Polaków, którzy chcą wybrać się w tym roku na wypoczynek z Ryanairem, czeka prawdziwa rewolucja. Przewoźnik wprowadza cyfrowe karty pokładowe i (prawie) nie będzie od tego wyjątku – podaje serwis Fly4free.pl.


Od maja Ryanair, jeden z czołowych przewoźników na świecie, przy wsiadaniu na pokład samolotu będzie wymagał cyfrowych kart pokładowych, generowanych przez pasażera w aplikacji w telefonie. Drukowane karty mają być honorowane tylko na lotniskach, które nie akceptują wirtualnych odpowiedników, czyli w Turcji, Maroku oraz w Tiranie.
Ambitne plany na cyfrową transformację
Szef Ryanaira Michael O’Leary w rozmowie z Fly4free zaznacza, że dzięki nadchodzącym zmianom na lotniskach znikną stanowiska do odprawy, a pasażerowie wręcz na tym skorzystają. Jak zapewnia, aplikacji przewoźnika używa już ponad 80% klientów, i nie obawia się, że ktoś z tego zrezygnuje. Wręcz przeciwnie, cyfrowy boarding ma stać się nieuniknioną przyszłością, jeśli ktoś będzie chciał latać taniej.
Pasażerowie mają zyskać dostęp do przewoźnika w aplikacji w czasie rzeczywistym i otrzymywać powiadomienia na bieżąco, np. z propozycją rabatu na fast track czy zakupy w strefie bezcłowej.
18 milionów Polaków czeka duża niespodzianka
Nadchodzące nieubłaganie zmiany uderzą także w polskich pasażerów. W tym roku Ryanair ma obsłużyć ok. 18,5 miliona osób z naszego kraju, w którym posiada aż 6 baz operacyjnych. Letni rozkład lotów zakłada 24 nowe trasy z Polski, warto więc już teraz przyjrzeć się bliżej aplikacji przewoźnika, aby na lotnisku nie spotkała nas niemiła niespodzianka.
Ryanair opóźnia zmiany
Z najnowszego oświadczenia Ryanaira wynika jednak, że przewoźnik opóźni aż o pół roku planowane zmiany. Okazuje się, że cyfrowe karty pokładowe będą wymagane dopiero od 3 listopada 2025 r., zatem wyloty na majówkę można póki co planować spokojnie.



























































