REKLAMA

Pyffel: AIIB daje szanse, żeby polskie firmy ugrały coś w Azji [Polska na Jedwabnym Szlaku]

Maciej Kalwasiński2017-02-21 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2017-02-21 06:00

Przez ostatnie 25 lat mieliśmy w Polsce boom budowlany, teraz on dobiega końca. Trzeba szukać alternatywnych dróg. AIIB może posłużyć polskim przedsiębiorcom jako platforma do wyjścia na Nowy Jedwabny Szlak - mówi Radosław Pyffel, zastępca dyrektora w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych.

Maciej Kalwasiński: W styczniu minęła pierwsza rocznica rozpoczęcia działalności Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych. Co udało się w tym czasie osiągnąć?

Radosław Pyffel: Obecnie bank jest jednocześnie w fazie organizacyjnej i operacjonalizacji. Stosunkowo niewielki zespół ludzi przygotował bank do działania. W 2016 roku zaakceptowano finansowanie 9 projektów o łącznej wartości 1,7 mld USD, zgłaszane są kolejne. To wielki sukces jak na pierwszy rok.

Polska skorzystała na obecności w banku?

W przypadku tego banku Polska nie będzie bezpośrednim beneficjentem, tzn. bank nie będzie raczej inwestował w Polsce, bo nie jesteśmy krajem regionalnym. Ale istnieją polskie firmy, które mają potencjał, żeby wyjść poza Polskę. AIIB może im posłużyć jako platforma do wyjścia na Nowy Jedwabny Szlak.

Nie ma ich zbyt wiele, ale toczą się rozmowy, są zgłaszane projekty - co z tego wyjdzie, zobaczymy. Przez ostatnie 25 lat mieliśmy w Polsce boom budowlany, teraz on dobiega końca. Trzeba szukać alternatywnych dróg. Dziś Azja jest jednym wielkim placem budowy i są firmy, które o tym myślą naprawdę. Taka jest też wizja premiera Morawieckiego, czyli internacjonalizacja polskich firm. Firmy muszą jednak same tego chcieć. Barierą jest wielkość projektów, które opiewają na kwoty od 30 do 600 mln USD.

Jak polscy przedsiębiorcy mają konkurować z bardzo doświadczonymi i tanimi chińskimi firmami?

Nie chcę zastępować przedsiębiorców, każdy powinien odegrać swoją rolę. Przedsiębiorcy muszą sobie poradzić z globalną konkurencją, muszą mieć pomysł na rozwój. Rezygnacja i niewychodzenie z kraju to chyba nie jest odpowiedź? Zawsze są jakieś przewagi. Przedsiębiorcy muszą wymyślić jakie - od konkurencji nie da się uciec.

W Polsce utożsamia się AIIB z Chinami. Firmy traktują te projekty jako możliwość ekspansji do Chin czy zdają sobie sprawę z tego, że bank finansuje projekty infrastrukturalne w całej Azji?

AIIB ma siedzibę w Pekinie, prezesem jest Chińczyk, a Chiny są największym udziałowcem, ale bank nie jest bankiem chińskim tylko międzynarodowym. To tak jakby powiedzieć o Azjatyckim Banku Rozwoju, że jest amerykański, bo USA ma w tym banku takim sam udział jak Chiny w AIIB.

Podział ról w AIIB

Chiny, z ponad 30% udziałów i 26% głosów (po ratyfikacji statutu przez wszystkich członków-założycieli), zajmują w Banku dominującą pozycję. Piątkę krajów o największej sile głosów uzupełniają Indie, Rosja, Niemcy i Korea Południowa.

Polska będzie miała 0,85% udziałów (21. miejsce) Banku, co przełoży się na 0,98% głosów. To mniej niż Hiszpania i Holandia, ale więcej niż Szwajcaria, Szwecja czy Norwegia. Każdemu członkowi przysługuje miejsce w Radzie Gubernatorów - z ramienia Polski zasiądzie w niej minister finansów.

Całkowity kapitał założycielski Banku wynosi 100 miliardów dolarów, z czego Polska gwarantuje 831,8 miliona USD. Jako że 20% udziału to kapitał wpłacony (paid-in capital), to polski wkład do AIIB to zaledwie 166 milionów USD, czyli około 650 milionów złotych. Pozostałą część stanowi kapitał płatny na żądanie (callable capital).

AIIB nie operuje w Chinach - chodzi o budowę infrastruktury w Azji. W Chinach infrastruktura jest zbudowana. Chińczycy zbudowali wszystko, co było możliwe i nie potrzebują nikogo do pomocy na tym rynku. AIIB to Azja Centralna, Bliski Wschód, Azja Południowo-Wschodnia - tam również będzie się budować mosty, obwodnice, porty lotniska, tamy wodne. Rynek jest ogromny, a AIIB daje szanse, żeby na tym rynku coś ugrać.

Czy przystąpienie Polski do AIIB poprawiło relacje polsko-chińskich? Jak odebrano w Pekinie tę decyzję Warszawy?

To była bardzo pozytywna niespodzianka, odebrana z wielkim zadowoleniem - Polska była jedynym krajem z Europy Środkowej, który został przyjęty. Natomiast nie jest tak, że w Pekinie czy Waszyngtonie czekają na to, co powie Polska - w AIIB jest 37 krajów regionalnych i 20 spoza regionu Azji. Nasz udział wynosi niecały 1%, więc jesteśmy średnio dużym udziałowcem - są mniejsi, ale są też więksi, tacy jak Indie, Rosja czy Brazylia.

W relacjach politycznych stworzyła się kolejna platforma. Polska może w ramach AIIB współpracować z 56 krajami, także z Chinami - największym udziałowcem. Natomiast patrząc z dystansu, mam wrażenie, że w Polsce wszystko staramy się teraz wytłumaczyć wielką geopolityką. A powinno być na odwrót. Jeżeli chcemy coś osiągnąć, to musimy wykonać konkretną pracę, przygotować projekty, zgłosić inicjatywy i dopiero wtedy zastanawiać się nad geopolitycznymi układankami. AIIB to są finanse, to jest biznes, tu się liczą konkrety.

Polska wpłaciła do kasy AIIB ponad 600 mln zł. Na jakie korzyści możemy liczyć w zamian, oprócz oczywiście pojawienia się szans na rozwój dla polskich przedsiębiorstw?

Po pierwsze, warto zakomunikować opinii publicznej, że bank ma się dobrze i chce do niego dołączyć kolejne 30 krajów. Nie zmarnowaliśmy tych pieniędzy - bank działa i będzie przynosił dochody. Po drugie, jako członek-założyciel mamy możliwość zgłaszania własnych pomysłów i propozycji, mocniejszego wpływania na politykę banku. Po trzecie, wspomniane już wcześniej uczestnictwo w projektach. Po czwarte, to szansa dla wielu Polaków na przygodę życia - zatrudnienie się w banku i współtworzenie prawdziwie globalnej instytucji. Wielu zdolnych Polaków ze świata finansów osiągnęło szczyt na rynku lokalnym - teraz mają szansę sprawdzić się na rynku globalnym. AIIB to szansa.

Radosław Pyffel, zastępca dyrektora w Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych / fot. Marek Wisniewski / Puls Biznesu

Czy oprócz pana pracują w banku Polacy?

Na razie nie, ale bank będzie zwiększał zatrudnienie. Do pracy zgłasza się wielu ludzi z mocnymi CV, z doświadczeniem międzynarodowym, w świecie finansów. Liczę na to, że niedługo dołączą do mnie kolejne osoby z Polski. Polacy są najczęściej aplikującą nacją. Problem polega na tym, że często były to kandydatury nieprzygotowane - zgłaszają się osoby bezrobotne albo nieprzygotowane - niektórzy kandydaci aplikowali na wszystkie dostępne stanowiska.

AIIB wymaga specjalizacji. Kandydaci muszą mieć od 35 do 45 lat, natomiast z Polski zgłaszali się bardzo młodzi ludzie, przed trzydziestką, a trzeba mieć 5-15 lat doświadczenia, żeby móc budować nową globalną instytucję finansową. Polecam śledzenie działu Job Vacancies na stronie www.aiib.org, gdzie przez cały czas pojawiają się ciekawe oferty pracy. Część z nich to praca w Pekinie, a część to praca zdalna, niewymagająca przeprowadzki do Chin.

Co z młodszymi ludźmi, którzy marzą o pracy w AIIB?

W tym roku powinien wystartować program przygotowujący do podjęcia pracy w banku: AIIB Young Professionals Program. Myślę, że podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego, który odbędzie się w maju w Katowicach, będziemy mogli ogłosić powstanie programu. W Polsce jest bardzo dużo młodych talentów, w które warto inwestować, więc z polskiego punktu widzenia to ważna sprawa.

Obecnie kraje regionalne mają 75% udziałów w banku, a pozaregionalne 25%. W tym roku dołączą kolejni członkowie, głównie spoza Azji i Pacyfiku. Jak w tej sytuacji zmieni się podział sił w banku? Czy Chiny, które mają 26-procentowy udział głosów w AIIB, stracą prawo weta?

Nie jestem upoważniony do tego, by zdradzać szczegóły funkcjonowania banku, ale mogę zapewnić, że Chiny nie mają prawa weta w AIIB. To nie jest tak jak w Sejmie, że w banku są maszynki do głosowania i liczy się te parytety, siłę głosu, tylko decyzje są uzgadniane konsensualnie.

Pojawiają się propozycje, żeby 75-procentowy udział krajów regionalnych zmniejszyć. Po rozszerzeniu ten kawałek ciasta dla krajów spoza Azji może być bardzo mały. Dołączą bowiem inne kraje nieazjatyckie, w tym także nieeuropejskie. Tak czy inaczej Azjaci będą mieli większość, bo taka była umowa na początku, że to jest bank dla Azjatów.

Przed powstaniem banku mówiło się, że może być to prędzej czy później szansa dla Chin na to, żeby upowszechnić zastosowanie własnej waluty. Pojawiały się takie opinie, że prędzej czy później bank będzie emitował obligacje denominowane w juanie. Czy są teraz takie plany?

AIIB jest międzynarodową instytucją finansową. Zarówno jeśli chodzi o stan gospodarki chińskiej, jak i planów rządu chińskiego, to nie ma jakiegoś dużego wpływu na działalność banku.

Ale renminbi zostało już dołączone do koszyka walut SDR, jest jedną z kilku najczęściej stosowanych w płatnościach międzynarodowych walut świata, projekty AIIB są realizowane w Azji Dlaczego bank nie miałby właściwie używać juana?

Myślę, że bank nie będzie kroczył w awangardzie tego procesu. Może się tak stać oczywiście za jakiś czas, ale to nie AIIB będzie głównym promotorem juana jako waluty międzynarodowej.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i życzę czytelnikom wszystkiego najlepszego w Roku Koguta!

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (21)

dodaj komentarz
~dolar
Więcej o AIIB mówi Radek Pyffel
https://www.youtube.com/watch?v=HE5sJ8J_1Ts
~Aro
ciekawe co mamy z tych 6 miliardów pożyczonych Grecji na 1% w banku Europejskim
~stop-ściemom
Ten udzia Polski w tym to bardzo niejasna inwestycja - to jakaś ustawka, jakieś coś za coś, jakieś wymuszenie na Polsce, że jakby nie dała kasy na ten banczek to nie dostanie czegoś tam innego?

Ciekaw jestem ilu gości ze służb reprezentuja Polskę w tym banczku?

~bundfut
Ile kosztuje taki abonament na bankierze, żeby ciągle być podbijanym na wierzch z wywiadem, z którego niewiele wynika?
~Bożena
o rany...ten wywiad jest o niczym,,,,ten facet dostał sobie posadkę, Polska zapłaciła za to 600 mln USD i on do tej pory nic konkretnego nie zrobił a chwali się że w banku można dostać pracę.....to jakaś szopka
~dojna_zmiana_w_akcji
Majątek o. Tadeusza Rydzyka opiewa na ponad 55 mln zł. "Wprost" dotarł do sprawozdań finansowych kluczowych biznesów zakonnika. Majątek dałby mu 83. miejsce na liście najbogatszych Polaków.
~obserwator
sporą jego część wypracował przez 8 lat rządów PO. Poza tym jest Rydzyk jest zakonnikiem więc do niego osobiście nic nie należy. To tak a propos faktów.
~szogun
Skoro Polska ma 0,85% udziałów to ten wywiad jest biciem piany. Zero w nim konkretów. Albo może jak Bozia da, uda się sprzedać parę ton jabłek do Azji. Oczywiście żaden bank nie jest do tego potrzebny tylko przedsiębiorczy ogrodnik spod Grójca, który wysyłkę opłaci swoją gotówką. Jednak miło poczytać, że w Skoro Polska ma 0,85% udziałów to ten wywiad jest biciem piany. Zero w nim konkretów. Albo może jak Bozia da, uda się sprzedać parę ton jabłek do Azji. Oczywiście żaden bank nie jest do tego potrzebny tylko przedsiębiorczy ogrodnik spod Grójca, który wysyłkę opłaci swoją gotówką. Jednak miło poczytać, że w Pekinie powstała synekura dla znajomków królika - super speców od bankowości, opłacana z budżetu.
~Alek
Pyffel nawet nie wiadomo jakie ma wykształcenie bo w każdym CV pisze co innego ale z pewnością o ekonomii i bankowości nic nie wie a jest znajomym jednego królika w rządzie i dostał tę pracę bez konkursu.....polskie min. nie przeprowadziło konkursu

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki