Przez ostatnie siedem tygodniu kurs ropy wahał się w przedziale 70-80$ za baryłkę, poruszając się w rytm wybijany przez giełdowe indeksy. Przy czym czarny surowiec okazał się niezbyt wrażliwy na słabnącego dolara, który od początku miesiąca stracił względem euro aż 6,3%.
„Przy obecnych warunkach rynkowych ludzie uważają, że ropa byłaby przewartościowana przy 80$ (...) Ale gdy tylko osiągnie ten poziom, to wzrost do 85$ odbyłby się na fali zamykania krótkich pozycji” – powiedział Reutersowi Tetsu Emori, zarządzający aktywami w firmie Astmax Co.
Tymczasem we wtorek o godzinie 12:15 za baryłkę amerykańskiej ropy gatunku Light Crude trzeba było zapłacić 79,05$, czyli o ćwierć procent więcej niż w poniedziałek. Europejskim surowcem marki Brent handlowano po cenie 77,44$, czyli minimalnie niższej niż wczoraj.
Handlujący ropą czekają teraz na dane o amerykańskich zapasach paliw. Analitycy są przekonani, że w zeszłym tygodniu wciąż mieliśmy do czynienia z kontynuacją tendencji do redukcji rezerw surowej ropy połączonej ze wzrostem stanu produktów gotowych. Raport Departamentu Energii ujrzy światło dzienne w środę po południu, a jeszcze dziś w nocy poznamy wyniki badań American Petroleum Institute.
K.K.


























































