|
W czasach PRL o małych skuterach można było tylko pomarzyć. Słynna Osa z lat pięćdziesiątych miała silnik o pojemności 150 cm3 i była motocyklem. Zresztą – taka moda panowała wówczas w całej Europie. Skutery z silnikami o pojemności 50 cm3 pojawiły się nieco później, ale w Polsce aż do końca lat osiemdziesiątych XX wieku dominowały klasyczne motorowery krajowej produkcji.
Były tańsze od mopedów importowanych zza granicy, głównie z NRD i Czechosłowacji, ale nie dla wszystkich było to ważnym argumentem. Co zamożniejsi sięgali po skutery spod znaku Simsona lub Jawy, stając się dumnymi właścicielami symbolu zachodniej motoryzacji, kojarzącego się przede wszystkim z Vespą.
Dzisiaj role się odwróciły, skutery zyskały w Polsce dużą popularność i mało kto interesuje się klasycznymi motorowerami. Skuter pomaga w pracy, wozi do szkoły, do pracy, za miasto. Ci, którzy umieją liczyć już dzisiaj przesiadają się na pojazd z tak zwanym „przekrokiem”, rezygnując z paliwożernego samochodu. Zwolenników skutera z pewnością będzie przybywać, prędzej czy później osiągniemy pod tym względem poziom Europy Zachodniej. Tam trudno nawet mówić o popularności skutera. To prawdziwa „skuteromania”.
Coraz tańsze
Przez wiele lat, ze względu na małą siłę nabywczą społeczeństwa, nowe skutery stanowiły towar wręcz luksusowy. Były to produkty renomowanych firm, o wysokim poziomie jakości i z nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi. Ratowano się egzemplarzami używanymi, ale słaba jakość, a często także opłakany stan techniczny studziły zapały klientów.
Teraz, za sprawą masowego importu z Chin, sytuacja zdecydowanie się zmieniła. To właśnie wzmożony popyt na małe skutery przyczynił się do znaczącej poprawy wyników sprzedaży na polskim rynku nowych jednośladów w 2006 r. Takie pojazdy można kupić już za ok. 3000 zł, przy czym nie są to konstrukcje dobrych marek.
Część z nich sprowadzana jest w całości z Chin, Korei lub Tajwanu, część jest składana u nas w kraju. W polskich montowniach powstają najpopularniejsze modele o nazwie Zipp. Dużym powodzeniem cieszą się również motorowery z bydgoskiego Rometu, a także koreańskie Kymco i Daelim oraz chińskie Gateway.
Sporo sprzedają Włosi – Piaggio i Gilera. Najtańszy skuter w Polsce można kupić za 2800 zł (chiński RM Motor Fox), najdroższym jest Yamaha T-Max (500 cm3) za blisko 40 000 zł. Najtańszy z klasycznych motorowerów to Romet Ogar 900 za 2700 zł, a najdroższym jest Aprilia RS 50, za którą trzeba zapłacić ponad 14 000 zł.
Za najbardziej oryginalną konstrukcję trzeba uznać trójkołowego Piaggio MP3, ale niebawem być może polski rynek wzbogaci się o jeszcze ciekawszy skuter. We Wrocławiu ma być produkowany Vectrix z napędem elektrycznym.
Duży wybór
Oferta skuterów i motorowerów jest ogromna, różnorodnością przebija chyba nawet polską ofertę motocykli. Obejmuje ponad 120 modeli. Wybór nie jest łatwy, bo zróżnicowanie konstrukcyjne, stylizacyjne, wyposażeniowe i jakościowe jest ogromne.
Wśród skuterów są takie, które mają silniki dwusuwowe lub czterosuwowe, o pojemnościach skokowych w niezwykle szerokim wyborze (50, 100, 125, 175, 200, 250, 400, 500 lub 650 cm3). Niektóre mają prostą budowę i niewielkie rozmiary, mimo dwuosobowej specyfikacji zabranie pasażera sprawia wiele problemów. Inne, w tej samej klasie pojemnościowej są duże, wygodne, zaawansowane od strony technicznej, oparte na japońskich technologiach.
Nowoczesny skuter może być upodobniony do znanego motocykla sportowego albo klasycznego jednośladu w stylu „retro”, mieć wtrysk paliwa, doładowanie sprężarką, chłodzenie cieczą, tarcze hamulcowe, zintegrowany system hamulcowy (zawsze hamowane są oba koła), regulowany amortyzator tylny, elektroniczne wskaźniki, elektryczny rozrusznik a nawet nadmuch ciepłego powietrza na nogi.
Najnowszy krzyk mody to skutery trzykołowe, z zawieszeniami umożliwiającymi boczne przechyły. Obowiązkowym wyposażeniem każdego skutera jest oczywiście automatyczna, bezstopniowa skrzynia biegów. Obok tak zwanego „przekroku” stanowi ona element, odróżniający skutery od innych jednośladów.
Dzięki niej nie trzeba zawracać sobie głowy zmianą przełożeń, prowadzenie jest zatem niezwykle proste. To ważne, bo skuterem o pojemności skokowej do 50 cm3 i prędkości maksymalnej nie przekraczającej 45 km/h może jeździć bez żadnych dodatkowych dokumentów każdy, kto skończył 18 lat.
Skutery o pojemności 125 KM wymagają zazwyczaj posiadania prawa jazdy kategorii A1. Te o wyższych pojemnościach skokowych są w świetle prawa motocyklami, by je prowadzić trzeba mieć prawo jazdy kategorii A.
Nie tylko wygląd
Przy wyborze skutera warto zwrócić uwagę na niektóre elementy, które będą rzutować na codzienną eksploatację. Podstawa to średnica kół jezdnych. Te najmniejsze, o średnicy 10 cali dobrze sprawdzają się tylko na równych asfaltach, o które w Polsce najtrudniej.
Dla jeżdżących drogami o złej jakości albo w mieście absolutnym minimum są koła 12-calowe. Najwyższy komfort jazdy zapewniają jednak koła o średnicy 14, 16 lub 17 cali.
Nawet ten sam model może dawać wybór średnicy kół.
Kto jeździ dziurawymi szutrami, albo duktami pełnymi piasku, powinien szukać modelu z szerokimi oponami „balonowymi”. Takie ogumienie świetnie sprawdza się również w mieście, podwyższa jednak zużycie paliwa. Apetyt na paliwo zależy od wielu czynników, ale głównie od typu silnika. Czterosuwowe są oszczędniejsze, niektóre modele potrzebują mniej niż 2 litry benzyny na 100 km.
|
Motorowery o klasycznej konstrukcji, wzorowane na motocyklach, mają zazwyczaj typowo szosowy lub terenowy charakter. Przypominają albo sportowe bolidy, i tak jak one wyposażone są w wiele zaawansowanych rozwiązań technicznych (sześciobiegowe skrzynie biegów, tarcze hamulcowe o średnicy 280 mm, wtrysk paliwa, duży udział stopów aluminium w konstrukcji), albo terenówki w wersji cross lub enduro. Są też takie, które ze względu na swój wyczynowy charakter nie są dopuszczone do ruchu na drogach publicznych. W wielu przypadkach, a dotyczy to zarówno skuterów jak i motorowerów, jednostki napędowe mają ograniczoną moc maksymalną.
Po zdjęciu blokady okazuje się, że zamiast 3 mamy 8 KM, a prędkość maksymalna przekracza 80 km/h. Z technicznego punktu widzenia jest to raczej proste zadanie, nawet dla średnio zaawansowanego mechanika. Ale trzeba pamiętać, że zdjęcie blokady stanowi odstępstwo od warunków homologacyjnych i bez spełnienia pewnych warunków jest niezgodne z prawem.
Jednoślad o pojemności silnika 50 cm3, pozbawiony blokad w silniku, nie może być już zarejestrowany jako motorower. W świetle prawa stanowi motocykl i trzeba mieć odpowiednie dokumenty do jego prowadzenia.
Dariusz Dobosz

























































