foreign Affairs".

Jak wyjaśnia, wiele z tych komercyjnych zdjęć satelitarnych prawdopodobnie dotarło na Ukrainę w wyniku współpracy amerykańskiej społeczności wywiadowczej z prywatnymi firmami, takimi jak Maxar Technologies, BlackSky i Planet. W kwietniu NGA, agencja odpowiedzialna za gromadzenie, analizowanie i dystrybucję zdjęć satelitarnych, potwierdziła, że "zaczęła ułatwiać i koordynować niezależne prywatne wysiłki mające na celu bezpośrednie dostarczanie ich produktów i usług na Ukrainę".

"Foreign Affairs" przywołuje opinie szefów amerykańskiego wywiadu, którzy mówią, że nawet jeśli rozpowszechnianie danych z otwartego źródła zmniejsza kontrolę rządu nad wywiadem, to liczba korzyści jest większa, bo siły ukraińskie dostają zdecydowanie szybszy i pełniejszy obraz sytuacji, niż byłoby w przypadku normalnych danych wywiadowczych.

Magazyn podkreśla też, że zdjęcia z komercyjnych satelitów odgrywają też kluczową rolę w walce z rosyjską dezinformacją, gdyż dowody fotograficzne mogą ujawnić fakty na miejscu, utrudniając Moskwie unikanie kontroli, odpowiedzialności i tworzenie fałszywych narracji. Przypomina, że gdy w połowie lutego ministerstwo obrony Rosji ogłosiło rozpoczęcie wycofywania wojsk z granicy z Ukrainą, urzędnicy amerykańscy i europejscy zdementowali te twierdzenia jako fałszywe, a sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powołał się na zdjęcia z satelitów komercyjnych.

Jak wskazuje magazyn, informacje pochodzące z prywatnych satelitów i innych platform typu open source miały również kluczowe znaczenie dla ujawnienia siły ukraińskiej obrony. Te zdjęcia potwierdziły twierdzenia o tym, że rosyjskie kolumny rozproszyły się pod ciężkim ukraińskim ostrzałem, wzmacniając przekonanie, że ukraińskie wojsko stawiło niespodziewanie zacięty opór.

Innym przykładem ich użycia jest dokumentowanie rosyjskich zbrodni wojennych. Na początku kwietnia rosyjskie ministerstwo obrony uznało zdjęcia i materiały wideo dokumentujące martwych cywilów w Buczy za "oszustwo" i "inscenizację", utrzymując, że ciała zostały ułożone na ulicach po wycofaniu się stamtąd wojsk rosyjskich. Serwisy informacyjne przeanalizowały komercyjne zdjęcia satelitarne, które obaliły twierdzenia Rosji, potwierdzając, że ciała znajdowały się na ulicach, a masowe groby były obecne przed wycofaniem się wojsk rosyjskich.

"Komercyjne firmy satelitarne będą prawdopodobnie odgrywać jeszcze większą rolę podczas przyszłych kryzysów. Firmy te od dawna wspierają sektor wywiadowczy i obronny, ale konflikt na Ukrainie uwypuklił ich znaczenie w kształtowaniu środowiska informacyjnego i umożliwianiu planowania wojskowego" - pisze "Foreign Affairs, wskazując jednak, że jest to broń obosieczna.

Wyjaśnia, że państwa dążące do utrzymania swoich działań w tajemnicy mogą atakować komercyjne firmy satelitarne za pomocą cyberataków lub, w skrajnych przypadkach, konwencjonalnych ataków wojskowych, po drugie - zdjęcia ze źródeł komercyjnych mogłyby zostać wykorzystane do szerzenia dezinformacji, a nie do jej zwalczania: rywale mogliby próbować manipulować zdjęciami komercyjnymi lub wykorzystywać sztuczną inteligencję do tworzenia fałszywych obrazów, które opowiadałyby preferowaną przez nich narrację. Wreszcie, tak jak satelity komercyjne zbierają dane wywiadowcze o przeciwnikach Stanów Zjednoczonych, tak samo łatwo mogą one dostarczać tym samym przeciwnikom informacji o amerykańskich operacjach wojskowych.

Zełenski: na froncie bez większych zmian

Sytuacja na froncie nadal jest ciężka, w ciągu dnia nie było istotnych zmian - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w nagraniu wideo wyemitowanym w nocy z czwartku na piątek.

Zełenski zapewnił, że ważny strategicznie Siewierodonieck i sąsiedni Lisiczańsk, a także inne miasta Donbasu, które dla rosyjskiego agresora są obecnie kluczowymi celami na wschodzie kraju, mogą się skutecznie bronić. "Czynimy natomiast pewne postępy w regionie charkowskim i wyzwalamy nasz kraj" - powiedział prezydent Ukrainy.

Odnosząc się do sytuacji na południu kraju mówił o "pewnym pozytywnym efekcie w regionie zaporoskim, gdzie możliwe się stało pokrzyżowanie planów agresora (...) Broni się także Mikołajów".

Władze: wojska rosyjskie zniszczyły halę sportową w Siewierodoniecku, jeden z symboli miasta

Wojska rosyjskie zniszczyły mieszczącą kryte lodowisko halę sportową w Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy - poinformował w czwartek szef władz obwodu Serhij Hajdaj. O miasto toczą się ciężkie walki między siłami ukraińskimi i rosyjskimi.

"Jeden z symboli Siewierodoniecka został zniszczony. Spłonął pałac lodowy" - przekazał Hajdaj na Telegramie (https://t.me/luhanskaVTSA/3309). Dodał, że mogąca pomieścić 5 tys. widzów hala sportowa została zbombardowana przez wojska rosyjskie.

"5000 mieszkańców Siewierodoniecka nie pojawi się już na koncercie na najlepszej scenie miasta (...) Lodowisko, łyżwiarstwo figurowe, hokej, siatkówka, szkoła sportowa, koncerty, bale absolwentów - blisko 50 lat historii rozwoju sportowego i kulturalnego naszego Siewierodoniecka (...) Nie wybaczymy wam, zwyrodnialcy" - napisał gubernator.

Wcześniej w czwartek Hajdaj informował, że w Siewierodoniecku trwają zacięte walki uliczne, miasto jest pod zmasowanym ostrzałem rosyjskiej artylerii, ale wojska ukraińskie wciąż kontrolują niektóre jego rejony.

Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez rząd w Kijowie - pozostaje obecnie najważniejszym celem ofensywy Kremla na wschodzie Ukrainy. Przed rosyjską agresją miasto liczyło ponad 100 tys. mieszkańców. Obecnie przebywa tam wciąż około 10-11 tys. osób.

Doradca prezydenta: codziennie ginie 100-200 naszych wojskowych

Każdego dnia na wojnie z Rosją ginie 100-200 ukraińskich wojskowych - poinformował Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, cytowany w czwartek przez BBC. Portal podkreśla, że to największe liczby upublicznione od początku inwazji.

Podolak powiedział, że wśród głównych przyczyn dużej liczby strat jest brak parytetu miedzy ukraińskimi i rosyjskimi możliwościami bojowymi.

Zaznaczył, że Ukrainie są potrzebne setki, a nie garstka najpotężniejszych systemów artyleryjskich, które może przekazać jej Zachód - relacjonuje BBC Ukraina. Poinformował, że Ukraina potrzebuje do 300 systemów rakietowych, by dorównać możliwości ogniowej Rosji i wyzwolić okupowane terytorium.

"Dopóki Rosja nie dozna poważnej porażki militarnej, żadna forma dialogu nie będzie możliwa i (Rosjanie) będą nadal próbować zająć część naszego kraju" - dodał Podolak.

BBC Ukraina podkreśla, że ani Ukraina, ani Rosja nie publikują danych o łącznych stratach w wojnie.

1 czerwca Zełenski poinformował, że na froncie codziennie ginie 60-100 ukraińskich wojskowych, a 500 zostaje rannych.

Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy od początku inwazji wojska rosyjskie straciły już około 31,7 tys. żołnierzy. Dane te obejmują zabitych, rannych i wziętych do niewoli

Źródło:
Katarzyna Waś-Smarczewska
Katarzyna Waś-Smarczewska
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadząca Bankier.pl, wydawca. W zespole Bankier.pl od 2008 roku. Absolwentka wrocławskiej polonistyki i specjalizacji edytorskiej, dyplom o komunikacji internetowej obroniła u prof. Jana Miodka. Chce, aby Bankier.pl był najlepszym źródłem informacji - podanych językiem zrozumiałym także dla osób, które nie mają wykształcenia ekonomicznego, a chcą znać i rozumieć zagadnienia dotyczące finansów. Telefon: 606 861 086

Jacek Misztal
Jacek Misztal
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu newsroom, absolwent ekonomii oraz przedsiębiorczości i finansów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Wśród zainteresowań można wymienić geopolitykę, rynki finansowe oraz kino. Telefon: 71 712 92 09

Daria Onisk
Daria Onisk
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl., absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. W kręgu jej zainteresowań znajdują się najnowsze i najważniejsze wydarzenia społeczne i polityczne w kraju i na świecie, co pomaga jej w wykonywaniu pracy wydawcy, a także przy pisaniu newsów. Telefon: 71 748 9509

Michał Litorowicz
Michał Litorowicz
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu newsroom, absolwent politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej związany z portalami Gazeta.pl i Warszawa.naszemiasto.pl. Telefon: 71 748 95 08

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie. Telefon: 71 748 9511

Tematy
Otwórz konto mBiznes Standard w mBanku, zyskaj 350 zł oraz aktywnie korzystaj z konta w którym masz gwarancję braku opłat przez 2 lata i 0 zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym

Otwórz konto mBiznes Standard w mBanku, zyskaj 350 zł oraz aktywnie korzystaj z konta w którym masz gwarancję braku opłat przez 2 lata i 0 zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki