W krótkim terminie kurs ropy często kopiuje ruchy indeksu S&P500. Czym droższe akcje, tym większy jest apetyt inwestorów na surowce przemysłowe w ogólności, a na „czarne złoto” w szczególności. Dla niektórych to właśnie giełdowe indeksy są najlepszym indykatorem koniunktury gospodarczej, od której zależy popyt na paliwa.
Dlatego też nie powinno dziwić, że w tym tygodniu ropa drożała wraz z akcjami. Czarny surowiec od początku tygodnia dał zarobić już 4,6%, po tym jak w czerwcu zyskał tylko 0,6%. W piątek o godzinie 13:30 ropą gatunku Brent handlowano po cenie 75,06$ za baryłkę.
„Głównym czynnikiem wciąż są rynki finansowe – rynek akcji oraz słabszy dolar są głównymi przyczynami, dla których ceny ropy wzrosły w tym tygodniu” – przyznał Carsten Fritsch, analityk Commerzbaku cytowany przez Reutersa.
Dodatkowym wsparciem okazał się cotygodniowy raport o amerykańskich zapasach paliw. Rezerwy surowej ropy spadły aż o pięć milionów baryłek, przy stabilnych poziomach produktów gotowych. Zwiększył się też popyt na paliwa, a zwłaszcza na olej napędowy.
K.K.


























































