Revolut poinformował brytyjskie organy ścigania i nadzoru rynku finansowego o transakcjach noszących znamiona prania pieniędzy. Krytycy firmy sugerują, że nadmierny wzrost stał się przyczyną niedociągnięć w sferze compliance – donosi „Financial Times”.
Dopiero co ucichły echa awarii Revoluta, po której KNF zwróciło się do swojego brytyjskiego odpowiednika o wzmożoną kontrolę działalności fintechu, a już na afisz trafił kolejny powód do narzekań nadzoru finansowego.
Podano do informacji publicznej, że Revolut wykrył szereg transakcji noszących znamiona prania pieniędzy. Miało to miejsce kilka miesięcy temu i sprawa została zgłoszona do Krajowej Agencji Kryminalnej i brytyjskiego nadzoru finansowego (FCA). Jak pisze „Financial Times”, zawiadomienie obu tych organów sugeruje, że sprawa była poważna. FCA jest zawiadamiane dopiero wtedy, gdy agencja kryminalna faktycznie coś wykryje w zgromadzonych materiałach.
CEO i współzałożyciel platformy Revolut, Nikolay Storonsky odmówił komentarza w tej sprawie. Powiedział tylko, że systemy prawne Revoluta działają zgodnie z wymogami unijnymi i zostały przez UE zatwierdzone. Przeszły także ocenę FCA z wynikiem pozytywnym.
Revolut to dynamicznie rozwijający się startup będący alternatywą dla banków. To, co pozwoliło mu tak szybko zdobyć rzeszę klientów – także w Polsce – to wielowalutowe karty płatnicze i rachunki pozwalające na bezspreadową wymianę walut. Revolut obsługuje także transakcje na rynku kryptowalut, a ostatnio pokazał rozwiązania dla małych firm.
MG
























































