REKLAMA
TYLKO U NAS

Przez napięcia geopolityczne złoto będzie drożeć. Jaki eksperci dali mu termin?

2025-03-29 08:16
publikacja
2025-03-29 08:16

Teoretycznie przed nami są jakieś dwa lata wzrostów notowań złota, choć będą pojawiać się mniejsze korekty spadkowe i wzrostowe - ocenił w rozmowie z PAP prof. SGH Krzysztof Borowski. Analityk PKO BP Tomasz Niewiński zwrócił uwagę, że jednym z czynników rosnących cen są napięcia geopolityczne.

Przez napięcia geopolityczne złoto będzie drożeć. Jaki eksperci dali mu termin?
Przez napięcia geopolityczne złoto będzie drożeć. Jaki eksperci dali mu termin?
fot. Michael Caronna / /  Reuters / Forum

W połowie marca ceny złota przebiły barierę 3 tys. dol. za uncję trojańską (troz). Obecnie cena utrzymuje się w okolicach 3 tys. 30 dol., po ustanowieniu w ubiegłym tygodniu rekordu powyżej 3 tys. 57 dol. Uncja trojańska to ok. 31,1 g.

Według profesora Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie dr hab. Krzysztofa Borowskiego "teoretycznie przed nami są jakieś 2-2,5 lat wzrostów notowań złota". "Możliwe, że to nie będzie taka dynamika jak obecnie, ale dopiero za około dwa lata może nastąpić jakaś silniejsza korekta spadkowa" - mówił. Dodał, że w trakcie tych dwóch lat będą pojawiać się mniejsze korekty zarówno wzrostowe, jak i spadkowe, gdyż "niemożliwe jest aby notowania rosły jednym ciągiem". Zwrócił uwagę, że niektóre prognozy zakładają, iż w tym okresie cena złota może dojść nawet do 4,1 tys. dol. za uncję.

„Dni cen złota poniżej 2000 dolarów minęły”. Prognozy idą w górę po tegorocznych rekordach

Ceny złota notują nowe rekordy powyżej 3000 dolarów za uncję, co jeszcze do niedawna było poziomem docelowym prognoz rynkowych analityków na koniec 2025 r. Nie widać większych przeszkód, które mogłyby ten rajd zatrzymać, wobec czego eksperci zaczęli podnosić swoje rekomendacje. Niektórzy ogłaszają nawet, że "dni z cenami poniżej 2000 dolarów minęły".

Borowski zauważył, że należy brać pod uwagę scenariusze, które powinny "studzić inwestorów". "Jeśli doszłoby do pokoju na Ukrainie, to pewnie będziemy obserwować jakąś korektę, może spadek i trend boczny (brak wyraźnego trendu malejącego lub rosnącego - PAP)" - stwierdził. Jego zdaniem zapewne popyt na złoto nadal się utrzyma, choć cena nie musi rosnąć tak dynamicznie. "Cena surowców nie rośnie najczęściej tak szybko jak to obserwowaliśmy obecnie" - podkreślił Borowski. Według niego wzrost notowań złota został opóźniony przez rynek kryptowalut, które odciągały spekulantów i inwestorów z rynku surowców.

Profesor SGH zwrócił uwagę, że podaż surowców jest powiązana z ich ceną. Wyjaśnił, że jeśli cena rośnie, to kopalnie które wcześniej były nierentowane, mogą zacząć na nowo działać. "Wydaje mi się jednak, że tej podaży na razie nie będzie dużo, bo uruchomienie kopalni to często jest kilka lat" - zaznaczył.

Borowski wskazał także na wpływ ceł na ceny metali szlachetnych. "Jeśli cła wprowadzane są na rynku metali - to tak - ma to przełożenie, jeśli są na innych rynkach - raczej nie do końca" - zauważył. Przywołał sytuację z rynku miedzi, gdy ludzie obawiający się wprowadzenia ceł na ten surowiec zaczęli ją kupować, co spowodowało chwilowy wzrost popytu, po którym nastąpił spadek po zgromadzeniu zapasów.

Przedstawiciel SGH przypomniał, że większość cen surowców jest denominowana w dolarze amerykańskim. Wyjaśnił, że jeśli dolar się osłabia, to powinno się to przyczynić do wzrostu cen na rynkach surowcowych. Dodał, że na osłabienie dolara wpływ ma np. obniżenie stóp procentowych przez amerykański bank centralny. Ekspert zauważył też, że w przypadku notowań złota istnieje też czynnik sezonowy. Jak wskazał, sezon ślubny w Indiach przypada w okolicach listopada i wówczas dużo prezentów ślubnych jest ze złota. "Widać wtedy na rynkach wzrost popytu na złoto" - wytłumaczył.

Borowski odniósł się również do srebra, którego cena utrzymuje się w okolicy 34 dol. za uncję. Zauważył, że o ile złoto osiąga rekordowe poziomy, to srebro - mimo trendu wzrostowego - dalej nie osiąga swoich historycznych poziomów.

Wyjaśnił, że złoto i srebro są uznawane za aktywa "bezpiecznej przystani", choć srebro ma większe znaczenie przemysłowe. "Srebro jest wykorzystywane przede wszystkim w przemyśle związanym z energią odnawialną, w tym fotowoltaiką" - wyjaśnił. Zauważył, że ma ono tendencję do "nadganiania" zmian w notowaniach złota. "Często cena złota ucieka w górę, a srebra jeszcze nie, później widać taką fazę wzrostową, kiedy srebro zaczyna gonić złoto" - wyjaśnił Borowski. Zaznaczył, że nie spodziewa się dynamicznej fazy wzrostowej srebra, tak jak to się działo w przypadku złota.

Analityk PKO Banku Polskiego Tomasz Niewiński wskazał w rozmowie z PAP, że powodów tegorocznego wzrostu cen złota jest kilka, m.in. obawy przed skokiem inflacji i spowolnieniem gospodarczym w USA z powodu wywołanych przez amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa wojen handlowych poprzez ogłoszone i zapowiadane cła. Dodał, że coraz częściej mówi się o wystąpieniu ewentualnej stagflacji w USA, czyli wysokiej inflacji połączonej ze stagnacją gospodarczą. Tak samo jak Borowski, Niewiński zauważył, że złoto jest postrzegane jako "bezpieczna przystań" na czas niekontrolowanego skoku inflacji.

Jak zaznaczył, trudno przewidzieć ostateczny wpływ ceł na inflację. Wskazał, że zdaniem prezesa Fed (amerykańskiego banku centralnego) Jerome'a Powella, będzie on przejściowy.

Analityk zwrócił też uwagę na zwiększony popyt inwestycyjny na złoto na giełdach, w tym np. amerykańskim Comex'ie.

Niewiński, wskazując na rosnące ceny złota, podkreślił też podwyższone zainteresowanie tym kruszcem ze strony banków centralnych, w tym również Narodowego Banku Polskiego. "Dywersyfikacja rezerw banków centralnych nasiliła się po ataku Rosji na Ukrainę" - zauważył. Jako kolejny powód rosnących cen złota analityk wskazał globalne napięcia geopolityczne, w tym konflikty na Bliskim Wschodzie i wojnę w Ukrainie. Zauważył jednak, że nie jest to główny motor napędowy wzrostu.

Przedstawiciel banku poinformował też, że na rynku pojawiają się prognozy "poważnych graczy rynkowych", którzy przewidują, że ceny złota mogą wzrosnąć w 2026 r. do 3,5 tys. dolarów za uncję. "Bywały też ostatnio prognozy 3,2-3,3 tys. dolarów w krótszym horyzoncie" - dodał.

Zwrócił on jednak uwagę, że istnieją ryzyka dla dalszych wzrostów ceny złota. Pierwsze dotyczy sytuacji w USA i tamtejszego banku centralnego. Jeżeli Fed obniży stopy procentowe w mniejszym stopniu niż rynek aktualnie zakłada (lub wcale), może to mieć negatywny wpływ na notowania złota. Kolejnym ryzykiem jest kurs dolara. "Wiadomo, że silniejszy dolar uderza w surowce, metale. Mniej cięć stóp może umocnić amerykańską walutę" - wyjaśnił.

Jacek Stankiewicz (PAP)

jls/ mick/ amac/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (15)

dodaj komentarz
sterl
Srebra papierowego jest na przykład 378 razy więcej niż fizycznego i po prostu brakuje w końcu głupków kupujących papier bez pokrycia w surowcu i kończą się możliwości zaniżania cen stosowane od 50 lat..
vskritsk
Jeśli nie posiadasz części oszczędności w złocie lub srebrze (fizycznie, w swoich rękach), to obwiniaj tylko siebie za to, co nadejdzie.
inwestor.pl
Złoto drożeje przez ciągły dodruk FIATów, a nie przez napięcia geopolityczne, wirusy, dwutlenek węgla czy aktywność Słońca.
zoomek
Nie napięcia tylko jest za co kupować - jeżeli wycena złotka jest możliwa ponad 3 tys $ zamiast 35$ to znaczy że ktoś tego na tyle wykreował - chyba nie ja?
harrytracz
zoomek - z całą sympatią ale ileż tego żelastwa w kruszcach można mieć?
Według mnie 5-10% całego majątku w kruszcach i basta, więcej nie trzeba. A 20% to już maksimum i przesada.
Nie wiem jak dla Ciebie, dla mnie to tylko metoda na przeniesienie wartości w długim okresie (kilkadziesiąt lat, z celem zabezpieczenia na emeryturę).
zoomek
Ja mam blisko 100% w blachach (nie licząc działek które mogę sprzedać budowlanych ale na wsi).
Nie musisz kopiować moich ruchów - nie sprzedaję subskrypcji kopiowania moich ruchów.
Nie ufam stronom trzecim i zapiskom na serwerkach i papierkach. Ty możesz - to twój majątek.
harrytracz odpowiada zoomek
Ja sobie nie wyobrażam nie posiadać wolnych środków na zakup czegoś po solidnej przecenie, nie wyobrażam sobie również nie korzystać z dodatkowego dochodu z dywidend. Uziemiając (dosłownie) wszystko w kruszcach odebrałbym sobie mnóstwo możliwości manewru.
Można czekać na najgorsze i się pod ten najgorszy scenariusz ustawić -
Ja sobie nie wyobrażam nie posiadać wolnych środków na zakup czegoś po solidnej przecenie, nie wyobrażam sobie również nie korzystać z dodatkowego dochodu z dywidend. Uziemiając (dosłownie) wszystko w kruszcach odebrałbym sobie mnóstwo możliwości manewru.
Można czekać na najgorsze i się pod ten najgorszy scenariusz ustawić - ale zanim to nastąpi będzie mnóstwo przecen. A kupowanie na przecenach generuje wyższą stopę zwrotu.
zoomek odpowiada harrytracz
Jak przyjdzie najgorsze to papierki nie działają (patrz szwajcarskie goowno w roku 2021 gdzie musisz to w Szwajcarii wymienić) i nie działa net czyli bankowość internetowa. Możesz sobie w "zupę" wsadzić te zapiski - jakże wolne.
meliska
Powtarzają oklepane frazesy o "geopolityce" a ani słowa o tym, że świat traci zaufanie do amerykańskich obligacji. Raz, że Zachód notorycznie kradnie "złym krajom" powierzone mu aktywa, dwa: USA planują przedefiniować swoje obligacje na 100 letnie. Trzy: Eurokołchoz przechodzi na komunizm wojenny a jego władze Powtarzają oklepane frazesy o "geopolityce" a ani słowa o tym, że świat traci zaufanie do amerykańskich obligacji. Raz, że Zachód notorycznie kradnie "złym krajom" powierzone mu aktywa, dwa: USA planują przedefiniować swoje obligacje na 100 letnie. Trzy: Eurokołchoz przechodzi na komunizm wojenny a jego władze publicznie zapowiedziały okradanie Europejczyków, pardon - "zainwestowanie oszczednosci obywateli".
salad77
analiza wsteczna zawsze skuteczna

Powiązane: Złoto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki